Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Ratzinger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Ratzinger. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2013

Satanistyczna mitra Benedykta XVI nr 2







1. Kościół Lucyfera.
6 czerwonych rubinów oraz pojedynczy zielony szmaragd dają cyfrę 7, symbolizującą sześcienny kamień, oznaczający Masońskie Posłuszeństwo. Cztery rubiny w pionie symbolizują masońską "4", tworzącą "Kościół Lucyfera".

2. Pierwsza Trójca Masońska.
W każdej ćwiartce mitry, znajdują się dwa trójkąty (3 oraz 2) dotykające dwóch wierzchołków 6-o ramiennej gwiazdy. W każdym trójkącie mamy 6 pereł, pogrupowanych po dwie, wokół centralnego koralika (6+1=7). Obecność cyfr 3 oraz 2 (3+2=5) sugeruje, że ten trójkąt (3), reprezentujący Pierwszą Trójcę Masońską, wraz z dwoma płciami (3+2=5) tworzy pięcioramienną gwiazdę - Ciało Świata. Obecność 6 pereł wraz z jedną, centralną, sugeruje możliwość transformacji w kierunku liczby 7, która, wraz z cyframi 3 oraz 5 tworzy Drugą Trójcę Masońską.

3. Druga Trójca Masońska.
W każdej ćwiartce mitry, znajduje się duża, sześcioramienna gwiazda wraz z punktem centralnym. Jest to symbol Mistrza Masońskiego, "Doskonałego Kamienia", "Sześcienny Kamienia" oraz Człowieka-Boga - wszyscy scharakteryzowani przez cyfrę 7 (6+1). Sześcioramienna gwiazda obecna na czterech stronach mitry - rozprzestrzenienie Człowieka-Boga na cały glob.

4. Masońskie kapłaństwo.
Na każdej stronie mitry, z przodu oraz z tyłu, umieszczone są białe perły w grupach po 12, 15, 16, 17... Każda z nich odnosi się do stopni (od 12 do 22) Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego, reprezentując "masońskie kapłaństwo".

5. Liczba Antychrysta.
Grupy 9 białych pereł, obecnych w każdej z 4 sekcji niższej części mitry, są ułożone z pereł różnych rozmiarów - 3 małe perły i 6 większych. 3 x 6 = 666. Znamię bestii.

6. Trzecia Trójca Masońska.
Przedstawiona nader uroczyście - 10 czerwonych rubinów obleczonych złotem oraz 1 zielony szmaragd, również obleczony złotem. Te wielkie i drogocenne kamienie formują cyfry 5 (Lucyfer), 6 (Imperator Świata), 7 (Człowiek-Bóg) oraz 4 (cały glob - cztery strony świata).

7. Wyeliminowanie Ofiary Chrystusa.
Na każdej z 4 dolnych części mitry mamy grupy 9 pereł.
9 = 18 - Rycerz Różokrzyżowców. Czterokrotne powtórzenie reprezentuje zadanie Rycerza Różokrzyżowców - wyeliminowanie Ofiary Chrystusa z powierzchni Ziemi.

8. Lucyfer oraz Kabalistyczni Żydzi.
16 białych pereł, podzielnych w dwie grupy - po 11 i po 5.
Pięć pereł, rozróżnialnych po ich mniejszym rozmiarze, symbolizuje pięcioramienną gwiazdę - kozią głowę Lucyfera. Pozostałe jedenaście pereł symbolizuje Kabalistycznych Żydów. Czterokrotne powtórzenie (2 razy z przodu i 2 razy z tyłu) symbolizuje rozciągnięcie na cały świat.

wtorek, 12 marca 2013

Nowy rodzaj emerytów?


Czy wkrótce powstanie Dom Papieży Emerytów? Wszak nie ma ograniczeń w jakim wieku należy odejść na emeryturę, ani w jakim wieku przenieść się na tamten świat.

poniedziałek, 11 marca 2013

Obłudna gloryfikacja hańby


Odwieczną tradycją w marynarce na całym świecie jest to, że kapitan w niebezpieczeństwie nie opuszcza swojego statku. Ponadto, jeśli statek jest zniszczony w wojnie i zaczyna tonąć, kapitan opuszcza pokład jako ostatni. W niektórych przypadkach tak jest mu oddany, że dobrowolnie tonie ze statkiem i umiera.

W przedsoborowych naukach o moralności katolickiej w szkołach średnich tłumaczono, że kapitan który dobrowolnie tonie ze swoim statkiem nie popełnia samobójstwa, tak jak żołnierz ginący z własnej woli w obronie flagi. Jest tak dlatego, że on umiera za symbol swojego kraju, i takie wykonywanie obowiązku nie jest samobójstwem, lecz szlachetnym i honorowym hołdem dla kraju. Te wyniosłe czyny / zgony były inspiracją dla sztuki i literatury.

Sens tej bohaterskiej akcji funkcjonuje do dzisiaj. Pokazano w zeszłym roku przez powszechne potępienie bezwstydnej ucieczki kapitana statku Costa Concordia uszkodzonego u wybrzeży Toskanii. Kpt Francesco Schettino uciekł jako jeden z pierwszych łodzi ratunkowych.

Cóż, to poczucie honoru i skorelowanej pogardy dla tchórzostwa były całkowicie nieobecne w rezygnacji Benedykta XVI i służalczej gloryfikacji jaką ten haniebny czyn wywołał w Watykanie i wśród hierarchii katolickiej. Nie potrzeba mówić, że czyn tego biednego papieża odbił się szerokim echem w większości mediów. Uważam, że jest to postawa całkowicie obłudna. Każdy wie, że jest to haniebny czyn, o którym nie słyszano w Kościele ze względu na wszystkie rzekome powody rezygnacji. Motywowany umiłowaniem kościelnych karier i obawą sprzeciwu wobec decyzji papieża, Watykan i biskupi upadli na kolana przed czynem, o którym wiedzą, iż jest haniebny. Kto nie nazwałby tego hipokryzją?

Podane przez Benedykta XVI powody abdykacji nie przekonują. Powiedział o podeszłym wieku i braku siły do niesienia ciężaru swojej misji. Uważam, że te powody nie wystarczają żeby zrzec się papiestwa. Niemal każdy papież w historii był w podeszłym wieku, i dlatego papiestwo nazywa się gerontokracją, rządem starych ludzi. 

Mogę zrozumieć to, że Celestyn V, który okazał się całkowicie niezdolny do papiestwa, zrzekł się urzędu po 6 miesiącach, uciekając z Watykanu z powrotem do pustelniczej groty, z której wyciągnięto go zupełnie bez jego woli. Mogę zrozumieć Grzegorza XII, który abdykował by ratować Kościół przed chaotyczną sytuacją, kiedy to trzy osoby ogłosiły się papieżami. Wszystkie trzy poproszono o rezygnację i wybrano nowego papieża Marcina V. 

Później odnotowano w historii Kościoła, że Grzegorz XII był prawdziwym papieżem, a Jan XXIII i Benedykt XIII antypapieżami. Mówi się, że pierwszy zrezygnował, a ci ostatni usunięci przez Sobór w Konstancji. Ale wtedy sytuacja nie była jasna. Grzegorz XII zrzekł się papiestwa wśród chaosu, być może wiedząc jak w przyszłości osądzi to Kościół. Abdykacja Benedykta XVI nie pasuje do żadnego z tych wyjątkowych przypadków. Dzisiaj jest niemal w takim samym stanie zdrowia jak kiedy został wybrany 8 lat temu. Już miał atak serca i wstawiony rozrusznik; upadł w łazience i rozbił głowę, musiał mieć zakładane szwy i przebywał w szpitalu. Kiedy został papieżem, nie było żadnych wyjątkowych incydentów, które utrudniałyby mu mówienie czy myślenie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że miał jeszcze więcej wolnego czasu niż wcześniej, o czym świadczy jego nonstop produkcja książek, w tempie jednej książki co drugi rok. Dlatego też jego usprawiedliwienia o tym że staje się coraz słabszy, nie są ważnym powodem rezygnacji. Raczej wygląda albo na tchórza, albo na kogoś, kto ma jakiś ukryty plan. 

Powiedziano mi, że pewna zwykła kobieta tak wyraziła się o abdykacji papieża Ratzingera: “Uważałam go za ojca, czy papież nim nie jest? Ale jak ojciec może zrezygnować ze swojej misji? Ojciec jest zawsze ojcem, tak jak córka jest zawsze córką. Jest to nieodłączny element człowieka i niemożliwa jest rezygnacja z tego. To absurd”.

Jaka mądra kobieta, której słowa wyrażają odwieczny katolicki sens! Tak, to jest absurdem. Może chce się pozbyć tego paternalistycznego sensu, żeby zniszczyć patriarchalny charakter papiestwa. Czy pierwszym aktem Benedykta XVI nie było zniesienie tytułu Patriarchy Zachodu [1] spośród wielu tytułów papieża? A także to, że jego ostatnim aktem jest złamanie ojcowskiego charakteru papiestwa. Poprzez ten akt chciał byśmy zobaczyli, że papież jest kimś w rodzaju prezesa firmy, a papiestwo posadą, nie tak nieodłączną misją daną przez Boga do końca życia jednemu człowiekowi, żeby wyznaczał ludzkości ścieżkę do zbawienia.

Przypomnijmy tu, że to kard. Joseph Ratzinger radził Janowi Pawłowi II by przeszedł na emeryturę w wieku 85 lat, i teraz sam korzysta z tej samej rady będąc w tym samym wieku. Przez to wydaje się ustanowić inną zasadę. Jeśli okaże się ona skuteczna, to będzie miała poważne konsekwencje dla całego systemu monarchicznego w Kościele Katolickim.

Inaczej mówiąc, kiedy już soborowi papieże atakowali monarchię papieską w każdy możliwy sposób na przestrzeni ostatnich 50 lat, teraz Benedykt XVI, ustępując i próbując ustanowić wiek 85 lat jako emerytalny dla papieży, zadaje silny i ostateczny cios, w zamierzeniu fatalny, dla tego systemu. 

Czy zobaczymy całkowitą destrukcję Kościoła poprzez masowe zamykanie kościołów I restrukturyzację życia wiernych, co promują niektórzy z najbliższych uczniów papieża Ratzingera? To w końcu przewidział [2] kardynał Wiednia Christoph von Schönborn w styczniu 2012 roku, że w bardzo krótkim czasie zmianie ulegnie sam charakter Kościoła.

fragmenty za gazetawarszawska.pl

sobota, 16 lutego 2013

Biskup Williamson do księży FSSPX




Drodzy księża FSSPX, jeżeli nie chcecie zostać żywcem pożarci przez Nowy Porządek Rzymu, uprzejmie sugeruję wam reagować. Dajcie znać swoim Przełożonym, tak dyskretnie jak chcecie, ale w jasny sposób, że nie chcecie mieć nic a nic wspólnego z Soborowym Rzymem, dopóki wyraźnie nie porzuci on Soboru.

środa, 13 lutego 2013

Porozumienie Moderna - FSSPX jeszcze za Ratzingera?


Wieść niesie, że Muller miałby na początku stycznia wysyłać do bpa Fellaya list, podpisany również przez de Noia, ze zmienioną preambułą.

Poniekąd, jeżeli dokument nie zostanie zaakceptowany do 22 lutego, preambuła zostanie rozesłana do księży FSSPX.

Przekonamy się.

Wkrótce.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Sługa Boży oraz uczeń Romano Amerio o Vaticanum II i FSSPX

Divo Barsotti

Ks. Divo Barsotti (1914-2006). Sługa Boży. Błyskotliwy i poważany mistyk oraz kierownik duchowy. W 1971 roku głosi rekolekcje dla papieża i Rzymskiej kurii.

„W odniesieniu do Soboru jestem zakłopotany: mnóstwo dokumentów, ich długość, często ich język – to mnie przeraża.” 

„Ale przede wszystkim jestem oburzony zachowaniem teologów.”

„Sobór jest najwyższym wyrazem Magisterium i jest uzasadniony tylko najwyższą koniecznością. Czy straszna powaga obecnej sytuacji w Kościele nie wyrasta dokładnie z głupoty polegającej na usiłowaniu prowokowania oraz kuszenie Pana? Czy, być może, istniało pragnienie, by ograniczyć Boga, gdy nie było tej najwyższej konieczności? Czy tak to jest? W celu usprawiedliwienia Soboru, który miał wszystko odnowić, należało potwierdzić, że wszystko szło źle. To coś jest stale czynione, jeżeli nie przez episkopat, to przez teologów.”

„Nic nie wydaje mi się bardziej ciężkie, przeciwne świętości Boga, niż założenie duchownych, którzy wierzą, z pychą, która jest czysto diaboliczna, że mogą manipulować prawdą. Duchowni, którzy przypuszczają, że odnowią Kościół oraz uratują świat, bez odnawiania ich samych. W całej historii Kościoła nic nie jest porównywalne do ostatniego Soboru, na którym Katolicki episkopat wierzył, że może wszystko odnowić, słuchając jedynie własnej pychy, bez wysiłku świętości, w tak otwartej opozycji wobec prawa Ewangelii, że wymaga od nas wierzenia w to, że człowieczeństwo Chrystusa było instrumentem wszechmocy miłości, która zbawia, w jego śmierci.”

1. Słowa pochodzą od osoby wykształconej teologicznie. Osoby cieszącej się opinią świętości.
2. Krytyka nie dotyczy wypaczeń, które nastąpiły po V2. Dotyczy samego Soboru. 



Enrico Maria Radaelli
Profesor Enrico Maria Radaelli - filozof, teolog, ukochany uczeń jednego z największych katolickich myślicieli – Romano Amerio (1905-1997).

W opinii Radaelliego obecny kryzys Kościoła nie jest rezultatem błędnego zastosowania Soboru, ale grzechu pierworodnego popełnionego przez sam Sobór. Grzechem tym miałoby być porzucenie dogmatycznego języka. 

Wg profesora Enrico, istnieją dwa Kościoły. Jeden do, którego należą tzw. „tradycjonaliści”. Katolicki z doktryny i rytu, zgodny z dogmatami. Ten sam Kościół, dokładnie z powodu Swojej wierności dogmatowi, odrzuca Watykański II jako zgromadzenie, charakteryzujące się całkowitym zerwaniem z Tradycją.

Do drugiego „Kościoła” mieliby należeć wszyscy inni. Prawie wszyscy obecni biskupi, księża, wierni. Obecny papież. Jest to Kościół, który zrzekł się dogmatycznego języka. We wszystkim jest córką Watykańskiego II, głosząc to – nawet z najwyższego tronu, ale bez żadnego dowodu – w pełnej ciągłości z Kościołem przedsoborowym, aczkolwiek w obrębie ustalania pewnych reform.”

„To nie model Kościoła posłuszny dogmatowi musi się raz jeszcze poddać papieżowi. To raczej model posłuszny papieżowi musi raz jeszcze poddać się dogmatowi.”

„To nie Econe musi poddać się Rzymowi. To Rzym musi poddać się Niebu: każda trudność pomiędzy Econe i Rzymem zostanie rozwiązana tylko po powrocie Kościoła do właściwego mu, dogmatycznego języka.”

Radaelli wymienia błędy, nazywając je „prawdziwymi i właściwymi herezjami”:
„Eklezjologia, kolegialność, pojedyncze źródło Objawienia, ekumenizm, synkretyzm, irenizm (zwłaszcza wobec Protestantyzmu, Islamizmu oraz Judaizmu), modyfikacja ‘doktryny zastąpienia Synagogi Kościołem’ w ‘doktrynę dwóch równoległych dróg zbawienia’, antropocentryzm, zanik rzeczy ostatecznych (limbusa i piekła), właściwej teodycei (prowadzącej do ateizmu jako ‘ucieczka od złego Ojca’), znaczenia grzechu i łaski, liturgiczna de-dogmatyzacja, anikonologia, przewrót w wolności religijnej, w dodatku do ‘dyslokacji boskiej Monotriady’ poprzez, którą wolność detronizuje prawdę.”

Na podstawie: Enrico Maria Radaelli, "Il domani - terribile o radioso? - del dogma", http://chiesa.espresso.repubblica.ita

Ratzinger opuszcza Tron Piotrowy


...muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi. Dlatego, w pełni świadom powagi tego aktu, z pełną wolnością, oświadczam, że rezygnuję z posługi Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, powierzonej mi przez Kardynałów 19 kwietnia 2005 roku, tak, że od 28 lutego 2013 roku, od godziny 20.00, rzymska stolica, Stolica św. Piotra, będzie zwolniona (sede vacante)...

czwartek, 7 lutego 2013

Ratzinger pseudotradycyjnym świętokradcą?


Kimże jest p. Prodi, otrzymujący "komunię na rękę"?

"...jak to możliwe, że Prodiemu w swojej koalicji udało się połączyć katolików i komunistów?"

'Według Prodiego, nie ma mowy o tym, aby poddać pod dyskusję (tak jak domaga się tego Watykan) obowiązującą od 1978 r. \"Ustawę o ochronie macierzyństwa i dobrowolnym przerywaniu ciąży\", bo kobiety mają prawo do aborcji."

"Ustawa o związkach cywilnych będzie chronić także homoseksualistów. Nie będą mogli oni brać ślubu ani adoptować dzieci - zapewnia się im jednak możliwość legalnego współżycia, tak jak parom heteroseksualnym. Tak będzie chyba lepiej dla wszystkich, bo tego chce większość Włochów. W końcu żyjemy w cieniu San Pietro..."

"Prodi często cytuje J.F. Kennedy\'ego: \"Będę premierem, któremu się zdarzy być katolikiem, a nie premierem katolikiem\"..."
za: http://www.przeglad-tygodnik.pl

środa, 6 lutego 2013

Matka Boża Fatimska zakneblowana przez Ratzingera?


W roku 2000 wielu uwierzyło, że Watykan wreszcie ogłosił Trzecią Tajemnicą Fatimską.

Po opublikowaniu dokumentu, większość tradycjonalistów natychmiast zdała sobie sprawę, że tak zwana "Trzecia Tajemnica", rozpowszechniana przez Watykan jest jednym wielkim oszustwem, a nie prawdziwą Trzecią Tajemnicą.

Główny autorem opublikowanego dokumentu był ówczesny "kardynał" Ratzinger. Pomagał mu "arcybiskup" Bertone.

Co więcej Ratzinger stwierdził, że przesłanie Fatimy należy do przeszłości, a s. Łucja mogła wziąć swoją wizję z pobożnych książek.
na podstawie: Chiesa Viva, Luty 2013 oraz Los Angeles Times 27 czerwca 2000 r.

czwartek, 31 stycznia 2013

Bractwo znów najnowocześniejsze!



Stara i piękna tradycja umieszczania herbu papieża na westymentach. Nowo wyświęcony ksiądz zaciąga się (tudzież zostaje zaciągnięty) pod sztandar Józefa Ratzingera.

Wszystko pięknie, tylko jeden problem. Pius X chronił Kościół przed modernizmem. Założyciel Bractwa św. Piusa X nazwał Ratzingera gorszym od modernistów (cathnews.com). Co więcej liberałem okupującym Rzym oraz heretykiem.

Ktoś tu chyba nie działa z duchem Założyciela. Nie działa również z duchem Kościoła... 

Czyjże to duch zstąpił na nich? W jakimże to duchu dokonano "odnowy" i "reformy"?

Odpowiedź już jutro.


Józef Ratzinger żydem?

z Szymonem Peresem

1. Rabin Yehuda Loew (Leib) ben Bezalel (Maharal z Pragi) (1512-1609), poślubił Pearl Shmelkes-Reich (1516-1610).

2. Vogele Loew (1556-1629) poślubiła rabina Isak'a Ha-Cohen (1550-1624).

3. Chava (Eve) Ha-Cohen (1580-1651) poślubiła rabina Samuel Bachrach Abraham (1575-1615), rabina Worms.

4. Rabin (Moses) Samson/”Simson”/Bachrach (1607-1670), rabin Goding, Leipnik, Pragi ioraz Worms, poślubił Dobrusch Phobus (1610-1662).

5. Rabin Jair Chayim Bachrach, alias “il Yoire Chavas” (1638-1702), rabin Worms, pojął Sarah (Dinah Sorla) Brillin (1638-1703).

6. Rabin Samson/“Simson” poślubił Bachrach (ur. 1657)

7. Bachrach Malka (ur. 1680), poślubiła rabina Zalman'a Shpitz, prezydenta Beit Din w Eisenstadt.

8. (Sarah) Sarl Shpitz (ur. 1703), poślubiła rabina Knopfelmacher Jacob'a (przed 1739), “Mistrza, “głównego rabina Mehrin”.

9. Nissel Knopfelmacher (ur. 1722), poślubiła młodszego brata swojego ojca, rabina Mosè Knopfelmacher (1718-1798) z Holesov.

10. Jacob Knopfelmacher (ur. 1739) poślubił Katharine (ur. 1740).

11. Joachim Knopfelmacher (ur. 1764) poślubił Anne (ur. 1764).

12. Markus Knopfelmacher (ur. 1786) poślubił Betty.

13. Josephine (Peppi/Josefa) Knopfelmacher (ur. 1809) pośłubiła Jacob'a Tauber (1811-1845).

14. Elisabetta Maria (Betty) Tauber (ur. 1834 Hranice, Morawy), w 1858 w Rio de Pusteria, poślubiła Anton'a Peter Peintner.

15. Maria Tauber Peintner (ur. 1855 w Rasa, zm. 1930) poślubiła Isidor'a Rieger.

16. Maria Peint Rieger (n. 1884) poślubiła Joseph'a Ratzinger (ojciec Joseph'a Alois Ratzinger).

17. Joseph Alois Ratzinger.

Trzy ciekawostki:
1) Maharal urodził się w Poznaniu
2) Ten sam Maharal miał ożywić golema.
3) Joseph Alois Ratzinger (Tauber-Peintner) miałby wywodzić swój rodowód od Wielkiego Rabinatu Pragi, jednej z najważniejszych gałęzi kabalistycznej Synagogii.

Żródło: Aron ben Gilad, blog Aron'a ben Gilad'a.

sobota, 26 stycznia 2013

Ratzinger - hermeneutyczny i ciągle ten sam?


O Estado de Sao Paulo: Jakie są bardziej znaczące różnice pomiędzy Ratzingerem Vaticanum II, a tym dzisiejszym? Kto się zmienił bardziej: Ty czy Kościół?

Ratzinger: Nie widzę prawdziwej, głębokiej różnicu pomiędzy moją pracą podczas Soboru Watykańskiego II, a mojej obecną pracą. Przygotowując ten kurs dla biskupów, przejrzałem kurs eklezjologii, której po raz pierwszy nauczałem w 1956 roku. Oczywiście, znalazłem elementy wymagające aktualizacji. Ale co do ogólnej wizji, znalazłem głębokie podobieństwo. Tym co zaproponowałem biskupom w Rio de Janeiro (podczas tej podróży), była ta sama fundamentalna wizja, którą
(wtedy) określiłem.

"Acao pastoral requer espiritualidade' w O Estado de S. Paulo,  29 lipiec 1990) 


Hans Urs von Balthasar: ".... Ratzinger zawsze był za (...) otwartością.
Znam go od długiego czasu, odkąd był profesorem i mogę zapewnić, że się nie zmienił.
Każdy twierdzi rzecz przeciwną, że jest dwóch Ratzingerów: jeden - nim przybył do Rzymu, drugi - po przybyciu do Rzymu.
Przeciwnie, on zawsze pozostał taki sam!"

"Viaggio nel Postconcilio", wywiad z Angelo Scola, Listopad 1985

piątek, 18 stycznia 2013

Thuc: Życie - część dwudziesta, ostatnia.

Thuc udał się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie biskupa Vezelisa. Przebywał w Rochester. Były to prawdopodobnie jego najlepsze dni w ciągu ostatnich lat. Franciszkanie traktowali go jak biskupa. Nie jak kogoś gorszego lub najemnego pracownika.

Pio Laghi
Przyszedł rok 1984. Arcybiskup zmarł 13 grudnia tegoż roku w Carthage, Missouri. Jak do tego doszło? Dlaczego biskup znalazł się w klasztorze Wietnamskiej Kongregacji Matki Współodkupicielki? Kto był zaangażowany?

Mówi się zarówno o dobrowolnym dołączeniu Thuca do klasztoru jak i jego porwaniu w Nowym Yorku. Podobno został wciągnięty do samochodu prosto z ulicy.

John Leibrecht
Pio Laghi. 26 Marca 1984 mianowany przez JP2 apostolskim nuncjuszem USA Poprzednie dziesięć lat spędził jako nuncjusz w Argentynie. Grywał tam w tenisa z jednym z przywódców junty oraz cżłonkiem P2 -  admirałem Emilio Eduardo Massera. Biskup od 1969 roku. Znajduje się na jednej z list masonów w Kościele. Data wstąpienia - 24.VIII.1969. W jego biurze w USA, Thuc miał być brutalnie przesłuchiwany przez wynajętego zbira. "Chciał, żebym wyrzekł się wszystkiego co zrobiłem. Odmówiłem, gdyż zniszczyłoby to wszystko, co zrobiłem" powiedział Wietnamczyk.

Następną zamieszaną osobą miałby być Bernard Law, ówczesny biskup-okupant Springfield-Cape Giraudeau. Law znany jest z tuszowania skandali moralno-obyczajowych. Został zastąpiony przez John'a Leibrecht'a, wyświęconego na biskupa 12 grudnia 1984 roku. Dzień przed śmiercią Thuca. Przypadek? Law sprowadził wietnamską kongregację do tego samego klasztoru, w którym 9 lat później przetrzymywano Thuca. Kolejny zbieg okoliczności?

Bernard Law
 

Po lewej stronie biskupa Thuca, widzimy biskupa Jacques Huynh Vân Cùa. Z lini Thuca. Co ciekawsze - wietnamski biskup mianowany biskupem pomocniczym w Wietnamie przez Montiniego. Czyżby Wietnamscy biskupi jednak mieli wstęp do Wietnamu?

Zdjęcie zostało zrobione na terenie klasztoru (Carthage). Biskup Thuc wydaje się być smutny i odurzony. Jacques Huynh przeciwnie. Kolejny dowód na narkotyzowanie Thuca przez oprawców? Biskup Thuc cierpiał na cukrzycę, co również ułatwiało sprawę.

Samotny wietnamski biskup, pozbawiony stolicy biskupiej, rodziny oraz ojczyzny. Pojawia się wietnamska kongregacja. Czy nie jest oczywiste, że wzbudzi ona jego zainteresowanie?


 Czego Jan Paweł II gratuluje John'owi O'Connor?

O zdradę Thuca oskarżeni są również jego bratanek, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor. Dla formalności - również Józef Ratzinger oraz Karol Wojtyła.

Czy zbiegiem okoliczności jest, że Pio Lahi, Bernard Law, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor zostali mianowani kardynałami? Józef Ratzinger poszedł jeszcze wyżej. W wypadku bratanka Thuca toczy się proces beatyfikacyjny. Jedynie Jacques Huynh Vân Cùa nie został "awansowany". Dlaczego?

Czy nie możemy odnieść do Thuca słów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" oraz "Sługa nie jest większy od swego pana". Umierał wśród wrogów. Samotny i umęczony. Pozbawiony przyjaciół i majątku. Czyż nie słyszymy go, wołającego w głębi duszy: "Eli, Eli, Lamma Sabbacthani?"

Po jego śmierci, pojawiło się niepodpisane oświadczenie, w którym [rzekomy] Thuc przeprasza za swoje czyny i prosi o przebaczenie. Co więcej wzywa wyświęconych przez siebie biskupów, wszystkich wyświęconych przez nich, wszystkich podążających za nimi, do odrzucenia ich błędu oraz pojednania się z Kościołem i Janem Pawłem II. Co więcej tekst ten zawierał uznanie V2, NOM oraz "zwłaszcza godności Jego Świętobliwości Jana Pawła II, faktycznego i prawowitego następcę św. Piotra".

Francis Xavier Nguyen Van Thuan

Nonsens. Nagle Thuc odzyskał poczytalność? Dotąd miałby być chory psychicznie, a  tu nagle, pstryk, Thuc magicznie odzyskuje poczytalność, wie co robi? Trochę duży nacisk na osobę JP2, nieprawdaż? Tak jakby ktoś uważał, że istotą, sednem jest papiestwo. Nie NOM, nawet nie V2. Papiestwo. Czy tak duży nacisk ze strony wrogów Kościoła, na to by uznać posoborowych okupantów za papieży, nie jest wystarczającym sygnałem? Czy nie zapala się lampka ostrzegawcza? Skąd taki nacisk na papiestwo w erze kolegializmu? Czy odpowiedź nie narzuca się sama?


22 Rue Garibaldi, Tulon
22 Rue Garibaldi, Tulon - obecnie
Czyż powyższe zdjęcie nie jest wymowne? Czy również Chrystusa nie próbowano utrzymać w grobie przywalonym kamieniem?

Pewnego dnia, Pierre Martin Ngo-dinh-Thuc odzyska dobre imię i zajmie należne mu miejsce w historii Kościoła Katolickiego. Nim to jednak nastąpi, musimy kontynuować heroiczną walkę.

Możemy przegrać kilka bitew. Samą wojnę - wygramy.


Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
I szedł na święte kraju werbowanie,
Ten de profundis z ciemnego kurhanu
Na trąbę wstanie.

czwartek, 17 stycznia 2013

Kto zniszczył Święte Oficjum?

Jedną z najważniejszych interwencji Watykańskiego II, mającą miejsce wobec  zgromadzenia ponad 3 000 biskupów, była interwencja kard. Józefa Frings'a, Arcybiskupa Kolonii. Frings mocno skrytykował metody Najwyższej Świętej Kongregacji Świętego Oficjum (po Vaticanum II - Kongregacja Nauki Wiary). Interwencja kard. Frings'a została przyjętą przez większość zgromadzenia owacją na stojąco.

'Mówi się, że tego dnia - 8 listopada 1963 roku - Święte Oficjum praktycznie umarło. Czas potwierdził ten werdykt. Kto za tym stał? Odpowiedzi udzielą specjaliści.
 
W roku 1998 ukazała się książka Helmut'a Krätzl'a, biskupa pomocniczego diecezji Wiedeńskiej.

"Ratzinger był głównym doradcą Kardynała Józefa Frings'a, podstarzałego kardynała Kolonii... W roku 1962, roku otwarcia Watykańskiego Drugiego, Kardynał był prawie niewidomy. Polegał na Ratzingerze oraz innym pomocniku. Zajmowali się oni podsumowywaniem codziennych dokumentów i przemów oraz szkicowaniem przemówień kardynała. Tak więc to Józef Ratzinger napisał słynne zdanie Fring'a o Świętym Oficjum, twierdząc, że "jego metody oraz postępowanie nie pasują do nowożytnej ery oraz są źródłem zgorszenia na świecie"."


Imć Henri de Lubac, Entretien autour du Vatican II:

"Pozwólcie mi przywołać coś, co się wydarzyło. Józef Ratzinger, soborowy ekspert, był również prywatnym sekretarzem kard. Frings'a, arcybiskupa Kolonii. Stary, niewidomy Kardynał w dużej mierze wykorzystywał swojego sekretarza do pisanie jego [kardynała] interwencji. Jedna z tych interwencji została szczególnie zapamiętana. Była to radykalna krytyka metod Świętego Oficjum. Pomimo odpowiedzi kard. Ottavianiego, Frings podtrzymał swoją krytykę. Nie jest przesadą powiedzieć, że Święte Oficjum, takie jakie wtedy było, tego dnia zostało zniszczone przez Ratzingera będącego w jedności ze swoim arcybiskupem... Kard. Seper, człowiek pełen dobroci, zainicjował renowację. Ratzinger, który się nie zmienił, kontynuuje ją. Dobrze było by zapamiętać ten epizod."

Ktoś powie - któż to jest ten Helmut? Ano nie byle kto. Studiował na Gregorianum. Doktorat z prawa kanonicznego w 1964 roku. Stenograf podczas V2.

Żeby niesłusznie nie został oskarżony o dobre, katolickie podejście (cytaty za: http://www.tygodnik.com.pl):

„Kilka nominacji wywołało pewien niepokój, gdyż zostali mianowani biskupi, którzy – można było odnieść takie wrażenie – raczej hamują niż posuwają naprzód zmiany posoborowe

„Kościół katolicki musi nauczyć się tego, czego my właśnie uczymy się dziś w Austrii: tolerowania faktu, że są w nim obecne różne opcje”

W sprawie kardynała Groëra, wraz z Christoph'em Schönborn'em zadeklarował: "oszczerstwo, jakiego nie było od czasu nazistowskich procesów duchownych pod pozorem ich homoseksualizmu".

środa, 16 stycznia 2013

Ratzinger - Kościół grzeszników?


Józef R.: "Idea Ciała Chrystusa rozwinęła się w Kościele Katolickim w takim znaczeniu, że Kościół prezentuje siebie jako "Chrystusa, który nadal żyje na ziemi". Jest opisany [Kościół] jako Wcielenie Syna, które będzie trwać do końca czasu.

Podniosło to sprzeciw Protestantów, dla których było to coś nie do zniesienia - identyfikacja Kościoła z Chrystusem. Identyfikacja wg której Kościół, że tak powiem, Kościół adorowałby sam siebie oraz uznał by, że jest nieomylny.


Niektórzy myśliciele Katoliccy, bez poruszania tej kwestii, również zaczęli dochodzić do wniosku, że to sformułowanie nadałoby k
ażdemu pasterskiemu słowu i czynności Kościoła definitywny charakter. Sprawiłoby to, że jakakolwiek krytyka Kościoła wyglądała by jak atak na samego Chrystusa, zapominając na jego [Kościoła] ludzkim elemencie.

Z tego powodu, zostało potwierdzone, że koniecznym jest jasne zamanifestowanie różnicy pomiędzy Chrystusem, a Kościołem. To znaczy, Kościół nie jest identyczny z Chrystusem, różni się od Niego.

Jest Kościołem grzeszników, który nieustannie musi się oczyszczać i odnawiać.
Tak więc idea "reformy" - która nie mogłaby się łatwo rozwijać w pojęciu Ciała Chrystusa - stała się decydującym elementem pojęcia Ludu Bożego."

“La eclesiología del Vaticano,” Iglesia-Mundo, Madrid, październik 1986.


Pius XI: "Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez całe wieki pozostała bez zmazy i nigdy też zmazy doznać nie może. Daje już o tym świadectwo Cyprian: "Oblubienica Chrystusa - pisze on - nigdy nie może być pozbawiona czci. Jest ona nieskalana i czysta. Zna tylko jedno ognisko, świętość tylko jednej komnaty przechowuje w czystości"

Mortalium Animos

wtorek, 15 stycznia 2013

Kardynał Siri - papieżem? W opozycji do soborowych zmian?

Siri koncelebrujący z JP2

Istnieje teoria jakoby kardynał Siri miał zostać wybrany papieżem. Według tej teorii został jednak zmuszony przez okupantów do ustąpienia. 

Poniżej  kilka fragmentów mowy dziękczynnej, wygłoszonej przez Kardynała Siriego 1 listopada 1958, z okazji wyboru Jana XXIII.

"Wezwałem was wszystkich, aby podziękować Bogu za elekcję naszego Ojca Świętego Jana XXIII. Wielkie Boże ojcostwo jest reprezentowane przez tego Papieża od wigilii 20 października.  W nim [JXXIII], ponownie napotykamy naszego Ojca Świętego, którego widzialny wizerunek był zgaszony po świętej śmierci Piusa XII."

"Podziękujmy Bogu, ponieważ znów mamy Papieża."

"Wikariusz Chrystusa zawsze jest posłańcem łaski i pokoju, które pochodzą od Boga samego."

"Musimy podziękować Bogu za wybór, który uczynił."

Kard. Siri celebrujący "versus populum"
"Wszystko pozwala sądzić, że ten rodzaj człowieka i rządów daje nam, konkretnie i skutecznie, kierunek oraz społeczną normę, które oznaczają ofertę lepszego życia oraz zachętę dla niezliczonych osób, nie tylko Europejczyków, ale także i przede wszystkim, dla nie-Europejczyków, którzy zostali daleko w tyle na bankiecie ziemskich dóbr z powodu chciwości egoizmu."

"Wszystko pozwala oczekiwać, że nowe ciepło zostanie rozpowszechnione, tak, aby stosunki między katolikami oraz naszymi braćmi odłączonymi stały się łagodniejsze."

"Nastał nowy świt i jest szczególnie obiecujący.  Niech Bóg będzie chwalony!

Dwa z załączonych zdjęć podważają (żeby nie powiedzieć, obalają) teorię, jakoby kardynał Siri miał być zawsze wierny tradycyjnej liturgii. Pozostałe zdjęcia pokazują kardynała Siriego z Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem I oraz Janem Pawłem II.
Z Janem XXIII
Po zapoznaniu się z tymi materiałami ciężko jest dopatrywać się czegoś innego, niż kardynała uznającego wymienione poprzednio osoby za papieży. Można mniemać, iż zachowywał by się inaczej, gdyby uważał ich za anty-papieży. Oczywiście ktoś może powiedzieć, ze został zmuszony do koncelebry, odprawiania NOM, mowę ktoś mu napisał, itd., itp..
Czyżby Kardynał zapomniał o przykładzie Machabeuszy? Ktoś może powiedzieć, że to zbyt mocne słowa.. Spójrzmy na sytuację (wg teorii). Kardynał Siri zostaje wybrany papieżem. Jest świadom wrogiego zamachu na Kościół. Ma realną szansę przeciwstawienia się, podniesienia alarmu. Czy jako głowa Kościoła, Namiestnik Chrystusa nie powinien go bronić? Aż do męczeńskiej śmierci, na wzór Chrystusa?

Wg jednej z teorii szantażowano go życiem członków jego rodziny. Czyż obrona Kościoła, jego ocalenie nie było ważniejsze? Powodowała nim troska o rodzinę. Czyż ich życie wieczne nie było ważniejsze od doczesnego?

Mamy rozumieć, że kardynał Siri pozwolił na przejęcie Kościoła, był prześladowany, pozostał kardynałem na dawnym urzędzie, jednocześnie w ukryciu kontynuował dzieło Kościoła, mianując przed śmiercią swego następcę? Mamy rozumieć, że udało mu się przechytrzyć okupantów, którzy go prześladowali? Niektórzy pewnie powiedzą: "Możliwe, czemu nie. Był bardzo sprytny i bystry". Tak sprytny by pod okiem prześladowców sprawować władzę nauczania oraz mianować kardynałów?

Nawet jeżeli, to pozostaje fundamentalna kwestia - jakiś dowód. Pisemny bądź ustny. Jakakolwiek podstawa, że kardynał Siri nie uznawał osób zasiadających w Rzymie za papieży. Jakieś wskazówki, zalecenia pozostawione przez rzekomego papieża. Choćby krótka notatka.

Dlaczego katolicki papież miałby koncelebrować Novus Ordo wraz z prześladującym go anty-papieżem? Nasuwa się jedna odpowiedź - kardynał Siri nie był papieżem.

.........................
Od redakcji: Osoba pisząca artykuł dokonała rozróżnienia pomiędzy wyborem kardynała Siriego na papieża (który prawdopodobnie miał miejsce na jednym z konklawe), a sprawowaniem urzędu papieskiego. Jeżeli ktoś dysponuje jakimiś informacjami, materiałami dotyczącego papiestwa Siriego - prosimy o kontakt mailowy.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Sobór Watykański II - martwy?

Tomasz Gołąb/GN

W ramach Roku Wiary, na posoborowych stołach zostały umieszczone dokumenty V2 oraz Katechizm Kościoła Katolickiego (Novus Ordo).

Sobór wydaje się więc być aktualny. Cóż... może znów ktoś nie zrozumiał, dokonał nadinterpretacji lub postąpił wbrew woli papieża, wypaczając ją. Przecież papież nie upilnuje każdego kościoła.

Oddajemy więc głos komuś, kto jest bliżej papieża, np. prefektowi Kongregacji ds. Duchowieństwa - kard. Mauro Piacenzy.

"Ojciec Święty zdefiniował jako „nieakceptowaną” hermeneutykę nieciągłości (audiencja dla Zgromadzenia Generalnego Konferencji Episkopatu Włoch, 24 maja 2012 r.). Jest wręcz oczywiste: inny sposób interpretacji Soboru przyczyniłby się do niezrozumienia i postępującego rozkładu Kościoła, byłby to również wielki cios dla ekumenizmu."

Jeżeli w Roku Wiary wszyscy będziemy mieli na tyle pokory i dobrej woli, by wziąć do ręki teksty Soboru i to, co rzeczywiście w nich zostało powiedziane — a nie tylko w jakimś „skrócie”, co zostało rozpowszechnione — odkryjemy, jak bardzo Sobór Watykański II był profetyczny i jak wiele z jego założeń jest jeszcze przed nami.
Wywiad dla watykańskiej międzynarodowej agencji informacyjnej Zenit. Niedziela, 8 września 2012

Ktoś może powiedzieć: "Kardynał kardynałem, liczy się to, co mówi papież". Oddajmy więc głos papieżowi.

"Interpretacja nowości zawartych w nauczaniu Soboru Watykańskiego II powinna zatem odrzucić hermeneutykę nieciągłości i zerwania z Tradycją, winna natomiast potwierdzać hermeneutykę reformy, odnowy z zachowaniem ciągłości."
Przemówienie z 22 grudnia 2005 r.

W 2005 roku V2 wydawał się być dość aktualny, by wspomnieć o właściwym sposobie interpretacji tegoż. Powiecie może: "To było dawno".
Dobrze - idziemy do roku 2012.

"...Drugi Sobór Watykański był i pozostaje nadal autentycznym znakiem Boga dla naszych czasów..."
Vatican Insider, 2012

"...aby ten wewnętrzny impuls do nowej ewangelizacji nie pozostał jedynie ideałem i nie grzeszył zamętem, trzeba, aby opierał się na konkretnej i precyzyjnej podstawie, a są nią dokumenty Soboru Watykańskiego II, w których znalazł on swój wyraz. Z tego względu wielokrotnie podkreślałem konieczność powrotu, by tak powiedzieć, do „litery” Soboru – to znaczy do jego tekstów – aby w nich znaleźć także autentycznego ducha i powtarzałem, że znajduje się w nich prawdziwe dziedzictwo Vaticanum II..."

"Jeśli będziemy zgodni z autentycznym usytuowaniem, w jakim bł. Jan XXIII chciał umieścić Vaticanum II, będziemy mogli uobecniać go w ciągu tego Roku wiary..."

"Ojcowie soborowi chcieli przedstawić wiarę na nowo w sposób skuteczny; z ufnością otwarli się na dialog ze współczesnym światem,..."

"Jeśli dzisiaj Kościół proponuje nowy Rok wiary i nową ewangelizację, nie robi tego aby uczcić jakąś rocznicę, ale ponieważ jest to konieczne nawet bardziej niż przed 50 laty! A odpowiedź, jaką należy dać na tę potrzebę, jest ta sama, jaką zechcieli dać Papieże i Ojcowie Soboru, a która zawarta jest w jego dokumentach. Także inicjatywa utworzenia Papieskiej Rady, której celem jest krzewienie nowej ewangelizacji, a której dziękuję za szczególne zaangażowanie w Rok wiary, mieści się w tej perspektywie."

"Rozprzestrzeniła się pustka."
"Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia..."

"W ten więc sposób możemy przedstawić sobie ten Rok wiary: pielgrzymka na pustyniach współczesnego świata, w której trzeba nieść tylko to, co istotne: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy ani dwóch sukien – jak mówi Pan apostołom posyłając ich na misję (por. Łk 9,3), lecz Ewangelia i wiara Kościoła, której jaśniejącym wyrazem są dokumenty II Powszechnego Soboru Watykańskiego, podobnie jak też nim jest opublikowany przed dwudziestu laty Katechizm Kościoła Katolickiego."
Homilia na inaugurację Roku Wiary, październik 2012


Podsumowując:
W artykule ks. Jenkinsa czytamy, że sobór jest martwy i należy go zignorować.

Głowa kościoła Novus Ordo, Benedykt XVI potwierdza aktualność V2. Wskazuje nam właściwą interpretację soborowych dokumentów.. Ktoś może zarzuci Benedyktowi XVI, że nie dostrzega sławetnego kryzysu w Kościele. Ależ jak najbardziej dostrzega - stwierdza istnienie pustyni. Wedle jego słów V2 oraz KKK (NO) są "jaśniejącym wyrazem wiary Kościoła i Ewangelii", które są czymś istotnym, czymś co mamy zabrać w "pielgrzymkę na pustyniach współczesnego świata".

Czyżby obaj duchowni mieli odmienne zdanie w kwestii aktualności V2? Jeżeli tak - dlaczego?
I co ważniejsze - jaka jest prawda; kogo mamy posłuchać?

niedziela, 13 stycznia 2013

Krótka analiza krytyczna artykułu ks. Jenkinsa FSSPX

"Dlaczego pracujemy w Polsce? Bo jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich." 

Aha. Dobrze wiedzieć. Ktoś mógł myśleć, że z innych powodów. Nasz komentarz poniżej cytowanych fragmentów. "mdash" pozostawiono wedle źródła.

"Toteż najlepszą rzeczą dla dzisiejszego Kościoła byłoby zapomnieć, że ten sobór miał miejsce. Mówienie o „hermeneutyce ciągłości lub przetrwania” nie ma sensu. To strata czasu. Sobór przeminął, jest martwy. " 

"jego dekrety są bezwartościowe dla naszych czasów. Najlepiej zwyczajnie go zignorować" 

"Sądzę, że jest oczywiste, że to właśnie czyni Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata.

"Niech mi będzie wolno posłużyć się następującą analogią: cały Kościół cierpi „okupację” podobną do tej, jaką Polska doświadczyła nie tak dawno. Usiłowano zniszczyć Polskę i to nie tylko przy pomocy bomb i armat, ale szczególnie usiłując zniszczyć polską kulturę, język, obyczaje; krótko mówiąc — duszę narodu. Jak zatem stawiać opór? Fizycznie jest to czasem niemożliwe, ale kraj żyje dzięki przekazywaniu jego kultury i tradycji. Polska przetrwała nie dlatego, że miała silniejszą armię, ale dzięki temu, że to, co nadaje Polsce ponadczasową wartość, zostało przekazane. Wasi dziadkowie i rodzice dali wam to, co stanowi duszę narodu polskiego mdash; dali wam tradycję waszego kraju." 

Tradycja danego kraju zwykle jest przekazywana w danym kraju. Nie koniecznie jest dobra per se. Wystarczy wspomnieć "Drang nach Osten" czy lichwę. Wie Ksiądz co należy do naszej polskiej Tradycji? Bezkompromisowa walka z wrogiem, okupantem i zdrajcą. Choćby za cenę życia. Walka. Kościół Walczący. Polska walcząca. Okupantów nie tolerujemy, gnamy precz. Zdrajcami gardzimy. Bywa, że wieszamy lub w inny sposób usuwamy. Kościół pod okupacją, a Ksiądz sobie zignoruje sprawę? Zignoruje Ksiądz wszystkie bolesne i problematyczne kwestie? Bo jest nowoczesny? 

Pisze Ksiądz, że sobór jest martwy? Sobór przeminął? W takim razie:
a) dlaczego dla Novus Ordo jest jak najbardziej aktualny?
b) dlaczego nader żywe i dojrzałe są jego trujące owoce?
c) chodziło o FSSPX? Kiedy sobór był aktualny i żywy? Kiedy przeminął i umarł? 

Czy do Tradycji Kościoła należą Nowe Ryty? Wg Księdza "Nowe katechizmy i nowe obrzędy nie przekazują Tradycji Kościoła" oraz: "...słowa „tradycja”, oznaczającego przekazywanie czegoś, tu konkretnie mdash; przekazywanie depozytu i dziedzictwa." Czemu więc do Tradycji próbuje dodać się nowe ryty święceń? Czemu do wiernych dopuszcza się nieświęconych w tradycyjnym, katolickim rycie? Czy też dokonuje się święceń sub-conditione? Nie słyszał Ksiądz, że Arcybiskup Lefebvre święcił sub-conditione prawie 40 lat temu? Czyżby w jakiś tajemniczy i niepojęty sposób nagle nowe ryty nabrały ważności? Powie ktoś, że nowe ryty są ważne, ale wątpliwe? Mogą  więc być nieważne! Czy nie powinno się usunąć wątpliwości?

Dookoła rozlewa się ściek wszystkich herezji, a Ksiądz pisze: "Kościół przeżył wiele trudności w ciągu wieków, kiedy wszelkie rodzaje herezji usiłowały go zniszczyć: arianizm, monofizytyzm, monoteletyzm, sabelianizm — są to dla nas obce nazwy, ponieważ razem z tymi, którzy je głosili, poszły do grobu."
Poszły do grobu? Stamtąd powróciły? Co oznacza: "znów zacząć od tego, co ma wieczną wartość"? Czyżby gdzieś po drodze wkradło się coś, co nie ma wiecznej wartości? 

"Podobnie dzisiejszy Kościół jest okupowany przez modernistów, którzy niszczą ołtarze, budują okropnie wyglądające kościoły, ośmieszają to, co dla nas święte, niszczą język Kościoła i obyczaje, które były praktykowane przez wieki. W jaki sposób stawi temu opór? Nie jest to trudne — wystarczy czynić to, co Kościół czynił przez stulecia, podobnie jak czynili nasi pradziadkowie — nic więcej i nic mniej."

Co to jest "dzisiejszy Kościół"? W którym momencie Kościół był "wczorajszy"?

Pius X grzmiałby na wszystkich apostatów i odstępców. Jan Paweł II i Benedykt XVI spotykają się z nimi, bratają, wychwalają. Mamy "papieża Syllabusa" i "papieża anty-Syllabusa". Miał miejsce ogromny zjazd biskupów całego świata. W imię tegoż zjazdu została dokonana rewolucja. Popełniono i popełnia się niezliczone świętokradztwa. Odstępstwo kwitnie. Okupacja wręcz totalna. Gdyby nie ten sobór prawdopodobnie nie powstałoby FSSPX. A Ksiądz sobie zignoruje wydarzenie historyczne, które miało tak wielki wpływ na ostatnie kilkadziesiąt lat. Zignoruje sobie Ksiądz coś, przeciw czemu walczył arcybiskup Lefebvre. Czy biskup Fellay nie powiedział, że wróciliśmy do roku 1974 i 1975? Kiedy w tych latach Arcybiskup powiedział, że sobór jest martwy, że można go zignorować? Czy nie mówił o katastrofalnych szkodach przez niego spowodowanych? Czym to, co Ksiądz sugeruje, różni się od ignorowania uszkodzonych hamulców lub kierownicy w samochodzie? Jeżeli Księdzu przestanie działać procesor i dysk twardy w komputerze, też to Ksiądz zignoruje? Ratzinger jest szeroko kojarzony ze wspomnianą przez Księdza hermeneutyką. Osoba, którą prawdopodobnie uznaje Ksiądz za papieża, Chrystusa na ziemi, ma zostać zignorowana, w tym co mówi, ot tak? Szkoda czasu na to co mówi papież?

"Kościół św. będzie trwał o tyle, o ile my będziemy wierni Tradycji." 

Słucham? Znaczy - Kościół nie może przestać trwać, więc zawsze będziemy wierni? Czy też - możemy przestać być wierni Tradycji (a możemy!), więc Kościół miałby przestać trwać? 

"Kiedy mówimy, że przyjmujemy sobór w świetle Tradycji, oznacza to, że akceptujemy w nim to, co nie przeciwstawia się Tradycji. A w innych aspektach odrzucamy go całkowicie." 

Ooo... sobór nie taki martwy jak Ksiądz twierdzi. Ksiądz we własnej osobie doszukuje się tych katolickich pierwiastków w samym soborze. A resztę odrzuca. Jan Paweł II pewnie nie miałby problemów z podpisaniem się pod taką dialektyką. Islam też Ksiądz przyjmie? Jeno w świetle Tradycji? Jest przecież jeden Bóg, ma Swego proroka, posty są nakazane, itd.. Przyjmie Ksiądz? Czy Wiara Katolicka nie jest jasna i przejrzysta? Filtruje się wodę czystą czy brudną? To mamy ten sobór ignorować czy wybiórczo akceptować? A może mamy go zaakceptować poprzez ignorowanie tego co złe? I któż ma autorytet by decydować co nie przeciwstawia się Tradycji? Arcybiskup Marcel podpisał. Papież Paweł VI również. Ktoś powie - dowód. Proszę bardzo. "In Spiritu Sancto" z 8 grudnia 1965 roku:

"...Drugi Watykański Sobór Ekumeniczny zgromadzony w Duchu Świętym i pod ochroną błogosławionej Maryi Dziewicy..."

"...wszystkie konstytucje, dekrety, deklaracje oraz głosy zostały zaakceptowane rozwagą soboru oraz promulgowane przez nas..."

"Ponadto postanawiamy, że wszystko co zostało ustalone synodalnie ma być religijnie przestrzegane przez wszystkich wiernych, dla chwały Boga i godności Kościoła i dla spokoju i pokoju wszystkich ludzi. Zatwierdziliśmy i ustanowiliśmy te rzeczy, stwierdzając, że obecne słowa są i pozostają stabilne i ważne. Mają mieć skuteczność prawną, tak aby były rozpowszechniane i uzyskały pełną i całkowitą moc. Tak, by mogły być w pełni potwierdzone przez tych, których one dotyczą lub mogą dotyczyć teraz i w przyszłości. Tak, by jak to będzie oceniane i opisywane, wszystkie starania przeciwne tym rzeczą czynione przez kogokolwiek lub jakikolwiek autorytet, świadomie lub w niewiedzy, odtąd są nieważne i bezwartościowe."

Wedle dokumentu podpisane przez Pawła VI, Księdza "ignorowanie" oraz wybiórcze "akceptowanie" wydaje się być nieważne i bezwartościowe. Może jednak sobór nie odrzucił Ducha Świętego? Wszak Paweł VI wspomina o Nim. Prosimy o dokument, który zniósł słowa Pawła VI. Może coś z Benedykta XVI? Gdzież to i kiedy, w jakim dokumencie, któryż okupant uznał sobór za martwy, promulgował to oraz nakazał uznawanie soboru za takowy? Czy papież może błądzić w sprawach wiary? Nie? Coś tu nie pasuje? Czyżbyśmy słyszeli dysharmonię?

"...Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata. Więc w pewnym sensie jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich, jako że przyszłość należy do tych, którzy posiedli przeszłość." 

Jeżeli ktoś przy zdrowych zmysłach uzurpuje przeszłość Kościoła tylko dla siebie lub swojego stowarzyszenia, czy jest kimś innym niż perfidnym kłamcą i złodziejem? 

"U Boga nie ma odmiany ani cienia przemiany, jak mówi św. Jakub. W zamieszaniu i burzy, która szaleje wokół nas, uchwyćmy się wiecznej doktryny, która jako jedyna przetrwa wszystko..."

Gdzie w wiecznej doktrynie Kościoła Katolickiego są liberałowie, moderniści, protestanckie święcenia, zmiany dokonane przez Lutra, heretycy, antypapieże, ekumeniczne spotkania? Tylko w kategorii "potępione". 

Przy okazji - czy ks. Lucien Laberthonnière na którego powołano się w 164 numerze "Zawsze Wierni", nie był francuskim modernistą, który za Piusa X znalazł się na indeksie i otrzymał zakaz publikowania? 

Przypomnimy Księdzu drobny fragment przebogatego, polskiego dziedzictwa i ducha: 

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi.
Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek.
Nie damy, by nas zniemczył wróg.
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
Ni dzieci nam germanił.
Do krwi ostatniej kropli z żył,
Bronić będziemy Ducha.
Aż się rozpadnie w proch i pył, 
Krzyżacka zawierucha.
Aż się rozpadnie w proch i pył,
Modernistyczna zawierucha. 
I poszli szaleni zażarci. 
I poszli zabijać i mścić.
Szedł żołnierz i ginął.
Na Polski imię, na Jej cześć 
Podnosim czoła dumne.
I poszli jak zawsze uparci.
Lecz od śmierci silniejszy był gniew. 
Nie damy Kościoła im zgnieść 
Odzyska Wiarę dziadów wnuk... 

Tak nam dopomóż Bóg. 

 fragmenty za piusx.org.pl