Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AK. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

Buffalo News: Wiktor Mróz, Tradycjonalistyczny kapłan.

rocznicowy obrazek o. Wiktora / zbiory Semper fidelis et paratus

Uroczysta Msza Requiem za wielebnego Wiktora Mroza, 77, narodowości Polskiej, znającego św. Maksymiliana Kolbe, zostanie ofiarowana w sobotę o 9.00 w Kaplicy Naszej Pani Różańcowej, 231 McKinley Parkway. Pogrzeb odbędzie się na cmentarzu św. Wojciecha, Lancaster.

Ojciec Mróz, wyświęcony na kapłana w Polsce, w roku 1941 podczas Nazistowskiej okupacji, zmarł we wtorek (29 kwietnia, 1992) w Szpitalu Sióstr, po ataku serca.

Często mówił przyjaciołom, że został kapłanem w wyniku spotkania ze św. Maksymilianem Kolbe, polskim Franciszkaninem Konwentualnym, który oddał swoje życie za współwięźnia w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Ojciec Kolbe, który był jego spowiednikiem, został kanonizowany w 1982.

Ojciec Mróz był pasterzem Kaplicy Naszej Pani Różańcowej. W lipcu świętował 50-o lecie kapłaństwa. Wspominał, że jako ksiądz służył w Polsce do roku 1944, w którym udał się do Niemiec. Przyjaciołom powiedział, że jako kapelan podziemnego ruchu walczącego z Nazistami, spędził wiele zimnych nocy na wzgórzach swojej ojczyzny - rozpalenie ognia sprowadziłoby Niemców oraz w wypadku złapania - śmierć.

Od 1944 do 1947 wraz z Amerykańskimi siłami zbrojnymi zajmował się działalnością repatriacyjną. Do Stanów Zjednoczonych przybył w 1944. Pozostał tu do roku 1949, w którym udał się do Japonii jako misjonarz. Służył tam przez 18 lat. W 1967 przeniósł się do Kanady. Do Buffalo przybył w 1969.

Ojciec Mróz, mieszkający w Holland, uważał siebie za tradycjonalistycznego kapłana, ponieważ kontynuował odprawianie swoich Mszy po łacinie przez wiele lat.

Wyjaśniłby, że przed Soborem Watykańskim II mającym miejsce w 1962, każda Msza w każdym Katolickim kościele byłą odprawiana po Łacinie.

"Nikt nie mógł dodać lub ująć nawet jednego słowa - żaden ksiądz, biskup czy kardynał". "Każdy Mszał na świecie był taki sam".

Ojciec Mróz zauważył, że Watykański II zmienił to poprzez "nową Mszę" odprawianą w świeckim języku ludu. Powiedział, że tekst Mszy był taki sam od siódmego wieku, aż do Watykańskiego II.
Diecezja Buffalo nie pozwoliła ani jemu, ani jego zwolennikom używać Katolickiego kościoła, ponieważ nie otrzymał pozwolenia kościoła na odprawianie Mszy Trydenckiej.

30 kwietnia 1992, Buffalo News

piątek, 22 lutego 2013

Kuzynka o. Wiktora Mroza


Stasia Świstak urodziła się 3 maja 1925 roku w Koprzywnicy, historycznym mieście w ziemi Sandomierskiej. Jako młoda kobieta, w czasie Drugiej Wojny Światowej była świadkiem spalenia całej wioski. Zarówno podczas wojny, jak i po niej, opiekowała się owdowiałą i niepełnosprawną mamą. Po śmierci matki, dalej opiekowała się niedołężną babcią.

Po śmierci babki, na początku lat 60-tych wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Wyszła za Józefa Paruch - Polaka oraz weterana Pierwszej Wojny Światowej, który w Buffalo zaciągnął się do USAAS (Służba Powietrzna Armii Stanów Zjednoczonych). Służył w 1 pułku mechaników - zajmował się naprawianiem dwupłatowców we Francji. Później posługiwał jako organista w kościele św. Barbary w Lackawanna.

Po jego śmierci, pani Paruch nie przestała być aktywna. Wraz za swoim kuzynem, wielebnym ojcem Wiktorem, odegrała znaczącą rolę w założeniu kościoła Naszej Pani Różańcowej w Południowym Buffalo, dzięki czemu tradycyjna, katolicka Msza wciąż była odprawiana. Należała do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego.

Zmarła po krótkiej chorobie, 23 maja 2002 roku, w Głównym Szpitalu Buffalo. Miała 77 lat. Uroczysta Msza Requiem została ofiarowana w kościele św. Antoniego. Pochowana na cmentarzu św. Wojciecha w Lancaster.

czwartek, 14 lutego 2013

List o. Wiktora: Zlecenie z Fatimy nie jest zrozumiane ani wykonane

 Aby dziś coś pozytywnego Bratu napisać, przepiszę i wyślę Bratu, co następuje:

Sprawozdanie, złożone Biskupowi pewnej siostry zakonnej, której się ukazała Matka Najśw. w Montrealu, dnia 5 sierpnia 1949.

"Matka Najśw. mówiła mi dziś rano, że jest Jej życzeniem, by dusze zakonne wróciły do Jezusa. Napisz swemu kierownikowi duchownemu, aby zorganizować legion dusz zakonnych i kapłańskich w celu wynagradzania Memu Niepokalanemu Sercu. 

Zlecenie z Fatimy nie jest zrozumiane ani wykonane. Za mało dusz kapłańskich i zakonnych wypełnia Moje życzenia, a tylko przez Moja Niepokalane Serce Król Miłości udzieli pokoju światu, bo Mój Drogi Syn Mnie powierzył pokój świata. Nie zapominajcie, dusze zakonne, że wy jesteście najwięcej odpowiedzialne za obecne zło w świecie. 

Tak. Za mało dusz zakonnych wprowadza w czyn zlecenie moje w Fatimie i dla zatwardziałości waszych serc nie mogę już dłużej wstrzymywać ręki Sprawiedliwości Bożej. Ach, droga Moja córko, mówiła, szlochając bardzo i akcentując każde słowo: nie mówię nic nowego, tylko smutną rzeczywistość obecnej chwili. Jeżeliby dusze zakonne i poświęcone zdawały sobie sprawę czym są, a czym być powinne, świat nie byłby do takiego stopnia zatwardziały w złym, lecąc w przepaść piekła. 

Tak, żebyście były posłuszniejsze, więcej umartwione, pokorniejsze i uboższe, Serce Jezusowe nie byłoby tak obrażane. Powiedz Jego Ekscelencji, że dla zbawienia świata potrzebny jest legion dusz zakonnych, oddających się modlitwie i pokucie w duchu wynagradzania. 

Żądam serdecznej miłości dla bliźnich, zapomnienia siebie we wszystkim dla wynagradzania za grzechy zmysłowości i samolubstwa, które po dziś dzień strasznie ranią Najsłodsze Serce Jezusa. Żądam, aby dusze poświęcone i zakonne odmawiały Różaniec codziennie w duchu wynagradzania i wykonywały wszystkie swe czynności przez Moje Niepokalane Serce, zawsze w duchu wynagradzania i zadośćuczynienia. Czasy są za poważne, aby szukać czegoś innego. 

Ekscelencjo, jak ta święta Dziewica płacze! A płacze szczególnie za dusze poświęcone i zakonne! O, gdyby te dusze wiedziały, musiałyby zmienić swoje życie!"

........................................................................
List otrzymano od czytelnika. Oryginał znajduje się w zbiorach Archiwum Niepokalanowa. Zgodnie z życzeniem czytelnika - prosimy o wsparcie modlitewne oraz materialne franciszkańskiego archiwum w Niepokalanowie. Akapity od redakcji.

piątek, 1 lutego 2013

o. Wiktor Mróz: proroczy list

Pisze mi brat Romuald, że parasz się teraz figurkami, jakie Osaka narobiła, może to i dobra rzecz, ale tu w Ameryce figurki już nikt nie uznaje. Stoją po strychach i w garażach. Ludzie wolą się modlić do pustych ścian, jeśli wogóle się modlą. Modlitwy też wyszły z mody. Im więcej Kościół katolicki się 'reformuje" - tym więcej staje się podobny do "kościoła reformowanego", to jest protestanckiego, a nawet idzie dalej na lewo, bo już słychać między protestantami, że upominają się nawzajem, aby nie spaść tak nisko, jak katolicy i modlą się o nawrócenie katolików, mają mieć też wnet misje w krajach katolickich.

Tydzień temu papież Paweł VI - jak podał dziennik buffalowski - wzywał Kościół anglikański, aby się przyłączyli do katolickiego, bo katolicki już jest na takim poziomie, jak oni, aby tylko się wpisali na listę, a wszystko, w co wierzą i co uznają i  co praktykują mogą sobie zatrzymać - bo nic nas już nie różni. Ich pastorzy automatycznie zostaną na tych samych stanowiskach jako księża katoliccy. Nasze pismo diecezjalne, Magnificat - ciągle chwali protestantów w niebogłosy, że aż się wprost człowiek wstydzić zaczyna, że nie jest się protestantem. A wczoraj w Courier Express - świeckim dzienniku, była wiadomość na trzeciej stronie, że Kościół katolicki nawiązuje ścisłe więzy z żydami, a jakże. Z komunistami już jest w zgodzie, a przynajmniej idzie w ich kierunku, z masonami nie ma walki, bo to przecież bracia. Protestantom już się zazdrości ich doskonałości i małpuje ich liturgię i obyczaje.

Pozostał jeszcze tylko djabeł, z którym Kościół oficjalnie nie ma stosunków w duchu ekumenicznym, ale jeśli ruch ekumeniczny pójdzie dalej w tym samym tempie, a nowi teologowie będą dalej zgłębiać doktrynę, to jestem absolutnie pewny, że wnet będziemy mieli z djabłem jak najlepsze stosunki, ba, nawet połączymy się w jedności religii, pokoju i miłości, djabeł biedak już i tak traci grunt pod nogami, bo większość nowoczesnych teologów nie uznaje wieczności piekła, a więc musi się z tymi teologami połączyć, bo co będzie z jego państwem i władaniem? Już tylko kilka zebrań teologicznych i ekumenicznych, a djabeł dostanie należne sobie miejsce w liturgii, jako potężny duch przekory i postępu, patron modernizmu i opiekun tych księży z długimi włosami, którzy aż pianę z gęby puszczają z wyczerpania w walce o prawo do żeniaczki, zniesienie celibatu.

Jak na razie - wedle wszystkich "nowoczesnych" dzieł teologów katolickich - protestanci są OK, a wszystko, co było dotychczas katolickie - śmierdzi myszką, jest zacofaniem, zabobonem, bigoterią, różaniec niczym się nie różni od chińskich młynków do modlitwy, a obrazy i dzieła sztuki - są abominacją, zgnilizną kapitalistów duchownych i świeckich. Ale wnet reforsiści katoliccy pójdą dalej: bo kto ich zatrzyma w badaniach? przecie kary i klątwy i cenzury na autorów są zniesione, na duchownych też. tu jeden z księży chodzi po seminariach i kolęduje o potrzebie zniesienia spowiedzi i t.p. wydał książkę przeciwko biskupom i papieżom i żadna suspensa go nie zdybała, bo kar duchownych nie ma. A więc będzie tak, że protestanci pozostaną na swoich miejscach jako ostoja, a katolicyzm zacznie się rozproszkowywać na liczne sekty lewicowe, komunizujące i ateistyczne. Nie wierzysz w to? bo ja jestem pewny. Corruptio optisi-passima.

Nie mówię, że kościół katolicki upadnie, gdzieś pozostanie, schowany in pettore albo w katakumbach, ale ogół pogrąży się w setkach sprzecznych sekt protestanckich graniczących z materializmem i ateizmem.

.........................
Był listopad 1970.

Z listu wynika kilka rzeczy. Obala również mnóstwo naiwnych twierdzeń.

1. Polski zakonnik precyzyjnie opisał zmiany i reformy.
2. Precyzyjnie i trafnie przewidział do czego doprowadzą "reformy".
3. List ten dokumentuje istnienie jednej osoby, która wiedziała co się dzieje.
4. Nie było więc niemożliwym spostrzeżenie co się dzieje
5. Nie wszyscy się nabrali
6. Niektórzy byli czujni, co więcej kierunek zmian był dla nich oczywisty.
7. Można było dojść do takich wniosków jak o. Wiktor już w roku 1970. Nie musiał czekać do roku 1976, 1983, 1988, 2000 czy 2013.

Dla jednego zakonnika pewnym jest, że Kościół jest niszczony, że zostanie sprowadzony do katakumb.

Co robią możni tego świata, co robią biskupi, prymasi? Idą na emeryturę. Powoli wprowadzają zmiany. Podróżują. Delikatnie oporują. Organizują spotkania ekumeniczne. Dialogują.

Czy miast tego nie powinni wręcz rozpaczliwie bronić Kościoła? Czy nie powinni bić na alarm? Jakże śmieszne są argumenty o wielkich teologach, takich jak Ratzinger czy Wojtyła. Jakże śmieszne są argumenty jakoby byli oni wielkimi obrońcami Kościoła. Kimże innym oni są niż tymi teologami o których mówi ojciec Wiktor?

List otrzymano od czytelnika. Oryginał znajduje się w zbiorach Archiwum Niepokalanowa. Zgodnie z życzeniem czytelnika - prosimy o wsparcie modlitewne oraz materialne franciszkańskiego archiwum w Niepokalanowie. Pogrubienia oraz akapity od redakcji. Zachowano oryginalną pisownię.
 

czwartek, 10 stycznia 2013

o. Wiktor Mróz: Gdzie jest dziś katolicka prasa?

Gdzie jest dziś katolicka prasa?

ojciec Wiktor Mróz, O.F.M., Conv.


    Dzisiejsza tak zwana katolicka prasa jest niczym bardzo chory człowiek, umierający z powodu solidnej infekcji oraz ciężkiego zatrucia zabójczymi truciznami takimi jak Modernizm, Liberalizm, Sekularyzm, Naturalizm, Ekumenizm itp. Jeżeli spojrzysz na stare numery Katolickich periodyków, sprzed Drugiego Soboru Watykańskiego i porównasz je z dzisiejszymi numerami tych samych periodyków lub gazet - zobaczysz różnicę. Tytuł będzie ten sam, ale duch, kontekst są inne. Znajdziesz w nich rozcieńczony, częściowy Katolicyzm, pomieszany z wieloma dziwnymi ideami. Ideami kolaboracji z czymkolwiek i wszystkim co jest obce Katolickiemu duchowi oraz nauczania sprzed Drugiego Soboru Watykańskiego. Nigdy nie znajdziesz tej silnej woli by bronić prawdy, by walczyć przeciwko siłą niszczącym nasz Kościół i nasze społeczeństwo. Całkowicie brak nieustraszonej, apologetycznej gorliwości wobec jakiegokolwiek ataku wroga. 

Prasa pozbawiona mocy


   Standardowym podejściem najlepszych Katolickich gazet w nowoczesnym Kościele nie jest nic więcej poza delikatną obroną. Jeżeli już światło dzienne ujrzy artykuł poświęcony takim tematom jak Komunizm, Masoneria, Protestantyzm, itd., zawsze będzie słaby i rozcieńczony, bo inaczej nasi "odłączeni bracia" czytając go mogliby zostać urażeni. W rzeczywistości, w dzisiejszej tak zwanej katolickiej prasie, nie znajdziesz żadnego wartościowego artykułu przeciwko Komunizmowi, Masonerii, Tajemniczym Stowarzyszeniom, itp. Również nic przeciwko jakiejkolwiek herezji.
     Powodem niezdolności katolickiej prasy do oparcia się wpływowi świeckiego świata dookoła nas jest fałszywy duch adaptacji i tolerancji, wolności sumienia, wolności religijnej wprowadzonych do Kościoła poprzez Sobór Watykański II. Kościół stracił swoją tożsamość poprzez wyciągnięcie rąk do "Księcia tego świata, którym jest Szatan razem ze swoimi kohortami tajnych i jawnych stowarzyszeń. Współpraca z nimi oznacza całkowite zniszczenie Katolickiej Wiary, moralności, dogmatów, dyscypliny, Tradycji a nawet całej struktury Kościoła. Nasz Kościół ma Boskie pochodzenie i nie ma nic wspólnego z "Księciem tego świata", z wyjątkiem wojny z nim. Jeżeli Kościół nie jest wojujący, nie może się ani rozwijać, ani kwitnąć.

Uspokajając Wroga

 

   Świeccy humaniści zmieniają nasze szkoły, nasze instytucje, nasz rząd według swoich ateistycznych dogmatów. Dyktują co mamy wiedzieć i co mamy słychać w mass mediach. Ogromna większość Katolików myśli, że dostają obiektywną prawdę, gdy zaprenumerują "Time" albo "Newsweek'a". Dzisiejsza prasa "katolicka" nie różni się bardzo od prasy świeckiej. Wobec zeświecczałego świata przyjęła podejście "żyj i pozwól żyć". Zamiast bronić naszej danej przez Boga Wiary wobec wściekłych ataków naszych wrogów oraz prowadzić Katolickich czytelników ku prawdziwym ostatecznym celom, "nasza" prasa marnuje swój czas i środki na uspokajanie, wrogów Katolicyzmu.

Małpa widzi, małpa drukuje


   Nastąpiło zrównanie katolickich ideałów z tymi światowymi, potępionymi przez Chrystusa. W tym grzesznym usiłowaniu pogodzenie się z neopogańskim społeczeństwem, które nas otacza, "katolicka" prasa cierpli na kompleks niższości który często prowadzi do niewolniczej imitacji prasy świeckiej.
     Jedną dodatkową różnicą jest spojrzenie na sprawy społeczne poprzez tak zwaną Społeczną Ewangelię, podczas gdy nadprzyrodzone perspektywy Katolickiej Wiary nie są jasno i wyraźnie prezentowane. Nic dziwnego, że tak wiele katolickich publikacji, zwłaszcza te najbardziej "postępowe, poniosło duże straty i upadło jedna po drugiej. Niektóre z tych, które przetrwały, również są na krawędzi likwidacji. Przed Soborem Watykańskim II były setki dobrych Katolickich periodyków tylko w tym kraju, o łącznej liczbie ponad dwóch milionów subskrybentów. Dziś nie istnieją. W latach które przyszły po Soborze, dążono do tego by nie wyglądać "triumfująco", by nie zrazić innych instytucji religijnych istniejących w naszym "pluralistycznym" społeczeństwie. Niewielki lub żaden wysiłek nie został podjęty by pozyskać dusze dla Chrystusa i to, w mojej opinii, jest główną przyczyną ich rozkładu.

Obrona Prawdy

 

   Rolę mass mediów w sekularyzowaniu oraz dechrystianizacji dzisiejszego świata jest nie do przecenienia. Świecka prasa, radio oraz TV stały się ważną potęgą w wojnie przeciwko Bogu oraz Kościołowi Katolickiemu . Nigdy przedtem nie była dostępna tak wielka władza w budowaniu lub degradowaniu ludzkiego ducha, zależnie od zalet lub wad tych, którzy manipulują mediami. Mass media stają się jedyną siłą kształtującą umysły oraz czyny ludzkości. Właściciele tych organizacji często są wrogami Chrześcijaństwa oraz oddanymi wyznawcami fałszywej religii."Jeden Świat bez Boga. Wykorzystują swój zły wpływ by podkopać i zniszczyć Kościół Katolicki. Ich zwycięstwo wydaje się być przesądzone. Chyba, że dzisiejsza "katolicka" prasa znów stanie się prawdziwie katolicka. To znaczy oddanym, bezkompromisowym obrońcą prawdy, którym kiedyś była.