Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giovanni Montini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giovanni Montini. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lutego 2013

Ks. Luigi Villa: Wojna - część XI

Duchowieństwo niemieckie, które winno roznosić woń cnoty, roznosi odór śmierci.
Grzegorz IX
Ugo Poletti
Nadchodzi interesujący rok 1990. Casaroli rezygnuje z funkcji Sekretarza Stanu. Obserwujemy słabnięcie oraz stopniowe wycofywania się Ugo Poletti'ego - Wikariusza Generalnego Rzymu oraz przewodniczącego Konferencji Episkopatu Włoch. Jednocześnie ktoś inny rośnie w siłę - Camillo Ruini.

Zarówno Casaroli jak i Poletti znaleźli się na liście masonów opublikowanej przez Pecorelliego. Casa był sztandarowym reprezentantem prokomunistycznej polityki Pawła VI. W wywiadzie z 2010, Ali Agca stwierdził: "Rozkaz zastrzelenia papieża został wydany przez Watykańskiego sekretarza, kardynała Agostino Casaroli'ego".

Poletti zrobił świetlaną karierę, poczynając od czasów Montiniego. Nie bez przyczyny.

Okupując stolicę w Milanie, Montini decyduje się zamknąć dobrze prosperującą gazetę "Ludzie Włoch", ukazującą się na terenie diecezji Novara. Biskup Novary, Gilla Vincenzo Gremigni protestuje - Novara nie jest pod jurysdykcją Montiniego. Na początku stycznia 1963, sześć miesięcy przez wyborem na Stolicę Piotrową, Montini wysyła list do biskupa Gremigni. Czytając go, biskup Gilla Vincenzo dostaje ataku serca. Umiera. List znajduje Ugo Poletti, ówczesny wikariusz generalny diecezji. Zatrzymuje go dla siebie.

W 1967 roku włoska prasa otrzymała informację jakoby śmierć arcybiskupa Gremigni miała związek z osobą Montiniego. Poletti błyskawicznie awansuje.
  • 1967 r - Biskup.
  • 1969 r. - Wice-regent Rzymu, tj. najbliższy współpracownik ówczesnego Sekretarza Stanu i Wikariusza Papieskiego.
  • 1973 r. - Kardynał.
  • 1973 r. - Wikariusz Papieski.
  • 1985 r. - Przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch.
W 1986 Ruini zostaje pupilkiem Polettiego. Jest Sekretarzem Konferencji Episkopatu Włoch. Błyskawicznie zostaje kardynałem, Wikariuszem Papieskim oraz przewodniczącym Konferencji Episkopatu Włoch.

W 1991 Ruini zostaje najpotężniejszym człowiekiem w Watykanie.

Tego samego roku, na ramach "Chiesa Viva" ksiądz Villa zaczyna publikowanie długiej serii artykułów poświęconych Ruchowi Neokatechumenatu. Zebrane ukazują się drukiem 13 maja 2000 roku w książce zatytułowanej "Herezje Neokatechumenalnej doktryny". Publikacja wymienia 18 herezji w ruchu kierowanym przez Francis'a Argüello, znanego jako "Kiko" oraz jego partnerkę, byłą zakonnicę Carmen Hernandez.

Na pewno nie spodobało się to oficjalnemu protektorowi tego heretyckiego ruchu - Camillo Ruiniemu.

niedziela, 3 lutego 2013

Masoński grób Judith Alghisi po raz drugi

Zarzucono nam kłamstwo. Słusznie?

Ktoś pisze, że groby należą do rodziny X. Na jakiejże, niepojętej dla nas podstawie, twierdzi, że nie może tam leżeć konkretny członek rodziny X, skoro są to groby rodziny X? Powołano się na książkę ks. Villa, w tłumaczeniu wydawnictwa "Antyk".

Skoro biskup Fellay nie jest dla kogoś wiarygodny, to i my się powołany na ks. Villa. Ze względu na zdradzane przez niektórych zamiłowanie do języków obcych - dowód tym razem po portugalsku: Chiesa Viva, wrzesień 2011.

1. Groby rodziny Alghisi.
2. Wśród nich grób matki Montiniego.
3. Projektant symboli - imć Montini.

To by było na tyle.
Dziękujemy.




sobota, 2 lutego 2013

Czy NOM jest liturgią katolicką?

Paweł VI prezentujący Konstytucję Apostolską Missale Romanum


Cechy liturgii katolickiej: symboliczność, boskość, starożytność, powszechność i uświęcenie dusz ludzkich.
 biskup Antoni J. Nowowiejski, Ceremonjał Parafialny, 1931 

NOM:
  • symboliczność - ?
  • boskość - nie: dzieło rąk ludzkich (ks. Cekada).
  • starożytność - nie
  • powszechność - tak
  • uświęcenie dusz ludzkich - nie: powszechna apostazja i infantylizm duchowy.

Sławetne vel nieszczęsne "co na to Lefebvre":

...obecne reformy liturgiczne zaadoptowały te protestanckie w istocie zmiany. Jak dobrze wiemy, teksty używane dziś przez wiernych nie mówią o ofierze, ale raczej o „liturgii Słowa”, o „wieczerzy Pańskiej”, o „łamaniu chleba” lub o Eucharystii. Artykuł VII z instrukcji wprowadzającej nową liturgię wyraźnie potwierdza tę protestancką orientację.

...zmiany, połączone z wielką liczbą pomniejszych liturgicznych modyfikacji, przyczyniły się do zaszczepienia wiernym poglądów protestanckich, które poważnie zagrażają doktrynie katolickiej...

...obecna liturgia, naśladując reformę Lutra, prowadzi nieuchronnie do przyjęcia głoszonych przez niego idei.

De facto dzisiejszy innowatorzy idą dalej niż Luter i jego naśladowcy. I właśnie dlatego, że nie są to uzasadnione ani w zamierzeniu korzystne reformy.

Dla katolików niemożliwe jest z powodów zarówno psychologicznych, dusz­pasterskich, jak i teologicznych porzucić liturgię, która zawsze była prawdziwym wyrazem Wiary karmiącym ich pobożność, i przyjąć na jej miejsce nowe obrządki poczęte przez heretyków, bez wystawienia tej Wiary na bardzo poważne niebezpieczeństwo. Nie można bez końca naśladować protestantyzmu, nie stając się protestantem.

Jak wielu wiernych, jak wielu młodych księży, ilu biskupów straciło wiarę przez przyjęcie tych nowych reform liturgicznych? Nikt nie może obrażać Wiary i natury i oczekiwać, że się to na nim nie zemści.

Wszystkie zmiany, które wprowadza nowa liturgia Mszy, mają bardzo niebezpieczne konsekwencje, zwłaszcza dla młodych księży. Nie są oni już karmieni doktryną Ofiary, Rzeczywistej Obecności i Transsubstancjacji. Rzeczy te nie mają dla nich żadnego znaczenia – w rezultacie wkrótce stracą intencję czynienia tego, co czyni Kościół. Nie będą już odprawiać ważnych Mszy.

Z drugiej strony starsi księża, nawet jeśli celebrują wg Novus Ordo, mogą zachować Wiarę katolicką. Przez całe lata odprawiali oni Mszę wg rytu trydenckiego i zgodnie z jego intencją, możemy więc zakładać, że ich Msze są ważne. W takim stopniu jednak, jak ta intencja zanika, nawet ważność ich Mszy może być wątpliwa.

Sama Nowa Msza wyraża koncepcję protestancką i prowadzi do protestantyzmu – to właśnie z tego powodu nie widzimy możliwości odprawiania jej w naszych seminariach.

Definicja Mszy zawarta we Wprowadzeniu do Novus Ordo Missae jest czysto protestancka, i już to jest wielkim skandalem!

Podobnie z sakramentem bierzmowania. Powszechnie stosowaną formą są dziś słowa: „Znaczę cię znakiem Krzyża. Przyjmij Ducha Świętego”. Jednak przy administrowaniu bierzmowania biskup musi wskazać wyraźnie specjalną łaskę sakramentalną, mocą której udziela Ducha Świętego. Nie ma bierzmowania, jeśli nie wypowie się słów: „Umacniam cię w Imię Ojca...”.

...musimy błagać o miłosierdzie Boga dla siebie i całej ludzkości, musimy walczyć! Musimy walczyć nieustraszenie o zachowanie Tradycji, o uratowanie przede wszystkim liturgii Mszy, ponieważ jest ona samym fundamentem Kościoła i chrześcijańskiej cywilizacji. Gdyby prawdziwa Msza nie była już odprawiana, Kościół przestałby istnieć, zniknąłby.

Musimy żywić dla Ofiary Mszy nabożność większą nawet niż wcześniej, gdyż to ona jest prawdziwym kamieniem węgielnym naszej Wiary. Niezbędny jest powrót do Tradycji Kościoła, do Najświętszej Ofiary Wszechczasów, do sakramentów wszechczasów, do czci i uwielbienia dla naszego Pana, który jest jedyną droga zbawienia.
wybrane fragmenty: Zawsze Wierni 6/2002

środa, 23 stycznia 2013

Masoński grób Judith Alghisi


...grób matki Pawła VI - to zostało zweryfikowane, to nie plotka. Wysłałem kogoś by zweryfikował to co wam teraz mówię. Zrobiliśmy zdjęcie. Grób matki Pawła VI jest grobem masońskim. Z masońskimi symbolami. To jest fakt. Jak papież może pozwolić by jego matka miała masoński grób?
biskup Bernard Fellay, 28 grudnia 2012







Wg informacji otrzymanych od kardynałów Ottavianiego oraz Pallziniego, symbole na grobie poniekąd żydowskiej matki Pawła VI, zaprojektowała pewna znana osoba.

Giovanni Battista Montini.

  1. Luneta pod kątem 33 stopni - Masoneria Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego.
  2. Linijka pod kątem 27 stopni: 3 x 9 = 3 x 18 = 3 x 666 - deklaracja wojny przeciw Bogu.
  3. Obiekt w kształcie V (pod ekierką) pod kątem 65 stopni: 6 + 5 = 11 mistyczna liczba kabały. Również dwie gwiazdy: sześcio- oraz pięcioramienna.
  4. Trzy krawędzie ekierki, pod kątem (odpowiednio):
    • 8 stopni = ośmioramienna gwiazda - gwiazda Lucyfera
    • 39 stopni = 3 x 13 - Lucyferyczna trójca 
    • 54 stopni = 6 x 9 = 6 x 18 = 108 - Oko Lucyfera (również 3 x 18 = 3 x 666)

Potrójna trójca masońska

Pierwsza trójca: Trójkąt. Pierwotna materia świata - ogień, ziemia oraz woda.

Druga trójca: Gwiazda pięcioramienna wpisana w gwiazdę sześcioramienną. Heksagram z pentalfą. Heksagram pentalficzny. W symbolice masońskiej przedstawia „Świątynię Masońską” trzydziestu trzech stopni Dawnego i Uznanego Obrządku Szkockiego i jego związek, poprzez liczbę 11 z hebrajską Kabałą. ,„Loża Mistrzów ” (Pokój Środka), gdzie wolnomularz umiera, a potem powraca do życia jako „Mistrz” lub „Adept” reprezentowana jest przez sześciokąt w który wpisana jest „Gwiazda pięcioramienna”.

Trzy elementy pierwotne, wraz z podziałem płci na dwie, dają liczbę pięć: zasadę wszelkiego formowania się Ciała świata. Jego symbolem jest sfinks z głową i torsem kobiety tułowiem lwa i skrzydłami orła. Rozwinięte przez siłę Ognia żywioły te, dzięki powietrzu, zrodziły Duszę Świata. Dzięki Światłu – Ducha Świętego, którego symbolem,jest Feniks, Smok latający, który pochodzi z ognia. Ciało, Dusza i Duch świata, tworzą drugą trójcę, która wciela się w Człowieka-Boga.

Trzecia trójca: Przenajświętsza i niepodzielna trójca masońska. Tworzy ją Architekt Wszechświata (Człowiek-Bóg) wraz z Patriarchą Świata (Przewodnikiem Mocy duchowej) oraz Władcą Świata (Przewodnikiem Mocy doczesnej). Wyraża trzy apokaliptyczne bestie: smoka (Lucyfer), bestię wychodzącą z morza (Władca Świata - władza ziemska) oraz bestię wychodzącą z ziemi (Patriarcha Świata - władza duchowa).

"Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka."
Apokalipsa św. Jana, rozdział 13

piątek, 18 stycznia 2013

Thuc: Życie - część dwudziesta, ostatnia.

Thuc udał się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie biskupa Vezelisa. Przebywał w Rochester. Były to prawdopodobnie jego najlepsze dni w ciągu ostatnich lat. Franciszkanie traktowali go jak biskupa. Nie jak kogoś gorszego lub najemnego pracownika.

Pio Laghi
Przyszedł rok 1984. Arcybiskup zmarł 13 grudnia tegoż roku w Carthage, Missouri. Jak do tego doszło? Dlaczego biskup znalazł się w klasztorze Wietnamskiej Kongregacji Matki Współodkupicielki? Kto był zaangażowany?

Mówi się zarówno o dobrowolnym dołączeniu Thuca do klasztoru jak i jego porwaniu w Nowym Yorku. Podobno został wciągnięty do samochodu prosto z ulicy.

John Leibrecht
Pio Laghi. 26 Marca 1984 mianowany przez JP2 apostolskim nuncjuszem USA Poprzednie dziesięć lat spędził jako nuncjusz w Argentynie. Grywał tam w tenisa z jednym z przywódców junty oraz cżłonkiem P2 -  admirałem Emilio Eduardo Massera. Biskup od 1969 roku. Znajduje się na jednej z list masonów w Kościele. Data wstąpienia - 24.VIII.1969. W jego biurze w USA, Thuc miał być brutalnie przesłuchiwany przez wynajętego zbira. "Chciał, żebym wyrzekł się wszystkiego co zrobiłem. Odmówiłem, gdyż zniszczyłoby to wszystko, co zrobiłem" powiedział Wietnamczyk.

Następną zamieszaną osobą miałby być Bernard Law, ówczesny biskup-okupant Springfield-Cape Giraudeau. Law znany jest z tuszowania skandali moralno-obyczajowych. Został zastąpiony przez John'a Leibrecht'a, wyświęconego na biskupa 12 grudnia 1984 roku. Dzień przed śmiercią Thuca. Przypadek? Law sprowadził wietnamską kongregację do tego samego klasztoru, w którym 9 lat później przetrzymywano Thuca. Kolejny zbieg okoliczności?

Bernard Law
 

Po lewej stronie biskupa Thuca, widzimy biskupa Jacques Huynh Vân Cùa. Z lini Thuca. Co ciekawsze - wietnamski biskup mianowany biskupem pomocniczym w Wietnamie przez Montiniego. Czyżby Wietnamscy biskupi jednak mieli wstęp do Wietnamu?

Zdjęcie zostało zrobione na terenie klasztoru (Carthage). Biskup Thuc wydaje się być smutny i odurzony. Jacques Huynh przeciwnie. Kolejny dowód na narkotyzowanie Thuca przez oprawców? Biskup Thuc cierpiał na cukrzycę, co również ułatwiało sprawę.

Samotny wietnamski biskup, pozbawiony stolicy biskupiej, rodziny oraz ojczyzny. Pojawia się wietnamska kongregacja. Czy nie jest oczywiste, że wzbudzi ona jego zainteresowanie?


 Czego Jan Paweł II gratuluje John'owi O'Connor?

O zdradę Thuca oskarżeni są również jego bratanek, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor. Dla formalności - również Józef Ratzinger oraz Karol Wojtyła.

Czy zbiegiem okoliczności jest, że Pio Lahi, Bernard Law, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor zostali mianowani kardynałami? Józef Ratzinger poszedł jeszcze wyżej. W wypadku bratanka Thuca toczy się proces beatyfikacyjny. Jedynie Jacques Huynh Vân Cùa nie został "awansowany". Dlaczego?

Czy nie możemy odnieść do Thuca słów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" oraz "Sługa nie jest większy od swego pana". Umierał wśród wrogów. Samotny i umęczony. Pozbawiony przyjaciół i majątku. Czyż nie słyszymy go, wołającego w głębi duszy: "Eli, Eli, Lamma Sabbacthani?"

Po jego śmierci, pojawiło się niepodpisane oświadczenie, w którym [rzekomy] Thuc przeprasza za swoje czyny i prosi o przebaczenie. Co więcej wzywa wyświęconych przez siebie biskupów, wszystkich wyświęconych przez nich, wszystkich podążających za nimi, do odrzucenia ich błędu oraz pojednania się z Kościołem i Janem Pawłem II. Co więcej tekst ten zawierał uznanie V2, NOM oraz "zwłaszcza godności Jego Świętobliwości Jana Pawła II, faktycznego i prawowitego następcę św. Piotra".

Francis Xavier Nguyen Van Thuan

Nonsens. Nagle Thuc odzyskał poczytalność? Dotąd miałby być chory psychicznie, a  tu nagle, pstryk, Thuc magicznie odzyskuje poczytalność, wie co robi? Trochę duży nacisk na osobę JP2, nieprawdaż? Tak jakby ktoś uważał, że istotą, sednem jest papiestwo. Nie NOM, nawet nie V2. Papiestwo. Czy tak duży nacisk ze strony wrogów Kościoła, na to by uznać posoborowych okupantów za papieży, nie jest wystarczającym sygnałem? Czy nie zapala się lampka ostrzegawcza? Skąd taki nacisk na papiestwo w erze kolegializmu? Czy odpowiedź nie narzuca się sama?


22 Rue Garibaldi, Tulon
22 Rue Garibaldi, Tulon - obecnie
Czyż powyższe zdjęcie nie jest wymowne? Czy również Chrystusa nie próbowano utrzymać w grobie przywalonym kamieniem?

Pewnego dnia, Pierre Martin Ngo-dinh-Thuc odzyska dobre imię i zajmie należne mu miejsce w historii Kościoła Katolickiego. Nim to jednak nastąpi, musimy kontynuować heroiczną walkę.

Możemy przegrać kilka bitew. Samą wojnę - wygramy.


Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
I szedł na święte kraju werbowanie,
Ten de profundis z ciemnego kurhanu
Na trąbę wstanie.

wtorek, 15 stycznia 2013

Kardynał Siri - papieżem? W opozycji do soborowych zmian?

Siri koncelebrujący z JP2

Istnieje teoria jakoby kardynał Siri miał zostać wybrany papieżem. Według tej teorii został jednak zmuszony przez okupantów do ustąpienia. 

Poniżej  kilka fragmentów mowy dziękczynnej, wygłoszonej przez Kardynała Siriego 1 listopada 1958, z okazji wyboru Jana XXIII.

"Wezwałem was wszystkich, aby podziękować Bogu za elekcję naszego Ojca Świętego Jana XXIII. Wielkie Boże ojcostwo jest reprezentowane przez tego Papieża od wigilii 20 października.  W nim [JXXIII], ponownie napotykamy naszego Ojca Świętego, którego widzialny wizerunek był zgaszony po świętej śmierci Piusa XII."

"Podziękujmy Bogu, ponieważ znów mamy Papieża."

"Wikariusz Chrystusa zawsze jest posłańcem łaski i pokoju, które pochodzą od Boga samego."

"Musimy podziękować Bogu za wybór, który uczynił."

Kard. Siri celebrujący "versus populum"
"Wszystko pozwala sądzić, że ten rodzaj człowieka i rządów daje nam, konkretnie i skutecznie, kierunek oraz społeczną normę, które oznaczają ofertę lepszego życia oraz zachętę dla niezliczonych osób, nie tylko Europejczyków, ale także i przede wszystkim, dla nie-Europejczyków, którzy zostali daleko w tyle na bankiecie ziemskich dóbr z powodu chciwości egoizmu."

"Wszystko pozwala oczekiwać, że nowe ciepło zostanie rozpowszechnione, tak, aby stosunki między katolikami oraz naszymi braćmi odłączonymi stały się łagodniejsze."

"Nastał nowy świt i jest szczególnie obiecujący.  Niech Bóg będzie chwalony!

Dwa z załączonych zdjęć podważają (żeby nie powiedzieć, obalają) teorię, jakoby kardynał Siri miał być zawsze wierny tradycyjnej liturgii. Pozostałe zdjęcia pokazują kardynała Siriego z Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem I oraz Janem Pawłem II.
Z Janem XXIII
Po zapoznaniu się z tymi materiałami ciężko jest dopatrywać się czegoś innego, niż kardynała uznającego wymienione poprzednio osoby za papieży. Można mniemać, iż zachowywał by się inaczej, gdyby uważał ich za anty-papieży. Oczywiście ktoś może powiedzieć, ze został zmuszony do koncelebry, odprawiania NOM, mowę ktoś mu napisał, itd., itp..
Czyżby Kardynał zapomniał o przykładzie Machabeuszy? Ktoś może powiedzieć, że to zbyt mocne słowa.. Spójrzmy na sytuację (wg teorii). Kardynał Siri zostaje wybrany papieżem. Jest świadom wrogiego zamachu na Kościół. Ma realną szansę przeciwstawienia się, podniesienia alarmu. Czy jako głowa Kościoła, Namiestnik Chrystusa nie powinien go bronić? Aż do męczeńskiej śmierci, na wzór Chrystusa?

Wg jednej z teorii szantażowano go życiem członków jego rodziny. Czyż obrona Kościoła, jego ocalenie nie było ważniejsze? Powodowała nim troska o rodzinę. Czyż ich życie wieczne nie było ważniejsze od doczesnego?

Mamy rozumieć, że kardynał Siri pozwolił na przejęcie Kościoła, był prześladowany, pozostał kardynałem na dawnym urzędzie, jednocześnie w ukryciu kontynuował dzieło Kościoła, mianując przed śmiercią swego następcę? Mamy rozumieć, że udało mu się przechytrzyć okupantów, którzy go prześladowali? Niektórzy pewnie powiedzą: "Możliwe, czemu nie. Był bardzo sprytny i bystry". Tak sprytny by pod okiem prześladowców sprawować władzę nauczania oraz mianować kardynałów?

Nawet jeżeli, to pozostaje fundamentalna kwestia - jakiś dowód. Pisemny bądź ustny. Jakakolwiek podstawa, że kardynał Siri nie uznawał osób zasiadających w Rzymie za papieży. Jakieś wskazówki, zalecenia pozostawione przez rzekomego papieża. Choćby krótka notatka.

Dlaczego katolicki papież miałby koncelebrować Novus Ordo wraz z prześladującym go anty-papieżem? Nasuwa się jedna odpowiedź - kardynał Siri nie był papieżem.

.........................
Od redakcji: Osoba pisząca artykuł dokonała rozróżnienia pomiędzy wyborem kardynała Siriego na papieża (który prawdopodobnie miał miejsce na jednym z konklawe), a sprawowaniem urzędu papieskiego. Jeżeli ktoś dysponuje jakimiś informacjami, materiałami dotyczącego papiestwa Siriego - prosimy o kontakt mailowy.

niedziela, 13 stycznia 2013

Krótka analiza krytyczna artykułu ks. Jenkinsa FSSPX

"Dlaczego pracujemy w Polsce? Bo jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich." 

Aha. Dobrze wiedzieć. Ktoś mógł myśleć, że z innych powodów. Nasz komentarz poniżej cytowanych fragmentów. "mdash" pozostawiono wedle źródła.

"Toteż najlepszą rzeczą dla dzisiejszego Kościoła byłoby zapomnieć, że ten sobór miał miejsce. Mówienie o „hermeneutyce ciągłości lub przetrwania” nie ma sensu. To strata czasu. Sobór przeminął, jest martwy. " 

"jego dekrety są bezwartościowe dla naszych czasów. Najlepiej zwyczajnie go zignorować" 

"Sądzę, że jest oczywiste, że to właśnie czyni Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata.

"Niech mi będzie wolno posłużyć się następującą analogią: cały Kościół cierpi „okupację” podobną do tej, jaką Polska doświadczyła nie tak dawno. Usiłowano zniszczyć Polskę i to nie tylko przy pomocy bomb i armat, ale szczególnie usiłując zniszczyć polską kulturę, język, obyczaje; krótko mówiąc — duszę narodu. Jak zatem stawiać opór? Fizycznie jest to czasem niemożliwe, ale kraj żyje dzięki przekazywaniu jego kultury i tradycji. Polska przetrwała nie dlatego, że miała silniejszą armię, ale dzięki temu, że to, co nadaje Polsce ponadczasową wartość, zostało przekazane. Wasi dziadkowie i rodzice dali wam to, co stanowi duszę narodu polskiego mdash; dali wam tradycję waszego kraju." 

Tradycja danego kraju zwykle jest przekazywana w danym kraju. Nie koniecznie jest dobra per se. Wystarczy wspomnieć "Drang nach Osten" czy lichwę. Wie Ksiądz co należy do naszej polskiej Tradycji? Bezkompromisowa walka z wrogiem, okupantem i zdrajcą. Choćby za cenę życia. Walka. Kościół Walczący. Polska walcząca. Okupantów nie tolerujemy, gnamy precz. Zdrajcami gardzimy. Bywa, że wieszamy lub w inny sposób usuwamy. Kościół pod okupacją, a Ksiądz sobie zignoruje sprawę? Zignoruje Ksiądz wszystkie bolesne i problematyczne kwestie? Bo jest nowoczesny? 

Pisze Ksiądz, że sobór jest martwy? Sobór przeminął? W takim razie:
a) dlaczego dla Novus Ordo jest jak najbardziej aktualny?
b) dlaczego nader żywe i dojrzałe są jego trujące owoce?
c) chodziło o FSSPX? Kiedy sobór był aktualny i żywy? Kiedy przeminął i umarł? 

Czy do Tradycji Kościoła należą Nowe Ryty? Wg Księdza "Nowe katechizmy i nowe obrzędy nie przekazują Tradycji Kościoła" oraz: "...słowa „tradycja”, oznaczającego przekazywanie czegoś, tu konkretnie mdash; przekazywanie depozytu i dziedzictwa." Czemu więc do Tradycji próbuje dodać się nowe ryty święceń? Czemu do wiernych dopuszcza się nieświęconych w tradycyjnym, katolickim rycie? Czy też dokonuje się święceń sub-conditione? Nie słyszał Ksiądz, że Arcybiskup Lefebvre święcił sub-conditione prawie 40 lat temu? Czyżby w jakiś tajemniczy i niepojęty sposób nagle nowe ryty nabrały ważności? Powie ktoś, że nowe ryty są ważne, ale wątpliwe? Mogą  więc być nieważne! Czy nie powinno się usunąć wątpliwości?

Dookoła rozlewa się ściek wszystkich herezji, a Ksiądz pisze: "Kościół przeżył wiele trudności w ciągu wieków, kiedy wszelkie rodzaje herezji usiłowały go zniszczyć: arianizm, monofizytyzm, monoteletyzm, sabelianizm — są to dla nas obce nazwy, ponieważ razem z tymi, którzy je głosili, poszły do grobu."
Poszły do grobu? Stamtąd powróciły? Co oznacza: "znów zacząć od tego, co ma wieczną wartość"? Czyżby gdzieś po drodze wkradło się coś, co nie ma wiecznej wartości? 

"Podobnie dzisiejszy Kościół jest okupowany przez modernistów, którzy niszczą ołtarze, budują okropnie wyglądające kościoły, ośmieszają to, co dla nas święte, niszczą język Kościoła i obyczaje, które były praktykowane przez wieki. W jaki sposób stawi temu opór? Nie jest to trudne — wystarczy czynić to, co Kościół czynił przez stulecia, podobnie jak czynili nasi pradziadkowie — nic więcej i nic mniej."

Co to jest "dzisiejszy Kościół"? W którym momencie Kościół był "wczorajszy"?

Pius X grzmiałby na wszystkich apostatów i odstępców. Jan Paweł II i Benedykt XVI spotykają się z nimi, bratają, wychwalają. Mamy "papieża Syllabusa" i "papieża anty-Syllabusa". Miał miejsce ogromny zjazd biskupów całego świata. W imię tegoż zjazdu została dokonana rewolucja. Popełniono i popełnia się niezliczone świętokradztwa. Odstępstwo kwitnie. Okupacja wręcz totalna. Gdyby nie ten sobór prawdopodobnie nie powstałoby FSSPX. A Ksiądz sobie zignoruje wydarzenie historyczne, które miało tak wielki wpływ na ostatnie kilkadziesiąt lat. Zignoruje sobie Ksiądz coś, przeciw czemu walczył arcybiskup Lefebvre. Czy biskup Fellay nie powiedział, że wróciliśmy do roku 1974 i 1975? Kiedy w tych latach Arcybiskup powiedział, że sobór jest martwy, że można go zignorować? Czy nie mówił o katastrofalnych szkodach przez niego spowodowanych? Czym to, co Ksiądz sugeruje, różni się od ignorowania uszkodzonych hamulców lub kierownicy w samochodzie? Jeżeli Księdzu przestanie działać procesor i dysk twardy w komputerze, też to Ksiądz zignoruje? Ratzinger jest szeroko kojarzony ze wspomnianą przez Księdza hermeneutyką. Osoba, którą prawdopodobnie uznaje Ksiądz za papieża, Chrystusa na ziemi, ma zostać zignorowana, w tym co mówi, ot tak? Szkoda czasu na to co mówi papież?

"Kościół św. będzie trwał o tyle, o ile my będziemy wierni Tradycji." 

Słucham? Znaczy - Kościół nie może przestać trwać, więc zawsze będziemy wierni? Czy też - możemy przestać być wierni Tradycji (a możemy!), więc Kościół miałby przestać trwać? 

"Kiedy mówimy, że przyjmujemy sobór w świetle Tradycji, oznacza to, że akceptujemy w nim to, co nie przeciwstawia się Tradycji. A w innych aspektach odrzucamy go całkowicie." 

Ooo... sobór nie taki martwy jak Ksiądz twierdzi. Ksiądz we własnej osobie doszukuje się tych katolickich pierwiastków w samym soborze. A resztę odrzuca. Jan Paweł II pewnie nie miałby problemów z podpisaniem się pod taką dialektyką. Islam też Ksiądz przyjmie? Jeno w świetle Tradycji? Jest przecież jeden Bóg, ma Swego proroka, posty są nakazane, itd.. Przyjmie Ksiądz? Czy Wiara Katolicka nie jest jasna i przejrzysta? Filtruje się wodę czystą czy brudną? To mamy ten sobór ignorować czy wybiórczo akceptować? A może mamy go zaakceptować poprzez ignorowanie tego co złe? I któż ma autorytet by decydować co nie przeciwstawia się Tradycji? Arcybiskup Marcel podpisał. Papież Paweł VI również. Ktoś powie - dowód. Proszę bardzo. "In Spiritu Sancto" z 8 grudnia 1965 roku:

"...Drugi Watykański Sobór Ekumeniczny zgromadzony w Duchu Świętym i pod ochroną błogosławionej Maryi Dziewicy..."

"...wszystkie konstytucje, dekrety, deklaracje oraz głosy zostały zaakceptowane rozwagą soboru oraz promulgowane przez nas..."

"Ponadto postanawiamy, że wszystko co zostało ustalone synodalnie ma być religijnie przestrzegane przez wszystkich wiernych, dla chwały Boga i godności Kościoła i dla spokoju i pokoju wszystkich ludzi. Zatwierdziliśmy i ustanowiliśmy te rzeczy, stwierdzając, że obecne słowa są i pozostają stabilne i ważne. Mają mieć skuteczność prawną, tak aby były rozpowszechniane i uzyskały pełną i całkowitą moc. Tak, by mogły być w pełni potwierdzone przez tych, których one dotyczą lub mogą dotyczyć teraz i w przyszłości. Tak, by jak to będzie oceniane i opisywane, wszystkie starania przeciwne tym rzeczą czynione przez kogokolwiek lub jakikolwiek autorytet, świadomie lub w niewiedzy, odtąd są nieważne i bezwartościowe."

Wedle dokumentu podpisane przez Pawła VI, Księdza "ignorowanie" oraz wybiórcze "akceptowanie" wydaje się być nieważne i bezwartościowe. Może jednak sobór nie odrzucił Ducha Świętego? Wszak Paweł VI wspomina o Nim. Prosimy o dokument, który zniósł słowa Pawła VI. Może coś z Benedykta XVI? Gdzież to i kiedy, w jakim dokumencie, któryż okupant uznał sobór za martwy, promulgował to oraz nakazał uznawanie soboru za takowy? Czy papież może błądzić w sprawach wiary? Nie? Coś tu nie pasuje? Czyżbyśmy słyszeli dysharmonię?

"...Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata. Więc w pewnym sensie jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich, jako że przyszłość należy do tych, którzy posiedli przeszłość." 

Jeżeli ktoś przy zdrowych zmysłach uzurpuje przeszłość Kościoła tylko dla siebie lub swojego stowarzyszenia, czy jest kimś innym niż perfidnym kłamcą i złodziejem? 

"U Boga nie ma odmiany ani cienia przemiany, jak mówi św. Jakub. W zamieszaniu i burzy, która szaleje wokół nas, uchwyćmy się wiecznej doktryny, która jako jedyna przetrwa wszystko..."

Gdzie w wiecznej doktrynie Kościoła Katolickiego są liberałowie, moderniści, protestanckie święcenia, zmiany dokonane przez Lutra, heretycy, antypapieże, ekumeniczne spotkania? Tylko w kategorii "potępione". 

Przy okazji - czy ks. Lucien Laberthonnière na którego powołano się w 164 numerze "Zawsze Wierni", nie był francuskim modernistą, który za Piusa X znalazł się na indeksie i otrzymał zakaz publikowania? 

Przypomnimy Księdzu drobny fragment przebogatego, polskiego dziedzictwa i ducha: 

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi.
Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek.
Nie damy, by nas zniemczył wróg.
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
Ni dzieci nam germanił.
Do krwi ostatniej kropli z żył,
Bronić będziemy Ducha.
Aż się rozpadnie w proch i pył, 
Krzyżacka zawierucha.
Aż się rozpadnie w proch i pył,
Modernistyczna zawierucha. 
I poszli szaleni zażarci. 
I poszli zabijać i mścić.
Szedł żołnierz i ginął.
Na Polski imię, na Jej cześć 
Podnosim czoła dumne.
I poszli jak zawsze uparci.
Lecz od śmierci silniejszy był gniew. 
Nie damy Kościoła im zgnieść 
Odzyska Wiarę dziadów wnuk... 

Tak nam dopomóż Bóg. 

 fragmenty za piusx.org.pl

piątek, 11 stycznia 2013

O sytuacji Kościoła - słów kilka.

Wzruszająca opowieść

Jan XXIII zwołuje i otwiera Sobór Watykański Drugi. Dokonana zostaje rewolucja. Ostatni i jedyny bohater, arcybiskup Marcel Lefebvre zakłada Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, które ocala Kościół. Potem, zależnie od wersji - dokonuje opatrznościowych konsekracji / błądzi i zaciąga ekskomunikę.

Dobry papież Benedykt XVI uwalnia Mszę Świętą. Środowiska indultowe oraz FSSPX śpiewają dziękczynne Te Deum. Ryszard Williamson przesadza i biedny Bernard Fellay nie ma innego wyboru jak tylko usunąć go z szeregów FSSPX. Tego samego Bernarda papa Benedykt XVI oszukuje i wprowadza w błąd dobrego Bernarda Fellaya, tudzież zły Przełożony Generalny manipuluje i spiskuje. Bractwo znów jest koszernie (odpowiednio / właściwie) czyste i wzmocnione. Msza jest odprawiana dookoła nas, środowiska indultowe szaleją ze szczęścia. Piękne historia. Niestety - fałszywa.


Jak to było naprawdę

Umiera Pius X. Zwany silnym i krwawym. Następni trzej papieże nie są już tak silni. Można powiedzieć, że następni trzej pasterze są słabi. Chwast modernizmu wzrasta coraz mocniej w żyzną ziemię Kościoła. Usiłuje ją wyjałowić.

Po roku 1920 niejaki Montini odprawia przodem do ludu. Około roku 1940 praca wrze. Istnieją specjalne sklepy z odpowiednimi, postępowymi publikacjami. Przeglądający pozycje w tle słyszą chorał w języku świeckim. W 1953 "przyjaciel" komunistów Karol Wojtyła odprawia Mszę na kajaku. Został trochę w tyle za innymi...

Zwołany zostaje Sobór Watykański Drugi. Rewolucja i przewrót. Kardynał Suenens: “Vaticanum II to jest rok 1789 w Kościele”. Któż to? Tak ciągle cytowany, a tak nie znany. Kardynał od 1962 roku. Protektor Bazyliki św. Piotra w Okowach. Pracował w trzech Świętych Kongregacjach odpowiedzialnych za:
a) Wiarę
b) Ryty oraz Ceremonie Liturgiczne
c) Seminaria

Propagator protestanckiego ruchu charyzmatycznego. Podejrzany o przynależność do masonerii (od 15 czerwca 1967). Prawdziwie - specjalista. I właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Kto mianował większość biskupów obecnych na Soborze Watykańskim II? Pius XII.
Zastanówmy się - czy Pius X tolerowałby modernistów? Co by zrobił? Czy nie ekskomunikowałby ich bez wahania? Może pozwoliłby heretykom zająć się wyrzucaniem śmieci.

Sobór trwa. Przechodzi jeden heretycki dokument po drugim. Nikt się nie sprzeciwia, nikt nie wiedział. Hola, hola... nikt? Nikt? A, tak był Marcel Lefebvre, jeden jedyny. Prawda to? Również nie. Podpisał wszystkie dokumenty. Wszystkie. Gaudium et Spes. Dignitatis humanae. Nostra aetate. Sacrosanctum concilium. Lumen gentium. Wszystkie, Podpisał wszystkie. Skąd mógł wiedzieć, nikt się nie sprzeciwił powiecie. Ano znów nie prawda. Sprzeciwili się. Najmniej dwóch. Czasem pięciu. W wypadku "Nostra aetate" sprzeciwiło się prawie 100 biskupów. Lefebvre'a nie było pomiędzy nimi. Fakty. Nie złośliwość, sugestie czy animozje. Fakty.

Pojawiają się skargi na obecność protestantów oraz postępowych teologów takich jak Kung, Rahner czy imć ksiądz Ratzinger. Powstaje "Coetus Internationalis Patrum". W jego skład wchodzi ok. 250 nastawionych konserwatywnie biskupów, w tym Ottawiani, Siri, Lefebvre oraz Castro Mayer. Powstaje "Domus Mariae". Jego rdzeń tworzy 24 biskupów. W tym Wietnamczyk. Ngo-dinh-Thuc.
Ci ostatni docierają do wszystkich, są odwiedzani przez Ojców Soborowych, w tym ponad 50 Polaków. "Cestus" przeciwnie. Są beznadziejnie nieporadni, niczym dziecko. Trudzą się nad uzyskaniem list biskupów. CIP usiłuje przeforsować potępienie komunizmu. Krakowski biskup Karol Wojtyła głosuje przeciwko.

Koniec Soboru.

Lefebvre na emeryturze. Pewnego dnia zostaje wezwany do walki.
W 1988 r. dokonuje sławnych konsekracji biskupich.

W 2007 Benedykt XVI "uwalnia" Mszę. 


Jak to się stało, że ustawy przeszły na soborze?

Po pierwsze - był to proces. Długi proces. Nie sztuczka magiczna np. Rahnera czy pojedynczy oderwany od całości pomysł Bugniniego.

Po drugie - nie róbmy z prawie tysięcy biskupów, księży i ludzi idiotów. Pewnie niejeden by się znalazł. Może i stu. Tysiąc nawet. Jak ktoś chce niech sobie przyjmie - tysiąc biskupów idiotów. I tak zostają dwa tysiące biskupów nie-idiotów. Na samym soborze. Skończmy więc mówić, że nic nie wiedzieli, nic nie rozumieli, oszukał ich zły Roncallii czy Montini.

Dokumenty można było interpretować w Duchu Tradycji powiecie? Czy Pan nasz nie powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie"? Czy zapomnieliśmy o: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust". A przecież letni jest bardziej ciepły niż zimny! Może być ciepły, tylko trochę mniej!

Nie jeden biskup podpisał dlatego, że papież był dla niego gwarantem wiary. Skoro papież uważa, że coś jest prawowierne, musi to takim być.

Chyba, że ktoś chce przyjąć, że nic nie wiedzieli. Proszę bardzo. 3000 biskupów niedouków, idiotów, pozbawionych zmysłu katolickiego oraz podstawowego wykształcenia. Choćby Lefebvre czy Thuc. Byli bardzo wykształceni. Czyli co?Doktorat uzyskany w Rzymie przez Marcela Lefebvre'a w czerwcu 1930 był bezwartościowy? Nie przesadzajmy.

Tak więc chodziło o coś innego. Tylko pytanie - o co?


Wszystko jest już dobrze? 

Oczywiście nie.

W ogólności - środowiska określane jako "indultowe" oraz FSPPX.

Indult. Tym by można zakończyć. Słownik Języka Polskiego PWN definiuje Indult, jako "zezwolenie władz duchownych na odstąpienie od przepisu kościelnego". Jest to wyjątek. Nie reguła.

Jakby było mało - uparte powtarzanie "Nadzwyczajny Ryt". Przepraszam, ale jak Katolicką Mszę można uznać rytem Novus Ordo. Jak się pytam? Jak można twierdzić, że Nowy Twór wyraża tą samą wiarę co Msza Święta? Jak ofiara może być tożsama z ucztą? Jak kult człowieka można utożsamiać z kultem Boga? Nie można. Wracamy do tematu.

Mamy więc dobrego papieża. Porządnego, tradycyjnego papieża. Dał nam Mszę. Ale:
1) Dał nam? A jego była?
2) Uwolnił? Kto i jakim prawem ją związał? Czemu tak długo czekał by ją uwolnić?
3) Czy uznawał ją za właściwą Mszę Kościoła? Jeżeli tak - gdzie był jako Prefekt Kongregacji Wiary? Gdzie był się pytam?
4) Czemu jej dotąd nie odprawił, odkąd ją wspaniałomyślnie uwolnił?
5) Nazywa Mszę nadzwyczajnym rytem. Nadzwyczajnym. I wcale nie w pozytywnym sensie.

Idźmy dalej.
Dobry papa jedzie na bluźniercze spotkanie w Asyżu. Czemu nie jechać? Papa jedzie. Papa idzie do synagogi. Biegnijmy w podskokach. Papa celebruje Nowy Twór. Biegiem marsz na Nowy Twór.

Rytem papy jest Nowy Twór. Papa jest porządny.
Czemu nie jesteście na Novus Ordo? Przecież ważny i godny. Mimo swego pochodzenia, intencji jego twórców gdzieś po drodze został ochrzczony, ba, wręcz zanurzony w Jordanie, toteż teraz jest na wskroś, pełną gębą katolicki. W czym problem? Co przeszkadza? Przecież te odejścia od wiary, szerząca się apostazja i poganizacja, to tylko wroga propaganda. No, może jakieś tak niezrozumienie Ducha Soboru.

A, rozumiem. Estetyka, sentymenty itd.. Okey. Papa pozwala. Jako coś nadzwyczajnego. 
To jak tam z tą nadzwyczajnością? Papa miłosierny, wyrozumiały, więc tym bardziej należy go uszanować. Co powiecie na jeden ryt nadzwyczajny na 3 ryty zwyczajne? Jeden do trzech? Może nie dość nadzwyczajnie? Może jeden do pięciu? Przecież trzeba iść z duchem.

W szczególności - FSSPX.

Nowe ryty ważne. Może od czasu do czasu jakiś nowusik? Skąd te negatywne teksty o odprawianiu NOM przez, wg słów co niektórych, np. FSSP?

Zacytujmy, być może nieadekwatne, słowa Piusa XI:

"Jeżeli zresztą spotkać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, to znaczy jako równouprawnieni. "

Słyszymy o jakimś pojednaniu z Rzymem. Aha. Trochę tak jakby powiedzieć do sławetnego taty: "Jesteś moim tatą, ale będę Ci posłuszny jeżeli to i to". Wyrodny syn? Tata jest tatą, czy jednak nim nie jest?

Kim jest papież? Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Jest Chrystusem na ziemi. Uznawać Chrystusa za Chrystusa i nie podporządkować mu się? Czy według słów św. Tomasza żydzi, którzy krzyżowali Chrystusa, nie wiedzieli kogo krzyżują? Czyż święty nie twierdzi, że wiedzieli i tym większa ich wina? Czy nie powinni więc uznać decyzji idących z Rzymu?

Arcybiskup Lefebvre stwierdził kiedyś, że papież jest liberałem. Biskup Fellay: "mamy doskonale liberalnego papieża".  
Okey, ale... "Liberalizm to doktryna głosząca zupełną niezależność wolności ludzkiej, a tym samym przecząca wszelkiej powadze wyższej od człowieka w porządku umysłowym, religijnym i politycznym. Jest tedy liberalizm ostatecznym rozwinięciem pychy ludzkiej przeciwko miłości Bożej i ostatnim wysiłkiem stworzenia rozumnego przeciwko opiece i kierownictwu swego Stwórcy".

A, przepraszam. Mamy jeszcze FSSPX-SO.
Bractwo chce się pojednać z Rzymem, ale gdy jego Przełożony Generalny czyni w tym kierunku kroki, to jest nazwany zdrajcą. Trochę jakby ktoś chciał zachować Status Quo ostatnich kilkudziesięciu lat. Jeden z księży stwierdził ostatnio, że arcybiskup Lefebvre "był największym teologiem ostatnich 150 lat". Aha. Niezbyt wiemy o które prace, osiągnięcia teologiczne chodziło. Może o teorię "uznawania i nie słuchania"?

Niektórzy chyba mieli inne zdanie w tej sprawie:
"W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją."  
Pius XI, Mortalium Animus, 6 stycznia 1928 roku 


Konkluzja

Coraz trudniej rozpatrywać obecną sytuację Kościoła z pominięciem kwestii papiestwa. Kwestia nie przyjemna, acz istotna. Cóż... nie jest dobrze.

Święty Franciszku, Seraficki patronie - ratuj.

..............................

A, może ktoś pomyśleć, zapytać - czemu przyszło mi teraz żyć? Co mam robić?
Odpowiedzi są proste. Taka była Wola Boża. Z Bogu znanych powodów żyjemy akurat w tych czasach. Widać taki był Jego plan. Lub dopust. 

Co mamy robić? Zachować wiarę. Żyć po katolicku. To się nigdy nie zmieniło.

piątek, 4 stycznia 2013

Oscar Wilde: "Artysta może wyrażać wszystko". Aby?

"Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że to, co było wystarczająco dobre dla naszych ojców, nie jest wystarczająco dobre dla nas"

Oscar Wilde. Prekursor "Nowoczesnego Homoseksualizmu". Homoseksualista. Pederasta. Jego procesy ukazały sieć homoseksualistów istniejącą w angielskiej wyższej klasie. W "De Profundis" wyjaśnia, że wykorzystywanie podwładnych to "połową emocji". Przypadek Wilde'a jest pouczający. Pokazuje zdolność instytucji do stymulowania i promowania homoseksualnych zachowań.

Urodził się chłopiec, którego Wilde nazwał by "urodzonym do wyjątków". Prowadził życie podobne do pieszczocha. Po części z powodu chorób. Wyrósł na nieśmiałego, melancholijnego, można by rzec, pozbawionego sił, bezpłodnego młodzieńca dostrojonego do spraw polityki - zdecydowanego liberała i anty-faszystę. W wieku 19 lat wstąpił do seminarium. Nigdy nie doświadczył normalnego życia seminaryjnego. Nigdy nie brał udziału w akademickim współzawodnictwie, choćby o oceny.  Giacinto Gaggia pozwolił mu mieszkać w domu podczas studiów. Uzyskał również  dyspensę od noszenie sutanny, która oznaczała, że noszący ją zarezerwowany jest na służbę Bogu. Jego pasją było czytanie. Z dala od "cenzorskich" oczu rektora seminarium lub innych przełożonych, miał najdzikszą swobodę w wyborze lektur. Czytał przywódcę Polskiego Romantyzmu  Mickiewicza, Tołstoja, Goethe'go oraz Oscar'a Wilde'a. Ich książki były wtedy trudno dostępne. Uległy chłopiec czyta pozycje znanego pederasty. Seminarzysta czyta pozycje ludzi, żyjących w niezgodzie z Kościołem - Mickiewicza, Wilde'a oraz Tołstoja, który został ekskomunikowany i nie uznawał boskości Chrystusa.

W "De Profundis", seminarzysta ów podkreślił: "Biedni są mądrzejsi, bardziej miłosierni, bardziej skierowani ku dobru, bardziej wrażliwi niż my jesteśmy. W ich oczach więzienie jest tragedią w ludzkim życiu, niefortunną sytuacją, nieszczęśliwym wypadkiem, czymś co wymaga sympatii."

Przy ustępie: "Dzień bez lamentacji, jest dniem w którym ktoś ma zamknięte serca, nie dniem z którego ktoś powinien się cieszyć... tylko Londyńskie przedmieścia zawierają dość nieszczęścia by pokazać, że Bóg nie kocha człowieka", dopisał: "Albo to, że człowiek nie kocha Boga". Dla przypomnienia - Wilde wykorzystywał również ubogich chłopców.

Odnośnie heretyckich stwierdzeń w "De Profundis", takich jak choćby "świętość" grzechu, nic nie zostało dopisane. Miast odrazy, nagany, potępienia, najmniejszej krytyki - cisza. Obojętność wobec błędu? Czy też przyzwolenie? Czy też, do czego prowadzi przyjęcie za sensowny argumentu "nie wiedział" - totalne niedouczenie i absolutny brak zmysłu katolickiego oraz całkowita nieznajomość rzeczy duchowych.

Zainteresowanie Wildem wydaje się być dziwne. Jesteśmy w okolicy pamiętnego roku 1917, znane są powiązania Wilde'a z sodomią. Mamy liberalnego "seminarzystę", zażywającego "wolności", który fascynuje się religijnym i moralnym rebeliantem. Niby źle, ale nic wielkiego. Do czasu, aż pada nazwisko chłopca.

Montini.

piątek, 21 grudnia 2012

Błędy Montiniego - część piąta




Kolejne zasługi:
  • zniesienie przysięgi anty-modernistycznej
  • zniesienie Indeksu Ksiąg Zakazanych
  • re-edycja niektórych Katolickich tekstów
  • wprowadzenie złamanego krzyża
  • wsparcie dla takich ludzi jak Edward Schillebeeckx, mówiących: "najbardziej szczerym i naturalnym człowiekiem był ten, który w nic nie wierzył"
  • "Każda forma nietolerancji zostanie zakazana"
  • "Dyscyplina zostanie zredukowana"
  • Podarował ONZ, finansowanemu przez Rockefellerów, pektorał oraz pierścień papieski

    satanic
    Wprowadzony przez Pawła VI, satanistyczny krzyż, "Znak Bestii"



Przypomina się sławetne: "Rdzewiej w pokoju"

czwartek, 20 grudnia 2012

Prawda to czy fałsz? Il Papa firma


Cisza. A tymczasem

Il Papa firma, Paolo VI verso gli altari

"Benedetto XVI ha promulgato il decreto sulle virtù eroiche del precedessore Montini, che ora è «venerabile»"

Na jednej ze stron FSSPX udało nam się znaleźć "18 zasad by mieć dobry humor". Na czasie. Nader na czasie.

Przy okazji: chętnie umieścimy jakikolwiek tekst autorstwa FSSPX krytykujący bieżące wydarzenia w Watykanie, jak również jakikolwiek tekst Dominikanów z Avrilla lub Franciszkanów z Morgon (z ostatnich dni lub tygodni) potwierdzający ich rzekome odcięcie się od FSSPX, tudzież przymieranie głodem za sprawą Menzingen.
Z tego co nam wiadomo, planowane jest dementi tego ostatniego, a święcenia zostały udzielone.

Błędy Montiniego - część czwarta

Fragmenty z pracy ks. Villa.

Pius X: „Triumf Boga nad jednostkami i nad całym społeczeństwem, to nic innego, jak powrót do Boga zabłąkanych owiec przez Chrystusa, a do Chrystusa przez Jego Kościół. Oto nasz program”.

Tymczasem programem Pawła VI było doprowadzenie do utopienia Królestwa Bożego w powszechnym ekumenizmie wiary w człowieka oraz kultu człowieka, co nieuchronnie musi prowadzić do deistycznego humanizmu, który jest po myśli masońskiej ONZ.

Paweł VI: „Ale oto ujawnia się w Nas dziwny fenomen: chcąc dodać wam otuchy, udziela się Nam poniekąd woń niebezpieczeństwa, któremu chcielibyśmy zaradzić; przychodzi Nam na myśl zarówno świadomość Naszej ograniczoności, jak i wspomnienie słabości Szymona, syna Jana, powołanego przez Chrystusa i uczynionego przezeń Opoką. Wątpliwość... lęk... pokusa nagięcia wiary do nowoczesnej mentalności...”.

„Dzisiaj Kościół przechodzi przez moment niepokoju. Niektórzy ćwiczą się w samokrytyce; należało by raczej rzec: w autodestrukcji. Jest to jakby wewnętrzny, ostry i złożony wstrząs, którego po Soborze nikt by się nie spodziewał. Myślano o rozkwicie, o spokojnym rozprzestrzenianiu się koncepcji wypracowanych podczas wielkich posiedzeń soborowych. Ten aspekt też występuje w Kościele – ma tam miejsce rozkwit; ale... jeszcze bardziej trzeba dostrzegać aspekt bolesny. Oto Kościół otrzymuje razy ze strony tych, którzy do niego należą!”

"Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. Już się nie polega na Kościele, a na pierwszym lepszym, światowym proroku, który mówi do
nas z łamów gazet, albo na jakimś ruchu społecznym; dalej więc, przyłączać się doń, pytać się go, czy nie posiada sekretu prawdziwego życia. Nie zauważamy, że przecież sami jesteśmy w jego posiadaniu. Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień  wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło...”.

„Również w Kościele zapanował ten klimat niepewności. Sądzono, że po Soborze nad historią Kościoła zajaśnieje słoneczny dzień. Tymczasem nastał dzień pochmurny, burzowy; dzień ciemności, poszukiwania, niepewności. Głosimy ekumenizm, a coraz bardziej oddalamy się od innych. Trudzimy się, by wykopywać przepaści, miast je zasypywać”.

„Jak do tego doszło? Podzielimy się z wami naszą refleksją: nastąpiła interwencja nieprzyjacielskiej mocy. A imię jej: diabeł – ów tajemniczy byt, o którym napomyka św. Piotr w swoim liście. Zresztą często na kartach Ewangelii, a także z ust samego Chrystusa, pada imię tego nieprzyjaciela ludzi. Wierzymy w coś nadnaturalnego (późniejsza korekta: pozanaturalnego), co przyszło na świat po to właśnie, by zamącić, stłamsić cały Sobór ekumeniczny, nie dopuścić do tego, by Kościół wybuchnął hymnem radości, że oto odzyskał świadomość siebie”

Tak więc sam Paweł VI rozpoznał dzieło Szatana w Kościele soborowym i posoborowym! Ale co uczynił, by uratować ten Kościół przed panowaniem Szatana, którego niszczycielską rzeczywistość dostrzegał? Nic. Co gorsza, to on rzucił łódź Piotrową w te szalejące odmęty.

Czy nie powinien był sam, poprzez kategoryczne i energiczne działania, zepchnąć ją z mielizny, na którą wcześniej ją wmanewrował? Tymczasem umył ręce jak Piłat:
„Papież nie uważa za stosowne przyjmować innej linii niż linię ufności w Jezusa Chrystusa, któremu bardziej niż komukolwiek zależy na Jego Kościele. To on uciszy burzę. Ile razy Boski Mistrz powtarzał: ‘Confidite in Deum. Credite in Deum et in Me credite!’ Papież będzie pierwszym, który wykona ten nakaz Pana i podda się, bez niepotrzebnego lęku i trwogi, owej tajemniczej, niewidzialnej lecz niezawodnej pomocy, jaką Jezus niesie swojemu Kościołowi”.
.
Piłat nie wypowiedziałby się inaczej! Czy na trzy lata przed tym, jak wszystko wysadził w powietrze reformując, odnawiając, zmieniając, to nie on, Paweł VI, rządził, narzucał swoje koncepcje, przygotowując tym samym grunt pod tę burzę, która się rozpętała w Kościele? A skoro tak, nie miał prawa stać z założonymi rękami, puszczać steru łodzi Piotrowej, pod pretekstem, że sam Bóg sprawi cud i przyniesie ocalenie. Mimo to 21 czerwca 1972 r. Paweł VI powtórzył raz jeszcze swoją fałszywą doktrynę, próbując przekonać (kogo?), że to do Boga należy ocalenie Kościoła:

„W pewnych osobistych zapiskach znajdujemy na ten temat, co następuje: być może Pan powołał mnie do pełnienia tej posługi nie dlatego, że miałem ku temu jakieś zdolności, ani po to, bym rządził i wybawił Kościół od trapiących go dzisiaj trudności, lecz po to, bym coś dla Kościoła wycierpiał i żeby okazało się, że to On, i nikt inny, prowadzi go i zbawia.
Wyjawiamy wam to uczucie nie po to, by dokonać publicznego, a więc próżnego aktu pokory, lecz po to, by i wam dane było cieszyć się spokojem, jakiego sami doświadczamy na myśl, że to nie nasza słaba i niewprawna dłoń spoczywa na sterze łodzi Piotrowej, lecz niewidzialna, a przecież silna i niezawodna dłoń Pana Jezusa”.

To kolejny fałszywy i obłudny wykręt, gdyż nie po to postawił Bóg papieża przy sterze łodzi Piotrowej, by pozwolił jej dryfować z nurtem „reform”, lecz by potrafił
nią sterować zgodnie z kursem, jaki wyznacza Tradycja – tak, jak czynili jego poprzednicy. Paweł VI nie powinien tedy żądać od Boga cudu, by Kościół raz jeszcze był przez Niego zbawiony, lecz powinien ukorzyć się i samemu naprawić własne błędy, starając się ratować Kościół i w ten sposób spełnić swój obowiązek. Innymi słowy, powinien był przestać wywyższać człowieka, który czyni siebie bogiem, a pomyśleć o tych miliardach ludzi, którzy nadal pozostają w cieniu śmierci i oczekują objawienia im prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jedynego, który ich uświęca i zbawia.

...czymże są te „Oenzety”, „Unesca” i inne tzw. Instytucje międzynarodowe, jeśli nie dziełem Szatana, który chce zniszczyć Królestwo Chrystusa – Jego Kościół? Po co więc trwonić siły na budowanie zamków na piasku, zapominając o „ADVENIAT REGNUM TUUM” – tej jedynej „Międzynarodówce”, która naprawdę będzie trwała wiecznie? Jakże mógł on hołdować tym mrzonkom w dziedzinie polityki międzynarodowej, podczas gdy jego obowiązkiem – zgodnie z otrzymanym powołaniem – mogło być wyłącznie nieustanne poszukiwanie „woli Boga, jako w niebie, tak i na ziemi”? Czyżby Paweł VI nie zorientował się, czym stała się Ziemia po wygnaniu Boga przez Wielką Rewolucję Francuską, a więc odkąd królują Wolność, Równość i Braterstwo, czyli trzy zwodnicze zasady roku 1789, które w miejsce Bożego Prawa wprowadziły Prawa Człowieka? Powinien był wiernie trwać na straży Honoru Boga i Bożych Praw, aby została uszanowana Wola Boga – czemu się sprzeniewierzył! Może zapomniał o przykazaniu Jezusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”. Zapomniał, że przyszłość należy do Boga, do Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawcy świata, i że na końcu czasów „władca tego świata zostanie precz wyrzucony”, by zrobić miejsce wyłącznie Kościołowi Boga: Świętemu, Katolickiemu, Apostolskiemu Kościołowi Rzymskiemu!

W świetle powyższego Paweł VI byłby zatem „osobą świecką” (a nie „duchowną”), uczynioną papieżem. Jest to zdanie, które mną wstrząsnęło: właśnie dlatego, że ta „osoba świecka” – czyli Giovanni Battista Montini – została „papieżem” Pawłem VI!