Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Martin Thuc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Martin Thuc. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

Biskup Blasius Sigibald Kurz

Osoba biskupa Kurza oraz jego życie zostało przez wielu przeoczone lub przemilczane.

Gdy spojrzy się na tych, którzy mieliby być sukcesorami apostołów, na tych którzy są uważani za "dobrych biskupów" i porówna się ich do biskupa Kurza... Dziś dobrym jest ten, który nie ma dzieci oraz nie jest zamieszany w skandale. Za konserwatywnych są uznani ci, którzy, cóż... umieją się poprawnie przeżegnać?

Życie biskupa Kurza, który się sprzeciwił soborowej destrukcji. Biskupa, który przystąpił do działania przed Thuc'em i Lefebvrem.

 biskup Kurz z księdzem De Pauw
Blasius Sigibald Kurz przychodzi na świat w święto św. Błażeja, 3 lutego 1894 roku w Sontheim, Niemcy. W 1914 wstępuje do zakonu franciszkańskiego. Zostaje wyświęcony na kapłana 21 grudnia 1919 roku w Nuerenberg, Niemcy. Sakramentu kapłaństwa udziela znany wróg nazistów - kardynał Von Faulhaber. Jako franciszkański misjonarz udaje się do Chin. Tam okazuje się być wzorowym księdzem. Jego praca staje się znana w Rzymie.

29 października 1939 roku, w święto Chrystusa Króla, w Bazylice świętego Piotra zostaje konsekrowany na biskupa przez Piusa XII. W linii ma trzech kolejnych papieży począwszy od św. Piusa X. Otrzymuje tytuł biskupa tytularnego Terenuti. Z Chin zostaje przeniesiony do Kokstadu w Południowej Afryce. Zostaje tam posłany w roli osoby rozwiązującej problemy. Za taką też jest uważany przez Rzym.

Gdy wybucha Druga Wojna Światowa, protestanckie władze skazują go na areszt domowy. Zakazują również sprawowania funkcji duchowych.

Dzięki interwencji księdza Adhemara, młodego belgijskiego porucznika służącego w British Africa Corps, biskup Kurz odzyskuje wolność.

Osiem lat później, Pius XII prosi biskupa o wykonanie kolejnego delikatnego i niebezpiecznego zadania. Ma wrócić do coraz bardziej wpadających w objęcia komunizmu Chin. Pomimo zagrożenia, biskup akceptuje wolę Piusa XII. 21 maja 1948 roku zostaje mianowany apostolskim prefektem i powraca do Youngchow.
.
W 1949 komuniści przejmują Chiny. Mimo, że oznacza to pewne uwięzienie i śmierć, biskup Kurz chce pozostać ze swoją owczarnią. Pius XII nakazuje mu wrócić do Rzymu, co biskup czyni. Po kilku miesiącach, w 1949 roku na zaproszenie kardynała Spellmana płynie do Nowego Yorku. W Stanach Zjednoczonych spotyka ks. De Pauw.

22 maja 1966 roku biskup Kurz stwierdza m.in.:

"Powtarzam dziś również, to co ostatnio publicznie stwierdziłem 17 stycznia: Jakikolwiek atak na księdza De Pauw, z jakiegokolwiek źródła oraz od jakiejkolwiek osoby ten atak mógł być zapoczątkowany, uważam za atak na moją osobistą integralność jako na biskupa Kościoła Katolickiego."

"...w pełni zdając sobie sprawę z mojej odpowiedzialności jako biskup Jednego, Świętego, Katolickiego oraz Apostolskiego Kościoła... polecam Tradycjonalistyczny Katolicki Ruch wszystkim Katolikom chcącym bronić naszego Kościoła.

Potwierdza również swoją pozycję biskupa moderatora Tradycjonalistycznego Katolickiego Ruchu (CTM).

10 sierpnia 1968 roku, uroczyście poświęca siedzibę CTM - kaplicę Ave Maria w Westbury, N.Y.

Poniżej prezentujemy zdjęcie biskupa z rodziną Leonard Britting-John Cuneo. Biskup nalegał na zrobienie tego zdjęcia, argumentując (również publicznie), że jest to Amerykańska rodzina ks. De Pauw, bez której nigdy nie powstałaby kaplica Ave Maria.        

                     
21 września wyświęca na kapłana Günther'a Storck'a - późniejszego współpracownika Arcybiskupa Lefebvre, a następnie pierwszego biskupa konsekrowanego przez Guerard'a des Lauriers

Blasius Kurz odchodzi z tego świata 13 grudnia 1973 roku w Waldsassen. Pochowany na cmentarzu w Norymberdze.

piątek, 18 stycznia 2013

Thuc: Życie - część dwudziesta, ostatnia.

Thuc udał się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie biskupa Vezelisa. Przebywał w Rochester. Były to prawdopodobnie jego najlepsze dni w ciągu ostatnich lat. Franciszkanie traktowali go jak biskupa. Nie jak kogoś gorszego lub najemnego pracownika.

Pio Laghi
Przyszedł rok 1984. Arcybiskup zmarł 13 grudnia tegoż roku w Carthage, Missouri. Jak do tego doszło? Dlaczego biskup znalazł się w klasztorze Wietnamskiej Kongregacji Matki Współodkupicielki? Kto był zaangażowany?

Mówi się zarówno o dobrowolnym dołączeniu Thuca do klasztoru jak i jego porwaniu w Nowym Yorku. Podobno został wciągnięty do samochodu prosto z ulicy.

John Leibrecht
Pio Laghi. 26 Marca 1984 mianowany przez JP2 apostolskim nuncjuszem USA Poprzednie dziesięć lat spędził jako nuncjusz w Argentynie. Grywał tam w tenisa z jednym z przywódców junty oraz cżłonkiem P2 -  admirałem Emilio Eduardo Massera. Biskup od 1969 roku. Znajduje się na jednej z list masonów w Kościele. Data wstąpienia - 24.VIII.1969. W jego biurze w USA, Thuc miał być brutalnie przesłuchiwany przez wynajętego zbira. "Chciał, żebym wyrzekł się wszystkiego co zrobiłem. Odmówiłem, gdyż zniszczyłoby to wszystko, co zrobiłem" powiedział Wietnamczyk.

Następną zamieszaną osobą miałby być Bernard Law, ówczesny biskup-okupant Springfield-Cape Giraudeau. Law znany jest z tuszowania skandali moralno-obyczajowych. Został zastąpiony przez John'a Leibrecht'a, wyświęconego na biskupa 12 grudnia 1984 roku. Dzień przed śmiercią Thuca. Przypadek? Law sprowadził wietnamską kongregację do tego samego klasztoru, w którym 9 lat później przetrzymywano Thuca. Kolejny zbieg okoliczności?

Bernard Law
 

Po lewej stronie biskupa Thuca, widzimy biskupa Jacques Huynh Vân Cùa. Z lini Thuca. Co ciekawsze - wietnamski biskup mianowany biskupem pomocniczym w Wietnamie przez Montiniego. Czyżby Wietnamscy biskupi jednak mieli wstęp do Wietnamu?

Zdjęcie zostało zrobione na terenie klasztoru (Carthage). Biskup Thuc wydaje się być smutny i odurzony. Jacques Huynh przeciwnie. Kolejny dowód na narkotyzowanie Thuca przez oprawców? Biskup Thuc cierpiał na cukrzycę, co również ułatwiało sprawę.

Samotny wietnamski biskup, pozbawiony stolicy biskupiej, rodziny oraz ojczyzny. Pojawia się wietnamska kongregacja. Czy nie jest oczywiste, że wzbudzi ona jego zainteresowanie?


 Czego Jan Paweł II gratuluje John'owi O'Connor?

O zdradę Thuca oskarżeni są również jego bratanek, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor. Dla formalności - również Józef Ratzinger oraz Karol Wojtyła.

Czy zbiegiem okoliczności jest, że Pio Lahi, Bernard Law, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor zostali mianowani kardynałami? Józef Ratzinger poszedł jeszcze wyżej. W wypadku bratanka Thuca toczy się proces beatyfikacyjny. Jedynie Jacques Huynh Vân Cùa nie został "awansowany". Dlaczego?

Czy nie możemy odnieść do Thuca słów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" oraz "Sługa nie jest większy od swego pana". Umierał wśród wrogów. Samotny i umęczony. Pozbawiony przyjaciół i majątku. Czyż nie słyszymy go, wołającego w głębi duszy: "Eli, Eli, Lamma Sabbacthani?"

Po jego śmierci, pojawiło się niepodpisane oświadczenie, w którym [rzekomy] Thuc przeprasza za swoje czyny i prosi o przebaczenie. Co więcej wzywa wyświęconych przez siebie biskupów, wszystkich wyświęconych przez nich, wszystkich podążających za nimi, do odrzucenia ich błędu oraz pojednania się z Kościołem i Janem Pawłem II. Co więcej tekst ten zawierał uznanie V2, NOM oraz "zwłaszcza godności Jego Świętobliwości Jana Pawła II, faktycznego i prawowitego następcę św. Piotra".

Francis Xavier Nguyen Van Thuan

Nonsens. Nagle Thuc odzyskał poczytalność? Dotąd miałby być chory psychicznie, a  tu nagle, pstryk, Thuc magicznie odzyskuje poczytalność, wie co robi? Trochę duży nacisk na osobę JP2, nieprawdaż? Tak jakby ktoś uważał, że istotą, sednem jest papiestwo. Nie NOM, nawet nie V2. Papiestwo. Czy tak duży nacisk ze strony wrogów Kościoła, na to by uznać posoborowych okupantów za papieży, nie jest wystarczającym sygnałem? Czy nie zapala się lampka ostrzegawcza? Skąd taki nacisk na papiestwo w erze kolegializmu? Czy odpowiedź nie narzuca się sama?


22 Rue Garibaldi, Tulon
22 Rue Garibaldi, Tulon - obecnie
Czyż powyższe zdjęcie nie jest wymowne? Czy również Chrystusa nie próbowano utrzymać w grobie przywalonym kamieniem?

Pewnego dnia, Pierre Martin Ngo-dinh-Thuc odzyska dobre imię i zajmie należne mu miejsce w historii Kościoła Katolickiego. Nim to jednak nastąpi, musimy kontynuować heroiczną walkę.

Możemy przegrać kilka bitew. Samą wojnę - wygramy.


Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
I szedł na święte kraju werbowanie,
Ten de profundis z ciemnego kurhanu
Na trąbę wstanie.

piątek, 11 stycznia 2013

O sytuacji Kościoła - słów kilka.

Wzruszająca opowieść

Jan XXIII zwołuje i otwiera Sobór Watykański Drugi. Dokonana zostaje rewolucja. Ostatni i jedyny bohater, arcybiskup Marcel Lefebvre zakłada Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, które ocala Kościół. Potem, zależnie od wersji - dokonuje opatrznościowych konsekracji / błądzi i zaciąga ekskomunikę.

Dobry papież Benedykt XVI uwalnia Mszę Świętą. Środowiska indultowe oraz FSSPX śpiewają dziękczynne Te Deum. Ryszard Williamson przesadza i biedny Bernard Fellay nie ma innego wyboru jak tylko usunąć go z szeregów FSSPX. Tego samego Bernarda papa Benedykt XVI oszukuje i wprowadza w błąd dobrego Bernarda Fellaya, tudzież zły Przełożony Generalny manipuluje i spiskuje. Bractwo znów jest koszernie (odpowiednio / właściwie) czyste i wzmocnione. Msza jest odprawiana dookoła nas, środowiska indultowe szaleją ze szczęścia. Piękne historia. Niestety - fałszywa.


Jak to było naprawdę

Umiera Pius X. Zwany silnym i krwawym. Następni trzej papieże nie są już tak silni. Można powiedzieć, że następni trzej pasterze są słabi. Chwast modernizmu wzrasta coraz mocniej w żyzną ziemię Kościoła. Usiłuje ją wyjałowić.

Po roku 1920 niejaki Montini odprawia przodem do ludu. Około roku 1940 praca wrze. Istnieją specjalne sklepy z odpowiednimi, postępowymi publikacjami. Przeglądający pozycje w tle słyszą chorał w języku świeckim. W 1953 "przyjaciel" komunistów Karol Wojtyła odprawia Mszę na kajaku. Został trochę w tyle za innymi...

Zwołany zostaje Sobór Watykański Drugi. Rewolucja i przewrót. Kardynał Suenens: “Vaticanum II to jest rok 1789 w Kościele”. Któż to? Tak ciągle cytowany, a tak nie znany. Kardynał od 1962 roku. Protektor Bazyliki św. Piotra w Okowach. Pracował w trzech Świętych Kongregacjach odpowiedzialnych za:
a) Wiarę
b) Ryty oraz Ceremonie Liturgiczne
c) Seminaria

Propagator protestanckiego ruchu charyzmatycznego. Podejrzany o przynależność do masonerii (od 15 czerwca 1967). Prawdziwie - specjalista. I właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Kto mianował większość biskupów obecnych na Soborze Watykańskim II? Pius XII.
Zastanówmy się - czy Pius X tolerowałby modernistów? Co by zrobił? Czy nie ekskomunikowałby ich bez wahania? Może pozwoliłby heretykom zająć się wyrzucaniem śmieci.

Sobór trwa. Przechodzi jeden heretycki dokument po drugim. Nikt się nie sprzeciwia, nikt nie wiedział. Hola, hola... nikt? Nikt? A, tak był Marcel Lefebvre, jeden jedyny. Prawda to? Również nie. Podpisał wszystkie dokumenty. Wszystkie. Gaudium et Spes. Dignitatis humanae. Nostra aetate. Sacrosanctum concilium. Lumen gentium. Wszystkie, Podpisał wszystkie. Skąd mógł wiedzieć, nikt się nie sprzeciwił powiecie. Ano znów nie prawda. Sprzeciwili się. Najmniej dwóch. Czasem pięciu. W wypadku "Nostra aetate" sprzeciwiło się prawie 100 biskupów. Lefebvre'a nie było pomiędzy nimi. Fakty. Nie złośliwość, sugestie czy animozje. Fakty.

Pojawiają się skargi na obecność protestantów oraz postępowych teologów takich jak Kung, Rahner czy imć ksiądz Ratzinger. Powstaje "Coetus Internationalis Patrum". W jego skład wchodzi ok. 250 nastawionych konserwatywnie biskupów, w tym Ottawiani, Siri, Lefebvre oraz Castro Mayer. Powstaje "Domus Mariae". Jego rdzeń tworzy 24 biskupów. W tym Wietnamczyk. Ngo-dinh-Thuc.
Ci ostatni docierają do wszystkich, są odwiedzani przez Ojców Soborowych, w tym ponad 50 Polaków. "Cestus" przeciwnie. Są beznadziejnie nieporadni, niczym dziecko. Trudzą się nad uzyskaniem list biskupów. CIP usiłuje przeforsować potępienie komunizmu. Krakowski biskup Karol Wojtyła głosuje przeciwko.

Koniec Soboru.

Lefebvre na emeryturze. Pewnego dnia zostaje wezwany do walki.
W 1988 r. dokonuje sławnych konsekracji biskupich.

W 2007 Benedykt XVI "uwalnia" Mszę. 


Jak to się stało, że ustawy przeszły na soborze?

Po pierwsze - był to proces. Długi proces. Nie sztuczka magiczna np. Rahnera czy pojedynczy oderwany od całości pomysł Bugniniego.

Po drugie - nie róbmy z prawie tysięcy biskupów, księży i ludzi idiotów. Pewnie niejeden by się znalazł. Może i stu. Tysiąc nawet. Jak ktoś chce niech sobie przyjmie - tysiąc biskupów idiotów. I tak zostają dwa tysiące biskupów nie-idiotów. Na samym soborze. Skończmy więc mówić, że nic nie wiedzieli, nic nie rozumieli, oszukał ich zły Roncallii czy Montini.

Dokumenty można było interpretować w Duchu Tradycji powiecie? Czy Pan nasz nie powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie"? Czy zapomnieliśmy o: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust". A przecież letni jest bardziej ciepły niż zimny! Może być ciepły, tylko trochę mniej!

Nie jeden biskup podpisał dlatego, że papież był dla niego gwarantem wiary. Skoro papież uważa, że coś jest prawowierne, musi to takim być.

Chyba, że ktoś chce przyjąć, że nic nie wiedzieli. Proszę bardzo. 3000 biskupów niedouków, idiotów, pozbawionych zmysłu katolickiego oraz podstawowego wykształcenia. Choćby Lefebvre czy Thuc. Byli bardzo wykształceni. Czyli co?Doktorat uzyskany w Rzymie przez Marcela Lefebvre'a w czerwcu 1930 był bezwartościowy? Nie przesadzajmy.

Tak więc chodziło o coś innego. Tylko pytanie - o co?


Wszystko jest już dobrze? 

Oczywiście nie.

W ogólności - środowiska określane jako "indultowe" oraz FSPPX.

Indult. Tym by można zakończyć. Słownik Języka Polskiego PWN definiuje Indult, jako "zezwolenie władz duchownych na odstąpienie od przepisu kościelnego". Jest to wyjątek. Nie reguła.

Jakby było mało - uparte powtarzanie "Nadzwyczajny Ryt". Przepraszam, ale jak Katolicką Mszę można uznać rytem Novus Ordo. Jak się pytam? Jak można twierdzić, że Nowy Twór wyraża tą samą wiarę co Msza Święta? Jak ofiara może być tożsama z ucztą? Jak kult człowieka można utożsamiać z kultem Boga? Nie można. Wracamy do tematu.

Mamy więc dobrego papieża. Porządnego, tradycyjnego papieża. Dał nam Mszę. Ale:
1) Dał nam? A jego była?
2) Uwolnił? Kto i jakim prawem ją związał? Czemu tak długo czekał by ją uwolnić?
3) Czy uznawał ją za właściwą Mszę Kościoła? Jeżeli tak - gdzie był jako Prefekt Kongregacji Wiary? Gdzie był się pytam?
4) Czemu jej dotąd nie odprawił, odkąd ją wspaniałomyślnie uwolnił?
5) Nazywa Mszę nadzwyczajnym rytem. Nadzwyczajnym. I wcale nie w pozytywnym sensie.

Idźmy dalej.
Dobry papa jedzie na bluźniercze spotkanie w Asyżu. Czemu nie jechać? Papa jedzie. Papa idzie do synagogi. Biegnijmy w podskokach. Papa celebruje Nowy Twór. Biegiem marsz na Nowy Twór.

Rytem papy jest Nowy Twór. Papa jest porządny.
Czemu nie jesteście na Novus Ordo? Przecież ważny i godny. Mimo swego pochodzenia, intencji jego twórców gdzieś po drodze został ochrzczony, ba, wręcz zanurzony w Jordanie, toteż teraz jest na wskroś, pełną gębą katolicki. W czym problem? Co przeszkadza? Przecież te odejścia od wiary, szerząca się apostazja i poganizacja, to tylko wroga propaganda. No, może jakieś tak niezrozumienie Ducha Soboru.

A, rozumiem. Estetyka, sentymenty itd.. Okey. Papa pozwala. Jako coś nadzwyczajnego. 
To jak tam z tą nadzwyczajnością? Papa miłosierny, wyrozumiały, więc tym bardziej należy go uszanować. Co powiecie na jeden ryt nadzwyczajny na 3 ryty zwyczajne? Jeden do trzech? Może nie dość nadzwyczajnie? Może jeden do pięciu? Przecież trzeba iść z duchem.

W szczególności - FSSPX.

Nowe ryty ważne. Może od czasu do czasu jakiś nowusik? Skąd te negatywne teksty o odprawianiu NOM przez, wg słów co niektórych, np. FSSP?

Zacytujmy, być może nieadekwatne, słowa Piusa XI:

"Jeżeli zresztą spotkać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, to znaczy jako równouprawnieni. "

Słyszymy o jakimś pojednaniu z Rzymem. Aha. Trochę tak jakby powiedzieć do sławetnego taty: "Jesteś moim tatą, ale będę Ci posłuszny jeżeli to i to". Wyrodny syn? Tata jest tatą, czy jednak nim nie jest?

Kim jest papież? Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Jest Chrystusem na ziemi. Uznawać Chrystusa za Chrystusa i nie podporządkować mu się? Czy według słów św. Tomasza żydzi, którzy krzyżowali Chrystusa, nie wiedzieli kogo krzyżują? Czyż święty nie twierdzi, że wiedzieli i tym większa ich wina? Czy nie powinni więc uznać decyzji idących z Rzymu?

Arcybiskup Lefebvre stwierdził kiedyś, że papież jest liberałem. Biskup Fellay: "mamy doskonale liberalnego papieża".  
Okey, ale... "Liberalizm to doktryna głosząca zupełną niezależność wolności ludzkiej, a tym samym przecząca wszelkiej powadze wyższej od człowieka w porządku umysłowym, religijnym i politycznym. Jest tedy liberalizm ostatecznym rozwinięciem pychy ludzkiej przeciwko miłości Bożej i ostatnim wysiłkiem stworzenia rozumnego przeciwko opiece i kierownictwu swego Stwórcy".

A, przepraszam. Mamy jeszcze FSSPX-SO.
Bractwo chce się pojednać z Rzymem, ale gdy jego Przełożony Generalny czyni w tym kierunku kroki, to jest nazwany zdrajcą. Trochę jakby ktoś chciał zachować Status Quo ostatnich kilkudziesięciu lat. Jeden z księży stwierdził ostatnio, że arcybiskup Lefebvre "był największym teologiem ostatnich 150 lat". Aha. Niezbyt wiemy o które prace, osiągnięcia teologiczne chodziło. Może o teorię "uznawania i nie słuchania"?

Niektórzy chyba mieli inne zdanie w tej sprawie:
"W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją."  
Pius XI, Mortalium Animus, 6 stycznia 1928 roku 


Konkluzja

Coraz trudniej rozpatrywać obecną sytuację Kościoła z pominięciem kwestii papiestwa. Kwestia nie przyjemna, acz istotna. Cóż... nie jest dobrze.

Święty Franciszku, Seraficki patronie - ratuj.

..............................

A, może ktoś pomyśleć, zapytać - czemu przyszło mi teraz żyć? Co mam robić?
Odpowiedzi są proste. Taka była Wola Boża. Z Bogu znanych powodów żyjemy akurat w tych czasach. Widać taki był Jego plan. Lub dopust. 

Co mamy robić? Zachować wiarę. Żyć po katolicku. To się nigdy nie zmieniło.

LBJ potwierdza zamordowanie Diema



"Zaczęli mi się skarżyć na Diem'a, pamiętasz, był skorumpowany i powinien zostać zabity.
Więc go zabiliśmy. Zebraliśmy się razem, dorwaliśmy przeklętą bandę zbirów i zamordowaliśmy ich.
Od tamtej chwili wcale nie mamy politycznej stabilności politycznej."

czwartek, 3 stycznia 2013

RIP Louis Vezelis

15.06.1956 - święcenia kapłańskie Louisa Vezelisa
Doszliśmy do postaci biskupa Louisa Vezelisa i jego roli w życiu biskupa Thuca.
Niestety biskup Louis nie dożył poświęconej mu publikacji. Zmarł 1 stycznia 2013 roku o 1.00 AM.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...

Thuc: Życie - część dziewiętnasta

Plenitudine potestatis Sanctae Sedis Apostolicae deputamos In Nostrum Legatum Petrum Martinum Ngo Dinh-Thuc Episcopum titularem Saesinensem ad fines Nobis notos, cum omnibus necessariis facultatibus.
Datum Romae apud S. Petrum, die X V mensis Martii MCMXXXVIII Pontificatus Nostri anno septimo decimo.
Pius PP XI

Pełnią władzy Świętej Stolicy Apostolskiej, nadajemy naszemu Legatowi Pierre Martin Ngo Dinh Thu, tytualrnemu biskupowi Saigonu, wszystkie konieczne władze, do celów. nam znanych.

Dano w Rzymie u Świętego Piotra, 15 marca 1938, siedemnastego roku naszego pontyfikatu.
Papież Pius XI




25 lutego 1982 roku, w Monachium, arcybiskup Thuc publicznie stwierdził:

Jak przedstawia się dziś w naszych oczach stan Kościoła Katolickiego? W Rzymie, Jan Paweł II panuje jako "papież" otoczony zgromadzeniem kardynałów oraz licznych biskupów i prałatów. Poza Rzymem Kościół Katolicki wydaje się być kwitnącym, wraz ze swoimi biskupami i kapłanami. Liczba katolików jest bardzo wielka. Codziennie w tak wielu kościołach odprawiana jest Msza, a w niedziele kościoły są pełne wiernych którzy przybyli wysłuchać Mszy oraz przyjąć Komunię Świętą.

Lecz jak przedstawia się sytuacja dzisiejszego Kościoła w oczach Boga?  Czy Msze - zarówno codziennie jak i te niedzielne - są miłe Bogu? W żadnym wypadku, albowiem ta msza jest taka sama dla katolików, jak i dla protestantów. Dlatego jest nie miła Bogu i nieważna. Jedyną Mszą jaka miła jest Bogu jest Msza św. Piusa V, która jest celebrowana przez niewielu kapłanów i biskupów, do których i ja się zaliczam.

Dlatego, w miarę możliwości, będę się starał otworzyć seminarium przygotowujące kandydatów do takiego kapłaństwa, jakie podoba się Bogu.

Prócz owej niemiłej Bogu "mszy", wiele jest innych rzeczy, które Bóg odrzuca, np. zmiany w rycie święceń księży, zmiany rytu konsekracji biskupich, a także zmiany w sakramentach Bierzmowania i Ostatniego Namaszczenia.

Ponadto, owi "kapłani" głoszą:
1) modernizm,
2) fałszywy ekumenizm,
3) adorację, kult człowieka,
4) wolność przyjęcia jakiejkolwiek religii;
5) wzdragają się przed potępieniem herezji i usunięciem heretyków

Dlatego, jako biskup Rzymskiego Kościoła Katolickiego, stwierdzam że Stolica Rzymskiego Kościoła Katolickiego jest wakująca, co zobowiązuje mnie jako biskupa do czynienia wszystkiego, aby zapewnić trwanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego w jego misji zbawienia dusz.

Luty 25, 1982
Monachium
+Peter Martin Ngo-dinh-Thuc Arcybiskup

“Ideo, quatenus episcopus Ecclesiae Catholicae Romanae, judico sedem Ecclesiae Catholicae Romanae vacantem esse, et opportet me, uti episcopus, omnia facere ut Ecclesias Catholica Romae perduret ad salutem aeternam animarum.”

1 Lutego, 1983 został wydany dekret ekskomunikujący biskupa Thuca. Podpisał Józef Ratzinger.
Stwierdzono tam przekonanie biskupa Thuca "że Stolica Rzymskiego Kościoła Katolickiego jest wakująca," oraz, że wg niego zobowiązany jest do "czynienia wszystkiego, aby zapewnić trwanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego w jego misji zbawienia dusz." 

Również tym razem (tak jak w przypadku Arcybiskupa Lefebvre) wrogowie Kościoła potwierdzili, że biskup-konsekrator był przekonany o słuszności tego co robi. Tak więc konkluzja co do obu hipotetycznych ekskomunik jest taka sama.


piątek, 21 grudnia 2012

Thuc: Życie - część osiemnasta

    Gdy arcybiskup Thuc był w Monachium skontaktowali się z nim księża Moises Carmona oraz Adolfo Zamora z Meksyku, współpracujący z jezuitą Joaquin'em Saenz Arriaga. Wiedzieli, że aby przekazać Wiarę, Prawdę i Tradycje potrzeba było więcej księży, a to wymagało autentycznych Katolickich biskupów. Biskup Carmona pisze:
   "17 października, ks. Zamora i ja, zostaliśmy konsekrowani przez Arcybiskupa Thuca, w obecności tylko dwóch doktorów jako świadków. Obaj byliśmy świadomi pełnych furii burz protestów, które miały nadejść, lecz odwagi dodawały nam słowa naszego Boskiego Mistrza: "Będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość" (J 16,20).
Gdy wróciliśmy do Meksyku, zaczęły się ataki. Niektórzy, twierdzili, bez jakichkolwiek podstaw, że nasze konsekracje były nie ważne, gdyż zostały udzielone w nowym rycie [co według dokumentów jest sprzeczne z prawdą - dop. semperfidelisetparatus]; inni, poważniejsi, twierdzili, że w oparciu o kanony 953 oraz 2370, konsekracje były ważne, lecz bezprawne, a w konsekwencji jesteśmy suspendowani.

Thuc, Carmona i Zamora
Jak można zauważyć, nasi krytycy ignorowali aksjomat "Qui cum regula ambulat, tuto ambulat ( Kto idzie wg zasady, idzie bezpiecznie)". Powinni pamiętać (jeżeli zapomnieli), że papież Grzegorz IX pozostawił dziewięć zasad, a Bonifacy VIII osiemdziesiąt osiem zasad właściwego interpretowania prawa. Te zasady, zgodnie z kanonem 20, mogą uzupełnić niedoskonałość przepisu w szczególnym przypadku, takim jak ten w którym się obecnie znajdujemy.  Czwarta reguła Grzegorza IX wyraźnie stwierdza; "Propter necessitatem, illicitum efficitur licitum (Konieczność czyni legalnym, to co nielegalne)".
Konieczność posiadania Katolickich biskupów oraz księży, jak również brak prawdziwych sakramentów jest łatwo dostrzegalna; byliśmy więc ważnie i legalnie konsekrowani.
Reguła 88 Bonifacego VIII również wyraźnie stwierdza: "Certum est quod is committit in legem qui legem verbum complectens contra legis nititur (Pewnym jest, że ten grzeszy przeciw zasadzie, kto przylega do litery, abstrahując od ducha".
Zatem niesprawiedliwym jest przypisywanie prawodawcy pragnienia wyrządzenie wielkiej szkody Kościołowi w czasie wakatu Stolicy Apostolskiej, poprzez zakazanie zarówno święcenia biskupów oraz księży, jak i udzielania sakramentów wiernym, którzy o nie proszą.
Dlatego, przyjmując konsekracje biskupie od Arcybiskupa Thuca, polegaliśmy an tych regułach, świadomi pewnie, że ze względu na okoliczności w których żyjemy, konsekracje były zarówno ważne jak i prawnie uzasadnione. Jesteśmy również świadomi i pewnie, że zgrzeszylibyśmy, jeżeli polegając na literze [prawa] odrzucilibyśmy konsekracje."
    Dwoma świadkami konsekracji byli Dr. Kurt Hiller i Dr. Eberhard Heller. Obaj zeznali pod przysięgą, że Jego Ekscelencja nie tylko użył Tradycyjnego Rytu, ale i był w pełni zdrowy na ciele i umyśle. Wiele innych dowodów potwierdza pełnię władz umysłowych Thuca. Wielu oskarżało (i wielu nadal to czyni) Arcybiskupa Thuca o bycie chorym psychicznie, wariatem itd.. Bywa, że Ci sami chwalą (i słusznie) Arcybiskupa Lefebvre za konsekracje, których dokonał w 1988 roku.
    Sama konsekracja des Lauriers'a mówi nader wiele. Jeżeli były spowiednik Piusa XII, uznany teolog, wybitnie bystry umysł wierzy, że "Tron jest pusty" coś jest na rzeczy. Podobny pogląd reprezentowali bądź reprezentują, z bardziej znanych, choćby: ks. Schmidberger, prałat François Ducaud-Bourget (Antistites Urbani Piusa XII, dzięki któremu w St. Nicolas du Chardonnet w Paryżu odprawiana jest Msza Trydencka), tata Mela Gibsona, od pewnego czasu również Mel Gibson. Prawdopodobnie również tata... ks. Anselma Ettelta.

Św. Augustyn powiedział: "Co jest prawidłowe, jest prawidłowe, nawet gdy nikt tak nie robi, a złe jest złe, nawet, gdy wszyscy tak czynią".

czwartek, 20 grudnia 2012

Thuc: Życie - część siedemnasta

   Arcybiskup Thuc był ufną osobą. Zdał sobie jednak sprawę, że był wykorzystywany przez każdego kto się do niego zbliżył. Zaczął odmawiać tym, których uznał za niewłaściwych. Konsekrował jeszcze tylko trzech biskupów. Dwóch z nich będzie punktem podparcia dla Apostolskiej Sukcesji. Wspomnijmy kolejną szczególną rzecz. Arcy-rzadką jest sytuacja jaka miała miejsce w przypadku Thuca. "Łączyły" się w nim wszystkie linie, wschodnie i zachodnie.

W linii miał:
Pięciu papieży:
1) Benedykt XV: Giacomo della Chiesa
2) Św. Pius X. Giuseppe Melchiorre Sarto
3) Klemens XIII: Carlo della Torre Rezzonico
4) Benedykt XIV: Prospero Lorenzo Lambertini
5) Benedykt XIII: Pietro Francesco (Vincenzo Maria) Orsini de Gravina, O.P.


Czterech Patriarchów:
1) Yousef VI Emmanuel II Thomas
2) Pierre Elie XII Abboloyonan
3) Joseph VI Audu
4) Youhanan VIII Hormez     

   Wspomnijmy tutaj, że Arcybiskup Lefebvre konsekrował naraz czterech biskupów. Nie powinniśmy sądzić, jakoby Arcybiskup Lefebvre uważał, że czterech biskupów (pięciu lub sześciu) jest idealną liczbą biskupów dla Kościoła. Jego życzeniem było, by po śmierci bp Mayer'a został konsekrowany biskup dla Campos. Sugerujemy nie tworzyć pseudo-logicznych konstrukcji jakoby wystarczył jeden biskup by zastąpić biskupa Mayera, a potrzeba było aż czterech by zastąpić Arcybiskupa Lefebvra. Nie przypisujmy mu tak dużej pychy, naiwności tudzież idiotyzmu.

Konsekracja Guerarda des Lauriers
    Trzy konsekracje miały miejsce w Maryjnych miesiącach. Pierwsza z nich miała miejsce 7 maja 1981 roku. Konsekrowany zdecydowanie nie był wariatem lub niedorozwiniętym głupcem. Posiadał doktoraty z filozofii, teologii i matematyki. Wykładał na Uniwersytecie Laterańskim.spowiednik i doradca Piusa XII. Ogromny wkład w ostatni, głoszony dogmat. Napisał tekst, znany jako "interwencja Ottavianiego".(wtrąćmy tutaj, że tekst ów miał podpisać Arcybiskup Lefebvre, który obiecał podpisy 500 innych biskupów. Ostatecznie podpisali tylko Ottaviani i Bacci, z czego ten pierwszy napisał wstęp). Zdecydowany przeciwnik zmian soborowych. Wykładowca w Econe, gdzie przebywał do 1970 do 1977 roku. Osoba, mająca duży wpływ na to, że Arcybiskup Lefebvre w Wigilię 1971 roku przestał odprawiać Nowy Twór Posoborowy - dominikanin, Louis-Bertrand (Raymond Michel Charles) Guérard des Lauriers.
Bp Antoni  Castro de Mayer
Ojciec des Lauriers dobrze rozumiał, przepowiednię Leona XIII o uderzeniu w pasterza, by rozproszyć owce.Mało znanym faktem jest wizyta jaka została złożona biskupowi Castro de Mayerowi. W 1985 roku odwiedzili go ówczesny ks. Sanborn oraz ks. Cekada. Przybyli prosić o wyświęcenie biskupa lub przynajmniej o jakąś radę. Biskup Antoni polecił im udać się do biskupa des Lauriers. Ks. Sanborn zgłosił zastrzeżenia odnośnie ważności święceń udzielanych przez Thuca. Castro de Mayer odpowiedział: "Jeżeli są one ważne dla don Gerarda, są ważne dla mnie." W czerwcu 1988 roku biskup Castro de Mayer idąc, mówił do zgromadzonych ludzi: "Nie mamy papieża".Konsekracja des Leuriers'a była dla Arcybiskupa Thuca rodzajem oczyszczenia. W Wielki Czwartek 1981 roku, na życzenie biskupa Tulonu wziął udział w Novus Ordo. Był by to pierwszy i jedyny raz, gdy wziął udział w Novus Ordo. Czuł się brudny, splamiony, błagał Pana i Zbawcę o wybaczenie

wtorek, 18 grudnia 2012

Thuc: Życie - część szesnasta

Było to pukanie, które na zawsze splami reputację wietnamskiego Arcybiskupa. Jednakże, należy na to wszystko spojrzeć z właściwej perspektywy. Przybysz był z Econe. Wykładał Prawo Kanoniczne w seminarium Bractwa Św. Pius X, założonym przez Arcybiskupa Marcela Lefebvre. Był to ksiądz Revaz. Owego kanonika Arcybiskup Thuc poznał podczas jednej ze swoich wizyt w Econe, w latach 1973-1975.
    Life wyemitowało w 1971 roku reklamę płatków zbożowych. Dzieci dają miską płatków Mikey'owi, gdyż "Mikey nie lubi niczego", ale gdy Mikey kończy jeść, wszyscy wykrzykują "Mikey to lubi". W podobny sposób postąpił Arcybiskup Lefebvre. Nie ostrzegł Thuca, a jeżeli wierzyć świadkom, postąpił wręcz przeciwnie, co najmniej umywając ręce - o tym później. Tak więc w Wigilię Bożego Narodzenia do drzwi zapukał ks. Revaz, mówiąc:"Ekscelencjo, Matka Boska posłała mnie bym Cię natychmiast sprowadził na jej służbę do serca Hiszpanii. Mój samochód stoi gotowy na zewnątrz. Musimy natychmiast wyruszyć, by być na miejscu na dzień Bożego Narodzenia."
    Cóż mógł zrobić Arcybiskup? Oczywiście odmówić i wrócić do dzieci. Jednak... wezwanie pochodziło od ks. Reyaza, poleconego przez Arcybiskupa Lefebvre. Co więcej wymieniono Matkę Bożą żądającą jego obecności. "Jeżeli jest to służba do której wzywa mnie Matka Boża, jestem gotów udać się na koniec świata." Usprawiedliwiając się, wyruszył w fatalną w skutkach podróż do regionu Palmar de Troya, w Hiszpanii.
    W tej wiosce, niedaleko Sewilli, miały rzekomo mieć miejsce objawienia NMP. Clemente Dominguez y Gomez miał otrzymywać wiadomości, że Nasza Pani życzy sobie by więcej księży było wyświęcanych.Dlaczego Thuc został wybrany? Lefebvre nie chciał się tego podjąć, następny w kolejce był Thuc.
    I teraz - dlaczego Lefebvre nie ostrzegł Thuca? Jedną z opcji jest to, że Thuc posłużył jako... królik doświadczalny. Ładniej rzecz ujmując - baranek ofiarny. Lefebvre miał możliwość przekonać się jak zareaguje Modernistyczny Rzym, miał możliwość przekonać się, jak daleko może się posunąć jeżeli chodzi o święcenia i konsekracje. Arcybiskup Lefebvre prawdopodobnie wiedział, że jego były pracownik (ks. Revaz nie był członkiem FSSPX, nie został również wyświęcony przez Arcybiskupa Marcela) dołączył do grupy Palmar de Troya. Co więcej założyciel FSSPX miał liczne obawy związane z objawieniami.
    Inny możliwy scenariusz podaje Griff Ruby (niesamowita historia jego nawrócenia - urodzony w 1958 roku, nie wychowany w żadnej religii, poprzez Świadków Jehowy, Ewangelików, Novus Ordo trafił w 1992 na swoją pierwszą Msze Trydencką). Wg niego Arcybiskup Lefebvre nie wystawił Thuca. Chodziło bardziej o pozbycie się problemu jakim był ks. Revas i jego sprzyjanie Palmar de Troya. Tak więc Arcybiskup Lefebvre dał Revazowi adres oraz imię mając nadzieje pozbyć się problemu - "Niech Thuc odpowie tym idiotom; on ma dość czasu i cierpliwości". Ks. Revas, miałby więc nie działać polecenia Arcybiskupa Lefebvre, lecz całkowicie z własnej inicjatywy.
    Kolejny opis dotyczący tej sprawy przedstawia ksiądz Noel Barbara: "Arcybiskup Lefebvre znał Arcybiskupa Ngo Dinh Thuc całkiem dobrze. Poznali się podczas Soboru Watykańskiego Drugiego. Obaj Arcybiskupi należeli do grupy konserwatywnej. Arcybiskup Lefebvre uznawał Thuca za biskupa z dobrym, doktrynalnym spojrzeniem. Arcybiskup Lefebvre uznawał Thuca za Katolickiego biskupa, przywiązanego do Wiary, poświęconego Maryi. Co więcej nie mającego nic do roboty. Zachęcił go więc do pracy z emisariuszami z Palmar de Troya, którzy przybyli do Econe, zabiegając o  jego biskupie usługi. Słyszałem to bezpośrednio od Arcybiskupa Lefebvre." "Pewnego dnia kanonik, ks. Revaz przybył do seminarium w Econe. Towarzyszył mu mówiący po angielsku księdza. Miłośnicy rzeczy nadzwyczajnych, obaj przybyli z miejsca objawień. Przybyli prosto z Palmar, błagając Arcybiskupa Lefebvre, by przybył niezwłocznie - czeka na niego Niepokalana Dziewica. Nalegała by przybył katolicki biskup i udzielił biskupstwa tym, których planowała wyznaczyć. Arcybiskup usprawiedliwił się i poradził im skontaktować się z Arcybiskupem Thuciem. Jest prawowierny, obecnie nie zajęty. Idźcie i poszukajcie go. Napewno spełni waszą prośbę." Czyżby więc, Arcybiskup Thuc, udzielił sakry biskupiej z polecenia Lefebvra?
   Faktem jest, że w tamtym okresie Thuc nie był zbyt znany, podczas gdy Lefebvre był szeroko znany jako jeden z niewielu biskupów opierających się zmianom. Brak wiedzy o "objawieniach", ufna wiara, że to prawdziwa Matka Boża może się objawiać, do tego zwodzenie go przez tych, którzy szukali jego pomocy - wszystko to sprawia, że nader dyskusyjne jest winienie Thuc za konsekracje udzielone w Andaluzji. 11 stycznia 1976 roku, konsekrowani zostali członkowie Karmelitańskiego Zakonu Świętego Oblicza: Clemente Dominguez y Gomez, Manuel Alonso Corral, Camilo Estevez, Michael Donnelly, oraz Francis Sandler O.S.B. Niewiele później Thuc zdał sobie sprawę, że został wykorzystany i wystawiony. Stwierdził, że ruch palmariański jest bezprawny, a objawienia sfałszowane.
    Poprzednio Paweł VI sprzedał Thuca, próbował kupić jego milczenie w 1970. W lipcu 1976 ekskomunikował go. 17 września 1976 Paweł VI wycofał ekskomunikę. Thuc powrócił do Arpino. Następnie został zaproszony przez wietnamską rodzinę do miasta Toulon, we Francji. Tęskniąc za ojczyzną, nie mogąc do niej wrócić - przyjął ofertę. Wraz z upływem czasu, rosło jego oburzenie na modernistów. Trzy miliony opuściły Wietnam, jeden milion dotarł do USA - największy exodus w historii ludzkości. Arcybiskup zaczął studiować posoborowe zmiany. Zdał sobie sprawę, że soborowy twór nie był z żaden sposób Katolicki. W międzyczasie konsekrował sub-conditione Claude Nanta de Torrini, Roger'a Kozik oraz Michel'a Fernandez. Oni również oszukali Thuca. Czy kiedyś będzie temu kres?

piątek, 14 grudnia 2012

Thuc: Życie - część piętnasta

    Nigdy już nie powróci do swojej Ojczyzny. Pozostawiony samemu sobie we Włoszech, Arcybiskup Thuc prosił biskupa Casamari o przydział, gdzie mógłby zaoferować swoje usługi oraz otrzymać kąt do mieszkania. Zamiast przyjąć Thuca w pałacu biskupim, został wyrzucony do ubogiej parafii na wzgórzu, z kilkoma parafianami. Nawet lokalny ksiądz nie mieszkał przy kościele. Podczas, gdy ksiądz ów żył w zadowoleniu, Arcybiskup był zmuszony zadbać o własne potrzeby. Zasłużony prałat, niżej niż prosty, wiejski ksiądz. Thuc przyjął ten krzyż i zamienił go w triumf. Zyskał reputację nie tylko duchownego zawsze gotowego by wyspowiadać penitenta, ale również pocieszyciela chorych. Był prawdziwym pasterzem, nawet wtedy, gdy trzoda została mu odebrana. Chrześcijańska stajenka została wprowadzona przez św. Franciszka z Asyżu. W tym kościele w Arpino, w centralnych Włoszech, pojawiła się dopiero w wigilię, 1975 roku. Gdy Arcybiskup Thuc opowiadał dzieciom historię Bożego Narodzenia, rozległo się pukanie do drzwi.

czwartek, 13 grudnia 2012

Thuc: Życie - część czternasta

   Thuc odczuł zdradę, gdy Montini nie tylko, nie pozwolił mu wrócić do ukochanej Stolicy [Arcybiskupiej] w Hue, ale wysłał tam człowieka, który starał się podkopać pracę Wietnamczyka przez cały okres biskupstwa Thuca w Hue. Philippe Nguyen-Kim-Dien został mianowany biskupem koadjutorem Hue. Thuc był już człowiekiem bez kraju. Dodatkowo został pozostawiany przez Montiniego samemu sobie. Zamieszkał u księdza zajmującego się kościołem w Luksemburgu. Więcej penitentów klękało przy konfesjonale Thuca. Zazdrość szybko doszła do głosu. Zdarzyło się, że został proszony o spowiedź w czasie Mszy. Najbliżej był konfesjonał gospodarza. Nie myśląc o protokole, skupiając się po prostu na wyspowiadaniu penitentki, wysłuchał jej spowiedzi. Arcybiskup został zaatakowany przez księdza, jakim prawem śmiał skorzystać z jego konfesjonału. Tyle hałasu o taki drobiazg. Potem było gorzej. Latem, upalnego dni, gdy po powrocie  z klasztoru żeńskiego, Arcybiskup chciał wziąć tak bardzo potrzebny prysznic, ów pleban odmówił mu. Była to ostatnia kropla goryczy dla Wietnamskiego prałata o łagodnym usposobieniu. Takie było traktowanie, którego obiektem Thuc miał stać się na zachodzie.
    Niemniej jednak, zaofiarowano mu schronienie u Cystersów, w Opactwie Casamari, założonym przez św. Bernarda z Clairvaux. W późnych latach 60', było tak mało powołań, że było tam wiele wolnych miejsc. Nic dziwnego! Zadbano o to na Vaticanum Secundum. Arcybiskup szybko stał się ulubionym spowiednikiem zarówno zakonników jak i 5 000 osób należących do parafii związanej z opactwem. Pozostał tam 15 miesięcy. Sprawy miały się dobrze. Pewnego dnia opat został usunięty z powodu kontrowersyjnych, negliżowych malunków w opactwie. Thuc obawiał się, że zostaną one z nim powiązane, ze względu na to, że niedaleko nich zostało napisane jego imię. Zachowując pełną dyskrecję, obawiając się skandalu, napisał do Generała Zakonu. Poprosił o usunięcie swojego imienia lub zdjęcie malunków. Podążał właściwymi kanałami, a mimo to, został sabotowany przez dokładnie te osoby do których apelował. Miast zachować dyskrecję, (jako, że kościół soborowy udowodnił, że nie jest w stanie głosić prawdy), zdradzono zaufanie Thuc'a. Co więcej przypięto mu niesprawiedliwą łątkę osoby stale sprawiającej problemy.
    Thuc stał się w opactwie osobą non grata. Nie mógł wrócić o własnego kraju - odmawiano mu potrzebnej visy, za sprawą.... Montiniego. Czy istnieje jakakolwiek wątpliwość, by uważać, że Thuc, mógł się czuć zdradzony? Delikatnie mówiąc. Pozostał mu bezużyteczny tytuł tytułowego biskupa Bulla Regia. Gdziekolwiek to jest. Na Uniwersytecie w Dalat, (założonym przez Arcybiskupa) były wielkie uroczystości. Imię założyciela nie zostało nawet wspomniane. Nasuwa się tu pośrednio kwestia grobu Arcybiskupa Lefebvre... Arcybiskup Thuc napisze:" Imię założyciela Uniwersytetu nigdy nie zostało wspomniane, nawet jeden raz, gdyż wspomnienie jego imienia powoduje niezadowolenie obecnych okupantów Watykanu. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Założyłem uniwersytet w posłuszeństwie Watykanowi innych czasów. Bóg mi dopomógł. Jemu wszelki honor i wszelka chwała na wieki wieków. Amen." 


    Przynajmniej zakrwawione ciała Diem'a oraz Can'a zostały zabrane i pochowane po katolicku. Can przed śmiercią, otrzymał 15-20 ciosów bagnetem. Do dziś dnia stoi monument upamiętniający ich imiona, oddający cześć ich pamięci. Nie są honorowani jako członkowie skorumpowanego reżimu, ale jako ci, których historia - prawdziwa historia, nie ta rewizjonistyczna, uniewinniła. Pewnego dnia również ich brat, Ngo-dinh-Thuc, zostanie uniewinniony i oddana zostanie mu pozycją, na którą prawnie zasługuje, prawdziwa rola jaką odegrał w historii Wietnamu oraz Odbudowie Świętej Matki Kościoła.

środa, 12 grudnia 2012

Thuc: Życie - część trzynasta

    Nie tylko utrata większej części rodziny bolała Arcybiskupa. Martwił go również brak sensus Catholicus podczas Soboru. Interesującym jest, że gdy się dowiedział o losie swoich bracie, był zaangażowany w soborowy schemat o roli Najświętszej Panny w Kościele, tj. Matki Kościoła. Tytuł ów i godność ledwo przeszły. Moderniści przegrali ledwie 40 głosami. Placeat - 1114, przeciwko - 1074. Intuicyjnie, z bólem serca, Arcybiskup Thuc widział co się zbliżało. Nawet nasza Matka nie została oszczędzona podczas dekonstrukcji Kościoła Jej boskiego Syna. Było to bliskie duchowego zawału serca.
    Odnośnie udziału Arcybiskupa Thuca w Soborze, w obronie Jego Ekscelencji wspomnijmy co następuje. Podczas początkowej części Soboru, gdy Roncalli wciąż był wśród żywych. Pojawiły się różne idee. On sam [Thuc] przedstawił kilka, które dla zachodniego umysłu mogą się wydawać dziwne. Biorąc jednak pod uwagę, że była to część ogólnego nurtu i każdy dorzucał swoje trzy grosze, Arcybiskup zracjonalizował, że jego orientalne pomysły były czymś co mógł wypowiedzieć na głos, gdyby został o to poproszony oraz to, że po Soborze nigdy więcej nie poruszył tego tematu, możemy uważać, że jego radykalne idee były efektem sytuacji. Czy jest ktokolwiek, kto w pewnym momencie życia nie powiedział czegoś, czego później, z perspektywy czasu nie żałował i czego by nie powiedział, gdyby się nad tym dłużej zastanowił? Możemy go sobie wyobrazić siedzącego w Rzymie i próbującego zrekompensować cały ten czas, gdy był oddzielony od swych wiernych z Hue. Jak mógłby to usprawiedliwić w oczach swoich ludzi? Możliwe, że dlatego uznał, że powinien mówić. Innym interesującym faktem, że był człowiekiem wschodu w świecie zachodu. Kolejna sprawa - zamieszanie i gwałt panowały niepodzielnie. Dodajmy do tego, że niewielu znało łacinę, co sprawiło, że wielu głosowało na rzeczami o których nie mieli żadnego pojęcia. Było to jak ruletka, zwiększona poprzez poleganie na przydzielonych doradcach. Poprzez tak swobodne i niedbałe podejście wykute zostały początki kościoła soborowego.  Aby na pewno? Aby na pewno było to swobodnie i niedbale zrobione? Aby na pewno nie było to przez kogoś zaplanowane? Dla tych "kształtowaczy historii" nie było nic świętego. Postępowcy rządzili. Przewodzili im kardynałowie Suenens oraz Marty. Wspierani byli przez takich heglistów jak Teilhard de Chardin, Henri de Lubac, Karl Rahner, Eduard Schillebeeckx, Hans Kung, Yves Congar czy młody modernista podpisujący się nazwiskiem Ratzinger. Józef Ratzinger. We własnej, grzesznej osobie.


Powyżej znane zdjęcie - 30 lipiec 1990.

Poniżej mniej znane zdjęcie. Jako Benedykt XVI, z rodzonym bratem infułatem, zamieszanym w sprawy pedofilskie. 15 czerwca 2006.


Jak to mówią: "Gustowne garnitury Panowie!".

wtorek, 11 grudnia 2012

Thuc: Życie - część dwunasta

   W tym samym czasie, Arcybiskup Thuc przebywał w Rzymie, biorąc udział w Drugim Soborze Watykańskim - nie wątpliwie uratowało mu to życie. Gdy dowiedział się co się stało, jak został wymanewrowany przez tych, którzy zdawało by się powinni złożyć kondolencje, zdał sobie sprawę, że jest człowiekiem pozbawionym kraju. Tak samo szczera Madame Nhu, wdowa po Ngo-dinh-Nhu. Była w awangardzie moralnego ruchu, mającego na celu obronę oraz rozpowszechnianie Katolickiej kultury. Wielu porównywało ją do sióstr Trung. Trung-trac oraz Trung-sch zapisały się w historii Wietnamu, gdy przekonały Wietnamczyków by stawili opór Dynastii Han, prawie 2000 lat temu. Jeden z braci Thuca, jej mąż był, głową Can Lao - politycznego ruchu i tajnej policji wspierającej rząd Diema. Madame Nhu uczyniła wiele by wesprzeć Katolicką Akcję. Pracowała nad zdelegalizowaniem aborcji, antykoncepcji oraz publicznych okazji, które prowadziły by do pokusy tj. sale tańca, walki zwierzą, konkursy piękności, itp. Co więcej, i był to jeden z powodów dla których była celem ataku mającego pozbawić ja życia, była jej skuteczność w doprowadzaniu do zamknięcia domów publicznych oraz ośrodków sprzedaży i zażywania opium. Mniej niż miesiąc wcześniej publicznie stwierdziła: "Nie wiem czemu Amerykanie nas nie lubią. Czy to dlatego, że świat jest pod władzą zaklęcia, zwanego liberalizmem? Wasze własne społeczeństwo, tu w Ameryce, nie jest tak antykomunistyczne, jak jest nasze w Wietnamie." Syjonistyczno-masońska prasa potraktowała Madame Nhu tak jak dekadę wcześniej senatora Josepha McCarthy'ego. Zbagatelizowała zagrożenie komunizmem, usiłowała wyśmiać i oczernić Madame Nhu. Nazywano ją "Smoczą Panią". Jedno jest pewne - nie bała się wyrażać swojego zdania. Podróżowała po całych Stanach z intencją ujawnienia okrucieństw w  Wietnamie, na które pozwalał Kennedy. Gdy usłyszała o śmierci ukochanego, oświadczyła w prasie: "Ktokolwiek ma Amerykanów za sojuszników, nie potrzebuje wrogów."  Stwierdziła również, że sprawy w Wietnamie staną się jeszcze bardziej ponure, a problemy USA na Dalekim Wschodzie dopiero się zaczynają. Następnie (już po zamordowaniu jej męża oraz szwagra), wraz z córką udała się do Rzymu, gdzie jest szwagier, Arcybiskup Thuc brał udział w obradach Soboru. Do Rzymu udał się również najmłodszy brat Arcybiskupa, Ngo-din-Luyen, służący dotąd w Londynie jako dyplomata. Znów byli razem. Arcybiskup starał się pocieszyć i uspokoić resztki swojej rodziny, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Wiedział jednak, że będzie inaczej.

    Po latach, Madame Nhu, wypowie słowa, odzwierciedlające daremność szaleństwa modernistów. Powie: "Jeżeli ktoś nie ma odwagi potępić, jeżeli ktoś kłania się szaleństwu i głupocie, jak można oczekiwać by poradził sobie z innymi błędami ludzkości, eksploatowanymi w ten sam sposób przez Komunistów?". Mówiła zarówno o polityce jak i religii. Ktoś bezmyślny mógłby zapytać, czy słyszała kiedykolwiek o czymś takim jak "dialog", który wydaje się być powodem zarówno dalszego upodlenia dzisiejszego społeczeństwa, jak i odrzucenia Społecznego Panowania Jezusa Chrystusa, Króla wszystkich narodów.

piątek, 7 grudnia 2012

Thuc: Życie - część jedenasta

    Niefortunnie, ta zewnętrzna, entuzjastyczna spontaniczność Katolików, ze względu na komunistyczną infiltrację buddystów, obróci się przeciw Diemowi. Vietcong Ho Chi Minha znał obronę Prawdziwej Wiary prowadzoną przez Diema i próbował zapędzić go do rogu z którego nie będzie mógł uciec. Minh właśnie wyeliminował jednego z braci Ngo - Khoi. Okazja nadarzyła się podczas buddyjskiego święta, gdy buddyjskie flagi nie mogły być wywieszane - kilka osób oblało się benzyną. Zamiast uznać za szaleńców, zachodnia prasa przedstawiła ich jako ofiary. Autorytet Diema zaczął się rozpadać. Władza prasy - masońsko-syjonistycznej czwartej władzy. Amerykańskie interesy, jak zawsze dwulicowe. Za plecami Diema, spiskowano z jego generałami planując przewrót. Istotną rolę odegrał Henry Cabot Lodge. JFK poinstruował Lodge'a, by Diem oraz jego rodzina nie ucierpieli, lecz zostali wywiezieni z kraju. Nie takie jednak były plany Wietnamskiego Sanhedrynu i CIA. W ówczesnym czasie operacjami CIA dowodził Lou Conein, zadeklarowany wróg Katolicyzmu. Zamach został przeprowadzony pomimo zastreżeń starszych oficerów CIA, takich jak Sherman Kent, William Colby, Szef Działu Dalekiego Wschodu, Huntington Sheldon, R. Jack Smith, czy DCI (Dyrektor Centralnego Wywiadu) John McCone. Obawiali się oni reperkusji oraz niestabilności, która zostanie wywołana. Mądra rada, której nie posłuchano.


Zdjęcie powyżej zostało wykonane pięć dni przed śmiercią Diema. Podczas świętowania rocznicy Republiki Wietnamu uśmiecha się złowieszczo, wiedząc, że dni Diema są policzone.
Poniżej generałowie, którym zapłacono umoczone w krwi pieniądze.


Od lewej do prawej: generał Duong Van Minh, który dowodził coup d'tat (fr. zamach stanu). Po zamachu zdradził własnych ludzi, stojącego obok niego generała Le Van Kim oraz generała Tran Van Don (najbardziej po prawo). Morderstwa zlecił general Mai Huu Xuan. Wybrano dzień zmarłych - 2 listopada. Brat Diema, Nhu, w ostatniej chwili został zaalarmowany napisem na murze i razem z bratem schronili się w kościele Św Franciszka Ksawerego, gdzie pojednali się z Bogiem. Zapewniony przez wybitnego parafianina, chińskiego biznesmana, że ten może go wydostać z kraju, wezwał limuzynę by odeskortowała ich na lotniska. Zamiast tego podjechał wojskowy van i zabrał braci. Wg odtajnionych niedawno dokumentów Pentagonu, jeden z wrogów Diema, kapitan Nhung, rozkazał zatrzymać vana obok mostu kolejowego. Gdy pociąg przejeżdżał, Diem oraz Nhu zostali zastrzeleni. Krótko potem bezpieczna podróż została obiecana również ich bratu Can, jeżeli tylko się podda. On również został zdradzony i zginął naprzeciw strzelającego oddziału z różańcem w dłoni, instruując strzelców by mierzyli wysoko, wskazując na swoje serce.
    Po obaleniu rządów Ngo-dinh-Diem, Ameryka ledwie trzy tygodnie później również będzie w żałobie - Kennedy ginie w Dallas. Podobnie stało się na Kubie. Pozbyto się Baptisty, pojawił się Castro.
Co więcej, Lyndon Baines Johnson (doskonały odpowiednik Giovanni Montiniego, jeżeli chodzi o brak spójności i zaufania) poprowadzi USA w wojnę, która będzie kosztować Amerykę życie ponad 60 000 obywateli. Dziesięć lat później Wietnam został sprzedany Komunistom - w, (gdzieżby indziej) Paryżu. Zarówno Ameryka jak i moderniści wewnątrz struktur Kościoła sprzedawali ludzi. O, tak, chwała aggiornamento i demokracji!

Thuc: Życie - część dziesiąta

    Diem nie próbował zachować Camelotu, ale sposób życia wszystkich Wietnamczyków. Pomiędzy milionem uciekającym z Północy od Komunistów, było ponad sto tysięcy Rzymskich Katolików, którzy pomogli założyć Katolicki azyl w Annam i na południu. W eksodusie brało udział również wielu buddystów. Diem nie był jednak synkretystą i jasno wyrażał, że jest Katolikiem. Precedens został ustanowiony 5 czerwca 1963 roku, kiedy miała miejsce zaimprowizowana ceremonia dla uczczenia powracającego z Rzymu Arcybiskupa Thuca, gdzie brał udział w Procesji Bożego Ciała. Wietnamscy Katolicy byli w żałobie - zmarł Jan XXIII. Potrzebowali wyrazić swoje emocje. Katolickie flagi były wszędzie. Ekscelencja był trochę zakłopotany tym wszystkim, ze względu na czas interregnum. Wierząc jednak, że to zjednoczy Wietnamczyków, zezwolił. Obawiający się poprzednio wojny religijnej, to Thuc.przekonał lokalne władze by zakazały wywieszania buddyjskich flag w czasie buddyjskich świąt. Jedem z głównych powodów tego edyktu był taki, że niektórzy używali tych flag jako ubrań w których wysłuchiwali Mszy. W swojej autobiografii Arcybiskup wspomina o braku ubrań, jako jednym z powodów dla którego część parafian nie pojawiała się na Mszy. Pomysłowość sprawiła, że zaczęto używać flag francuskich: chłopcy nosili czerwony jako spodnie, dziewczynki niebieski jako spódnice. Biały był używany do welonów i innej odzieży. Gdy było to konieczne, był farbowany na czarno. Niektórzy zaadoptowali ten sam pomysł, używając flag buddyjskich, lecz było to oczywiste, również dla Jego Ekscelencji, że świętokradztwem jest nosić pogański symbol w obecności Króla Królów. Najpraktyczniejszym sposobem upewnienia się, że nie będzie mnóstwa buddyjskich flag, które mogą zostać skonfiskowane i przeznaczone na ubrania, było nie wywieszanie ich. Edykt przeszedł i niewielu o nim myślało dopóki Katolickie flagi nie zostały wywieszone by uczcić powrót Thuc oraz oddać honor Janowi XXIII. Nie wielu wiedziało o zdradzie Roncalliego. Świętowanie na ulicach Południowego Wietnamu nie trwało długo.

czwartek, 6 grudnia 2012

Thuc: Życie - część dziewiąta

    Księża i parafianie pokochali biskupa Thuca. Pewnego dnia udostępnili mu starego Citroena, gdy zdali sobie sprawę, że prehistoryczny rower, który otrzymał nie zda się na wiele. Na wzór Proboszcza z Ars, Jana Marii Vianneya, biskup Thuc upewnił się, że jego księża dążą do świętości. Poprosił Dumortiera o dodatkowego księdza. Ten przysłał... seksualnego przestępcę. Tak, już wtedy, moderniści zinfiltrowali Kościół i przechowywali tych łotrów, którzy gorszą dusze. Thuc odesłał go z powrotem. W przeciwieństwie do większości współczesnych biskupów Novus Ordo, nie godził się na księży, którzy byli przyczyną skandalu lub sieli spustoszenie wśród wiernych. Jak Arcybiskup napisał w swojej autobiografii - nie oznaczało to, że jego księża byli święci - daleko od tego, ale wszelkie sprawy rozwiązywał dyskretnie. Dodatkowo wprowadził comiesięczne rekolekcje dla księży. Trwały one od 7 rano do południa. Pomagały pozostać na ścieżce prostej i wąskiej. Była to mądra i rozważna praktyka, którą kontynuował jako Arcybiskup Hue. Codziennie rano odprawiał Mszę Świętą, po czym udawał się do Phu-Cam, gdzie zanosił Komunię Świętą swojej drogiej mamie. Jego liczne akty miłosierdzia pewnego dnia staną się legendarne, gdy jego historia stanie się bardziej znana, a więcej szczegółów dotyczących jego heroicznego miłosierdzia wobec rodziny, przyjaciół oraz wrogu zostanie odkrytych.
    Mówiąc o wrogach.... zwierali szyki. Zarówno wewnątrz Watykanu, po odejściu Piusa XII, jak i z północy, poprzez komunistyczna infiltracją Wietnamu. Również polityka miała znaczenie, zwłaszcza jeżeli chodzi o Watykan. Jan XXIII sprzyjał Komunistą - było to widać w lękach Rzymu spowodowanych tym, że Diem był zbyt przeciwny Komunizmowi. Z powodu Ostpolitik, inne zakony zostały poinformowane by trzymały się z daleka od Arcybiskupa Thuca, gdyż jego brat był Prezydentem Południowego Wietnamu. Pewne osoby w kurii, przekazały te lęki i uprzedzenia Giovanni Montiniemu latem 1963 roku. Zamiast spotkać się lub choćby wysłuchać Arcybiskupa Thuca, Paweł VI blisko z związał się z jawnym masonem Henrym Cabot Lodgem, który zastąpił sprzyjającemu Diemowi ambasadora Fritza Noltinga. Jak widać, miała miejsce zmowa masonów, modernistów oraz komunistów, wspólnie pracujących dla celów przeciwnych Socjalnemu Panowaniu Chrystusa. Humanistyczny porządek stał się główną inicjatywą soborowego kościoła, w ten sam, sprzeciwiający się dogmatowi Wiary synkretyczny sposób, w jaki Benedykt XVI woła o pokój.
    Pomimo jakichkolwiek przywar jakie Diem mógł posiadać, zawsze był obecny i gotów wspomagać swojego brata w Katolickim wychowaniu, w perspektywie zachowania oraz rozkrzewienia Wiary jako absolutny priorytet. Nie ma potrzeby stwierdzić, że było to coś, co nie podobało się ani Komunistom, ani zachodniej, masońsko-syjonistycznej prasie. Nie było to również po myśli politycznej maszyny, która przygotowywała wojnę mającą za zadanie m.in. pokrycie rosnącego handlu narkotykami, które odegrają gorzką rolę w ogłupianiu i paraliżowaniu Ameryki. Była to również okazja dorobienia się na wojnie, jako, że kończył się urobek Wojny. Koreańskiej. USA potrzebowały również ustabilizować się na dalekim wschodzie. Z powodu strachu przed coraz silniejszymi Chinami oraz miskoncepcji, że demokracja zawiera wszystkie odpowiedzi, USA wybrały Wietnam, podczas, gdy Francuzi się tchórzliwie wycofali, umywając ręce od całego bałaganu. Diem był najstabilniejszy, co sprawiło, że, wraz z rekomendacją kardynała Francisa Spellmana, Dwight D. Eisenhower oraz amerykańska koalicja wspierali go przeciwko Bao-Dai, tak długo, jak służyło to ich interesom. Do dnia dzisiejszego Amerykanie nie rozumieją wschodniej mentalności i dlatego, ponownie, wpadają w kłopoty.
    Dzięki rewolucji w Rzymie, a później na zachodzie w obyczajach i moralności, generacja "ja" ujrzała światło dzienne. Wielu mówi, że "Camelot" odszedł ze śmiercią Johna Fitzgeralda Kennedego. Cóz... nie był on królem Arturem, bardziej kobieciarzem Sir Lancelotem albo gorzej, całkiem możliwe, że Mordredem.. 

Prawdziwy koniec "Camelotu", mimo, że długiego niszczenia, miał miejsce pięć lat wcześniej -
9 października 1958 roku, gdy zmarł Pius XII.

środa, 5 grudnia 2012

Thuc: Życie - część ósma

    Jego starszy brat Ngo-dinh-Kho został właśnie zamordowany - pochowany żywcem, ponieważ odmówił współpracować z pierwszym Komunistycznym rządem Wietnamu. Takie traktowanie było typowe dla wschodniej polityki komunistów. Pozostali trzej bracia Ngo-dinh-Can, Ngo-dinh-Nhu oraz Ngo-dinh-Diem byli gorliwymi Katolikami. Podczas, gdy Thuc rósł w kościelnych szeregach, Diem rósł w szeregach rządowych. Gdy król został obalony, Diem został wybrany przez ludzi na Prezydenta Południowego Wietnamu - Ojca Republiki Wietnamu. Diem, tak jak jego brat Thuc również rozpoczął seminarium. Nie mógł jednak jeść ryb. Z tego powodu powiedziano mu, że ma opuścić nowicjat, gdyż alergia będzie miała wpływ na jego posługę. Wbrew propagandzie masońsko-sionistycznych mediów na zachodzie, Diem był kochany przez lud, a Wietnam rozkwitał pod tym samym systemem, jaki został uprzednio opisany.
    Dzięki wyrachowanej chciwości Apostolskiego Wikariusza Saigonu biskupa Dumortiera, który prawdę mówiąc nie postępował uczciwie, dając Thucow tylko to czego sam nie chciał - tj. same odpadki, nie było funduszów na budowę seminarium lub uczelni. Pomimo tych przeszkód, Stolica Apostolska w środkowych latach 50tych, zażyczyło sobie niemal niemożliwego: wybudować uniwersytet. Thuc powierzył to zadanie Naszemu Panu i Jego Błogosławionej Matce i dzięki Opatrzności założył na Uniwersytet w Dalat. Uczelnia znajdowała się na płaskowyżu, gdzie pogoda był wiecznie wiosenna, a wody było pod dostatkiem. Poniżej znajdowały się sosny, coś unikalnego dla tego klimatu.
    Wkrótce kierował wspaniałą uczelnią używając sprytu oraz kontaktów. W ciągu jego życia, nikt nie mógł oskarżyć Arcybiskupa Thuca, że nie jest osobą, która może wykonać powierzone sobie zadania. Był bardzo przedsiębiorczy, co bardzo mu się przydało, gdy na nieużytkach w centrum Sajgonu zbudował seminarium , które stało się skarbem. Dopiero wtedy Dumortier chciał czegoś co oddał i z czym początkowo nie chciał mieć do czynienia.
    Ta kwestia, będąca częścią prawa kościelnego oraz tradycji w połączeniu z życzeniami Congregatio de Propaganda Fide, Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (obecnie - Congregatio pro Gentium Evangelizatione, Kongregacja Ewangelizacji Narodów i Krzewienia Wiary), stwierdzającym, że jeżeli lokalny biskup otrzymywał do pomocy biskupa misjonarza, przekazywał mu te obiekty, które były w dobrze rozwinięte. Dumortier myślał inaczej i dawał Thucowi odpadki tego co miał. Thuc znosił nadużycia i obelgi dopóki Dumortier nie zażądał zbyt wiele. Sprawa trafiła do Rzymu, gdzie Thuc został uniwinniony, co rozwścieczyło Dumortiera jeszcze bardziej - był Francuzem, a Thuc Wietnamczykiem.
Zwycięstwo Thuca w Świętej Rocie spowodowało złe nastawienie, które nie tylko odnalazło swą drogę z powrotem do Rzymu wraz z plotkami i kłamstwami, ale dotarło również do tych odwiedzających Rzym.
    Pomimo tych trudności i  zazdrości, biskup Thuc traktował wszystkich jak przyjaciół. To, w skrócie, może wyjaśniać czemu został kilkakrotnie wykorzystany - zarówno przed, jak i po Watykańskim Drugim. Wierzył, że ludzie są uczciwi.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Thuc: Życie - część siódma

    Nie wolno zapomnieć o współpracy między komunistami, masonami a Kościołem, w której osobisty udział wzięli zarówno Angelo Roncalli jak i Giovanni Montini. Obaj, jako nuncjusze bywali w kręgach masońskich i komunistycznych. Ten sam humanizm potępiony przez papieży od Pawła IV do Piusa XII, był dokładnie priorytetem wybranym przez JXXIII oraz PVI. By nie wspomnieć o człowieku komunistów w Polsce - nie kto inny, lecz Karol Wojtyła we własnej osobie. Podczas, gdy prymas Wyszyński był ograniczany, blokowany ze względu na swoją opozycję zarówno wobec komunistów jak i wobec Ostpolitik Pawła VI, Karol Wojtyła wręcz przeciwnie. Wystarczy wspomnieć wyjazdy za granicę, wykłady w Rzymie, czy wreszcie kapelusz kardynalski. Po raz pierwszy w swojej historii Polska miała dwóch kardynałów. Powody zaistnienia takiej sytuacji potwierdza również znany wróg masonerii w Kościele, pobłogosławiony przez o. Pio, ks. Luigi Villa (RIP).
    W 1960 roku, francuski arcybiskup Jean-Baptiste Urrutia, który był Arcybiskupem Hue od 1948 złożył swoja rezygnację. Jan XXIII, który swego czasu był nuncjuszem oraz nie miał praktycznie żadnego pojęcia o oriencie, na zwolnione stanowisko wybrał ówczesnego biskupa Thuca. Jego Ekscelencja, tak opisuje swoją wizytę w Stolicy Apostolskiej. Zabrał ze sobą dziesięciu swoich biskupów  a Roncalli dosadnie zapytał: "Co to jest, ten "Wietnam"?" Prawdziwie bez pojęcia. Arcybiskup napisał: "I Jan XXII był Wikariuszem Tego, który 2000 lat temu powiedział: "Znam moje owce, i one mnie znają". Nie powinno być zaskoczeniem, to, że Paweł VI był negatywnie nastawiony do mojej rodziny, a zwłaszcza do mnie, tak bardzo, że wręcz narzucał moją rezygnację ze stanowiska arcybiskupa, przed osiągnięciem wieku ustalonego, jako wiek emerytalny dla biskupów. W moje miejsce mianował jednego ze swoich ulubieńców przesiąkniętego filozofią "otwarcia się na Wschód"." Mowa o Arcybiskupie Philippe Nguyen-Kim-Dien, który został konsekrowany przez Arcybiskupa Thuca, kilka godzin po tym jak Arcybiskup Drapier konsekrował Thuca, ale nie miał dość czasu lub energii by konsekrować innych biskupów, więc pozostawił to Thucowi. To tyle, jeżeli chodzi o poświęcenie i zaangażowanie ze strony Drapiera. Znanym faktem było to, że Dien sympatyzował z komunistami oraz sabotował wszystko co Thuc przedsięwziął. Wiedział o tym również Paweł VI. Według oficjalnych zapisów Arcybiskup Thuc był Arcybiskupem Hue od 1960 do 1968 roku, gdy przez Pawła VI został zmuszony do rezygnacji. Wspomniany, 30 września 1964 roku, umieścił Diena jako Arcybiskupa Coaudiotora Hue. Dien był szpiegiem Pawła VI w związku z umierajacym aggiornamento Paktu z Metz, wstrętnego porozumienia, którego częścią był również Montini. W sierpniu 1962 roku, razem z kardynałem Tissierantem (sympatykiem zarówno Modernizmu jak i Komunizmu), podpisali poufny pakt z Sowietami, reprezentowanym przez KGBowskiego Metropolitę, Nikodema. Sobór Watykański Drugi nie potępił Komunizmu, Fatima została zdradzona. Miliony zostały zamordowane za żelazną kurtyną. Cóż... sprzedawał KGB Jezuitów, czemu miałby nie sprzedać KGB innych.... 
Ta zdrada świętej Matki Kościoła miała miejsce w domu biskupa Metz - Johna Schmitta.

Podobne zmowy i konszachty obecne były również przy zdradzaniu Arcybiskupa Thuca w najbardziej gorzkie i przykre sposoby.

piątek, 30 listopada 2012

Thuc: Życie - część szósta: mandat apostolski

    8 stycznia 1938 roku, Jego Świętobliwość Pius XI utworzył Wikariat Apostolski Vinh Long w południowo-zachodnim koniuszku Wietnamu. Pius XI osobiście wybrał Pierre Martina by został tam nowym biskupem. Wysłał swojego emisariusza Arcybiskupa Antonio Fernand Drapier, Apostolskiego Delegata Indochin, by konsekrował Biskupa Thuca. Jego rodzina była obecna podczas tego chwalebnego wydarzenia. Na zdjęciu widzimy biskupa Thuca.  Kilka miesięcy później młody biskup powrócił do Rzymy, gdzie miejsce miałą prywatna audiencja z Jego Świętobliwością. Od 259ego następcy św. Piotra, oraz ponownie, od 260ego następcy kilka lat później, otrzymał mandat apostolski w czasie wielkiej konieczności, gdy komunikowanie się będzie niemal niemożliwe lub trzódka znajdzie się w niebezpieczeństwie. W grudniu 1983 roku, opisując co radził konsekrowanym przez niego Wietnamskim biskupom, w wypadku, gdyby Komuniści kiedykolwiek przejęli kontrole, napisze: "nie ujawniać imion nowo wyświęconych księży, zażądać od Stolicy Apostolskiej pozwolenia dla każdego Biskupa do wyznaczenia jednego lub dwóch następców bez zwracania się do Stolicy Apostolskiej w wypadku zerwania łączności z Watykanem." To racjonalne uzasadnienie będzie mu służyć w czasie Wielkiej Apostazji, gdy zda sobie sprawę, z totalnego załamania komunikacji z Watykanem, gdyż ludzie kierujący Rzymem podczas Soboru oraz po nim sprzedali Chrystusa.

Thuc: Życie - część piąta

   Wiedząc o tym lub nie, większość sprzedała się rytowi uczynionemu przez człowieka, rytowi masońsko - modernistyczno - pogańsko - protestanckiemu. Rytowi wymyślonemu przez Masona 33 stopnia Annibale Bugniniego oraz wspartemu przez Giovanni Montiniego, nakazującego wprowadzenie nieprawowiernego rytu. Tylko kilku biskupów się sprzeciwiło, wszyscy zachwiali się tego lub innego razu, pod potężnym wpływem soborowców nie znających granic jeżeli chodzi o kłamstwa. Podążało to za Arcybiskupem Thuciem przez całe jego życie. Jak napisał Biskup Louis Vezelis OFM: "Gdy kłamstwo już dokona swej pracy, prawda musi ciężko i długo pracować by je usunąć. Kłamstwa lecą jakby na skrzydłach, a prawda powoli kuśtyka za nimi. Taki jest smutny los ludzkości." 

Kalumnie z którymi żył Arcybiskup były jego krzyżem przez ostatnie 21 lat jego życia.


    Podczas gdy jego bracia rośli w randze rządowych przedstawicieli wewnątrz wioski, Pierre Martin usłyszał inne wezwanie oraz wstąpił do Niższego Seminarium mając ledwie dwanaście lat. W swojej autobiografii napisał: "Zaakceptowałam moje duchowe powołanie bez wahania, jako moją stację bojową w tym świecie. Nie miało znaczenia, gdzie będzie mój posterunek, nie miało znaczenia jak umrę." Powiedziane jak na prawdziwego żołnierza Chrystusa przystało.
    Po ośmiu latach przygotowań i studiów zdał do Wyższego Seminarium w Hue. Był rok 1917. Ten sam w którym Matka Boża objawiła się w Fatimie i ten sam w którym Eugenio Pacelli został konsekrowany na biskupa w Kaplicy Sykstyńskiej, 13ego maja. 20 grudnia 1925 roku, Apostolski Wikariusz Hue, biskup Eugène-Marie-Joseph Allys, wyświęcił 28 letniego Pierre Martina na kapłana. Po święceniach, przyszły Arcybiskup, został skierowany do Paryża, na Sorbone, gdzie jego znajomość francuskiego pomogła mu równie bardzo, jak przy posługiwaniu (ministrowaniu) Wietnamczykom repatriowanym w Mieście Świateł. Został mianowany profesorem. Po rocznym piastowaniu stanowiska został immatrykulowany na Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie, gdzie uzyskał doktoraty z teologii, filozofii oraz prawa kanonicznego. Jak widzimy, nie był głupim, apatycznym człowiekiem. Był człowiekiem bardzo wykształconym i nader praktycznym. W wieku 30 lat triumfalnie powrócił do Hue, gdzie został mianowany profesorem zarówno na Uniwersytecie jak i w Wyższym Seminarium Duchownym.