Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teksty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 13


   I to dlatego trzymamy się Ojca Świętego. Nie atakujemy papieża, tak jak fałszywi bracia z tak zwanej katolickiej prasy, próbowali przekonać swoich czytelników. Nie zaatakowaliśmy papieża w naszym liście do niego. W całym świecie nie ma kapłana, który byłby bardziej lojalny i bardziej przywiązany do obecnego papieża niż ja. Ponieważ, jeżeli nawet z innego żadnego powodu, papież Paweł VI nie musiał darować mi osobistej uwagi oraz osobistego przywiązania, które okazał, gdy udzielił mi osobistej audiencji oraz pobłogosławił pracę, którą wykonywałem przez ostatnie dwa tygodnie. Nie mogę o tym zapomnieć, pomimo bycia niezadowolonym z pewnych rzeczy, do robienia, których zmuszają mnie dziś jego doradcy. To, o co poprosiliśmy Ojca Świętego w moim liście z 15 sierpnia (jeżeli jesteś zainteresowany pełnym tekstem, po prostu zostaw swoje dane i chętnie wyślę ci kopię) - poprosiliśmy Ojca Świętego by, PROSZĘ, był papieżem, by działał jak papież, by stał na swych własnych nogach oraz by dał nam, lojalnym tradycyjnym katolikom satysfakcję z bycia zdolnym raz jeszcze powiedzieć:: "Rzym się wypowiedział i wszyscy katolicy posłuchają". To o to go poprosiliśmy.

    Nie próbujemy założyć nowego schizmatyckiego kościoła, panie i panowie. O to zostałem oskarżony przez fałszywie konserwatywną prasę katolicką, która obecnie wędruje we wszystkich kierunkach, która obecnie wysyła wszelkiego rodzaju grupy rozłamowe, z których niektóre narażają się na niebezpieczne działania prawne z powodu wypaczania wizerunku katolickich tradycjonalistów. Gdzie są biskupi, którzy wciąż mogą się nieoczekiwanie pojawić? Obecny establiszment tak zwanych katolików, nie jest już zgodny z tradycjami Kościoła, [który datuje się wstecz do świętego Piotra i Naszego Pana], ponieważ to dzisiejszy kościół soborowy, nie przyniósł światu nic poza systematyczną destrukcją Katolickiego Kościoła, którego bronić przysięgał każdy kapłan.

   Przez ostatnie 5 lat byliśmy świadkami tego, co było przygotowywane przez ostanie 50 lat - systematycznego niszczenia Kościoła w trzech etapach. Pierw, nasza liturgia musi zostać zniszczona. Potem, nasze dogmaty muszą zostać zniszczone. Następnie, nasza moralność musi zostać zniszczona. Wróg wykonał dobrą robotę w realizacji tych zadań, panie i i panowie.

niedziela, 21 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 12


   Niemniej jednak, gdy została zamknięta ostateczna sesja Drugiego Soboru Watykańskiego, każda decyzja i każdy dekret, który został oficjalnie promulgowany przez Sobór, nie zawierał niczego innego, prócz tradycyjnej, zdrowej doktryny Kościoła. O, tak, słyszałem propozycje w które byście nie uwierzyli. Biskupi proponujący, jako akceptowalną katolicką doktrynę, herezje - dogmatyczne i moralne herezje - które zostały potępione wieki temu! Ale nie zostały one uczynione prawem - nie! Chrystus wciąż był ze Swoim Kościołem, a Duch Święty wciąż sterował  jego Piotrową częścią i nie pozwolił by te propozycje zostały zaakceptowane. Ale to czego dziś jesteśmy świadkami, panie i panowie, to są dokładnie te wtedy pokonane propozycje, do których zaakceptowania są obecnie zmuszani nasi katoliccy ludzie. Moderniści nie mogli tego legalnie dokonać w Rzymie, teraz próbują to zrobić nielegalnie. I to dlatego ich atakujemy! 

     Dziś mamy dokładną kopię sytuacji, którą św. Pius X opisał w 1903, gdy jasna stwierdził, że promotorzy błędu nie znajdują się dziś pomiędzy naszymi zadeklarowanymi wrogami. Promotorzy błędu znajdują się dziś w samych szeregach naszego własnego Kościoła! Dziś jesteśmy świadkami dokładnie tej samej sytuacji.

   Jesteśmy również świadkami dokładnie tego co zostało przepowiedziane w Fatimie w 1917 roku. I widzę to jasno - nie jest to dokładnie czynieniem tego publicznym - nie pretenduję do posiadania tekstu tej wiadomości Naszej Błogosławionej Matki z Fatimy, ale tekst, który otrzymałem w Rzymie zawiera kilka paragrafów, które wciąż są bardzo interesujące. Zostało to wtedy przepowiedziane i dzieje się teraz.

     "Nadchodzi czas poważnej próby dla Kościoła. Nie dziś, ani nie jutro" powiedziała Najświętsza Matka w 1917 roku "ale w drugiej połowie 20-ego wieku. Natura ludzka nie rozwinie się tak, jak Bóg tego pragnie. Ludzkość stanie się świętokradcza i podepcze dar, który otrzymała. Nigdzie już nie będzie panował porządek. Nawet na wyżynach" przepowiedziała Najświętsza Matka "Szatan będzie panował i kierował biegiem rzeczy. Uda mu się nawet przeniknąć do najwyższych stanowisk w Kościele. Kardynałowie sprzeciwią się kardynałom, a biskupi sprzeciwią się biskupom. Szatan wejdzie w ich sam środek. Kościół będzie zasłonięty i cały świat zostanie wrzucony w dezorientację."

To Matka Boga dała nam taki opis, panie i panowie.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 11


   1962 był pierwszym krokiem w ustanowieniu schizmatyckiej, heretyckiej, Soborowej sekty, która teraz pozuje jako establiszment Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ teraz stoimy w obliczu Koncyliaryzmu. Papież Jan XXIII zwołał swój Sobór Watykański i, panie i panowie, nie pozwólcie nikomu wmówić wam, że ja osobiście, albo Ruch Tradycyjnych Katolików, walczymy z decyzjami Ekumenicznego Soboru. O nie, nie walczymy! Nie mógłby tego zrobić żaden Katolik! To z czym walczymy, to fałszywe interpretacje Drugiego Soboru Watykańskiego. Najwyższy czas, by obecny Ojciec Święty stwierdził, że Sobór Watykański był WIELKIM BŁĘDEM i że obecnie został całkowicie wykorzeniony. On mógłby to zrobić! Jest papieżem! I nie jest to tylko zasługą papieża Jana XXIII, ponieważ jest znacznie bardziej zasługą Ducha Świętego to, że Jan XXIII od samego początku, gdy zwołał sobór, wyraził to kryształowo czysto. Powinienem był wiedzieć, słyszałem jak to to mówił! Tak, powiedział to po łacinie, ale nadal trochę rozumiem łacinę. Jasno stwierdził, że (inaczej niż wszystkie poprzednie Sobory Ekumeniczne) Drugi Sobór Watykański nie miał być Doktrynalnym Soborem, ale pastoralnym, pozostawiając jakiemukolwiek późniejszemu papieżowi otwarte drzwi, by po prostu powiedział "DOSYĆ!".

   Gdy stało się jasne, że Drugi Sobór Watykański zmierza, po ludzku mówiąc, ku zniszczeniu, Bóg wkroczył i zamknął Sobór Watykański. Gdy wróciłem do Stanów Zjednoczonych po pierwszej sesji, powiedziałem moim przyjaciołom, że widziałem Papieża Jana dzień, przed opuszczeniem Rzymu. Powiedziałem: 'Ten papież nie otworzy już żadnej innej sesji. Ten człowiek umiera". Jeden raz moje przewidywania się spełniły, aczkolwiek zrobiłem kilka innych, które również, przypadkowo, okazały się być prawdziwe.

   Ale człowiek zmarł - akt Boga zakończył Drugi Sobór Watykański, który w tym czasie nie podjął żadnych decyzji, ani w ogóle nie wydał jakichkolwiek dekretów. Pierwsza sesja zakończyła się w 1962 roku. Druga sesja nie miała miejsce ponieważ Papież Jan zmarł. Teraz, zgodnie z istniejącym prawem naszego Kościoła, Ekumeniczny Sobór jest automatycznie zakończony, gdy umiera panujący Papież. Akt Boga zamknął Ekumeniczny Sobór. I wielu obserwatorów Kościoła miało nadzieję, że gdy wybrany zostanie nowy papież, nie otworzy na nowo soboru, który został zamknięty poprzez jasny i bezbłędnie jasny akt Boży. Ale po posłuchaniu niektórych ze swoich doradców, papież Paweł VI nie zwołał Trzeciego Soboru Watykańskiego, co było by bardziej zgodne z tradycjami, ale otworzył ponownie Drugi Sobór Watykański, który został [uprzednio] zamknięty. I nie tylko ja czułem się niekomfortowo, będąc w ciągu miesiąca lub dwóch, świadkiem jak Sobór zamknięty poprzez akt Boga, został otwarty poprzez akt Człowieka.

czwartek, 11 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 10

Od redakcji: nie podzielamy niektórych opinii księdza Gommara. Absolutnie nikt nie ma prawa oskarżyć go o bycie w tamtych latach "sedewakantystą". To, że słowa, które ksiądz Gommar wypowie w tej i kolejnych częściach, pochodzą od osoby mającej tak dobre mniemanie o Janie XXIII i Pawle VI, tylko dodaje wagi jego argumentom.


I wtedy przyszedł rok 1962, wraz z papieżem Janem XXIII zajmującym Tron Piotrowy. "Dobry Papież Jan." Kościół nigdy nie znał papieża, który byłby bardziej tradycyjny w doktrynie i liturgicznych poglądach niż dobry papież Jan XXIII, który jest teraz wykorzystywany, w celu usprawiedliwienia potworności, których nienawidził i których nigdy nie autoryzował. Ponieważ, gdy dobry papież Jan XXIII zwołał Ekumeniczny Sobór na 11 października, niektórzy z jego doradców powiedzieli mu, że popełnił błąd zwołując sobór, który nie będzie "wesołym spotkaniem, trwającym kilka tygodni", podczas, którego spotkają się biskupi ze wszystkich stron całego świata, wymienią trochę uprzejmości i wspólnie zadeklarują światu, że Kościół Katolicki, niezmieniony w swoich fundamentalnych doktrynach, teraz chce dokonać kilku adaptacji, w kilku nieistotnych, zewnętrznych kwestiach. Gdy powiedziano mu, na przykład, że pierwszy atak modernistów zostanie skierowany przeciwko tradycyjnej łacińskiej liturgii, papież Jan XXIII, który, gdy była taka potrzeba, brał na siebie odpowiedzialność, zwołał wszystkich kardynałów żyjących w Rzymie i tych wszystkich w rozsądnej odległości, i rozkazał im stawić się w Rzymie 22 lutego 1962 roku - osiem miesięcy przed rozpoczęciem Soboru Watykańskiego.

I najbardziej uroczyście, osobiście opuszczając Watykan, by udać się do grobu św. Piotra w Rzymie i stanąć na jego szczycie, z kardynałami stojącymi obok niego i dziesiątkami biskupów tuż pod nim, papież Jan, w formie apostolskiej konstytucji, która jest najwyższą formą papieskiej interwencji, zaraz za nieomylną definicją dogmatyczną, zadeklarował, że nikt i nic - ani sobór, ani biskup - nie może tknąć tradycyjnej łacińskiej liturgii.Wyszedł i 22 lutego, w święto Katedry św. Piotra (dlatego wybrał ten dzień), konstytucją “Vitrum Sapientia,” jasno stwierdził, że nie były to puste słowa.

"W pełnej świadomości Naszego urzędu oraz Naszego autorytetu, stwierdzamy i rozkazujemy ad Perpetuam Rei memoriam - na wieczność". "Chcemy i rozkazujemy, aby ta Nasza konstytucja pozostała umocniona i ratyfikowana pomimo czegokolwiek przeciwnego..."

I ta konstytucja stwierdziła, że Łacina ma pozostać w liturgii i że biskupi mają obowiązek postarać się o to, aby nikt pod ich władzą nie pracował nad usunięciem łaciny z liturgii albo ze studiów przygotowujących do kapłaństwa w naszych seminariach. Miało to miejsce 8 miesięcy przed otwarciem Soboru Watykańskiego. I papież jasne stwierdził, że było to ad Perpetuam Rei memoriam "ma wieczną rzeczy pamiątkę, ma to pozostać, w pełni Naszego autorytetu podejmujemy tą decyzję". I całkiem jasno stwierdził dlaczego: "Powszechna religia wymaga powszechnego języka".

I to w tym roku, 1962, narodziła się w Stanach Zjednoczonych schizmatycka, heretycka, soborowa sekta. Dlaczego? Ponieważ pomimo wyraźnej, uroczystej przysięgi papieża Jana XXIII, większość amerykańskich biskupów odmówiła posłuszeństwa. Byłem tam wówczas na fakultecie. I otrzymałem od biskupa w Baltimore instrukcje, by nie wdrażać konstytucji z Rzymu. To wtedy zrezygnowałem.

I to tego dnia większość naszych biskupów automatycznie ekskomunikowała samych siebie od naszego Kościoła rzymskokatolickiego! Teraz próbują grozić mi ekskomuniką. Uznałbym to za wielki zaszczyt, być nielegalnie ekskomunikowanym przez ludzi, którzy zostali ekskomunikowani pięć lat temu. Dlaczego? Ponieważ instrukcja, którą wysłali do ludzi takich jak ja, brzmiała: "Nie zwracajcie uwagi na tego starego..." Nie zacytuję jak nazwali dobrego, starego papieża Jana. "Nie zwracajcie uwagi. Poczekamy aż sobór się zbierze i szybko pozbędziemy się tej łacińskiej liturgii. Tylko poczekajcie."

Teraz, panie i panowie, wciąż żyjemy w Kościele, który wierzy w swój Kodeks Prawa Kanonicznego. I jeżeli wierzycie papieżowi Pawłowi VI, a my wciąż wierzymy, wtedy Kanon 2332 naszego Kodeks Prawa Kanonicznego czyni to tak oczywistym.

"Każdy i wszyscy, jakiejkolwiek pozycji lub rangi, król, biskup, czy kardynał, który odwołuje się od praw, dekretów, lub poleceń panującego biskupa Rzymu do soboru powszechnego, jest podejrzany o herezję i zaciąga automatyczną ekskomunikę."

I następny Kanon. "Osoby, które pośrednio lub bezpośrednio zapobiegają wykonaniu ustaw wydanych przez Stolicę Apostolską zaciągają automatyczną ekskomunikę." Kanon 2333.

I nie trzeba być Doktorem Prawa Kanonicznego by zrozumieć ten język.

niedziela, 7 kwietnia 2013

o. Wiktor Mróz: Co z wizjami i przepowiedniami? Część III


Większość obecnych, tak zwanych prywatnych objawień oraz wizji może zostać nazwana "Przepowiedniami Zagłady", ponieważ niemal niezmiennie przewidują katastrofy wszelkiego rodzaju, mające spaść na Stany Zjednoczone, Europę oraz cały rodzaj ludzki.

Jaki rodzaj pewności możemy przypisać tym "Przepowiedniom Zagłady" i co powinniśmy o nich myśleć? Cóż, jeżeli będziemy kierować się wytycznymi prostego rozumowania, musimy dojść do wniosku, że jeżeli rodzaj ludzki dalej będzie deptał Boże przykazania, wtedy oznacza to, że Ameryka i reszta świata odrzucają Boże miłosierdzie i domagają się kary. I tak pewne, jak to, że noc następuje po dniu, nieważne w jakiej formie, nadejdą: głód, plagi, burze, huragany, potop, trzęsienia ziemi, ekonomiczny chaos, depresja, rewolucja, wojny, prześladowania lub komunistyczne przejęcie.

Wbrew tak poważnym i w pełni zaakceptowanym ostrzeżeniom danym nam przez Niebo w La Salette, Fatima, Lourdes oraz w innych zaakceptowanych objawieniach, ludzie nie potraktowali ich poważnie. Bardzo niewielu Katolików poświęciło im dużo uwagi, jeszcze mniej cokolwiek uczyniło. Mamy wiele doskonałych książek napisanych na przykład o Fatimie, ale relatywnie mało osób przeczytało je.

Najwyraźniej, przez pewien typ Katolików preferowane są nowoczesne, rzekome i wątpliwe objawienia i wizje takie jak Garabandal, Necedah, San Damiano, Veronica, San Bruno lub Meksykański "stygmatyk". Te głośne "głosy z Nieba:" przynoszą ze sobą zamieszanie, strach i wszelkie rodzaje przesądów oraz herezji.

Wszystko, w co mamy wierzyć, aby się zbawić, tak jak uczy Kościół, jest w Piśmie Świętym oraz Nienaruszalnej Tradycji. Pamiętajmy zwłaszcza o konieczności pokuty. Aby czynić pokutę oraz być zbawionym, nie musimy się kłopotać wieloma wątpliwymi i niezaaprobowanymi obecnymi wizjami i objawieniami. Znacznie lepiej i bezpiecznie jest je zignorować, nie ważne jak uduchowione i święte mogą się one wydawać lub na jak świętego może wyglądać wizjoner.

sobota, 6 kwietnia 2013

Indult: pozwolenie czy pogwałcenie - cz. V


Przejdźmy do zasadniczej sprawy: do kogo powinniśmy się zwrócić i kto naprawdę zachowuje Wiarę Katolicką w pełni?

Kto ma "nową" wiarę i ""nową" liturgię? Czy tzw. tradycyjni katolicy zmienili Wiarę, czy też ją zachowali? Czy tradycyjni księża przyjęli inną Wiarę? Odpowiedź jest oczywista. Wiarę zachowują księża i świeccy, którzy podążają za tradycyjnym Magisterium i tradycyjną Mszą. Ośrodki Indultowe, oferują jedynie część Wiary i to jedynie tą część, które zaaprobuje modernistyczna hierarchia.

Kościół Soborowy przyjął nową liturgię i nowe sakramenty. Za pełną aprobatą modernistycznej hierarchii. Oni się zmienili. My nie. Jesteśmy gotowi poddać się pod władzę katolickiej hierarchii. Ba, wręcz pragniemy tego. Ale nie mamy zamiaru powierzyć naszych dusz hierarchii pseudo katolickiej. 

Czy słowa "Quo Primum" są w którymś miejscu nie jasne? Po co więc kolejne indulty modernistycznych hierarchów?

Święty Pius X wyraźnie potępił modernizm. Modernista nie jest katolikiem. Uważa, że prawda podlega ewolucji, doktryna jest tylko symboliczna i podlega zmianom, sakramenty są tylko znakami lub symbolami, autentyczność Pisma Świętego jest wątpliwa, moralność podlega dyskusji oraz zmianom, Chrystus nie założył jednego, konkretnego Kościoła, Zmartwychwstanie jest legendą. Takie i tym podobne zdania możemy usłyszeć w wielu parafiach.

Według Kodeksu Prawa Kanonicznego (kanon 188) osoba publicznie odstępująca od Wiary Katolickiej traci swój urząd ipso facto. Żadna deklaracja nie jest wymagana. W najlepszym wypadku zajmują urzędy tylko materialnie.

Nemo dat quod non habet - nie można dać czegoś, czego się nie posiada. Jakże więc modernistyczna hierarchia, która sama postawiła mniej lub bardziej poza Kościołem, może nam dać coś co jest z Kościoła, jeżeli sama z niego nie jest?

Jeżeli ślepy prowadzi ślepego, czyż obaj nie znajdują się w niebezpieczeństwie? Na jakiej więc podstawie mamy podążać za ślepą, niekatolicką hierarchią?

Niektóre tradycyjne kaplice mają swoją specyfikę. Mimo tego, są zasadniczo lepszą opcją niż NOM i Indult.

Kilka powodów:
- ksiądz celebruje ważną Mszę
- całkowicie przylega do katolickiej Wiary i Moralności
- dzieci są uczone z tradycyjnego katechizmu,
- dostępność ważnych i katolickich Sakramentów
- tradycyjne życie Kościoła, bez ustępstw na rzecz modernizmu.

Warta dowiedzieć się kilku rzeczy o danym księdzu lub kaplicy:
- czy ksiądz został ważnie wyświęcony? Przez kogo?
- czy celebruje tylko tradycyjną Mszę?
- czy udziela tradycyjnych Sakramentów?
- czy głosi ortodoksyjną Wiarę?
- z jaką grupą jest związany?

czwartek, 4 kwietnia 2013

o. Wiktor Mróz: Co z wizjami i przepowiedniami? Część II


Gdy Kościół udziela aprobaty dla jakichkolwiek prywatnych objawień, nie oznacza to, że wszystko i w każdym detalu jest historycznie prawdziwe. Deklaruje jedynie, że nie zawierają nic przeciwnego wierze i dobrym obyczajom oraz, że są warte ludzkiej dobrej wiary, zgodnie z roztropnością. Dokładność w drugorzędnych detalach, takich jak na przykład, krajobraz, ruchy, itd, nie jest konieczne. Tylko główny punkt jest koniecznie prawdziwy, to jest, wydarzenie, fakt, ujawniona komunikacja. Dokładność pobocznych szczegółów wizji nie jest gwarantowana przez Kościelną aprobatę samej wizji lub objawienia.

W ciągu ostatniej dekady miała miejsce powódź nowych, zgłoszonych objawień, wizji, ukazań, płaczących ikon, przepowiedni oraz wiadomości z Nieba do różnych ludzi na na całym świecie. Prawie każdego miesiąca nowe "objawienie" jest relacjonowane w kilku gazetach i publikacjach. Wiele z tych wiadomości jest długich i powtarzanych - i stąd, tylko na podstawie tego wątpliwych (jak wiemy, wiadomości z La Salette, Lourdes i Fatimy były raczej krótkie).

Są również inne powody by kwestionować wiele z tych zgłoszonych objawień. Nasz Pan Jezus Chrystus, mówiąc o naszych apokaliptycznych czasach, ostrzegł nas: "Strzeżcie się fałszywych proroków..." oraz: "Diabeł ukaże się jako anioł światła, czyniąc znaki i cuda, by zwieść, jeżeli to możliwe, nawet wybranych..." Również święty Paweł pisze do Tesaloniczan: "Nie wierzcie w każdego ducha, ale badajcie wszystkie rzeczy; zachowujcie te, które są dobre."

Kto jest kompetentny by sprawdzić i zdecydować, które objawienie jest prawdziwe, a które nie jest? Prywatna osoba? Gazeta lub inna publikacja? Wizjoner lub wizjonerka? Opinia publiczna? Grupa teologów? Żaden prywatny autorytet nie może tego zrobić. Tylko kompetentny autorytet Kościoła po długim i dokładnym przestudiowaniu może decydować o takich sprawach. I rzeczywiście, prawodawstwo Kościelne zapewnia bardzo szczegółowe zasady i procedury, wyszczególnione przez wielu papieży, szczególnie przez papieża Benedykta XIV w jego Bulli "Odnośnie Kanonizacji oraz Sług Bożych", opublikowanej w 1767 roku.

W osądzaniu objawień i wizji, Kościół musi uzyskać szczegółowe informacje o osobie, która wierzy, że on lub ona jest uprzywilejowana przez Boga, o faktach i okolicznościach dotyczących jakichkolwiek powiązanych nadprzyrodzonych zdarzeń. Musi zostać udowodnione, że ani diabeł, ani własne idee wizjonera nie kolidowały z działaniami Boga oraz to, że nikt nie tuszował objawień po ich wystąpieniu. Kościół musi zaznajomić się z charakterem wizjonera z wielu punktów widzenia: fizycznego, mentalnego, moralnego, mistycznego, medycznego, psychologicznego oraz ascetycznego; czy zaangażowana osoba jest solidna w ocenia, normalna jeżeli chodzi o wyobraźnię, dobrego charakteru, cnotliwa w życiu prywatnym i publicznym; czy kieruje się rozumem, a nie histerycznymi emocjami; czy ta osoba w przeszłości zdradzała niezdrowe iluzje; czy jej wiedza dotycząca wiadomości mogła zostać zaczerpnięta z książek lub konwersacji z innymi osobami. Jakie są cnoty ukazane przed i po objawieniu? Jakie efekty wywarła taka wizja na zaangażowanej osobie; czy postąpiła w świętości, pokorze, w oderwaniu od świata? Wartość drzewa może być osądzana na podstawie jego owoców. Oczywiście, cnota posłuszeństwa wobec autentycznych kościelnych autorytetów jest również najwyższej ważności w stwierdzaniu czy zgłoszone objawienia lub wiadomości są prawdziwie nadprzyrodzone.

piątek, 22 marca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 6


   Następnie, w XIX w i na początku XX, przyszedł Modernizm. To wszystko zaczęło się - och, te wszystkie rzeczy zaczynają się w Europie. To dlatego nawet dzisiaj, panie i panowie, desakralizacja waszych kościołów, nie narodziła się w Amerykańskim Śnie. To narodziło się w paskudnym umyśle modernistycznych, niewierzących teologów w Zachodniej Europie. Powinienem wiedzieć, studiowałem z niektórymi z nich.

   Modernizm zaczął się w 1816 wraz z francuskim księdzem-apostatą imieniem Lammenais. I tu mamy drugą próbę “aggiornamento.” Ponownie, te same kasztany, które teraz sprzedają w naszych kościołach: Kościół powinien przestać walczyć ze światem, uaktualnić się oraz zaangażować w świecie. W tamtych dniach nie było bigotów lub zamieszek. W przeciwnym razie byłby tam Lammenais. W 1834 był wystarczająco szczery, by publicznie powiedzieć, że już dłużej nie wierzy w Mszę i konsekwentnie już się do niej niej nie przykłada.

   To przyniosło mu wsparcie pewnych interesujących przyjaciół - Masonów, którzy wsparli go dość komfortowo i upewnili się, że był wstanie zgromadzić wokół siebie wielu młodych duchownych, którzy byliby pod bardzo komfortową opieką oraz byliby bardzo dobrze wyszkoleni, by czekać dnia otwartego ataku na Kościół.

   Jedna z jego wypowiedzi, która brzmi, jakby została wyjęta z nowożytnej katolickiej gazety: "Dziś najwyższą wartością nie jest wiara; nie ma znaczenia w co wierzysz. Tylko miłość." -1834

   Inne zdanie: "Wszystkie religie są w zasadzie takie same, tak więc zbierzmy się wszyscy razem i stwórzmy jedną, światową religię." -1834
        
   Rzym pracował naprawdę wolno, ale przyszedł czas, że papież miał już tego dosyć. W 1864 roku, 8 grudnia, Pius IX wydał encyklikę oraz Syllabus Errorum, potępiając modernizm oraz jego każdą formę aż do skończenia czasu!

   Ale moderniści nie opuścili Kościoła. Niektórzy, podobnie jak Luter, mieli dość przyzwoitości by odejść i opuścić Kościół oraz jasno wyrazić, że nie chcą mieć nic do czynienia z Kościołem Katolickim. Jednak Moderniści (jako całość) nie mieli tej podstawowej uczciwości. Zostali potępieni tak surowo jak jakakolwiek herezja kiedykolwiek, ale nie opuścili Kościoła. Pozostali tuż na granicy, czekając na inaugurację, by zaatakować nowożytny Kościół od środka. I to dlatego, siedem lat po uroczystym potępieniu, wciąż musiał powiedzieć: "Prawdziwą plagą naszego Kościoła nie są ci, którzy używają przemocy oraz fizycznych prześladowań, by czynić diabelską robotę na ziemi. Prawdziwą plagą naszego Kościoła są liberalni katolicy“.

   Siedem lat później, Pius IX zmarł, a jego następcą został - używając dzisiejszych pojęć - "liberalny papież Leon XIII." Jako akt miłosierdzia ominiemy jego pontyfikat odnośnie spraw doktryny, aczkolwiek powinien zostać zapamiętany, jako jeden z papieży, którzy dali nam doskonałe dokumenty o społecznej doktrynie, zwłaszcza, jak wiecie, jego "Rerum Novarum'. Ale może był trochę za bardzo zainteresowany społecznymi aspektami spraw i może to wyjaśnia dlaczego, podczas jego pontyfikatu, Moderniści wzmocnili swoje pozycje na alarmujących poziomie.

czwartek, 21 marca 2013

Indult: pozwolenie czy pogwałcenie - cz. IV



Nim ktoś rozważy uczęszczanie lub oferowanie swojego wsparcia dla pracy Ecclesia Dei lub Mszy Indultowej, niech rozważy co następuje.

Odkąd Drugi Sobór Watykański, wraz z Nową Mszą, połączył się z modernistyczną teologią, obserwujemy osłabianie wiary.

Czy nie jest prawdą, że w większości diecezji, gdzie oferowana jest Msza Indultowa, oczywiście z błogosławieństwem modernistów, ta sama wolność i swoboda są dane tym "uprzywilejowanym" grupom i diabolicznym rozrywkom, bardzo często w tym samym kościele co Msza Indultowa?

Pod diecezjalną jurysdykcją wciąż znajdujemy:
  • międzyreligijne spotkania i ceremonie z niekatolikami (communicatio in sacris)
  • wspólne, heretyckie i ekumeniczne nabożeństwa
  • międzyreligijne nabożeństwa będące przyczyną zgorszenia oraz zaprzeczające prawdziwej Wierze.
  • grupy homoseksualistów otrzymujących własne liturgie i kapelanów.
  • rozwiedzeni oraz "ożenieni ponownie" są często zachęcani do formowania w parafiach grup "samopomocy". Są zapraszani na specjalne liturgie, celebracja oraz do przyjmowania Komunii Świętej (tudzież novusowej bułki lub chlebka)
  • ruch charyzmatyczny obecnie mający wielu naśladowców ma własne, specjalne msze, własne spotkania i praktyki liturgiczne, własnych "duszpasterzy".
  • msze dla dzieci z ich własnym sposobem kultu
Do tego nieważne "msze" mające miejsce codziennie i w każdej parafii, lektorki, komunia do ręki, znak pokoju, picie z kielicha, itd.

Każda grupa ma swój kąt. Do listy doszła kolejna: "Msza Indultowa i miłośnicy łaciny"

A... jeszcze jedno. Ministrantki. Obecne mimo tego, że nawet moderna powiedziała: "nie". O co biega? Stoją przy stole biesiadnym, rozdają opłatki, czasem może i ciało Naszego Pana, ubierają się w liturgiczne stroje... Dziwnie blisko do założenia stroju przewodniczącego zgromadzenia i pełnienia jego funkcji, nieprawdaż?

Ok, przyznali mszę. Dziękujmy za łaskawe przyznanie nam czegoś, co się nam prawomocnie należy. Co z pozostałymi Sakramentami?

Czy dostępny jest:
  • tradycyjny ryt chrztu?
  • tradycyjny ryt spowiedzi?
  • tradycyjny ryt Małżeństwa?
  • tradycyjny ryt Ostatniego Namaszczenia?
  • tradycyjna Msza Requiem?
Co z wychowaniem dzieci? Używany jest tradycyjny katechizm czy też modernistyczna książka? Co z moralnością w sprawach dotyczących małżeństwa?

Czy Ecclesia Dei pozwala na pełną katolicką naukę, pełną katolicką liturgię i pełną katolicką doktrynę?

Podsumowując. Zamiast udać się do kapłana, celebrującego ważną, katolicką Mszę, udzielającego ważnych, katolickich sakramentów, sakramentów wszystkich wieków, sakramentów wyrażających Wiarę Katolicką na świadectwo, której tak wielu cierpiało i oddawało życie, zamiast tego, mielibyśmy oddać się pod "opiekę" modernistycznej hierarchii, niekatolickiej sekcie, legitymującej się wątpliwymi i nieważnymi sakramentami? Mielibyśmy zanurzyć się w ściek wszystkich herezji? Mielibyśmy zarazić się rakowatą naroślą prowadzającą dusze na wieczne potępienie? Czy Bóg może tego chcieć? Absolutnie nie.

środa, 20 marca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 5


   I potem w XVI wieku mamy "Protestancką Reformację", której 450 rocznicę właśnie celebrują. Protestancka Reformacja zaczęła od zaatakowania serca Katolickiej religii - liturgii. To kardynał Neumann raz napisał: "Jeżeli chcesz zniszczyć liturgię, zniszcz jej centralną liturgię"

   I żebyście nie pomyśleli, że przekazuję wam stronniczą wersję historii tamtych dni, przeczytam coś z gazety, która zwykle nie jest zbyt przychylna wobec tego co robię - TIME magazine. Rozumiem jednak, że napisali doskonały opis tego co się wydarzyło podczas Protestanckiej Reformacji XVI wieku. I po prostu spróbujcie porównać to z tym co się dziś dzieje. Czytam z jednego z moich ulubionych magazynów - TIME. Przynajmniej dobrze przeliterowali moje imię.

   "Luter próbował dokonać duchowej reformy, która stała się wzorem dla większości Niemczech. Rozpoczął od rewizji łacińskiej liturgii. Przetłumaczył ją na niemiecki, pozwalając świeckim przyjmować zarówno konsekrowane wino, jak i hostię, stosując nowe, popularne i miejscowe pieśni religijne, zamiast tradycyjnego, łacińskiego Chorału Gregoriańskiego. I Chrześcijański kult zmienił się z celebrowania Mszy ofiarnej na głoszenie i nauczanie Słowa Bożego. Sakramenty zostały zredukowane z siedmiu do dwóch - Chrztu oraz Uczty Pańskiej. W międzyczasie rewolucja przeciwko Rzymowi rozprzestrzeniała się od miasta, do miasta. Księża usunęli z kościołów figurki oraz porzucili Mszę Świętą. Celibat duchownych również został zarzucony, a w 1525 Luther poślubił byłą zakonnicę, Katarzynę Vembola.” 

   Nie mówią jaki rodzaj stroju wtedy nosiła. Jako, że pośród słuchaczy jest kilka dobrych Sióstr, nie powiem nic więcej o mundurach, ponieważ, panie i panowie, wierzcie lub nie, istnieją Siostry, które nawet dziś chodzą w nowych greckich strojach, których nie lubią tak samo jak wy. I jest to dużą ofiarą dla nich, zaprzestać noszenia tradycyjnych strojów, które tak ekspresywnie wyrażały ich oddanie Kościołowi. Nie potępiajmy więc ich. Może pewnego dnia wciąż będą miały serce, które wciąż może zwyciężyć.

   Później, gdy komisja dochodzeniowa raportowała Edwardowi VI, że 90% mieszkańców Anglii, wciąż trwa przy Katolickiej Wierze ich Ojców, mając nadzieję, że dawna Katolicka religia zostanie przywrócona - to wtedy król Edward VI zdecydował się znieść Mszę. I mamy sławną decyzją królewskiej "Komisji Reformacyjnej" z 1547. I to jest dokument, panie i panowie, z którego pochodzą stoły obecnie bezczeszczące nasze sanktuaria.

   O tak, teraz wasze nowe, greckie duchowieństwo, oni powiedzą wam, że to wszystko było autorstwa "Konstytucji o Liturgii" Drugiego Soboru Watykańskiego. Teraz, wierzcie lub nie, jeżeli mogę tylko to powiedzieć, jako, że byłem doradcą, uczestnikiem sesji Drugiego Soboru Watykańskiego, być może wiem o tym trochę więcej, niż wasze nowe, greckie duchowieństwo w parafiach, które teraz próbuje mi zaprzeczać. I może nie będąc w tym momencie Rockefellerem, oddam im każdą monetę, która mi została, jeżeli pokażą mi GDZIE w "Konstytucji o Liturgii" jest mowa o tym, że nasze ołtarze, muszą zostać zamienione stołami. Nie ma o tym mowy w "Konstytucji o Liturgii', Konstytucji, która przeszła w 1962 roku. Ale jest o tym mowa w 1547 - o tak, dokładnie!

   "Każdy ołtarz w każdym kościele lub kaplicy musi zostać usunięty, a na ich miejsce ma być ustawiony stół, aby ludzie przeszli od przesądów papieskiej Mszy do prawidłowego podejścia Uczty Pańskiej. Ołtarza używa się do składania na nim ofiary, a stołu używa się do jedzenia na nim. Ołtarze zostały wzniesione dla ofiary, która obecnie została zniesiona, tak więc również ołtarz, wraz z nią, musi zostać zniesiony"

   I to również nie poszło zbyt dobrze wobec dobrych, wierzących ludzi w Wielkiej Brytanii. Pięć lat później w 1552, koniecznym było narzucenie - i zrobienie tego dosłownie - drugiego aktu ujednolicającego: "...aby grzeszni ludzie mogli zmienić stare przesądy Ofiary Mszy, na prawidłowe podejście Uczy Pańskiej, wszystkie ołtarze powinny zostać zastąpione stołami. Minister przewodniczący musi stać, nie jak w starej Mszy tyłem do zgromadzenia, ale przodem do zgromadzenia, tak by ludzie mogli widzieć. Użycie tekstu w całości po angielsku musi być narzucone z tego samego powodu - by podkreślić zmianę poglądów wywodzących się z Ofiary." I wszyscy katoliccy biskupi z wyjątkiem jednego, stoczyli się i sprzedali ich odpowiedzialność oraz ich wierzenia - z wyjątkiem jednego. Dziś pamiętamy imię tylko tego jednego - św. Jana Fisher.

wtorek, 19 marca 2013

o. Wiktor Mróz: Ekumenizm prowadzi do apostazji. Część III


      Podczas, gdy Sobór wciąż trwał, kardynał Willebrands odbył kolejną podróż do Moskwy. Towarzyszył mu jeden z rosyjskich obserwatorów Soboru. Nocą udali się do małego, taniego hotelu, gdzie zostali przedstawieniu kolejnemu kardynałowi - kardynałowi Slipyi, głowie Kościoła Katolickiego na Ukrainie. Kardynał Slipyi został właśnie przyprowadzony z obozu, gdzie spędził ostatnie 18 lat. Sowieckie autorytety zgodziły się go uwolnić, po warunkiem, że nie zostanie on "wykorzystany w antykomunistycznej propagandzie". Watykan przystał na to ochoczo. Slipyi, który nie czuł się dość dobrze by odbyć lot samolotem, został przetransportowany pociągiem do Wiednia, gdzie przebrano go w ciemny, cywilny garnitur, tak, że żaden nie był widoczny żaden znak jego kościelnej godności. W Rzymie, nie zauważony przez innych podróżnych, został zabrany samochodem papieskiego sekretarza. Co za dziwne zachowanie? Dlaczego nocne podróże, dlaczego zmiana stroju? Dlaczego tajemniczość? Czy Kościół wstydzi się swoich żywych męczenników? Czy kardynał Slipyi nie widział jak jego Kościół jest oficjalnie likwidowany przez sowieckich satrapów w 1946; jak jego pięć milionów członków jest siłą włączonych do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, a połowa z 2 000 duchowieństwa zamordowana? Dlaczego nie został powitany jak bohater, w świetle dnia na schodach św. Piotra? Nawet teraz, wciąż jest więźniem Watykanu!

   Kardynał Willebrands, przełożony watykańskim Sekretariacie ds. Jedności Chrześcijan, w liście do dr. Pottera ze Światowej Rady Kościołów, napisał to odkrywcze stwierdzenie: "Jako Katolicy, nasze największe wysiłki ekumeniczne, są skierowane zarówno  w kierunku usunięcia istniejących jeszcze przyczyn separacji, jak i w kierunku adekwatnego wyrażenia komunii, która już istnieje pomiędzy wszystkimi Chrześcijanami." Większość protestanckich fundamentalistów, nawiasem mówiąc, traktuje Światową Radę Kościołów oraz Narodową Radę Kościołów jako silnie prokomunistyczne ciała, dokładnie tak jak robią wszyscy szczerzy, dobrze poinformowani ludzie.

   Większość fanatyków wierzy w to, że aby promować jedność z protestantami, żydami, komunistami, masonami i innymi, Katolicka Wiara Apostołów musi zostać rozcieńczona, i to nie tylko liturgia, ale wszystkie praktyki Katolickiej Tradycji, które są przeszkodą do tej jedności, muszą zostać wyeliminowane. Skutkiem tego jest to, że obserwujemy proces niszczenia Katolickiej Wiary w obecnej, posoborowej [post Vaticanum II] erze. To co zaczęło się jako "ekumenizm", zmierza do skończenia jako apostazja!

niedziela, 17 marca 2013

o. Wiktor Mróz: Ekumenizm prowadzi do apostazji. Część II

   
    Po śmierci Papieża Piusa XII w 1958 roku, po raz pierwszy w historii Kościoła widzimy ostre sprzeciwienie się następującej zasadzie: Zachować Prawdę za wszelką cenę. Pod naciskiem "ruchu ekumenicznego", wielu nauczycieli, teologów, nawet główni przywódcy Kościoła Katolickiego, wliczając Papieża Pawła VI, wyobraziło sobie utopijną jedność rodzaju pod Jednym Światowym Kościołem oraz Jednym Światowym Rządem. Ta "Ekumania", nie jest tylko pomysłem kilku radykalnych księży i zakonnic. Dotknęła już większości duchowieństwa w wielu krajach, zwłaszcza młodszej części katolickiego kleru.

    Definitywnie, jednym z głównych celów Drugiego Soboru Watykańskiego było promowanie "jedności". Zatem, wszelkiego rodzaju protestanci i niekatoliccy przedstawiciele byli zaproszeni do wzięcia udziału. Artykuł I "Dekretu o Ekumenizmie" jasno stwierdza, że "promowanie odnowienia jedności pomiędzy wszystkimi Chrześcijanami jest jedną z głównych trosk Drugiego Soboru Watykańskiego". Po raz pierwszy w historii Kościoła, heretycy oraz schizmatycy siedzieli razem z Katolicką hierarchią, rozważając przyszły kurs tej Boskiej Instytucji, Katolickiego Kościoła. Nic więc dziwnego, że wynikiem takiego soboru była kompletna katastrofa!

   W 1962, twa tygodnie przed planowanym rozpoczęciem Drugiego Soboru Watykańskiego, kardynał Jan Willebrands został wysłany z Rzymu do Moskwy. Jego zadaniem było przekonać Rosyjski Kościół Prawosławny do wysłania na Sobór obserwatorów. Dotąd nigdy nie chcieli mieć z tym do czynienia w jakikolwiek sposób. Ale Willebrands był bardzo zdeterminowanym człowiekiem. Został upoważniony do poczynienia pewnych ustępstw na rzecz Rosjan. Jego misja zakończyła się sukcesem. Komunistyczni agenci przyjechali wziąć udział. Jak kardynał przeciągnął Rosjan na swoją stronę? Peter Nichols, rzymski korespondent Times'a, wyjaśnia: "Nie może być wątpliwości, że Watykan udzielił zapewnień, że Sobór nie stanie się antykomunistyczny..."

   Podczas Soboru, 450 biskupów - około jednej szóstej biskupów całego świata - przygotowało petycję, prosząc o potępienie Komunizmu. Zwrócili w niej uwagę, że jeżeli Sobór nadal będzie milczał w sprawie niebezpieczeństwa jakie stanowi komunizmu, będzie to ekwiwalentem odrzucenia wszystkiego co poprzedni Papieże powiedzieli przeciwko komunizmowi. Ale nie wydawało się to niepokoić kierujących Soborem. Petycja została zablokowana i skończyła w koszu na makulaturę.

   Drugi Sobór Watykański przejdzie do historii jako jedyny Sobór podczas, którego przywódcy Soboru Watykańskiego II z premedytacją zdecydowali się współpracować nie tylko ze wszystkiego rodzaju herezjami, ale również z komunizmem, najbardziej śmiertelnym wrogiem Kościoła.

sobota, 16 marca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 4


I wtedy przyszedł VII wiek. I ponownie mamy ekstremalnie interesującą sytuację, która wg mnie, przynajmniej w moich dniach, zawsze była bardzo starannie ukrywana w książkach historii Kościoła, nawet do college'u. Ale napewno nie ukryli jej podczas trzech lat podyplomowego kursu historii, który realizowałem 20 lat temu na ówczesnym Katolickim Uniwersytecie w Louvain (później skończyłem również na ówczesnym publicznym uniwersytecie Ameryki w Washington, D.C.).

VII wiek przyniósł pierwszą tymczasową schizmę pomiędzy Kościołem wschodnim, a zachodnim. Tak więc w VII wieku herezja, która w zasadzie miała do czynienie z boskością Chrystusa, przyniosła nam innego papieża imieniem Honoriusz, który był papieżem od 625 do 638. Wrócę do tego później, ponieważ schizma nie poszła zbyt daleko, ale 40 lat później, papież Honoriusz I, został uroczyście wyklęty przez VI Ekumeniczny Sobór Konstantynopolitański - niewiarygodne, wyklinać tą osobę. To inny ekwiwalent kanonizacji. I powodem było to, że papież Honoriusz I milczał, kiedy powinien mówić. On sam, mówią nam historycy, wogóle nie był heretykiem. Wiedział gdzie była prawda, ale nie zrobił nic by zatrzymać heretyków, którzy niszczyli Kościół. Ponownie zgaduję, że zgadliście. Papież Honoriusz nigdy nie dostał "Ś" przed swoim imieniem.

W XI wieku mamy pierwszą duża schizmę - Wschodnią Schizmę, która w założeniach sprowadza się do tego: czy Papież w Rzymie jest Najwyższych Pasterzem, z autorytetem ponad wszystkimi Katolikami (wliczając biskupów, kardynałów oraz patriarchów), czy też jest swego rodzaju przewodniczącym zarządu, pierwszym pomiędzy równymi? I w tych dniach, papieże stanęli w obronie - nie ich osobistych praw lub ich osobistych przywilejów. Stanęli w obronie Papiestwa.

I Papież powiedział Wschodnim Patriarchom, że jeżeli nie chcą uznać Rzymskiego Papieża za Najwyższego Pasterze, Wikariusza Chrystusa, jedyną osobę z autorytetem rozciągającym się na wszystkich katolików, to nie ma dla nich miejsca w Kościele Katolickim. I była tylko jedna droga na zewnątrz. W tamtych dniach Papieże nie sprzedawali swojego autorytetu.

wtorek, 12 marca 2013

o. Wiktor Mróz: Ekumenizm prowadzi do apostazji. Część I

    Zmartwychwstanie Chrystusa jest kamieniem węgielnym Katolickiej Wiary. Nigdzie nie zostało to lepiej wyrażone niż w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian: "Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, próżne jest nasze nauczanie, próżna jest również wasza wiara." (1 Kor 15,13)

    Natychmiast po Wniebowstąpieniu, Apostołowie i uczniowie Chrystusa zaczęli publicznie głosić Jego zmartwychwstanie. Dokładnie w tym Jeruzalem i przed tymi samymi tłumami ludzi, którzy byli świadkami Ukrzyżowania oraz śmierci Naszego Pana. Absolutnie pewni zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią nie obawiali się niczego - ani biczowania, ani uwięzienia, ani nawet śmierci. Zaprowadzeni przed Sanhedryn, na groźby wysokiego kapłana odpowiedzieli bez strachu: "Musimy być posłuszni raczej Bogu, niż człowiekowi. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego skazaliście na śmierć, zawieszając Go na drzewie, a my jesteśmy świadkami tych rzeczy." (Ap 5,29)

     Poprzez wieki, do końca pontyfikatu Papieża Piusa XII w 1958 roku, następcy Apostołów - Papieże, biskupi, księżą, całe nauczające ciało Kościoła - uczyli tych samych prawd objawionych przez Jezusa Chrystusa i z tą samą nieugiętą stanowczością, z jednym Soborem po drugim, a było ich dziewiętnaście [łącznie 20 - tłumacz], wycinając każdy zalążek wrogiej doktryny ludzkiego pochodzenia. Herezje były szybko potępiane, a Artykuły Wiary były wciąż i wciąż potwierdzane.

   Nauczanie prawdy, pełnej prawdy Ewangelii było zawsze najwyższą zasadą Magisterium. Studiując historię Soborów Kościoła, nie znajdujemy śladu jakiejkolwiek zmiany w religii, w nauczaniu, w teologii moralnej lub dogmatycznej. Nawet liturgia, oparta bardziej na tradycji i Kościelnym prawodawstwie, niż na bezpośrednim boskim objawieniu, pozostała niezmieniona przez wieki. Pasterze i przywódcy Kościoła zachowali w pamięci to, co rozkazał im Jezus Chrystus: "Nauczajcie wszystkie narody. Zachowujcie wszystko co wam przykazałem." (Mt 28,20) I nie zapomniane były również te mocne słowa Świętego Pawła: "Jeżeli ktoś nauczał by was ewangelii innej niż ta, którą otrzymaliście, niech będzie wyklęty." (Gal 1,8)

   Słowem, poprzez wieki od czasu Chrystusa i Jego Apostołów, Kościół Katolicki gorliwie strzegł i krzewił Doktrynę Chrystusa, tak jak nauczali Jego Apostołowie. Kościół nie szukał kompromitacji Wiary z heretykami lub fałszywymi prorokami. Słowo "ekumenizm" nie zostało wynalezione. Żaden Papież nigdy nie próbował "otworzyć okna" lub "dopasować Kościoła do współczesnych czasów". Każdy wysiłek w kierunku ustępstwa wobec upadłej natury człowieka lub świata, napotykał silną opozycję ze strony ciała nauczającego oraz przywódców Kościoła, pomnych tak mocnych ostrzeżeń, jak to św. Jana Apostoła: 'Każdy kto postępuje, a nie trwa w doktrynie Chrystusa, nie jest z Boga. Kto trwa w doktrynie, ten ma i Ojca, i Syna Jeżeli ktokolwiek przychodzi do was i tej doktryny nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go. Albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów." ( 2J, 7-11) I tych, którzy chcieliby skompromitować doktrynę na rzecz "ekumenizmu", św. Paweł szczerze pyta: "Co bowiem wspólnego ma światło z ciemnością?" (2 Kor 6,14)

poniedziałek, 11 marca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 3


Następnym etapem w naszej historii, niosących kilka wartościowych implikacji dla naszych czasów, były wieki prześladowań - krwawych prześladowań z zewnątrz. Zakończyły się, gdy Cesarz Konstantyn dał światu to, co stało się znane jako Edykt Mediolański, gdy wróg z zewnątrz został pobity i to pobity dobrze. Ale wróg z wewnątrz nie został pobity.

I wtedy przyszedł 4-ty wiek by przynieść nam pierwszą prawdziwie zorganizowaną heretycką schizmę w naszym Kościele, noszącą swą nazwę po biskupie Ariuszu. Arianizm, którego centralna, praktyczna idea musi dziś brzmieć całkiem znajomo, ponieważ, to co oni twierdzili to to, że:
- Chrystus nie jest naszym Bogiem, ale naszym bratem,
- Kościół i świat nie powinny walczyć ze sobą
- Kościół powinien otworzyć swoje ramiona oraz szczęśliwie żyć razem z władzami będącymi ze świata.

I politycy tamtych dni, dołączyli do władz będących w Kościele. Tak więc mamy spektakl, jego pierwsze próby, który później będzie znany jako “aggiornamento.” Osiemdziesiąt procent biskupów stało się apostatami, a pozostałe dwadzieścia procent nie chciało rozbić łodzi. Św. Hieronim napisze: "Pewnego poranka, Chrześcijański świat obudził się i cały był ariański oraz schizmatycki. Cały był Ariański." I papież tamtych dni, imieniem Liberiusz, najpierw milczał. Próbował połączyć rzeczy, których połączyć nie można - Prawdę i Błąd, Wodę i Ogień. Potem, na ponad 3 lata, dołączył do biskupów apostatów. Zamknął swoje oczy, swoje serce oraz swoje sumienie.

Pojedynczy, samotny głos biskupa - człowieka imieniem Atanazy - stał samotnie i walczył z władzami establishmentu swoich dni.

I to laikat czwartego wieku, zwykli, tak zwani świeccy, razem z kilkoma księżmi, ocalili prawdziwą tradycyjną wiarę Katolicką. I trzy lata później, po trzech latach agonii tych wszystkich Tradycyjnych Katolików tamtych dni, papież Liberiusz zmienił swój kurs postępowania i połączył to, co pozostało z prawdziwych tradycyjnie Katolickich poglądów. Tradycyjna Katolicka Wiara została zachowana przy życiu. Poprzez ofiary i prześladowania grupy Katolickich świeckich oraz jeszcze mniejszej grupy księży.

I dość interesującą rzeczą jest, że w długiej liście papieży, zaczynając od św. Piotra, możesz już tu zacząć: św. Piotr, św. Linus, św. Anaklet... święty, święty, święty, święty. Dopóki nagle nie dojdziesz do Liberiusza. I nie ma tu "Ś" przed jego imieniem - pierwszy taki papież na liście, nie znajdujący się na liście kanonizowanych papieży.

I całkiem interesującą rzeczą jest to, że ten, który został ekskomunikowany przez papieża Liberiusza - Atanazy - jest obecnie świętym Atanazym, Doktorem Kościoła. Słyszałem o Horatio Alger, ale od ekskomunikowania do świętości - to przebija wszystko.

Jaka jest tego konkluzja, panie i panowie? Konkluzja jest ekstremalnie praktyczna. Nawet papież i biskupi tracą swój duchowy autorytet, jeżeli odcinają się od nauczania swoich poprzedników.

piątek, 8 marca 2013

Indult: pozwolenie czy pogwałcenie - cz. III


Niektórzy mogą uznać, że porównanie Kościoła Anglikańskiego z mentalnością Ecclesia Dei / Mszy Indultowych jest wyolbrzymieniem. Wręcz przeciwnie.

Prosty przykład. Jaka jest różnica pomiędzy Mszami Indultowymi a centrami Mszy dla Charyzmatyków lub specjalnymi Mszami dla dzieci? Żadna?

Charyzmatycy kochają "dobrą, wypełnioną duchem" liturgię z tańcem, mówieniem językami, klaskaniem oraz wieloma innymi dziwnymi, liturgicznymi błazeństwami. Jeżeli hierarchia może zaakceptować i promować Charyzmatyków tak dobrze i otwarcie, to mogą również promować Mszę Łacińską. Grupom charyzmatycznym są przydzielani duszpasterze. Większość diecezji ma specjalną grupę Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej.

Niektórzy wolą Msze dla dzieci, czym, jako specjalnym rodzajem apostolatu zajmują się niektórzy księża. Większość parafii ma taką "mszę". Zwykle raz w tygodniu.
 
Grupy homoseksualne zwykle mają swój własny Kościół, gdzie każdego tygodnia mają specjalną liturgię... i to bez Indultu! Nie potrzebują go!

Wydaje się, że uczciwym jest wyciągnięcie ręki przez modernistyczną hierarchię, przyznanie Indultu miłośnikom łaciny oraz zaoferowanie im kawałka modernistycznego ciasta. Ponownie, bez tego, koło nie byłoby pełne.

Przez wiele lat tradycyjni Rzymscy Katolicy odkrywali, że herezjarchowie nie mają dla nich miejsca w gospodzie.

Po tym jak zrewidowana wersja Mszy, Novus Ordo Pawła VI, została zainstalowana w miejsce tradycyjnej Mszy świętego papieża Piusa V, wielu wiernych stało się świadomych powstałego dookoła nich chaosu: zniszczenia Kościoła, utraty świętości oraz szacunku, spadku liczby powołań, nadużyć liturgicznych oraz doktrynalnych.

Posiadający zmysł katolicki, wkrótce zaczęli kwestionować modernizm i liberalizm tak zwanej hierarchii. Wkrótce odkryli, że są traktowani jak nieposłuszni rebelianci.

Znaleźli podobnie myślące osoby. Połączyli się w grupy i znaleźli księży wiernych tradycyjnej Mszy i Sakramentom. Tak rozpoczął się ruch na rzecz odzyskania Katolickiej Wiary. Na rzecz odzyskania tego, co z racji urodzenia prawowicie należy do Katolików i co zostało im ukradzione.

Katolicy często spotykali się w domach lub wynajętych lokalach albo nabywali kaplice, w których składana była prawdziwa Msza Święta oraz udzielane były ważne Sakramenty.
   
Niektórzy z hierarchii wypowiedzieli się przeciwko fałszywej odnowie: arcybiskup Dyer z Portland, biskup Fulton Sheen czy biskup Adrian z Nashville, by wymienić tylko kilku.

Niektórzy uczynili więcej, niż tylko mówienie: biskup Kurz, biskup Thuc, arcybiskup Lefebvre, biskup Guérard des Lauriers czy biskup Castro de Mayer.

Pod przywództwem prawdziwie katolickich członków hierarchii uformowane zostały różne stowarzyszenia księży oraz laikatu. Te związki, bractwa lub grupy zostały sformowane w celu zachowanie Tradycyjnej Łacińskiej Mszy, tradycyjnych Sakramentów, nauczania oraz doktryny Kościoła.

Założone zostały seminaria. Zawiązane duchowe wspólnoty. Pod odpowiednim kierownictwem katolickich biskupów, Kościół nie przestanie trwać.

poniedziałek, 4 marca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 2


Tego popołudnia zajmę was małym wykładem z historii Kościoła - kwestia utrzymania wprawy. Ale główny powód dla którego poproszę was o cofnięcie się o kilka wieków wstecz jest prosty: Nie można zrozumieć dzisiejszego Kościoła i na pewno nie można przygotować się właściwie na Kościół jutra, jeżeli nie jest się prawdziwie oswojonym z Kościołem dnia wczorajszego. Więc, tak krotko jak potrafię - ale, gdy już idę, to idę - zwykle w pełni korzystam z mojej uwięzionej publiczności. Jednocześnie, mam wrażenie, że jest kilka osób, które muszą zdążyć na pociąg - proszę, nie wahajcie się. Jeżeli naprawdę uważacie, że wzywa was pociąg, poprostu wyjdźcie... i jeżeli pośród audytorium jest kilku szpiegów - a zawsze są - może mogą o nich napisać w następnym tygodniu w Katolickiej prasie, o tym, że kilka osób wyszło w ramach protestu.      

Tak więc zagadnienia, które chciałbym z wami, panie i panowie, przerobić, to: Kościół wczoraj, Kościół dziś oraz Kościół jutro.      

Teraz Kościół wczoraj. My tradycjonalistyczni Katolicy, my wciąż wierzymy - dumnie - że jesteśmy jedynym Kościołem, który może wykazać swoje pochodzenie od Naszego Pana i Zbawcy Jezusa Chrystusa. Wcielonej Drugiej Osoby Trójcy Świętej, jedynej osoby, która chodząc po tej ziemi mogła powiedzieć: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem." Wierzymy również, że On założył jeden, prawdziwy Kościół. Wierzymy, że ten mandat dziś również jest aktualny. Mandat, który brzmiał: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." Brzmi prawie jak ekstremistyczny, radykalny język, nieprawdaż?      

Przed wstąpieniem do Nieba, po Jego Zmartwychwstaniu, w które my tradycjonalistyczni Katolicy nadal wierzymy, opuścił Swój Kościół tu na ziemi. Pozostawił go tu na ziemi, by był prowadzony przez Ducha Świętego oraz atakowany przez ducha NIE-świętego, ducha niegodziwości. Aż do dnia ostatniego obrachunku. Wszyscy poprzez historię naszego Kościoła, pokolenie po pokoleniu, muszą wykonać prostą czynność, dokonać prostego wyboru - prostego, lecz boleśnie ostrego: z Chrystusem, czy przeciw Chrystusowi? I by raz na zawsze zamknąć drzwi wszystkim neutralizatorom "środkowej drogi", Chrystus jasno powiedział, że "kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie". Również jasno stwierdził, że ci, którzy z nim będą, będą mieli Go po swojej stronie na zawsze: "Jestem z Wami aż do skończenia świata".

Słowa Naszego Pana, one wciąż odbijają się echem poprzez Palestynę. Wtedy św. Paweł był niemal pierwszym, który wydał oficjalne, przez Boga zainspirowane, ostrzeżenie skierowane do infiltratorów, którzy byli już pomiędzy pierwszymi Chrześcijanami. Do Efezjan napisał: "Bracia,  bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli stanąć przeciw podstępom diabła. Walka nasza bowiem" kontynuuje, "nie jest przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom i władzom, przeciw duchom niegodziwości na wysokich miejscach."

Tak wiec nikt nie będzie mógł odwołać się do niezrozumienia prawa posłuszeństwa oraz słuchania tych, który są na wysokich tronach autorytetu. Pisząc do Galatów, Św. Paweł dał nam doskonałą, niesamowicie wartościową wskazówkę, wedle której mamy iść: 'Nawet gdyby anioł z Nieba głosił Wam Ewangelię, inną niż ta, którą wam głosimy - niech będzie wyklęty."

niedziela, 3 marca 2013

o. Wiktor Mróz: Co z wizjami i przepowiedniami? Część I


Jednym z najbardziej charakterystycznych znaków naszych czasów jest ogromny wzrost zainteresowania katolików wszelkiego rodzaju przepowiedniami, wizjami, prywatnymi objawieniami i ukazaniami. Do tego odpowiedni wzrost zainteresowania czarnoksięstwem, spirytyzmem, voodoo oraz kultem szatana w niechrześcijańskim społeczeństwie. W niemal każdej księgarni pracownik zapewni cię, że wiele książek poświęconych tym tematom jest bestsellerami. Zobaczysz również, że zajmują one również czołowe miejsca na półkach.

Ogólnie mówiąc, nie ma nic złego, jeżeli katolicy są zainteresowani takimi przepowiedniami i prywatnymi objawieniami, jeżeli tylko spełniają one jeden warunek: naprawdę pochodzą od Boga i nie są wytworem czyjejś wyobraźni, oszustwa, histerii lub, jak w wielu przypadkach, po prostu dziełem złych duchów, mającym na celu zwiedzenie nawet wybranych.

Są dwa rodzaje objawień:
1. Objawienie publiczne lub powszechne, które zawiera się w Piśmie Świętym oraz depozycie Apostolskiej Tradycji przekazywanym przez Kościół. To zakończyło się z nauczaniem oraz śmiercią Apostołów. Wszyscy muszą w niej wierzyć.

2. Objawienie prywatne, które czasem ma miejsce w życiu dobrych i świętych Katolików. Jeżeli te objawienia są zaakceptowane przez Kościół, powinno się w nie wierzyć, jako prawdziwe. Znajomość lub przyjęcie jakiegokolwiek objawienia prywatnego nie jest jednak konieczna do zbawienia. A więc, gdy Kościół aprobuje je, deklaruje tylko, że nie ma w nich nic przeciwnego wierze lub dobrej moralności, że możemy je zaakceptować bez narażania się na niebezpieczeństwo, a nawet możemy odnieść korzyść w naszym życiu duchowym. Poprzez taką deklarację, Kościół nie nakłada na wiernych żadnych zobowiązań do wierzenia w nie, pomimo tego, że wiele z tych prywatnych objawień, które zostały zaakceptowane przez Kościół, wywarło olbrzymi wpływ na życie Kościoła oraz wiernych (jako przykład, Lourdes i Fatima). W wypadku przepowiedni dowodem ich autentyczności będzie, nie tyle kościelna akceptacja, co wydarzenia mające miejsce, wedle tego co zostało przepowiedziane.

Aroganckim i nieroztropnym było by odrzucić wszystkie objawienia prywatne, argumentując, że nie są one potrzebne do zbawienia. Gdyby każdy Katolik żył doskonale katolickim życiem według Świętej Ewangelii oraz Apostolskiej Tradycji, zgadzam się, że wtedy nie było by potrzeby dalszych, boskich manifestacji.

Ale jakże często, zwłaszcza w naszych obecnych czasach, ludziom nie udaje się żyć wedle Katolickiej Wiary. Gdy zwycięża niemoralność oraz grzeszność, prywatne objawienia mogą poruszyć śpiące sumienia wiernych i na nowo skierować je w kierunku pokuty i zbawienia.  Faktycznie, wszystkie zaaprobowane objawienia prywatne Naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz Jego Błogosławionej Matki wzywają nas do czynienia pokuty, zmiany naszego życia oraz powrotu do sakramentów. Powszechnie znane jest również, że wiele z naszych najbardziej pielęgnowanych nabożeństw zaczęło się poprzez prywatne objawienia, choćby Różaniec, Szkaplerz, Poświęcenie Najświętszemu Sercu Jezusa, itp..

Jeżeli jakiekolwiek prywatne objawienie nie służy promowaniu pobożności wiernych, jedynie zadowala próżną ciekawość, ich autentyczność może zostać poddana w wątpliwość.

sobota, 2 marca 2013

Indult: pozwolenie czy pogwałcenie - cz. II


Jak na pewno wiemy, cechą kościoła soborowego, tudzież kościoła Novus Ordo, jest wielorakość oraz wolność. Kościół Novus Ordo chciałby znaleźć miejsce i przestrzeń dla każdego.

W opozycji do Magisterium Kościoła oraz Papieży, widzimy tak zwany ruch ekumeniczny, dawno odrzucony przez Kościół, który z wielką miłością został wzięty w objęcia przez obecnych hierarchów, tudzież herezjarchów. Widzimy indyferentyzm religijny. W skali masowej. Mało dziś znaczy to, ku czemu człowiek się skłania, do czego przywiera. Dzisiejszy człowiek może swobodnie odrzucić Naszego Pana oraz Jego Kościół nie obawiając się wiecznego potępienia. Kościół Rzymskokatolicki nie jest już dłużej uznawany za Jeden Prawdziwy Kościół, poza którym będąc, nie można być pewnym swojego zbawienia. Kościół jest dziś pokazywany jako tylko jedna z wielu dróg do Nieba. Protestanci, Żydzi, Muzułmanie oraz Poganie nie muszą się już troszczyć o zbyt wiele. Przecież zostaną zbawieni. Pomimo odrzucenia przez nich Jezusa Chrystusa oraz Jego Kościoła.

W opozycji do Magisterium mamy modernistyczne magisterium, w pełni kontrolujące establishment. Osądźcie sami. Modernistyczny kościół pragnie objąć "wszystkich ludzi". Widzimy więc powód wszelkiej wielorakości, równości, wolności oraz swobody sumienia w nowym, Soborowym Kościele. Celem Modernistów było po prostu wprowadzenie "upartego Rzymu" w jasność nowej ery nowożytnego świata. Koło wydaje się być kompletne. Katolicy mogą teraz wybrać.

Jakże często świeccy przemierzają wielkie odległości, szukając "najbardziej konserwatywnej" parafii, gdzie mogliby znaleźć trochę pozoru Katolickiej Mszy i Prawowiernego nauczania?

Czy modelem nie jest anglikańska sekta? Jeżeli masz nastawienie typowe dla tak zwanego High Church, będziesz uczęszczał do Anglikańskiego High Church. Znajdziesz tam wszystko mające katolicki wygląd: mszę, parametry liturgiczne, kadzidło, dzwony oraz chorał. Wszystko ubrane w piękne, katolickie stroje. Jeden problem. To nie jest Katolickie. Nie jest również ważne.

W High Church znajdziesz również bardzo fajnych "konserwatystów" akceptujących wiele z Katolickiego nauczania. Niestety, znowu istnieje pewien problem. Należą do heretyckiego kościoła. Podążają za heretyckimi biskupami. Właściwie... za biskupami tylko z nazwy, ze względu na brak ważnie wyświęconego kleru.

Z drugiej strony, jeżeli jesteś osobą o mentalności typu Low Church możesz uczęszczać w Protestanckim nabożeństwie odprawianym przez cały zbór. Low Church nie wierzy w Ofiarę Kalwarii i jest bardziej lojalny wobec założycieli... którzy kiedyś byli Katolikami.

Zarówno High Church oraz Low Church są akceptowane przez przez tą samą sektę. Są częścią tego samego kościoła. Pomimo różnic i sprzeczności w doktrynie oraz sposobach kultu. Na szczęście łączy ich akceptowanie idei liberalizmu oraz równości, dzięki czemu nie mają ze sobą problemów. Cóż... są to jednak powody, dla których Kościół Katolickim zawsze miał z nimi problem.

Kościół Anglikański zaakceptował świecenia kobiet... ale nie ma problemu... te "konserwatywne" parafie, które dystansują się od idei kobiet kapłanek... nie muszą ich mieć!

Niefortunnie taka jest idea Ecclesia Dei oraz Indultu. Teraz Katolicy również mają opcje. Jeżeli w kościele Novus Ordo jesteś z "High Church", możesz chodzić na Msze Indultowe. A ci z mentalnością w stylu "Low Church", jak zawsze będą czuli się komfortowo w swojej parafii. Jeżeli masz ochotę na ministrantki oraz komunię do ręki, po prostu kontynuuj chodzenie do swojej parafii. Jeżeli masz ochotę na katolicko wyglądającą mszę, znajdź najbliższy Indult.

Zwolennicy Mszy Indultowych są oszukiwani. Tym zajmiemy się w następnej części.

niedziela, 24 lutego 2013

Indult: pozwolenie czy pogwałcenie - cz. I


Głównym celem publikacji nie jest i nie będzie obrażanie osób związanych z Ecclesia Dei lub tzw. Mszami Indultowymi. W wątpliwość nie zostaną poddane ich szczerość, uczciwość lub oddanie i szacunek dla Kościoła rzymskokatolickiego.

Mimo tego, że wiele osób związanych z Ecclesia Dei lub tzw. Mszami Indultowymi lży i rzuca oskarżenia na tych, który nie zdecydowali się pójść na kompromis z modernizmem.

Wiele osób promujących Msze Indultowe może mieć najlepsze intencje, pragnąc by katolicki Ryt Mszy był dostępny dla tak wielu osób, jak to tylko możliwe.

Pragną również by było to możliwe pod auspicjami, które uznają za legalne, w przeciwieństwie do tych, które wg nich są nielegalne i nieprawomocne, tj. uczęszczanie na katolicką Mszę, do tzw. tradycjonalistycznych kaplic. Wydaje się, że jest do poprawne podsumowanie stanowiska osób związanych z Ecclesia Dei oraz tzw. Indultem.

Na pierwszy rzut oka ich stanowisko wydaje się być rozsądne. Bez wątpienia Katolicy chcą uczęszczać na Mszę oraz otrzymywać Sakramenty od tych, którzy działają pod Katolickimi auspicjami. Dla promotorów Ecclesia Dei oraz Indultu, "legalnym" autorytetem są Diecezjalni okupanci oraz tworzona przez nich hierarchia, a jedynym sposobem na prawdziwe pozostanie w "łączności z Rzymem" jest podążanie za nimi.

Jednakże, zagadnienie jest znacznie bardziej skomplikowane. Pomimo szczerości osób związanych z Ecclesia Dei, ich pozycja jest w sposób jasny i wyraźny błędna, nie pokrywająca się z Katolickimi ideami.

Skupimy się na autorytecie oraz hierarchii, pod którą i w łączności z którą, chcieliby nas umieścić zwolennicy Ecclesia Dei oraz Indultu.

Jeżeli jakikolwiek autorytet wewnątrz Kościoła Katolickiego ma być uznany za takowy, musimy być pewnie, że to jest prawdziwie Katolicki autorytet.
   
Pytanie dla nas oraz zwolenników Mszy Indultowych brzmi: Czy te Indultowe Msze są ofiarowane pod Katolickimi auspicjami? Jeżeli nie są, czy Rzymski Katolik może uczęszczać na takie Msze?

Zajmiemy się oboma kwestiami.