Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biskup Andreas Morello. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biskup Andreas Morello. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 kwietnia 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część XII.


   Widzialność jest cechą lub właściwością Świętego Kościoła, który Chrystus Nasz Pan chciał założyć jako widzialne społeczeństwo, mianowicie, związek ludzi działających na rzecz wspólnego celu (widzialność formalna). Tak, więc Kościół Święty jest społeczeństwem formalnie widzialnym, chociaż nie wszystkie jego elementy są widzialne (na przykład Duch Święty jest obecny w jego głównej części, choć jest nie widzialny; tak samo Łaska, Dary i Owoce Ducha Świętego). Pomimo to, jest postrzegane jako takie. Co więcej jest widzialne w inny sposób, to znaczy, może być odróżnione od innych, podobnych (Salaverry, nr 1123).

   Społeczeństwo jest widzialne, gdy jego więzi społeczne są widzialne. Do czego się odnosimy? Do tych elementów, które tworzą związek i sprawiają, że dąży do tego samego celu. Jak się to dzieje w Kościele?

Więzami społecznymi w Kościele są:
  • Autentyczne Magisterium – poprzez które przedstawia do wierzenia i wyznawania prawdy Wiary.
  • Święty Urząd – który, poprzez święte ryty zapewnia kult Boży oraz udziela wiernym Sakramentów (dla ich uświęcenia).
  • Społeczny System (Dyscyplina) – który poprzez zdrową dyscyplinę zarządza i kieruje wiernych do ich celu.
   Jeżeli Kościół nie byłby widziany jako prawdziwy i odróżnialny od fałszywych, nie może zastać narzucony wszystkim jako zobowiązujący i potrzebny. (Salaverry, l. 3, c. 3, a. 1, nr 1137; Sobór Watykański, Const. De Fide, Denzinger 1793).

   Zatem, widzialność Kościoła nie jest czymś poprzedzającym sam Kościół, ale czymś wynikającym, z jego obecności między ludźmi, że tak powiemy: ponieważ ta góra ma taką objętość i znajduje się w tym położeniu geograficznym, więc możemy ją zobaczyć. Tak, więc widzialność czegoś, wynika z obecności tego czegoś. "Widzę ją taką, ponieważ jest”, a nie, "jest, ponieważ taką ją widzę”.

   Jeszcze jaśniej poprzez następujących przykład: jeżeli widzę mężczyznę idącego z damą za rękę, nie sprawia to, że ona staje się jego żoną. Gdyby naprawdę byli małżeństwem, mógłbym powiedzieć, że ta dama, z którą idzie za rękę, jest jego żoną. Tak, więc to, co widzę, nie wystarcza by coś stwierdzić.

   Zastosujmy to do Świętego Kościoła. Czy jest widzialny? Z pewnością. Kiedy to co widzę jest Świętym Kościołem, a kiedy nie jest? Kiedy widzę jego więzy społeczna, które pokazują to samo, mianowicie: Autentyczne Magisterium, Święty Urząd, Społeczny System (zdrowa dyscyplina, która zarządza i kieruje do sobie właściwego celu, tj. zbawienia).

   Przekształćmy: Tam gdzie (ubi) znajdujemy Wiarę i Doktrynę integralną, Autentyczny Kult (Msza oraz prawdziwe Sakramenty, które zakładają rzeczywiste święcenia, prawdziwych biskupów i kapłanów) oraz Dyscyplinę mającą  za cel zbawienie, tam (ibi) jesteśmy wobec Kościoła Katolickiego.

   Jednak w nowym kościele, od  Watykańskiego II (ubi), Wiara i Doktryna są zmienione, okaleczone, a nawet błędne, Mszą jest msza nowa, wraz z nowymi sakramentami (niektóre z nich nieważne: Bierzmowanie, Święcenia kapłańskie i Konsekracje biskupie, Ostatnie Namaszczenie), Dyscyplina zmieniona (na przykład, obecnie powodem unieważniania małżeństw przez Watykan jest niespójność psychologiczna); tak więc, jest tam (ibi) inny Kościół.

   To co widzisz, nie jest tym, za co się podaje. Nie jest to widzialność tego, co Katolickie, ale czegoś innego.

   Czy jest to możliwe? Porównajmy. Kiedy Arianizm niszczył całe chrześcijaństwo, Święty Atanazy powiedział: “Wy macie kościoły, my mamy Wiarę”. Tak więc: Gdzie była widzialność Kościoła – w Katedrze w Konstantynopolu czy na wygnaniu Świętego Atanazego? Gdzie była widzialność podczas Schizmy Wschodniej? Była na spotkaniu w Asyżu? Była w synagodze w  Koloni? W komunii udzielonej bratu Rogerowi (Protestantowi, do ręki, z rąk kard. Ratzingera, podczas pogrzebu Jana Pawła II)?

http://jezusimaryja.blogspot.com/

sobota, 6 kwietnia 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część XI.


III. Widzialność Kościoła sama w sobie, w rozwiązaniu sedewakantystycznym, w Kościele współczesnym oraz de facto.
           
            Niezaprzeczalne znalezienie błędów we współczesnym nauczaniu ludzi Kościoła, w ich oficjalnych stanowiskach, zagraża ich legalności. Będąc na takim rozdrożu, niektórzy ludzie nie chcą nawet uznać możliwości, że Najwyższy Pasterz nie był nim naprawdę. Jako argumentu używają widzialności Kościoła. To co mówią, można streścić w taki prosty sposób – Co pozostałoby z Kościoła widzialnego, w wyniku nieobecności jego Widzialnej Głowy, trwającej tyle lat?

            Ktoś może argumentować, że te autorytety mają dobrą wolą i poprzez to są bezpieczne. Mogłoby je to uchronić przed grzechem, jednakże nie przed byciem złym autorytetem, z powodu wprowadzania błędu, a to wystarczy by utracili uzyskane urzędy, ponieważ Kościół nie osądza intencji, ale czyny. Na przykład, jeżeli lekarz uzbrojony w fałszywą litość, chciałby oszczędzić choremu cierpień, zabiłby go, mając jak najlepszą intencję, działając w dobrej wierze, może subiektywnie nie grzeszyć, ale na pewno nie ma prawa być lekarzem.

            Tym bardziej, te autorytety, którym ktoś przyznaje dobrą intencję, nie mogą również mieć wymówki w postaci nieświadomości, z powodu wieku oraz odbytych studiów. Niewątpliwie złożyli Przysięgę Antymodernistyczną oraz Wyznanie Wiary Katolickiej przed swoimi święceniami i przed objęciem pozycji, które obecnie zajmują.

Wyjaśnimy teraz pojęcie widzialności Kościoła.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

piątek, 5 kwietnia 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część X.


   Na przykład, ojciec Zalba, sprawdzony autorytet w Teologii Moralnej pisze w cytowanej książce (t. 2, nr 57): „Formalnej herezji są winni liberałowie absolutni, którzy wyznają pełną i powszechną niezależność Państwa od Kościoła oraz moderniści, którzy przyjęli system doktrynalny potępiony przez świętego Piusa X…” Również w nr 58 pokazuje, że poznaje się heretyka formalnego, między innymi z tego, że „znając prawdę, trwa w sprzeciwianiu się Kościołowi” (cytat z ojca Merckelbacha, O.P, Summa Theologiae Moralis, I, 746).

   Warto tutaj przytoczyć niezwykły fakt w historii Kościoła, mający miejsce przed wyniesieniem Jego Świętobliwości Świętego Piusa V do papiestwa. W grudniu 1565 zmarł Paweł IV i poczyniono przygotowania do konklawe w którym został wybrany Święty Pius V. Pośród pewniejszych kandydatów znalazł się Kardynał Morone, mimo tego, że pod zarzutem herezji został poddany procesowi Świętego Oficjum. Święty Pius V (jeszcze Kardynał) jasno zamanifestował sprzeciw wobec kandydatury tego Kardynała. Pisze Ludovico Pastor w swojej monumentalnej “Historii Papieży” (t. XVII, Barcelona, Gustavo Gili, 1931, s. 48, uwaga 1): “Ghislieri (przyszły Święty Pius V), przeciwnie, wyraził opinię, że w zgodzie z dobrym sumieniem nie można interweniować na korzyść Morone, wiedząc, że został wezwany na rozprawę z powodu herezji... wystarczyło samo podejrzenie o błąd w Wierze, aby wykluczyć go z godności papieskiej” (1).

(1) (uwaga): “Et que l’esser statu solamente sospetto di heresia, questo bastava di ragione per escluderlo del Pontificado...” (Avissi di Roma, enero de 1566, s. 157) [I  będąc tylko podejrzanym o herezję, był to wystarczający powód by wykluczyć go z papiestwa...”] 

   Tak uważał Święty Pius V odnośnie Papiestwa oraz czystości przedstawionej Doktryny. Czy myślimy tak samo? Czyje myślenie jest bliższe myśleniu Świętego Piusa V? Tych, którzy wyrażają swoją nieufność wobec legalności tych, którzy nauczają błędów, czy też tych, którzy kontynuują powierzanie im swoich dusz i ochrony Świętego Kościoła?

http://jezusimaryja.blogspot.com/

czwartek, 4 kwietnia 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część IX.

   
   Spowodowałoby to zadanie logicznego pytania: Co zrobić z Kościelnymi Autorytetami, jakichkolwiek godności, którzy nauczają tego, co przeciwne świeckiemu nauczaniu Kościoła lub Najwyższych Pasterzy, posiadających oczywiście swoją legalność? 

   Ktoś mógłby subiektywnie, w zakamarkach sumienia cierpieć pokusy przeciwko Wierze i jakoś się im poddać, ale gdyby nikt tego nie wiedział, gdyby nigdy nie zamanifestował ich zewnętrznie, byłoby to wciąż coś wewnętrznego, coś sekretnego, coś co wpływałoby tylko na osobę cierpiącą te pokusy. Teraz, jeżeli ten osobnik publicznie zanegował by Wiarę, publicznie zamanifestowałby swoją niewiarę, wówczas to, co subiektywne, byłoby obiektywne i Wiara innych byłaby zagrożona, zwłaszcza jeżeli ten ktoś miałby jakiś autorytet w Świętym Kościele. To tutaj w grę wchodzą kanony, uprzednio zacytowane w tym artykule. 

   Dobrowolny i trwały błąd, przeciwny jakiejś prawdzie Wiary boskiej i katolickiej jest grzechem przeciwko Wierze - grzechem Herezji. Dobrowolne i stałe nauczanie błędu przeciwnego jakiejś prawdzie Wiary boskiej i katolickiej, tak jakby to była Doktryna, jest grzechem przeciwko Wierze oraz przeciwko dobru Kościoła i dusz (jest to herezja w pełnym znaczeniu, Zalba, Summa Theologiae Moralis, t. 2, De Fide, nr 52, a. oraz uwaga nr 8. Owa uwaga mówi: "Ktokolwiek pozytywnie wątpi w prawdę przedstawioną przez Kościół, w sposób przynajmniej domniemany przyznaje, że ta prawda nie jest pewna, tak więc, ściśle mówiąc, jest heretykiem”). 

Wówczas: 
  1. Nauczanie błędu (obiektywnie).
  2. Przedstawienie go jako prawdy.
  3. Nauczenie powszechne (dla wszystkich).
  4. Jako Lekarz lub Nauczyciel dusz.
  5. Przymusowo (chcąc narzucić i zobligować sumienia).
   Sprzeciwia się samej organizacji oraz naturze wszelkiego Autorytetu w Kościele.

   Tak więc, na przykład, narzucenie nowej mszy, ekumenizmu (przeciwnego Encyklice Mortalium Animos), wolności religijnej (przeciwnej Encyklice Quanta Cura), mówienie czegoś ledwie historycznego, tak obcego Teologii i Wierze, jak: “Funkcji biskupich w Kościele nie może sprawować ktoś negujący Holocaust” (Uwaga Watykańskiego Sekretariatu Stanu z 5 lutego 2009, VIS).

    Przede wszystkim Najwyższy Pasterz nie może nauczać czegoś błędnego lub fałszywego. Nie może wprowadzić wszystkich chrześcijan w błąd. Była by to antyteza papiestwa, które zostało ustanowione dla zbawienia dusz.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

środa, 3 kwietnia 2013

Wielkanocne Pozdrowienia 2013



29 marca 2013
Wielki Piątek

Drodzy wierni i przyjaciele:

                                     Niech Bóg Was błogosławi.

   Samotność Krzyża i Kalwarii, została dodatkowo podkreślona poprzez ostatnie wydarzenia widzialnej twarzy Kościoła. Żydowscy kapłani, którzy byli obecni przy śmierci Chrystusa (i spowodowali ją), krzyczeli: "zejdź z Krzyża, a uwierzymy w Ciebie". Dziś to samo jest krzyczane z Rzymu, gdzie rozbrzmiewa mowa oraz przykład, którymi próbuje się zadowolić tych, którzy krzyczą podczas największego morderstwie w historii oraz tych, którzy dziś rządzą narodami, we wszystkim niezgodnych z Jezusem Chrystusem.

   Współczesny Rzym nie spogląda na Boga. Spogląda na wszystko prócz Niego i tych, którzy jeszcze zginają kolano. W jakiś sposób, z Bożej łaski, nie zajmują się nami ci, którzy gardzą Bogiem. Nie chcemy mieć nic do czynienie z tymi, którzy niszczą religię i gubią dusze.

   To wam przypadło stawić czoła tej sytuacji. Kompromis nie jest możliwy. Wiara nie może być obiektem dyskusji z niekatolikami pozbawionymi moralności, nie respektującymi Prawa Bożego.

   Aby nie zdradzić Boga, koniecznym jest bycie dobrym. Koniecznym jest naciskanie na innych, aby nie zostali zgubieni lub potępieni. Koniecznym jest bycie hojnym dla kawalerów, aby ofiarowali życie Bogu, w kluczowym momencie historii, w którym Chrystus został opuszczony, w którym pasterze uciekli i w którym Kościół potrzebuje mocnej armii mężczyzn odważnych i bezinteresownych, żądnych zbawienia i odebrania diabłu dusz stworzonych dla Boga.

   W środku tej bolesnej sytuacji, Świętej Paschy! Blisko Krzyża Chrystusa, Najświętszej Matki i Dziewiczego Apostoła.

+ biskup Andreas Morello.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

Taki sam wczoraj i dziś. Część VIII.

II. Wiara sama w sobie oraz Wiara w pewnych kwestiach (to, co obiektywne i to, co subiektywne w Wierze i w herezji).
.
   Gdy św. Tomasz z Akwenu mówi o Odpustach (Suplement Sumy Teologicznej, q. 25, a. 1, sed contra 2), odnosi się do Świętego Kościoła i Papieża: “Kościół powszechny nie może błądzić, ponieważ ten, który został wysłuchany we wszystkich swoich modlitwach i prośbach (Hbr V,7), powiedział Piotrowi, na którego wyznaniu wiary został założony Kościół: Modliłem się za tobą, aby nie nie ustała wiara twoja (Łk XXII, 32)”

   Kościół powszechny nie może powszechnie błądzić poprzez wyznawanie czegoś fałszywego, to znaczy, nie może wyznawać, modlić się, wyznawać nic przeciwnego Wierze, gdyż było by to bezpośrednio wbrew jego celowi i właściwej mu naturze.

   Wzrok wiary sam w sobie jest zawsze nieomylny, bo inaczej nie jest Wiarą. “Poprzez Wiarę uznajemy za prawdziwe rzeczy objawione, nie poprzez ich prawdy wewnętrzne, widziane naturalnym światłem rozumu, ale z powodu autorytetu tego samego Boga, który je objawił, który nie może zwieść, ani zostać zwiedziony.’ (Watykański I, Constitución Dei Filius)

   Powtarzamy: „Wiara jest zawsze nieomylna, ponieważ zawsze uważa za prawdziwe Boga, który nie błądzi i to, co Bóg objawił. Wówczas przedmiotem Wiary musi być coś prawdziwego („Bóg nie jest niczym człowiek, by kłamać” Lb XXIII, „Niemożliwe jest by Bóg kłamał” Hbr VI, 18)

   Pisze ojciec Merckelbach w swojej Summa Theologiae Moralis (t. I, De Fide, art. 2, nº 678, Descléé, París, 1938): “W Wierze nie może być nic fałszywego, w części, którą Bóg objawił lub w części, w którą ludzie mają wierzyć. Nie w części Bożej, gdyż nie może On mówić fałszu, ze względu na Swoją nieskończoną doskonałość i świętość; nie w części w którą ludzie mają wierzyć, gdyż wierzą z powodu autorytetu Bożego i ten autorytet nie rozciąga się na to co fałszywe ( absurdem byłby, gdyby Bóg miał nauczać fałszu), tak więc Wiara nie może wierzyć w coś fałszywego”.

   Tak więc, gdyby ktoś uczył czegoś przeciwnego Wierze, nauczał fałszu i czegoś, w co nie należy wierzyć, czegoś co nie należy do Wiary, nie jest katolikiem. 
http://jezusimaryja.blogspot.com/

czwartek, 28 marca 2013

Militia est Vita Hominis super Terram

Militia est Vita Hominis super Terram (Job VII, 1)
Walką jest życie człowieka na ziemi


   Jesteśmy gotowi do celebrowania największego święta Roku Liturgicznego, którym jest Zmartwychwstanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Choć może pierw przeczytajmy ten tekst i wtedy świętujmy. 

   Pascha w Liturgii oraz w życiu ziemskim Jezusa Chrystusa jest najwyższym punktem, wielkim i wzniosłym.

   Pascha jest największym i niezrównanym trumfem naszego najwyższego przywódcy. Słowo Boże stało się człowiekiem, umarło na krzyżu i wstało z martwych trzeciego dnia, by stoczyć walkę, która nie jest nam obca, ale przerasta nas nieskończenie. Niemożliwym jest dla nas pokonać diabła, śmierć, ciało i świat. 

   Nasz Pan mógł pokonać to wszystko jednym aktem Swojej Świętej Woli, po prostu chcąc tego, jednym aktem miłości Swojego Świętego Serca. Ale Bóg, znając naszą naturę, bycie zawsze ospałym do czynienia dobra i prędkim do czynienia zła, chciał i dopuścił kary, zniewagi i okropne cierpienia Swojego Syna, tak, że nasze wnętrzności wstrząsnęły się ogromem cierpienia nie zasłużonego przez Niego, a zasłużonego przez nas. 

   Pasja i Zmartwychwstanie Chrystusa przynaglają nas i przenoszą do konkretnej sytuacji historycznej, w której aktualną walutą jest szerzące się odrzucenie Krzyża. 

   Ludzie nie chcą słyszeć o Jezusie Chrystusie: “Nolumus Eum regnare super nos!” (Nie chcemy, żeby ten królował nad nami) (Łk XIX, 14). Nie chcą Jego królowania, gdyż wiąże się z nim Jego Moralność i Jego Przykazania, których nie chcą zachowywać. 

   Gorsze jest to, że jego ministrowie, hierarchowie Jego Kościoła, zawarli milczący pakt o nieagresji z wrogim Bogu światem. Obecnie w Rzymie, zmartwieniem większym od masowej zguby dusz, jest globalne ocieplenie lub wzrastające ubóstwo. 

   Znaturalizowano religię, zamazano wszystko co święte, odrzucono nakazy Prawdy Jedynej, która sama w sobie musi być bezkompromisowa. Dzisiejszy Rzym jest dotknięty strachem słuchania prawdy. Schlebia dzisiejszym faryzeuszom i heretykom, jednocześnie ścigając i karząc tych, którzy nie chcą porzucić Wiary swoich przodków. 

   Modernistyczny Rzym chce narzucić swoje reformy i zmusić do przyjęcia ich. Jeżeli uśmiecha się i ofiaruje tulący uścisk, nie jest to troskliwy uścisk matki, którego chcą wszyscy katolicy. Jest to perfidny uścisk, który usiłuje udaremnić jakąkolwiek reakcję i rozcieńczyć każde przeciwieństwo swojego tchórzostwa i zdrady. 

   Pan Nasz Jezus Chrystus jest naszym najwyższym przywódcą, naszym boskim i majestatycznym herosem. Mamy obowiązek przede wszystkim wobec Niego i przestępstwem wobec Boga, zniewagą wobec dusz i naszego imienia, jest nie bronić Jego praw. 

   Jesteśmy odważni. Służymy przede wszystkim Bogu. Nie możemy zaakceptować nic przeciwnego naszej Wierze i naszej Moralności, gdyż z ich powodu zabito tysiące męczenników. Jeżeli coś nas przeraża, słuchajmy tej obietnicy: “Ero vobiscum usque ad consummationem saeculi” (Ja jestem z wami, aż do skończenia świata) (Mt XXVIII, 20). 

Świętej Paschy! 

Biskup Andreas Morello
http://jezusimaryja.blogspot.com/

środa, 27 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część VII.


   Dodamy teraz jeszcze jeden punkt więcej do pierwszego paragrafu naszej pracy.

  Mówimy o doktrynie, która jest pełna, jasna, precyzyjna, bez jakichkolwiek niejasności lub marginesu błędu. O tym, w co musimy wierzyć, aby się zbawić.

  W co powinniśmy wierzyć? Odwołamy się do Prawa Kanonicznego promulgowanego w 1917, gdzie jest to jasno określone.

  Jak bardzo powinniśmy wierzyć? Na to również istnieje odpowiedź.

  Czy jako nieomylne obowiązuje nas tylko to, co zostało zdefiniowane “Ex Cathedra” (uroczysta definicja), czy też również to, czego Kościół naucza w sposób zwyczajny, poprzez papieża i biskupów?

Przeczytajmy Prawo Kanoniczne.

   Część IV, precyzyjniej kanony 1322 do 1326. Kanon 1323, par. 1: “Wiarą boską i katolicką należy wierzyć we wszystko, co jest zawarte w spisanych słowach Bożych lub Tradycji i w to co Kościół poprzez uroczystą definicję lub poprzez Magisterium zwyczajne i powszechne przedstawia jako przez Boga objawione”. Nota wyjaśniająca ten kanon mówi: “Magisterium zwyczajne i powszechne sprawowane jest przez wszystkich biskupów świata w ich diecezjach, pod kierownictwem Biskupa Rzymskiego. Nauczanie Magisterium zwyczajnego ma taką samą wartość, jak uroczystego”. (BAC, Kodeks Prawa Kanonicznego, k. 1323 i komentarz, Madrid 1947). Ponadto ojciec Joaquín Salaverry, S.J., w Sacrae Theologiae Summa, t. 1, De Ecclesia, III, n. 905, punkty 7 i 9, s. 799, BAC 1962, wskazuje jako formalnie heretyckie, twierdzenia przeciwne Wierze Katolickiej.

Rozumujemy wówczas następująco:

Nauczanie przedstawiające coś jako objawione przez Boga. 
  1. Magisterium Uroczyste (Ex Cathedra).
  2. Magisterium Zwyczajne (Papież i biskupi w łączności z nim. Poprzez zwykłe, codzienne nauczanie, w dokumentach, encyklikach, bullach, itp.).
Trzeba wierzyć w powyższe z pomocą Wiary Katolickiej (coś przeciwne jest herezją formalną).

   Jeżeli coś przeciwne wiekowemu nauczaniu Magisterium uroczystego i zwyczajnego, zostałoby znalezione u kogoś, kto okazałby się formalnym heretykiem, takie nauczanie powinno zostać odrzucone ze względu na Wiarę Katolicką. Czy chrześcijanin może zaakceptować takie nauczanie? Nigdy Czy jakikolwiek autorytet w Kościele może tego nauczać? Jeszcze bardziej nie. Jest się heretykiem wierząc w coś przeciwnego Wierze Katolickiej. Na przykład, nauczanie Syllabusa świętobliwego Piusa IX nie jest “Ex Catedra”, mimo to zawiera się w Magisterium zwyczajnym. Kanon 1325, par. 2: ‘Jeżeli ktoś po otrzymaniu chrztu, zachowuje imię chrześcijanina, uparcie neguje jakieś prawdy, w które należy wierzyć z Wiarą boską i katolicką lub o nich powątpiewa, jest heretykiem...” (Kodeks Prawa Kanonicznego, k. 1325, s. 497 BAC 1947). 

Jak pogodzić z powyższym, poniższe stwierdzenia kardynała Ratzingera, będącego Prefektem Kongregacji ds. Wiary (dawne Święte Oficjum), odnoszące się do Gaudium et Spes Watykańskiego II oraz Syllabusa Piusa IX?

   “Chcąc wydać generalną opinię o tym tekście, można powiedzieć, że oznacza (razem z tekstami o Wolności Religijnej i o światowych religiach) rewizję Syllabusa Piusa IX, rodzaj Antysyllabusa" (Ratzinger, Teoría de los Ppios. Teológicos, Wewel Verlag, Munich 1982, HERDER, Barc. 1985, s. 457).

   “Zadowolimy się tutaj stwierdzeniem, że ten dokument odgrywa rolę Antysyllabusa i w konsekwencji, wyraża próbę oficjalnego pogodzenia Kościoła z nową epoką ustanowioną od roku 1789” (idem, s. 458).

   “Zadaniem nie jest, więc, ignorować Sobór, ale odkryć prawdziwy sobór i pogłębić jego prawdziwą wartość, w świetle doświadczeń żyjących od tamtej pory. Implikuje to, że nie ma sensu powrót do Syllabusa, który mógłby być pierwszym stanowiskiem w konfrontacji z liberalizmem i groźbą marksizmu, ale w żaden sposób nie może być ostatnim i ostatecznym słowem” (idem, s. 469).

http://jezusimaryja.blogspot.com/

wtorek, 26 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część VI.


   Jasne jest, że hierarchia kościelna, cała, musi zachowywać, nauczać i bronić Doktryny absolutnie integralnej i prawdziwej, stąd, przed obsadzeniem, jakiegokolwiek znaczącego urzędu, Kościół Święty wymaga złożenia Przysięgi Antymodernistycznej oraz Wyznania Wiary Katolickiej.

   Wówczas wszystkie urzędy kościelne i przede wszystkim papiestwo zakładają ortodoksję Doktryny. Jeżeli papież nie posiada integralnej Doktryny, oznacza to, że nie mógł otrzymać Łaski Papiestwa, jeżeli jest pozbawiony takiej integralności. Jest to oczywiście logiczne. Papież posiada integralność doktrynalną i nie wprowadza błędu albo też utracił lub nigdy nie posiadał Łaski Papiestwa. Ciężko to przyznać? Z pewnością, ale nie wtedy, gdy zostaną napisane kolejne linijki.

   Faktycznie, ojciec Félix Capello S.J., w swojej pracy ”Summa Juris Canonici” (t. I, n 301, par. 2, uwaga 22, ed. Gregoriana, Roma 1961) mówi o przyczynach ustania Władzy Papieskiej, która ustaje poprzez śmierć lub rezygnację (święty Celestyn Papież). Inni autorzy dodają popadnięcie w ciężkie i nieuleczalne szaleństwo oraz popadnięcie w jawną, notoryczną herezję. Ojciec Capello konkluduje, z wielkim szacunkiem, że oba ostatnie przypadki (amencja i notoryczna herezja) są teoretycznie i abstrakcyjnie prawdziwe, jednakże praktycznie i konkretnie niemożliwe, ze względu na Opiekę, którą Chrystus otacza Kościół. Należy zauważyć, że w przypisie nr 22, mówi, choć bez podania argumentów przesądzających, o słowach Papieża Innocentego III w Kazaniu IV. Mówi Papież: “Potest ab hominibus judicari vel potius judicatus ostendi, si videlicet evanescit in haeresim, quoniam qui non credit jam judicatus est” (Może zostać osądzony przez ludzi, a raczej poprzez trybunał, jeżeli mianowicie popadł w herezję, ponieważ kto popadł w herezję, już został osądzony). Tak rozsądzają te słowa, nie podając żadnego ważnego argumentu przeciwko.          

    Święty Robert Bellarmin oraz Suarez przyznają, że papież, jako prywatny nauczyciel, może popaść w herezję. Nie są to autorzy małego autorytetu (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice, l. 2, c. 30; l. 4, c. 6; Suárez, De Fide d. 10, s. 6, n. 11). Biskup Zinelli, uczestnik Pierwszego Soboru Watykańskiego, przytakuje zdaniu tych dwóch, wielkich Doktorów: “Ufając w nadprzyrodzoną Opatrzność (..), uważamy, że to się nigdy nie zdarzy. Bóg nie zawiedzie w potrzebie, więc jeżeli Bóg dopuści tak wielkie zło, dostarczy również środków zaradczych” (Concilio Vaticano, Mansi, Sacrorum Conciliorum nova et amplissima collectio, 52, 1109; Salaverry, De Ecclesia Christi, III, s. 704, n. 657, BAC 1962). Nasza uwaga: Koniecznym jest by to się nie stało czy też Bóg dopomoże, jeżeli to się stanie?

Pierwsza Konkluzja: Niemożliwe, by Bóg dopuścił takie zło.
Druga Konkluzja: Integralność Doktryny jest właściwa wszystkim kościelnym urzędom, przede wszystkim papiestwu.
http://jezusimaryja.blogspot.com/

poniedziałek, 25 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część V.


   Szacunek dla prawdy jest najwyższą wartością w Kościele, nie może więc być nauczane lub nakazane nic, co się jej sprzeciwia, ponieważ wprowadzony zostałby błąd, i w ten sposób, chrześcijanie robiliby lub wierzyli w coś fałszywego, wierząc, że jest to prawdą. Byłoby to szkodliwą zbrodnią i czymś całkowicie sprzecznym z celem Kościoła, a zatem i rolą papiestwa, którą jest zbawienie dusz.

   Z tego powodu mówi święty Tomasz z Akwinu: “In Ecclesia non potest esse error damnabilis, sed hic esset error damnabilis, si veneraretur tamquam sanctus qui fuit peccator: quia aliqui scientes peccata eius, crederent hoc esse falsum… Et si ita contigerit, possent ad errores perduci” (W Kościele nie może istnieć błąd godny potępienia. Ale było by to błędem godnym potępienia, gdyby jako świętego czczono kogoś, kto był grzesznikiem, gdyż niektórzy, znając jego grzechy, wierzyliby, że jest to fałszywe. I gdyby to się stało, mogliby zostać wprowadzeni w błąd” Św. Tomasz z Akwinu, Quodlibet IX, q. 7, a. 16)

    Zatem, Rzym naucza doktryn niezgodnych i sprzecznych z Wiarą Katolicką oraz potępionych przez poprzednich papieży (tj. wolności słowa, wolności sumienia i wyznania, niemożliwości społecznego królowania Jezusa Chrystusa, ekumenizmu, negacji Bogobójstwa wbrew wyraźnym słowom Świętego Piotra (Dz III, 15) oraz słowom Świętego Pawła (Dz XIII, 27) i wielu innych).

Zmieńmy porządek odpowiedzi Świętego Tomasza:

W Kościele Oficjalnym są błędy godne potępienia, a dusze są wprowadzane w błąd,
wówczas unikamy błędu w duszach
i poprzez to potępiamy błąd.

Jednakże, 
jeżeli w Kościele nie może być błędów godnych potępienia (Św. Tomasz)
jednak w rzeczywistości jesteśmy świadkami, że znajdują się one w Kościele

wówczas,
albo to nie są błędy (jednakże są nimi, gdyż sprzeciwiają się poprzednim Papieżom)    
albo są to błędy i wówczas nie stoimy wobec prawdziwego Kościoła i prawdziwych Pasterzy.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

sobota, 23 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część IV.


I. Gdy papież naucza Doktryny.

   Tytuł mówi wszystko. Koniecznym jest rozstrzygnąć, po co ktoś może zostać Najwyższym Pasterzem, to znaczy otrzymać znak Łaski rządzenia Świętym Kościołem jako Ojciec, Pasterz oraz Nauczyciel tego samego, co jest zawarte w Doktrynie i tego, co jest zdrowe, spójne oraz w pełni katolickie. Najlogiczniejsze wydaje się zapytanie kogoś, kto został wybrany jako Najwyższy Pasterz (to samo można zastosować do jakiegokolwiek hierarchy Kościoła).

   Społeczeństwo jest definiowane poprzez jego cel, określony przez jego założyciela lub jego członków. W przypadku Świętego Kościoła, swój cel otrzymał od jego Boskiego Założyciela, Naszego Pana Jezusa Chrystusa i ten cel nie może zostać przez kogokolwiek zmieniony. Został on dobrze określony w tamtych słowach, które zostały skierowane do Apostołów: ‘Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony. Kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk XVI,15 oraz Mt  XXVIII,18-20).

   Kościół Święty ma na celu zbawienie ludzi. Jest więc instytucją zbawienną i wszystko, czego naucza jako potrzebnego do zbawienia, to wszystko powinno być przestrzegane. Nie do pomyślenia jest by Kościół nauczał czegoś szkodzącego zbawieniu dusz lub utrudniającego je. Jest to coś utopijnego i niedorzecznego. Tak bardzo, że zgodnie z Prawem Kanonicznym, jakikolwiek urząd kościelny zostaje utracony, jeżeli ktoś publicznie porzuci Wiarę Katolicką [Canon 188 paragraf 4: “A Fide católica publice defecerit” (łac. deficere: porzucić grupę, porzucać, wstrzymać, zakończyć, zostać pozbawionym; Słownik Języka Łacińskiego, Machi, ed. Don Bosco, Bs. As. 1966)].  

   W takim razie, urzędy kościelne zostały ustanowione dla zbawienie dusz. W przypadku Najwyższego Pasterza, poprzez rządzenie Świętym Kościołem ma on za zadanie osiągnięcie jego celu, mianowicie zbawienie dusz, i to środkami Wiary. “Tak więc u Łukasza (Łk XXII, 32) czytamy, że Świętemu Piotrowi została obiecana najwyższa wiara szczeólgnie w stosunku do Wiary Kościoła”(Salaverry, De Ecclesia Christi, s. 559, nº 198, Sacrae Theologiae Summa, Tom I, BAC, 1962).

   Doktryna jest po prostu wyrażeniem Wiary gwarantowanej przez definicje i nauczanie Papieży oraz Soborów na przestrzeni wieków.

   Widzimy więc, że urzędy kościelne i niepomiernie Papiestwo, są nieodzowne dla Wiary. Wiary wyrażanej poprzez integralną Doktrynę, w jej pełnej czystości.

   Najwyższy Pasterz, bardziej niż ktokolwiek w Kościele, jest tam po to, by nim rządzić, na chwałę Bożą i dla zbawienia dusz: W jaki sposób?

   W porządku Wiary, to znaczy w tym wszystkim, co Wiara ogarnia i obejmuje. W porządku Obyczajów, w którym nic nie sprzeciwia się Wierze oraz w porządku Kultu, który jest jednym z głównych zwyczajów charakteryzujących Katolików. Tak więc naucza Wiary (Doktryna), Moralności (Obyczaje) oraz Kultu (Liturgia) zgodnie z jego pierwszym i kluczowym obowiązkiem jako papieża, tzn. zbawieniem dusz.

   Właśnie dlatego papież Benedykt XIV (kardynał Próspero Lambertini) jasno stwierdza w 1734 roku, w nawiązaniu do beatyfikacji Sług Bożych i kanonizacji Błogosławionych (Słownik Apologetyczny Wiary Katolickiej, D’ Alés): “Najwyższy Pasterz nie może wprowadzić Kościoła w błąd, co do zasady obyczajów, proponując kult grzesznika, poprzez pojedyńnzy akt pełny apostolskiego autorytetu.”

http://jezusimaryja.blogspot.com/

piątek, 22 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część III.


Te pierwsze linijki miały na celu wyjaśnienie obecnych motywów. Przejdźmy teraz do naszego zadania. 
  1. Zamierzamy pokazać, że stanowisko teologiczne biskupów i księży sedewakantystycznych jest katolickie (nie chcemy przez to powiedzieć, że prowadzenie się, wyrażenie lub argumenty wszystkich sedewakantystów są zgodne z Wiarą i katolickimi cnotami). Osoba świecka nie jest zobowiązana do opanowania teologii. Kapłan przeciwnie. Jeżeli teologia komuś nie wystarcza, przyjmuje się, że trudność może zostać pokonana, poprzez odwołanie się do ostatnich “papieży”, czego nie można obecnie oczekiwać. Tak, można starać się nie mówić “Świętobliwość” o kimś, kto współpracuje w niszczeniu Wiary, odmawia nową mszę. Przynajmniej wyobrażenie sobie możliwości lub prawdopodobieństwa, że ktoś nie jest katolikiem, nie jest takie trudne, jak się wydaje.
  2. Gdy papież naucza Doktryny.
  3. Wiara sama w sobie oraz Wiara w pewnych kwestiach (to co obiektywne i to co subiektywne w Wierze i w herezji).
  4. Widzialność Kościoła sama w sobie, w rozwiązaniu sedewakantystycznym, w Kościele współczesnym oraz de facto.
Jak widzicie, chcemy poruszyć cztery kwestie. Pozwolimy sobie zmienić porządek odpowiedzi na nie, tak by nasze wyjaśnienia były jaśniejsze i dzięki temu bardziej zrozumiałe.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

czwartek, 21 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część II.


   Z pomocą Łaski Bożej uznajmy teologicznie niemożliwym, by Piotr zaprzeczył Piotrowi. Czas, tym bardziej ten, ujrzy rzeczy zbliżające się do swojego końca i obawiam się, że dziś jest to rzeczywistością. Ci, którzy powinni iść dalej z powodu spokoju i niewytłumaczalnego braku reakcji grupy pełnej księży, w większości bez wątpienia dobrych, widzą swoich kapitanów cieszących się ze zniesienia nieistniejących ekskomunik i prowadzących dyskusje doktrynalne z najwyższym sędzią w sprawach Wiary. Zasadniczo: „To co złe, nie jest takie złe” i dlatego ci z Rzymu również nie są. Tłumaczono nam i uczono nas, że Wiara nie podlega dyskusji. Wszyscy ci starzy ludzie Rzymu, którzy sączą to, co zrobił modernizm, przez lata składali Przysięgę Antymodernistyczną Świętego Piusa X, aby mieć dostęp do świeceń i urzędów. Tak, więc wierzy się w lojalność i honor krzywoprzysięzców.

   Nic nie zyskujemy mówiąc: “Widzicie, powiedzieliśmy im”. Zyskujemy, jeżeli uniemożliwimy wciągnięcie innych w błąd lub zepsucie Wiary. 

   Są rzeczy, które zadziwiają, powodują zmieszanie i słusznie ranią zaufanie. 30 czerwca 1988 roku Arcybiskup Lefebvre oraz biskup Castro Mayer konsekrowali biskupów Bractwa. Następnego dnia przyszedł dekret ekskomunikujący. Obecnych było wielu przełożonych. Pomiędzy nimi ksiądz Didier Bonneterre (Burdeos, Francja), który uczestniczył w minionej pielgrzymce do Rzymu i wraz ze swoimi wiernymi był obecny podczas publicznej audiencji Jana Pawła II. Pocałował jego pierścień. Pierścień tego, który ekskomunikował Arcybiskupa Lefebvre. Jak to rozumiecie? Czy możecie zrozumieć? 

   Większym zakłopotaniem i przyczyną zdumienia były zdjęcia biskupów Bractwa w Rzymie, pozdrawiających Benedykta XVI z dużymi uśmiechami na twarzy. Schizmatyccy prawosławni, udając się do Rzymu,. mniej się uśmiechają, chociaż chcą uzyskać prawo, którego nie mają i na które nie zasługują. Czterech biskupów powinno żądać potępienia Modernizmu, który panuje w Kościele z błogosławieństwem, które otrzymał z tronu papieskiego. Czy święty Atanazy uśmiechał się w ten sam sposób?

http://jezusimaryja.blogspot.com/

środa, 20 marca 2013

Taki sam wczoraj i dziś. Część I.

  
   Przyjaciel, kierowany życzliwością. dał nam list przygotowany przez wiernych Bractwa Świętego Piusa X i skierowany do jego biskupów z okazji ostatnich wydarzeń (zniesienia dekretu „ekskomunikującego”, ciążącego na poprzednio wspomnianych biskupach). 

   List ten nie może zostać uznany za niesprawiedliwy lub niespójny. Jeżeli ktoś, aby zachować wiarę, pokłada całe swoje zaufanie w księżach lub biskupach, logicznie oczekuje, że będą oni przodować w walce oraz będą przykładem. Nie oczekuje tego, że w najcięższym momencie zawrócą lub z łaskawością będą patrzeć na wroga, który chce nawrócić nie siebie, ale nas. 

   Ci wierni, którzy podpisali wspomniany list, choć o tym nie wiedzą, są w tej samej sytuacji ducha, w której my byliśmy 20 lat temu. Przeżywają to, co my przeżywaliśmy. Cierpią to, co my cierpieliśmy. 

   Łatwo jest powiedzieć “odeszli” i wierzyć, że nigdy nie włożyli w to [FSSPX] miłości ci, którzy wcześniej poczuli się zdradzeni lub wcześniej spostrzegli niebezpieczeństwo. 

   W tamtym czasie nie opuściliśmy Bractwa z powodu bycia sedewakantystami, z powodu konkluzji, że Rzym, nie mógłby zanegować Rzymu. Było to pierwsze oskarżenie jako otrzymaliśmy, kilka dni przed tym jak zostaliśmy wyrzuceni. Nie zostaliśmy wyrzuceni z powodu tego co myśleliśmy o okupancie Stolicy Piotrowej, ale z powodu wycofania wniosku o dochodzenie wobec członków Bractwa, którzy wydawali się być tam po to, żeby je zniszczyć.

http://jezusimaryja.blogspot.com/

wtorek, 19 marca 2013

Mucet z Gronostaja. Część II.

  
   Jeżeli spojrzymy wstecz na jego kadencję, w rzeczywistości, w ciągu ostatnich lat nie uczynił żadnego kroku w kierunku dobra tysiącletniej Tradycji Kościoła, mimo, że poprzez naiwność, prawdziwą lub pozorną, niezdarną lub obłudną, pewni biskupi tradycjonalistyczni widzą w nim kogoś, kto działa dobrze dla Tradycji: "Przez chwilę myślałem... że Benedykt XVI uczyni wykona jako papież jakiś ostatni gest względem nas... trzeba podkreślić, postąpił odważnie, bo spotkał się ze sprzeciwem". (Panorama Católico 15/2/2013).

całość: Mucet z Gronostaja. Część II.

niedziela, 17 marca 2013

Refleksje biskupa Andreasa Morello po wyborze Bergoglio

 
Bycie miłosiernym nie polega tylko na uśmiechaniu się i byciu za pan brat z tymi, który nienawidzą Jezusa Chrystusa, z tymi, którzy negują Trójce Święta czy też z tymi, którzy oddzielili się od owczarni Chrystusowej. Czy pragnienie dobra bliźniego polega na czymś takim? Miłością nie jest pozostawienie kogoś w błędzie, ale wyrwanie go z niego.

Mucet z gronostaja. Część I.


Powiecie Państwo. że sądzę Papieża. Nie proszę Państwa, osądzam czy jest, czy też nie, ponieważ coś dobrego nie czyni złych rzeczy i żaden papież nie może kusić powszechnego Kościoła do błędu.

sobota, 16 marca 2013

To co Naturalne, to co Godne, to co Zdegenerowane - III


Współczesny kler, jego księża i biskupi, nie są niczym więcej niż naturalnym efektem systematycznej i dobrowolnej destrukcji naszej religii, której dokonali tak samo, poprzez lenistwo i wygodę, a inni poprzez diaboliczne zło.