Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luigi Villa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luigi Villa. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

Franicszek "biskup Rzymu".


"...by być posłusznym "Piotrowi" potrzebujemy Papieża. Papieża, który jest "Piotrem". Niestety niepokojące fakty, które pojawiły się w pierwszych tygodniach od dnia wybory Franciszka, zmuszają nas do zadania sobie pytania: Czy my dziś naprawdę "Habemus Papam"?

W pełni szczerości, nie mamy odpowiedzi innej niż ta: wygląda na to, że nie!"

Franco Adessa, przyjaciel księdza Luigiego, za: "Chiesa Viva" maj 2013

czwartek, 28 lutego 2013

Ks. Luigi Villa: Wojna - część XI

Duchowieństwo niemieckie, które winno roznosić woń cnoty, roznosi odór śmierci.
Grzegorz IX
Ugo Poletti
Nadchodzi interesujący rok 1990. Casaroli rezygnuje z funkcji Sekretarza Stanu. Obserwujemy słabnięcie oraz stopniowe wycofywania się Ugo Poletti'ego - Wikariusza Generalnego Rzymu oraz przewodniczącego Konferencji Episkopatu Włoch. Jednocześnie ktoś inny rośnie w siłę - Camillo Ruini.

Zarówno Casaroli jak i Poletti znaleźli się na liście masonów opublikowanej przez Pecorelliego. Casa był sztandarowym reprezentantem prokomunistycznej polityki Pawła VI. W wywiadzie z 2010, Ali Agca stwierdził: "Rozkaz zastrzelenia papieża został wydany przez Watykańskiego sekretarza, kardynała Agostino Casaroli'ego".

Poletti zrobił świetlaną karierę, poczynając od czasów Montiniego. Nie bez przyczyny.

Okupując stolicę w Milanie, Montini decyduje się zamknąć dobrze prosperującą gazetę "Ludzie Włoch", ukazującą się na terenie diecezji Novara. Biskup Novary, Gilla Vincenzo Gremigni protestuje - Novara nie jest pod jurysdykcją Montiniego. Na początku stycznia 1963, sześć miesięcy przez wyborem na Stolicę Piotrową, Montini wysyła list do biskupa Gremigni. Czytając go, biskup Gilla Vincenzo dostaje ataku serca. Umiera. List znajduje Ugo Poletti, ówczesny wikariusz generalny diecezji. Zatrzymuje go dla siebie.

W 1967 roku włoska prasa otrzymała informację jakoby śmierć arcybiskupa Gremigni miała związek z osobą Montiniego. Poletti błyskawicznie awansuje.
  • 1967 r - Biskup.
  • 1969 r. - Wice-regent Rzymu, tj. najbliższy współpracownik ówczesnego Sekretarza Stanu i Wikariusza Papieskiego.
  • 1973 r. - Kardynał.
  • 1973 r. - Wikariusz Papieski.
  • 1985 r. - Przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch.
W 1986 Ruini zostaje pupilkiem Polettiego. Jest Sekretarzem Konferencji Episkopatu Włoch. Błyskawicznie zostaje kardynałem, Wikariuszem Papieskim oraz przewodniczącym Konferencji Episkopatu Włoch.

W 1991 Ruini zostaje najpotężniejszym człowiekiem w Watykanie.

Tego samego roku, na ramach "Chiesa Viva" ksiądz Villa zaczyna publikowanie długiej serii artykułów poświęconych Ruchowi Neokatechumenatu. Zebrane ukazują się drukiem 13 maja 2000 roku w książce zatytułowanej "Herezje Neokatechumenalnej doktryny". Publikacja wymienia 18 herezji w ruchu kierowanym przez Francis'a Argüello, znanego jako "Kiko" oraz jego partnerkę, byłą zakonnicę Carmen Hernandez.

Na pewno nie spodobało się to oficjalnemu protektorowi tego heretyckiego ruchu - Camillo Ruiniemu.

środa, 6 lutego 2013

Matka Boża Fatimska zakneblowana przez Ratzingera?


W roku 2000 wielu uwierzyło, że Watykan wreszcie ogłosił Trzecią Tajemnicą Fatimską.

Po opublikowaniu dokumentu, większość tradycjonalistów natychmiast zdała sobie sprawę, że tak zwana "Trzecia Tajemnica", rozpowszechniana przez Watykan jest jednym wielkim oszustwem, a nie prawdziwą Trzecią Tajemnicą.

Główny autorem opublikowanego dokumentu był ówczesny "kardynał" Ratzinger. Pomagał mu "arcybiskup" Bertone.

Co więcej Ratzinger stwierdził, że przesłanie Fatimy należy do przeszłości, a s. Łucja mogła wziąć swoją wizję z pobożnych książek.
na podstawie: Chiesa Viva, Luty 2013 oraz Los Angeles Times 27 czerwca 2000 r.

niedziela, 3 lutego 2013

Masoński grób Judith Alghisi po raz drugi

Zarzucono nam kłamstwo. Słusznie?

Ktoś pisze, że groby należą do rodziny X. Na jakiejże, niepojętej dla nas podstawie, twierdzi, że nie może tam leżeć konkretny członek rodziny X, skoro są to groby rodziny X? Powołano się na książkę ks. Villa, w tłumaczeniu wydawnictwa "Antyk".

Skoro biskup Fellay nie jest dla kogoś wiarygodny, to i my się powołany na ks. Villa. Ze względu na zdradzane przez niektórych zamiłowanie do języków obcych - dowód tym razem po portugalsku: Chiesa Viva, wrzesień 2011.

1. Groby rodziny Alghisi.
2. Wśród nich grób matki Montiniego.
3. Projektant symboli - imć Montini.

To by było na tyle.
Dziękujemy.




czwartek, 20 grudnia 2012

Błędy Montiniego - część czwarta

Fragmenty z pracy ks. Villa.

Pius X: „Triumf Boga nad jednostkami i nad całym społeczeństwem, to nic innego, jak powrót do Boga zabłąkanych owiec przez Chrystusa, a do Chrystusa przez Jego Kościół. Oto nasz program”.

Tymczasem programem Pawła VI było doprowadzenie do utopienia Królestwa Bożego w powszechnym ekumenizmie wiary w człowieka oraz kultu człowieka, co nieuchronnie musi prowadzić do deistycznego humanizmu, który jest po myśli masońskiej ONZ.

Paweł VI: „Ale oto ujawnia się w Nas dziwny fenomen: chcąc dodać wam otuchy, udziela się Nam poniekąd woń niebezpieczeństwa, któremu chcielibyśmy zaradzić; przychodzi Nam na myśl zarówno świadomość Naszej ograniczoności, jak i wspomnienie słabości Szymona, syna Jana, powołanego przez Chrystusa i uczynionego przezeń Opoką. Wątpliwość... lęk... pokusa nagięcia wiary do nowoczesnej mentalności...”.

„Dzisiaj Kościół przechodzi przez moment niepokoju. Niektórzy ćwiczą się w samokrytyce; należało by raczej rzec: w autodestrukcji. Jest to jakby wewnętrzny, ostry i złożony wstrząs, którego po Soborze nikt by się nie spodziewał. Myślano o rozkwicie, o spokojnym rozprzestrzenianiu się koncepcji wypracowanych podczas wielkich posiedzeń soborowych. Ten aspekt też występuje w Kościele – ma tam miejsce rozkwit; ale... jeszcze bardziej trzeba dostrzegać aspekt bolesny. Oto Kościół otrzymuje razy ze strony tych, którzy do niego należą!”

"Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. Już się nie polega na Kościele, a na pierwszym lepszym, światowym proroku, który mówi do
nas z łamów gazet, albo na jakimś ruchu społecznym; dalej więc, przyłączać się doń, pytać się go, czy nie posiada sekretu prawdziwego życia. Nie zauważamy, że przecież sami jesteśmy w jego posiadaniu. Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień  wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło...”.

„Również w Kościele zapanował ten klimat niepewności. Sądzono, że po Soborze nad historią Kościoła zajaśnieje słoneczny dzień. Tymczasem nastał dzień pochmurny, burzowy; dzień ciemności, poszukiwania, niepewności. Głosimy ekumenizm, a coraz bardziej oddalamy się od innych. Trudzimy się, by wykopywać przepaści, miast je zasypywać”.

„Jak do tego doszło? Podzielimy się z wami naszą refleksją: nastąpiła interwencja nieprzyjacielskiej mocy. A imię jej: diabeł – ów tajemniczy byt, o którym napomyka św. Piotr w swoim liście. Zresztą często na kartach Ewangelii, a także z ust samego Chrystusa, pada imię tego nieprzyjaciela ludzi. Wierzymy w coś nadnaturalnego (późniejsza korekta: pozanaturalnego), co przyszło na świat po to właśnie, by zamącić, stłamsić cały Sobór ekumeniczny, nie dopuścić do tego, by Kościół wybuchnął hymnem radości, że oto odzyskał świadomość siebie”

Tak więc sam Paweł VI rozpoznał dzieło Szatana w Kościele soborowym i posoborowym! Ale co uczynił, by uratować ten Kościół przed panowaniem Szatana, którego niszczycielską rzeczywistość dostrzegał? Nic. Co gorsza, to on rzucił łódź Piotrową w te szalejące odmęty.

Czy nie powinien był sam, poprzez kategoryczne i energiczne działania, zepchnąć ją z mielizny, na którą wcześniej ją wmanewrował? Tymczasem umył ręce jak Piłat:
„Papież nie uważa za stosowne przyjmować innej linii niż linię ufności w Jezusa Chrystusa, któremu bardziej niż komukolwiek zależy na Jego Kościele. To on uciszy burzę. Ile razy Boski Mistrz powtarzał: ‘Confidite in Deum. Credite in Deum et in Me credite!’ Papież będzie pierwszym, który wykona ten nakaz Pana i podda się, bez niepotrzebnego lęku i trwogi, owej tajemniczej, niewidzialnej lecz niezawodnej pomocy, jaką Jezus niesie swojemu Kościołowi”.
.
Piłat nie wypowiedziałby się inaczej! Czy na trzy lata przed tym, jak wszystko wysadził w powietrze reformując, odnawiając, zmieniając, to nie on, Paweł VI, rządził, narzucał swoje koncepcje, przygotowując tym samym grunt pod tę burzę, która się rozpętała w Kościele? A skoro tak, nie miał prawa stać z założonymi rękami, puszczać steru łodzi Piotrowej, pod pretekstem, że sam Bóg sprawi cud i przyniesie ocalenie. Mimo to 21 czerwca 1972 r. Paweł VI powtórzył raz jeszcze swoją fałszywą doktrynę, próbując przekonać (kogo?), że to do Boga należy ocalenie Kościoła:

„W pewnych osobistych zapiskach znajdujemy na ten temat, co następuje: być może Pan powołał mnie do pełnienia tej posługi nie dlatego, że miałem ku temu jakieś zdolności, ani po to, bym rządził i wybawił Kościół od trapiących go dzisiaj trudności, lecz po to, bym coś dla Kościoła wycierpiał i żeby okazało się, że to On, i nikt inny, prowadzi go i zbawia.
Wyjawiamy wam to uczucie nie po to, by dokonać publicznego, a więc próżnego aktu pokory, lecz po to, by i wam dane było cieszyć się spokojem, jakiego sami doświadczamy na myśl, że to nie nasza słaba i niewprawna dłoń spoczywa na sterze łodzi Piotrowej, lecz niewidzialna, a przecież silna i niezawodna dłoń Pana Jezusa”.

To kolejny fałszywy i obłudny wykręt, gdyż nie po to postawił Bóg papieża przy sterze łodzi Piotrowej, by pozwolił jej dryfować z nurtem „reform”, lecz by potrafił
nią sterować zgodnie z kursem, jaki wyznacza Tradycja – tak, jak czynili jego poprzednicy. Paweł VI nie powinien tedy żądać od Boga cudu, by Kościół raz jeszcze był przez Niego zbawiony, lecz powinien ukorzyć się i samemu naprawić własne błędy, starając się ratować Kościół i w ten sposób spełnić swój obowiązek. Innymi słowy, powinien był przestać wywyższać człowieka, który czyni siebie bogiem, a pomyśleć o tych miliardach ludzi, którzy nadal pozostają w cieniu śmierci i oczekują objawienia im prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jedynego, który ich uświęca i zbawia.

...czymże są te „Oenzety”, „Unesca” i inne tzw. Instytucje międzynarodowe, jeśli nie dziełem Szatana, który chce zniszczyć Królestwo Chrystusa – Jego Kościół? Po co więc trwonić siły na budowanie zamków na piasku, zapominając o „ADVENIAT REGNUM TUUM” – tej jedynej „Międzynarodówce”, która naprawdę będzie trwała wiecznie? Jakże mógł on hołdować tym mrzonkom w dziedzinie polityki międzynarodowej, podczas gdy jego obowiązkiem – zgodnie z otrzymanym powołaniem – mogło być wyłącznie nieustanne poszukiwanie „woli Boga, jako w niebie, tak i na ziemi”? Czyżby Paweł VI nie zorientował się, czym stała się Ziemia po wygnaniu Boga przez Wielką Rewolucję Francuską, a więc odkąd królują Wolność, Równość i Braterstwo, czyli trzy zwodnicze zasady roku 1789, które w miejsce Bożego Prawa wprowadziły Prawa Człowieka? Powinien był wiernie trwać na straży Honoru Boga i Bożych Praw, aby została uszanowana Wola Boga – czemu się sprzeniewierzył! Może zapomniał o przykazaniu Jezusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”. Zapomniał, że przyszłość należy do Boga, do Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawcy świata, i że na końcu czasów „władca tego świata zostanie precz wyrzucony”, by zrobić miejsce wyłącznie Kościołowi Boga: Świętemu, Katolickiemu, Apostolskiemu Kościołowi Rzymskiemu!

W świetle powyższego Paweł VI byłby zatem „osobą świecką” (a nie „duchowną”), uczynioną papieżem. Jest to zdanie, które mną wstrząsnęło: właśnie dlatego, że ta „osoba świecka” – czyli Giovanni Battista Montini – została „papieżem” Pawłem VI!