Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pius XII. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pius XII. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

Biskup Blasius Sigibald Kurz

Osoba biskupa Kurza oraz jego życie zostało przez wielu przeoczone lub przemilczane.

Gdy spojrzy się na tych, którzy mieliby być sukcesorami apostołów, na tych którzy są uważani za "dobrych biskupów" i porówna się ich do biskupa Kurza... Dziś dobrym jest ten, który nie ma dzieci oraz nie jest zamieszany w skandale. Za konserwatywnych są uznani ci, którzy, cóż... umieją się poprawnie przeżegnać?

Życie biskupa Kurza, który się sprzeciwił soborowej destrukcji. Biskupa, który przystąpił do działania przed Thuc'em i Lefebvrem.

 biskup Kurz z księdzem De Pauw
Blasius Sigibald Kurz przychodzi na świat w święto św. Błażeja, 3 lutego 1894 roku w Sontheim, Niemcy. W 1914 wstępuje do zakonu franciszkańskiego. Zostaje wyświęcony na kapłana 21 grudnia 1919 roku w Nuerenberg, Niemcy. Sakramentu kapłaństwa udziela znany wróg nazistów - kardynał Von Faulhaber. Jako franciszkański misjonarz udaje się do Chin. Tam okazuje się być wzorowym księdzem. Jego praca staje się znana w Rzymie.

29 października 1939 roku, w święto Chrystusa Króla, w Bazylice świętego Piotra zostaje konsekrowany na biskupa przez Piusa XII. W linii ma trzech kolejnych papieży począwszy od św. Piusa X. Otrzymuje tytuł biskupa tytularnego Terenuti. Z Chin zostaje przeniesiony do Kokstadu w Południowej Afryce. Zostaje tam posłany w roli osoby rozwiązującej problemy. Za taką też jest uważany przez Rzym.

Gdy wybucha Druga Wojna Światowa, protestanckie władze skazują go na areszt domowy. Zakazują również sprawowania funkcji duchowych.

Dzięki interwencji księdza Adhemara, młodego belgijskiego porucznika służącego w British Africa Corps, biskup Kurz odzyskuje wolność.

Osiem lat później, Pius XII prosi biskupa o wykonanie kolejnego delikatnego i niebezpiecznego zadania. Ma wrócić do coraz bardziej wpadających w objęcia komunizmu Chin. Pomimo zagrożenia, biskup akceptuje wolę Piusa XII. 21 maja 1948 roku zostaje mianowany apostolskim prefektem i powraca do Youngchow.
.
W 1949 komuniści przejmują Chiny. Mimo, że oznacza to pewne uwięzienie i śmierć, biskup Kurz chce pozostać ze swoją owczarnią. Pius XII nakazuje mu wrócić do Rzymu, co biskup czyni. Po kilku miesiącach, w 1949 roku na zaproszenie kardynała Spellmana płynie do Nowego Yorku. W Stanach Zjednoczonych spotyka ks. De Pauw.

22 maja 1966 roku biskup Kurz stwierdza m.in.:

"Powtarzam dziś również, to co ostatnio publicznie stwierdziłem 17 stycznia: Jakikolwiek atak na księdza De Pauw, z jakiegokolwiek źródła oraz od jakiejkolwiek osoby ten atak mógł być zapoczątkowany, uważam za atak na moją osobistą integralność jako na biskupa Kościoła Katolickiego."

"...w pełni zdając sobie sprawę z mojej odpowiedzialności jako biskup Jednego, Świętego, Katolickiego oraz Apostolskiego Kościoła... polecam Tradycjonalistyczny Katolicki Ruch wszystkim Katolikom chcącym bronić naszego Kościoła.

Potwierdza również swoją pozycję biskupa moderatora Tradycjonalistycznego Katolickiego Ruchu (CTM).

10 sierpnia 1968 roku, uroczyście poświęca siedzibę CTM - kaplicę Ave Maria w Westbury, N.Y.

Poniżej prezentujemy zdjęcie biskupa z rodziną Leonard Britting-John Cuneo. Biskup nalegał na zrobienie tego zdjęcia, argumentując (również publicznie), że jest to Amerykańska rodzina ks. De Pauw, bez której nigdy nie powstałaby kaplica Ave Maria.        

                     
21 września wyświęca na kapłana Günther'a Storck'a - późniejszego współpracownika Arcybiskupa Lefebvre, a następnie pierwszego biskupa konsekrowanego przez Guerard'a des Lauriers

Blasius Kurz odchodzi z tego świata 13 grudnia 1973 roku w Waldsassen. Pochowany na cmentarzu w Norymberdze.

sobota, 19 stycznia 2013

Karol Wojtyła i jego "Maryjność"

Jak to ktoś ujął: "I tym razem, jak zawsze, Jan Paweł II był przeciwko doktrynie Kościoła". Oj, Lolek, Lolek...

Zmiażdżona głowa węża

JP2, audiencja generalna, styczeń 1996:
"Obecnie komentatorzy są zgodni w uznawaniu, że tekst księgi Rodzaju, według oryginalnego Hebrajskiego, działanie wobec węża przypisuje nie bezpośrednio "Niewieście", ale Jej potomstwu".

JP2, audiencja generalna, maj 1996:
"... wersja ta nie odpowiada tekstowi hebrajskiemu, zgodnie z którym to nie niewiasta, lecz jej ród, jej potomek podepcze głowę węża. Tekst ten nie przypisuje zatem zwycięstwa nad szatanem Maryi, lecz Jej Synowi."

Pius IX, 23 kwietnia 1845: "... Najświętsza Dziewica, Swoimi Niepokalanymi stopami, miażdży jego głowę".
św. Pius X, 8 września 1903: "Maryjo, która miażdżysz głowę węża"
Pius XII, 26 lipca 1954: "Niepokalana miażdży swoimi stopami piekielnego węża"


Niewiasta obleczona w słońce

JP2, audiencja generalna, maj 1996:
"Jako świadectwo biblijne potwierdzające Niepokalane Poczęcie Maryi cytowany jest często XII rozdział Apokalipsy, który mówi o «Niewieście obleczonej w słońce» (12, 1). Współcześni egzegeci zgodnie dopatrują się w tej niewieście wspólnoty Ludu Bożego, rodzącego się w bólach zmartwychwstałego Mesjasza. " (www.opoka.org.pl)

Pius XII, 1 stycznia 1950: "Doktorzy scholastyczni w tej niewieście obleczonej w słońce widzieli Matkę Boga"

W naszej opinii tłumaczenie "Opoki" jest wątpliwe.

Tekst angielski (http://www.ewtn.com): "... Community of God's People, giving birth in pain to the risen Messiah"
Tekst hiszpański (www.vatican.va): "... pueblo de Dios, que da a luz con dolor al Mesías resucitado."
Tekst włoski (www.vatican.va): "... comunità del popolo di Dio, che partorisce nel dolore il Messia risorto."

W naszej opinii powinno być: "...wspólnoty Ludu Bożego, rodzącego w bólach zmartwychwstałego Mesjasza. "

Różnica jest istotna, gdyż:
1) "bóle zmartwychwstałego Mesjasza" - można odnieść wrażenie, że Mesjasz cierpiał po Swym Zmartwychwstaniu
2) Mesjasz rodzi Lud Boży 
  • znaczy, że wcześniej, przed Zmartwychwstaniem Lud Boży nie istniał? 
  • czy mamy się tu doszukać aluzji do założenia Kościoła Katolickiego?
3) Lud Boży rodzi Mejsasza:
  • jak to się ma do: "z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami"?
  • czy mamy się tu doszukać aluzji, jakoby Żydzi byli Ludem Bożym i z bólem urodzili Chrystusa?

Powszechne Macierzyństwo Maryi

JP2, audiencja generalna, kwiecień 1997:
"Na krzyżu, Jezus nie ogłosił oficjalnie Powszechnego Macierzyństwa Maryi. Ustanowił materialną relację, wyznaczoną pomiędzy Nią, a umiłowanym uczniem."

Leon XIII, 22 września 1891: "... taką Jezus ogłosił Ją z krzyża, gdy powierzył Jej opiece i miłości cały rodzaj ludzki w osobie Jego ucznia."


Tytuły Matki Bożej

JP2, Osservatore Romano, 4 maja 1997:
"Definicja "Maryjnych tytułów" "Orędowniczki", "Współodkupicielki", "Pośredniczki" nie jest zgodna z wielkimi Maryjnymi tekstami Watykańskiego Drugiego"

Pius VII, 19 lutego 1805: "... zbliża się do tronu Jej Boskiego Syna, błaga jako Orędowniczka, modli się jako Służebnica, ale rozkazuje jako Matka."

Pius XI, Miserentissimus Redemptor, 8 maja 1928: "....Matkę Swą jako Orędowniczkę grzeszników... Pośredniczkę..."

Pius XI, mowa do pielgrzymów z Vicenzy, 5 sierpnia 1928: "Odkupiciel zaangażował Swoją Matkę w Jego własne dzieło. Dlatego zwracamy się do Niej tytułem Współodkupicielka."

Pius XII, alokucja papieska podczas kanonizacji Ludwika Marii Grignion de Montfort, 21 lipca 1947: "Nasza Orędowniczka, między Bogiem a grzesznikiem..."

Pius XII, przemówienie radiowe, 13 maja 1946: "... nasza najbardziej kochająca Orędowniczka, Pośredniczka..."

Asyż, styczeń 1993 r. Jan Paweł II "modlący" się z wszelkiej maści heretykami.
Czyżby wywoływanie dżina, przy pomocy lampy Alladyna?

piątek, 11 stycznia 2013

O sytuacji Kościoła - słów kilka.

Wzruszająca opowieść

Jan XXIII zwołuje i otwiera Sobór Watykański Drugi. Dokonana zostaje rewolucja. Ostatni i jedyny bohater, arcybiskup Marcel Lefebvre zakłada Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, które ocala Kościół. Potem, zależnie od wersji - dokonuje opatrznościowych konsekracji / błądzi i zaciąga ekskomunikę.

Dobry papież Benedykt XVI uwalnia Mszę Świętą. Środowiska indultowe oraz FSSPX śpiewają dziękczynne Te Deum. Ryszard Williamson przesadza i biedny Bernard Fellay nie ma innego wyboru jak tylko usunąć go z szeregów FSSPX. Tego samego Bernarda papa Benedykt XVI oszukuje i wprowadza w błąd dobrego Bernarda Fellaya, tudzież zły Przełożony Generalny manipuluje i spiskuje. Bractwo znów jest koszernie (odpowiednio / właściwie) czyste i wzmocnione. Msza jest odprawiana dookoła nas, środowiska indultowe szaleją ze szczęścia. Piękne historia. Niestety - fałszywa.


Jak to było naprawdę

Umiera Pius X. Zwany silnym i krwawym. Następni trzej papieże nie są już tak silni. Można powiedzieć, że następni trzej pasterze są słabi. Chwast modernizmu wzrasta coraz mocniej w żyzną ziemię Kościoła. Usiłuje ją wyjałowić.

Po roku 1920 niejaki Montini odprawia przodem do ludu. Około roku 1940 praca wrze. Istnieją specjalne sklepy z odpowiednimi, postępowymi publikacjami. Przeglądający pozycje w tle słyszą chorał w języku świeckim. W 1953 "przyjaciel" komunistów Karol Wojtyła odprawia Mszę na kajaku. Został trochę w tyle za innymi...

Zwołany zostaje Sobór Watykański Drugi. Rewolucja i przewrót. Kardynał Suenens: “Vaticanum II to jest rok 1789 w Kościele”. Któż to? Tak ciągle cytowany, a tak nie znany. Kardynał od 1962 roku. Protektor Bazyliki św. Piotra w Okowach. Pracował w trzech Świętych Kongregacjach odpowiedzialnych za:
a) Wiarę
b) Ryty oraz Ceremonie Liturgiczne
c) Seminaria

Propagator protestanckiego ruchu charyzmatycznego. Podejrzany o przynależność do masonerii (od 15 czerwca 1967). Prawdziwie - specjalista. I właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Kto mianował większość biskupów obecnych na Soborze Watykańskim II? Pius XII.
Zastanówmy się - czy Pius X tolerowałby modernistów? Co by zrobił? Czy nie ekskomunikowałby ich bez wahania? Może pozwoliłby heretykom zająć się wyrzucaniem śmieci.

Sobór trwa. Przechodzi jeden heretycki dokument po drugim. Nikt się nie sprzeciwia, nikt nie wiedział. Hola, hola... nikt? Nikt? A, tak był Marcel Lefebvre, jeden jedyny. Prawda to? Również nie. Podpisał wszystkie dokumenty. Wszystkie. Gaudium et Spes. Dignitatis humanae. Nostra aetate. Sacrosanctum concilium. Lumen gentium. Wszystkie, Podpisał wszystkie. Skąd mógł wiedzieć, nikt się nie sprzeciwił powiecie. Ano znów nie prawda. Sprzeciwili się. Najmniej dwóch. Czasem pięciu. W wypadku "Nostra aetate" sprzeciwiło się prawie 100 biskupów. Lefebvre'a nie było pomiędzy nimi. Fakty. Nie złośliwość, sugestie czy animozje. Fakty.

Pojawiają się skargi na obecność protestantów oraz postępowych teologów takich jak Kung, Rahner czy imć ksiądz Ratzinger. Powstaje "Coetus Internationalis Patrum". W jego skład wchodzi ok. 250 nastawionych konserwatywnie biskupów, w tym Ottawiani, Siri, Lefebvre oraz Castro Mayer. Powstaje "Domus Mariae". Jego rdzeń tworzy 24 biskupów. W tym Wietnamczyk. Ngo-dinh-Thuc.
Ci ostatni docierają do wszystkich, są odwiedzani przez Ojców Soborowych, w tym ponad 50 Polaków. "Cestus" przeciwnie. Są beznadziejnie nieporadni, niczym dziecko. Trudzą się nad uzyskaniem list biskupów. CIP usiłuje przeforsować potępienie komunizmu. Krakowski biskup Karol Wojtyła głosuje przeciwko.

Koniec Soboru.

Lefebvre na emeryturze. Pewnego dnia zostaje wezwany do walki.
W 1988 r. dokonuje sławnych konsekracji biskupich.

W 2007 Benedykt XVI "uwalnia" Mszę. 


Jak to się stało, że ustawy przeszły na soborze?

Po pierwsze - był to proces. Długi proces. Nie sztuczka magiczna np. Rahnera czy pojedynczy oderwany od całości pomysł Bugniniego.

Po drugie - nie róbmy z prawie tysięcy biskupów, księży i ludzi idiotów. Pewnie niejeden by się znalazł. Może i stu. Tysiąc nawet. Jak ktoś chce niech sobie przyjmie - tysiąc biskupów idiotów. I tak zostają dwa tysiące biskupów nie-idiotów. Na samym soborze. Skończmy więc mówić, że nic nie wiedzieli, nic nie rozumieli, oszukał ich zły Roncallii czy Montini.

Dokumenty można było interpretować w Duchu Tradycji powiecie? Czy Pan nasz nie powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie"? Czy zapomnieliśmy o: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust". A przecież letni jest bardziej ciepły niż zimny! Może być ciepły, tylko trochę mniej!

Nie jeden biskup podpisał dlatego, że papież był dla niego gwarantem wiary. Skoro papież uważa, że coś jest prawowierne, musi to takim być.

Chyba, że ktoś chce przyjąć, że nic nie wiedzieli. Proszę bardzo. 3000 biskupów niedouków, idiotów, pozbawionych zmysłu katolickiego oraz podstawowego wykształcenia. Choćby Lefebvre czy Thuc. Byli bardzo wykształceni. Czyli co?Doktorat uzyskany w Rzymie przez Marcela Lefebvre'a w czerwcu 1930 był bezwartościowy? Nie przesadzajmy.

Tak więc chodziło o coś innego. Tylko pytanie - o co?


Wszystko jest już dobrze? 

Oczywiście nie.

W ogólności - środowiska określane jako "indultowe" oraz FSPPX.

Indult. Tym by można zakończyć. Słownik Języka Polskiego PWN definiuje Indult, jako "zezwolenie władz duchownych na odstąpienie od przepisu kościelnego". Jest to wyjątek. Nie reguła.

Jakby było mało - uparte powtarzanie "Nadzwyczajny Ryt". Przepraszam, ale jak Katolicką Mszę można uznać rytem Novus Ordo. Jak się pytam? Jak można twierdzić, że Nowy Twór wyraża tą samą wiarę co Msza Święta? Jak ofiara może być tożsama z ucztą? Jak kult człowieka można utożsamiać z kultem Boga? Nie można. Wracamy do tematu.

Mamy więc dobrego papieża. Porządnego, tradycyjnego papieża. Dał nam Mszę. Ale:
1) Dał nam? A jego była?
2) Uwolnił? Kto i jakim prawem ją związał? Czemu tak długo czekał by ją uwolnić?
3) Czy uznawał ją za właściwą Mszę Kościoła? Jeżeli tak - gdzie był jako Prefekt Kongregacji Wiary? Gdzie był się pytam?
4) Czemu jej dotąd nie odprawił, odkąd ją wspaniałomyślnie uwolnił?
5) Nazywa Mszę nadzwyczajnym rytem. Nadzwyczajnym. I wcale nie w pozytywnym sensie.

Idźmy dalej.
Dobry papa jedzie na bluźniercze spotkanie w Asyżu. Czemu nie jechać? Papa jedzie. Papa idzie do synagogi. Biegnijmy w podskokach. Papa celebruje Nowy Twór. Biegiem marsz na Nowy Twór.

Rytem papy jest Nowy Twór. Papa jest porządny.
Czemu nie jesteście na Novus Ordo? Przecież ważny i godny. Mimo swego pochodzenia, intencji jego twórców gdzieś po drodze został ochrzczony, ba, wręcz zanurzony w Jordanie, toteż teraz jest na wskroś, pełną gębą katolicki. W czym problem? Co przeszkadza? Przecież te odejścia od wiary, szerząca się apostazja i poganizacja, to tylko wroga propaganda. No, może jakieś tak niezrozumienie Ducha Soboru.

A, rozumiem. Estetyka, sentymenty itd.. Okey. Papa pozwala. Jako coś nadzwyczajnego. 
To jak tam z tą nadzwyczajnością? Papa miłosierny, wyrozumiały, więc tym bardziej należy go uszanować. Co powiecie na jeden ryt nadzwyczajny na 3 ryty zwyczajne? Jeden do trzech? Może nie dość nadzwyczajnie? Może jeden do pięciu? Przecież trzeba iść z duchem.

W szczególności - FSSPX.

Nowe ryty ważne. Może od czasu do czasu jakiś nowusik? Skąd te negatywne teksty o odprawianiu NOM przez, wg słów co niektórych, np. FSSP?

Zacytujmy, być może nieadekwatne, słowa Piusa XI:

"Jeżeli zresztą spotkać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, to znaczy jako równouprawnieni. "

Słyszymy o jakimś pojednaniu z Rzymem. Aha. Trochę tak jakby powiedzieć do sławetnego taty: "Jesteś moim tatą, ale będę Ci posłuszny jeżeli to i to". Wyrodny syn? Tata jest tatą, czy jednak nim nie jest?

Kim jest papież? Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Jest Chrystusem na ziemi. Uznawać Chrystusa za Chrystusa i nie podporządkować mu się? Czy według słów św. Tomasza żydzi, którzy krzyżowali Chrystusa, nie wiedzieli kogo krzyżują? Czyż święty nie twierdzi, że wiedzieli i tym większa ich wina? Czy nie powinni więc uznać decyzji idących z Rzymu?

Arcybiskup Lefebvre stwierdził kiedyś, że papież jest liberałem. Biskup Fellay: "mamy doskonale liberalnego papieża".  
Okey, ale... "Liberalizm to doktryna głosząca zupełną niezależność wolności ludzkiej, a tym samym przecząca wszelkiej powadze wyższej od człowieka w porządku umysłowym, religijnym i politycznym. Jest tedy liberalizm ostatecznym rozwinięciem pychy ludzkiej przeciwko miłości Bożej i ostatnim wysiłkiem stworzenia rozumnego przeciwko opiece i kierownictwu swego Stwórcy".

A, przepraszam. Mamy jeszcze FSSPX-SO.
Bractwo chce się pojednać z Rzymem, ale gdy jego Przełożony Generalny czyni w tym kierunku kroki, to jest nazwany zdrajcą. Trochę jakby ktoś chciał zachować Status Quo ostatnich kilkudziesięciu lat. Jeden z księży stwierdził ostatnio, że arcybiskup Lefebvre "był największym teologiem ostatnich 150 lat". Aha. Niezbyt wiemy o które prace, osiągnięcia teologiczne chodziło. Może o teorię "uznawania i nie słuchania"?

Niektórzy chyba mieli inne zdanie w tej sprawie:
"W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją."  
Pius XI, Mortalium Animus, 6 stycznia 1928 roku 


Konkluzja

Coraz trudniej rozpatrywać obecną sytuację Kościoła z pominięciem kwestii papiestwa. Kwestia nie przyjemna, acz istotna. Cóż... nie jest dobrze.

Święty Franciszku, Seraficki patronie - ratuj.

..............................

A, może ktoś pomyśleć, zapytać - czemu przyszło mi teraz żyć? Co mam robić?
Odpowiedzi są proste. Taka była Wola Boża. Z Bogu znanych powodów żyjemy akurat w tych czasach. Widać taki był Jego plan. Lub dopust. 

Co mamy robić? Zachować wiarę. Żyć po katolicku. To się nigdy nie zmieniło.

środa, 19 grudnia 2012

Błędy Montiniego - część trzecia

                                O fałszywych religiach

Święty Papież Grzegorz Wielki: "Święty i powszechny Kościół uczy, że nie jest możliwe czczenie Boga prawdziwie poza Kościołem, a znajdujący się poza nim nie zostaną zbawieni".
1 List do Koryntian: "Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami"
Psalm 95: "Bo wszyscy bogowie pogan to ułuda, "
Pius XI (Mortalium Animos): "... ta fałszywa opinia, według której wszystkie religie są mniej lub bardziej dobre i godne pochwały... Ci którzy zajmują to stanowisko trwają w błędzie i są zwiedzenie, ale również, poprzez zniekształcanie prawdziwej religii, odrzucają ją..."


Paweł VI, notoryczny apostata i heretyk materialny:
1972: "Ekumenizm zaczyna się w ten sposób, jako szacunek do nie-Chrześcijańskich religii..."
1973: "...szlachetne nie-Chrześcijańskie religie.
1977: "...nie-Chrześcijańskie religie, które Kościół respektuje i szanuje..."
1969: "...przezwyciężyć podziały, poprzez rozwijanie obustronnego szacunku pomiędzy różnymi wyznaniami religijnymi..."
1970: " Z szacunkiem pozdrawiamy reprezentantów wszelkich innych religii, którzy uhonorowali nas swoją obecnością".
1977: "Ze szczerym szacunkiem witamy japońską delegację religii Konko-kyo"
1969: Stwierdził, że Hindu Ghandi był "zawsze świadomy bożej obecności"
1975: "...Kościół respektuje i szanuje te nie-Chrześcijańskie religie..."
1974: "Religijne i kulturowe różnice w Indiach, wedle tego co powiedziano, są honorowane i szanowane... Jesteśmy zadowoleni widząc, że ten obustronny szacunek i respekt jest praktykowany..."
1974: "Podobnie nie możemy pominąć odniesienie do nie-Chrześcijańkich religii. Nie mogą one już dłużej być traktowane jako rywale lub przeszkody w Ewangelizacji..."
1973: "Jesteśmy szczęśliwi mogąc dziś powitać Waszą Świętobliwość... Przybyłeś do nas z Azji, kołyski starożytnych religii oraz ludzkich tradycji, które prawidłowo są darzone wielkim szacunkiem..."

Coby heretyk nie miał ostatniego głosu,  ni wrażenia nie sprawić jakoby rację miał, powagą Kościoła Świętego naukę błędną na proch zetrzyjmy:

Papież Grzegorz XVI (Mirari Vos): Teraz przejdźmy do innej przyczyny wielu nieszczęść, które wraz z Naszym żalem dotykają Kościół to jest do indyferentyzmu, czyli przewrotnej opinii bezbożnych, wszędzie podstępnie rozpowszechnianej, że w każdej religii można dostąpić wiecznego zbawienia duszy, jeśli się uczciwie i obyczajnie żyje. W tak oczywistej sprawie, jesteście w stanie z łatwością uchronić powierzony Wam lud od tego najbardziej zgubnego błędu. Kiedy bowiem apostoł przestrzega, że, "jeden jest Bóg, jedna Wiara, jeden Chrzest" (Ef 4, 5), niechże drżą z bojaźni wszyscy, którzy z jakiejkolwiek religii spodziewają się fałszywie otwartego przystępu do błogosławionej wieczności i niech szczerze rozważą według świadectwa Zbawiciela, że "są przeciw Chrystusowi, bo z Chrystusem nie są, i że rozpraszają nieszczęśliwie, bo z nim nie gromadzą" (Łk 11, 23), dlatego "niezawodnie na wieki zaginą, jeśli katolickiej wiary wyznawać i jej całkowicie i bez naruszenia zachowywać nie będą"".

Sobór Florencki, Dekret dla Jakobitów, 4. II 1441: "Święty Kościół Rzymski mocno wierzy, wyznaje i głosi, że nikt, kto nie jest w Kościele katolickim, nie tylko poganie, ale i żydzi, albo heretycy i schizmatycy, nie mogą dostąpić żywota wiecznego; lecz pójdą w ogień wieczny ‘który zgotowany jest diabłu i aniołom jego’ (Mt 25:41), jeżeli przed końcem życia nie będą przyłączeni do niego (Kościoła)..."

Innocenty III. List Eius exemplo: "Sercem wierzymy i ustnie wyznajemy jeden Kościół, nie kościół heretyków, lecz święty, rzymski, katolicki i apostolski, i wierzymy, że poza nim nikt nie dostępuje zbawienia."

Leon XIII. List Testem Benevolentiae: "Nowe te poglądy, o których mowa, zależą mniej więcej na tym, że dla łatwiejszego pociągnięcia innowierców do uznania prawdy katolickiej, należałoby Kościołowi bardziej się zbliżyć do ludzkości doszłej do pełnej już dojrzałości i, pozbywszy się dawnej surowości, stać się wyrozumiałym dla aspiracji i poglądów współczesnych ludów.
Wielu sądzi, że to się winno stosować nie tylko do karności do życia, lecz także i do nauczań wchodzących w skład skarbu wiary. Sądzą bowiem, że byłoby na dobre, w celu pociągnięcia opornych zamilczeć o niektórych prawdach jakoby mniejszej wagi, a przynajmniej na tyle je uszczuplić, żeby nie zachowały znaczenia, jakie im stale Kościół przypisywał.

Nie trzeba też sądzić, że wolne jest od winy owo przemilczenie, które radzą zastosować do niektórych zasad nauki katolickiej, aby je zakryć cieniem zapomnienia. [...] Niech więc nikt się nie kusi, z jakiej bądź racji, coś zamilczeć albo ująć z nauki przez Boga podanej, kto by to uczynił, raczej by chciał katolików rozłączyć z Kościołem zamiast rozłączonych do Kościoła pociągnąć. Niech więc wrócą do Kościoła, niczego bardziej nie pragniemy, wszyscy, którzy błądzą w dali od Owczarni Chrystusa, lecz nie inną drogą, niż ta, którą im sam Chrystus wskazał.

Stronnicy bowiem nowinek sądzą, że należy wprowadzić do Kościoła pewną swobodę, polegającą na tym, że po ograniczeniu praw i czujności władzy, wolno by było każdemu w wiernych działać swobodniej, zgodnie z własnym zapatrywaniem.

Prawie wszędzie pomieszanie samowoli z wolnością, popęd do mówienia i omawiania wszystkiego, możność sądzenia o wszystkim i łatwość głoszenia drukiem wszelkich poglądów, zalewają umysły takim mrokiem, że dzisiaj właśnie, bardziej niż dawniej, korzyść jest i potrzeba uciekania się do urzędu nauczającego, celem ustrzeżenia od błędu sumienia i postępowania."

Pius IX. Encyklika Quanto conficiamur moerore: "Ponownie musimy przypomnieć i potępić błąd bardzo ważny, w jakim na nieszczęście znajdują się niektórzy katolicy, którzy myślą, że osoby żyjące w błędach i poza wiarą prawdziwą... mogą dojść do życia wiecznego. Mniemanie – to najzupełniej przeciwne nauce katolickiej."

Pius IX. Encyklika Singulari Quidem: "Uczcie ich zatem, że nie ma większej zbrodni, bardziej sromotnej zakały, jak stawiać się przeciw Chrystusowi, rozdzierać Kościół Jego krwią zrodzony i nabyty i wbrew ewangelicznej miłości z szaloną zaciekłością niezgody powstawać na zjednoczenie i zgodę ludu z Bogiem."

Pius IX. Alokucja Singulari quadam: "Z prawdziwą dowiadujemy się boleścią, że inny jeszcze błąd nie mniej zgubny rozpowszechnił się w niektórych stronach katolickiego świata i opanował umysły wielu bardzo katolików, którzy wyobrażają sobie, że mogą mieć nadzieję zbawienia ci, co nie stanowią cząstki prawdziwego Chrystusowego Kościoła."

św. Pius X. List Notre Charge Apostolique: "Doktryna zaś katolicka uczy, że pierwszy obowiązek miłości nie polega na tolerancji błędnych przekonań, choćby najbardziej szczerych, ani na obojętności teoretycznej czy praktycznej dla błędu lub występku, w którym widzimy pogrążonych braci naszych, lecz na gorliwości o ich podniesienie umysłowe i moralne, nie mniej jak o ich dobrobyt materialny. Ta sama doktryna  katolicka uczy nas również, że źródło miłości bliźniego znajduje się w miłości Boga, wspólnego Ojca i wspólnego celu całej rodziny ludzkiej i w miłości Chrystusa, którego jesteśmy członkami, tak że wspomożenie nieszczęśliwego jest to wyświadczenie przysługi samemu Chrystusowi. Wszelka inna miłość jest złudzeniem lub uczuciem jałowym i przemijającym."

Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917):
Kanon 1258:" Zakazane jest wiernym w jakikolwiek sposób czynnie uczestniczyć czyli mieć udział w niekatolickich obrzędach  (Haud licitum est fidelibus quovis modo active assistere seu partem habere in sacris acatholicorum)."
Kanon 2316: "Każdy kto z własnego popędu i świadomie wspiera propagowanie herezji, albo kto uczestniczy (wbrew postanowieniom Kanonu 1258) w niekatolickich obrzędach, jest podejrzanym o herezję  (Qui quoquo modo haeresis propagationem sponte et scienter iuvat, aut qui communicat in divinis cum haereticis contra praescriptum can 1258, suspectus de haeresi est)."

Pius XII. Encyklika Mystici Corporis Christi: "Do członków Kościoła w rzeczywistości zaliczać trzeba tych tylko ludzi, którzy sakrament odrodzenia na Chrzcie św. przyjęli i wyznają prawdziwą wiarę, a nie pozbawili się sami w niegodny sposób łączności z Kościołem, ani też władza prawowita nie wyłączyła ich z grona wiernych za bardzo ciężkie przewinienia. "W jednym bowiem duchu, mówi Apostoł, wszyscyśmy w jedno ciało ochrzczeni, czy to Żydzi czy poganie, czy niewolnicy czy wolni" (I. Kor. 12, 13). Jako więc w prawdziwym zgromadzeniu wiernych jedno mamy ciało, jednego ducha, jednego Pana i jeden chrzest, tak też możemy mieć jedną wiarę, tak iż kto Kościoła słuchać się wzdryga, ten ma być, według rozkazu samego Chrystusa, uważany za poganina i jawnogrzesznika (Efez. 4, 5; Mt. 18,17). Dlatego też ci, co wiarą i rządami są od siebie oddzieleni, nie mogą być w takim jednolitym Ciele i w jego jedynym Boskim duchu."

Sobór Watykański. 1869 r. Sesja III, Kan. 3.: "Gdyby ktoś mówił, że jest możliwe, aby zgodnie z postępem wiedzy niekiedy należało dogmatom podanym przez Kościół, nadać inne znaczenie od tego, jakie przyjmował i przyjmuje Kościół - niech będzie wyklęty."

wtorek, 18 grudnia 2012

Pius XII: zapowiedź pustych tabernakulów?

„Słyszę wokół siebie głosy nowinkarzy, którzy chcą zburzyć Przybytek Świątyni, zagasić płomień powszechności Kościoła, zrzucić jego ozdoby, kazać mu się kajać za swą heroiczną przeszłość! Otóż, moi drodzy, jestem przekonany, że Kościół Piotrowy powinien w pełni przyznawać się do swojej przeszłości, w przeciwnym bowiem razie sam wykopie sobie grób... Nadejdzie dzień, gdy cywilizowany świat zaprze się swojego Boga i gdy Kościół zwątpi tak, jak zwątpił Piotr. Przyjdzie nań pokusa, aby wierzyć, że człowiek stał się Bogiem i że jego Syn jest jedynie symbolem albo filozofią, jakich wiele. W swych kościołach chrześcijanie na próżno będą szukać tej czerwonej lampy, gdzie gdzie oczekuje na nich Bóg; [będą] jak owa grzesznica, która na widok pustego grobu wykrzyknęła: gdzie go położyli?”

sobota, 8 grudnia 2012

Montini zdrajcą?

Franco Bellegrandi, opowiada w swojej książce “Nikita Roncalli,” że Pius XII przeprowadził tajne dochodzenie i okazało się, że Montini, ówczesny sekretarz stanu, przekazywał sowieckiej tajnej policji nazwiska kapłanów działających za żelazną kurtyną. Kapłanów tych albo rozstrzeliwano albo wysyłano do łagru. Książka jest w naszym posiadaniu, toteż do tematu jeszcze wrócimy.