Pokazywanie postów oznaczonych etykietą De Pauw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą De Pauw. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 29, ostatnia.


Mam nadzieję i modlę się, aby Ojciec Święty wkrótce dał nam przywództwo i byśmy już dłużej nie musieli dokonywać wyboru pomiędzy establishmentem kościoła soborowego oraz prawdziwym, realnym Kościołem Katolickim. Ale, zmuszony do wyboru pomiędzy oficjalnym kościołem soborowym oraz realnym Kościołem Katolickim, już dokonałem mojej decyzji, panie i panowie.

Przeciwko oficjalnemu kościołowi soborowemu i za oficjalny Kościół Katolicki!

I nie mam najmniejszej wątpliwości, wobec Boga i świata, że podejmując tą decyzję, jednocześnie zdecydowałem za Chrystusa i przeciwko Antychrystowi - tak nam dopomóż Bóg.

piątek, 14 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 28


W tym momencie, jesteśmy praktycznie opuszczeni, panie i panowie. Nasz Ojciec Święty cierpi bardziej niż mówią wam gazety. Fizycznie, jest w znacznie gorszej sytuacji niż mówią nam gazety. Psychicznie, cierpi ogromnie. I jeżeli przekazałbym wam jeden procent informacji, które otrzymałem z Rzymu, pomyślelibyście, że pisałem horrory dla Alfred Hitchcocka.

Módlmy się za Kościół oraz również za Ojca Świętego, panie i panowie. Dokładnie teraz jesteśmy prawdziwymi Katolikami, jesteśmy jak dzieci opuszczone przez naszych duchowych przywódców. Teraz możemy tylko walczyć tak jak wam wyjaśniłem oraz modlić o ten dzień, w którym nasz cierpiący Najwyższy Pasterz, ponownie otworzy swe ramiona i z powrotem umieści tiarę na swojej głowie - nie biskupią mitrę - ale tiarę, i pozwoli nam mieć satysfakcję ponownego wykrzyczenia do całego świata: "Dzięki Bogu, znów mamy Papieża!"

I mam nadzieję oraz modlę się o to, że będzie to Paweł VI przemieniony w nowego Piusa X. Widziałem go, uważam, że to może zostać zrobione, panie i panowie. Ale jeżeli się to nie stanie, wtedy będziemy musieli tymczasowo kontynuować dla papieża i przeciwko biskupom, którzy nas zdradzili.

Nie wahajcie się, panie i panowie, zapytać mnie dokładnie teraz, jak usprawiedliwiam taką pozycję dla samego siebie i sugeruję innym zrobić tak samo. Widzę wasze oczy. To pytanie jest dokładnie tam. "Jak możesz usprawiedliwić to, co nam tutaj powiedziałeś?" Pytanie jest tam i macie doskonałe prawo, macie obowiązek, zapytać mnie: "Jak to usprawiedliwisz?" Panie i panowie, to moja odpowiedź: stanowisko, które zająłem jest usprawiedliwione na tylko jednej podstawie. Tej podstawie...

Dokładnie 25 lat temu, wieczorem przed moimi święceniami na kapłana, umieściłem dłoń na Bożej, świętej Ewangelii. I stojąc przed moim Bogiem = moim żyjącym Bogiem - wystawionym Najświętszym Sakramentem, z niedaleką statuą Jego Niepokalanej Matki spoglądającej w dół na mnie, uroczyście oświadczyłem:

"Tą Katolicką Wiarę, którą obecnie dobrowolnie wyznaję i do której prawdziwie przylegam, tą samą obiecuję, ślubuję i przysięgam zachowywać oraz wyznawać z pomocą Bożą, w pełni, nieskażoną oraz mocną stałością do ostatniego oddechu mojego życia. Będę starał się najlepiej jak potrafię, aby ta sama wiara była wspierana, nauczana oraz publicznie wyznawana przez przez tych wszystkich mi powierzonych."

To wyznanie wiary, panie i panowie, złożyłem, ślubowałem i przysięgałem jako młody ksiądz 25 lat temu. To same wyznanie wiary złożyłem, ślubowałem i przysięgałem, gdy Kościół w akademickim świecie promował mnie na Doktora Prawa Kanonicznego. To samo wyznanie wiary złożyłem, ślubowałem i przysięgałem przez 13 kolejnych lat szkolnych, gdy Kościół mianował mnie Profesorem Teologii oraz Prawa Kanonicznego, bym nauczał jego młodych księży. To samo wyznanie wiary złożyłem, ślubowałem i przysięgałem, gdy Kościół wybrał mnie do wzięcia udziału w ostatnim Soborze Ekumenicznym.

Panie i panowie, mój Kościół nie może mnie dziś prosić bym zaprzeczył temu, co sprawił bym obiecał, ślubował i przysiągł wczoraj. Obiecałem, ślubowałem i przysięgałem to wczoraj, obiecuję, ślubuję i przysięgam to dziś, i jutro, i pojutrze, i ostatniego dnia mojego pobytu tutaj.

czwartek, 13 czerwca 2013

De Pauw: Pionier - część IV

Podczas Soboru, Sekretarz Stanu Amleto kardynal Cicognani, osobiście promuje go na prałata domowego. Otrzymuje tytuł Monsignora. Zostaje mu przyznany Srebrny Medal Pawła VI jako "znak wdzięczności doceniającej pracę księdza De Pauw."

Francis kardynał Spellman nazywa go "najlepiej poinformowanym człowiekiem w okolicy". Pracuje jako akredytowany dziennikarz, reprezentujący belgijską gazetę, tą samą, której redaktorem naczelnym był jego ojciec. 

Po trzech latach pracy jako profesor w Mount St. Mary's, zostaje przeniesiony z diecezji Ghent do archidiecezji Baltimore.

15 marca 1965 walka o Prawdę i Tradycję wchodzi w nowy etap - na konferencji New York City ks. Gommar publicznie ogłasza powstanie Catholic Traditionalist Movement.

16 listopada 1965 roku, Stolica Apostolska umieszcza go pod jurysdykcją biskupa Tivoli-Rome.

Odwiedza Belgię, Anglię, Francję, Niemcy, Holandię, Włochy oraz Szwajcarię. Pragnie zorganizować katolików w jeden zjednoczony ruch o światowym zasięgu.

W 1967 zostaje wybrany do godności biskupiej. Odpowiada:
"Dziękuję, ale nie, dziękuję... Mimo, że wybranie mnie do przyjęcia na pierwszy rzut oka ważnych konsekracji biskupich, przez wielu tradycyjnych katolików mogło by zostać przyjęte z zadowoleniem, muszę bezwzględnie odmówić, gdyż wciąż były by to schizmatyckie konsekracje biskupie... Urodziłem się Rzymskim Katolikiem... Zostałem wychowany na Rzymskiego Katolika... Zostałem wyświecony na Rzymskokatolickiego Kapłana.... I poprzez łaskę Bożą oraz wsparcie podobnie myślących przyjaciół, planuję umrzeć jako Rzymskokatolicki "Sacerdos in Aeternum"... Niech Bóg się zmiłuje nad Swoim Kościołem." Podpisano w New York City, 1-ego sierpnia 1967 roku

14 marca 1968 roku Antonio Kardinal Bacci, światowej sławy latynista, głowa Archiwów Watykańskich, poprzez doręczony do rąk własnych list oraz nagranie po łacinie, wyraża księdzu De Pauw swoje "gorące gratulacje" za jego "mądrą i gorliwą obronę języka łacińskiego oraz Chorału Gregoriańskiego" oraz zachęca go do kontynuowania obrony oraz promowania tej najstosowniejszej sprawy.

23 czerwca 1968 roku zostaje otwarta kaplica Ave Maria w Westbury, Long Island, New York. Staje się pierwszą i jedyną na świecie publicznie funkcjonującą tradycyjną Rzymskokatolicką parafią. 10 sierpnia zostaje poświęcona przez biskupa Blasiusa Sigibalda Kurza

z biskupem Kurzem
26 lipca 1970 roku, gdy "Wietnam" nie był zbyt popularnym słowem w Amerykańskim słowniku, w kwaterze główne CTM erygował pierwszy monument w stanie New York, poświęcony tym, którzy walczyli w Wietnamie. Otrzymuje za to osobiste podziękowanie prezydenta USA Richarda Nixona.

Alfredo Ottaviani, od 4 lutego 1965 roku do 1 stycznia 1979 roku, roku śmierci kardynała, utrzymuje prywatną korespondencję z ks. De Pauw.

Jan Paweł I, trzy dni po swojej inauguracji. przesyła mu głębokie podziękowanie za lojalność oraz miłość.
W 1980 roku zaczyna publikować " QUOTE... ...UNQUOTE".

12 marca 1987 roku, zostaje przyjęty w Białym Domu, w Owalnym Biurze w Waszyngtonie, przez prezydenta Ronalda Reagana.

W roku 1989, od Ronalda Reagana, otrzymuje ręcznie napisany list. Tego samego roku publikuje swoje najbardziej kontrowersyjne dzieło - "The Challenge of Peace through Strength".

W latach 1990-91 otrzymuje podziękowanie od prezydenta Busha, Sekretarz Obrony Dick'a Cheney'a, Generała Colin'a L. Powel'a, Generałą H. Norman'a Schwarzkopf'a (dowodzący operacjami Desert Shield i Desert Storm), Generała A.M. Gray'a (dowodzący oddziałami Marines), Generała Majora James'a H. Johnson'a. Wiceprezydent Dan Quayl przyjmuje go w Białym Domu i osobiście składa podziękowania. Kilka dni później 26 kwietnia wysyła osobisty list.

W roku 1992 podziękowania i wyrazy uznania składają m.in. George Bush, Ronald Reagan, były Sekretarz Obrony Caspar W. Weinberger oraz Generał Daniel O. Graham.

Rok 2000 przynosi kolejne odznaczenia. Międzynarodowe Centrum Biograficzne, Cambridge, Anglia wpisuje go na listy:
- Ludzie Milenium
- Dwa Tysiące Wybitnych Uczonych XX Wieku
- Wybitni Mówcy Świata

12 kwietnia 202 roku celebruje 60 lecie kapłaństwa. Ze względu na śmierć osoby należącej do rodziny Ave Maria Chapel podczas wydarzeń z 11 września 2001 oraz kilku członków Ave Maria Chapel oraz CTM służących w armii USA, ksiądz Gommar rezygnuje z publicznego świętowania.

Ksiądz Gommar pojawia się w wielu gazetach oraz publikacjach. Przyczynia się również do powstania wielu z nich, również encyklopedii oraz słowników encyklopedycznych.

Jest członkiem wielu związków, organizacji i stowarzyszeń. Z członkostwa w niektórych z nich rezygnuje w ramach protestu.

Ostatnią publiczną Mszę odprawa w Niedzielę Wielkanocną, 27 marca 2005 roku. Wyraźnie osłabiony, zostaje zapytany czy na pewno chce celebrować Mszę Wielkanocną. Odpowiada: "Muszę to zrobić, jestem gotów do drogi".

Wczesnym rankiem 6 maja 2005 roku ksiądz Gommar de Pauw, pionier walki o Tradycję, odszedł po wieczną nagrodę.

Opuścił świat zdrowy duchowo oraz mentalnie. W pokoju udał się na spotkanie ze swoim Stwórcą, któremu wiernie służył jako prawdziwy kapłan na wieki.

wtorek, 11 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 27


Ostatnia wiadomość, którą otrzymałem z Rzymu tydzień temu - w tym minionym tygodniu - była zła. Przekazuję ją wam taką, jaką otrzymałem. Ostatnia informacja jaką otrzymałem była taka, że papież Paweł VI będzie rezygnował po tym jak odzyska siły po operacji, że rzuca ręcznik i zaprasza kardynałów do wybrania nowego papieża. To nie jest plotka wymyślona gdzieś przez jakiegoś duchownego; jest to informacja, którą otrzymałem z - używając frazesu - zwykle bardzo wiarygodnych źródeł w Watykanie.

Jeżeli to jest prawda, dokąd pójdziemy, jeżeli odtąd przez następny miesiąc, prawdą okaże się, że Ojciec Święty będzie bezsilny, fizycznie i może również mentalnie? Co oni mu zrobili? Nie wiem, ale ja, panie i panowie, ja po prostu nie mogę go potępić. Mogę jedynie modlić się za niego, tak jak napisałem w moim liście oraz błagać go by był papieżem i wyrzucił wrogów Kościoła na zewnątrz. Lepiej sobie poradzimy bez nich! Jednocześnie, panie i panowie, wystarczająco znam Teologię, wystarczająco Prawo Kanoniczne i wystarczająco Historię Kościoła by zdać sobie sprawę z tej ogromnej możliwości. Ale tak jak to jest teraz, moja lojalność - nawet więcej niż to - moje przywiązanie, ponieważ kapłan nie może zapomnieć zaszczytu, tak jak w moim przypadku, otrzymanego od papieża. Nie musiał przyjmować mnie osobiście nim wróciłem tu walczyć o prawdę i tradycję. Nie musiał tego robić, a jego doradcy zrobili wszystko co mogli, by przekonać go, że nie powinien tego robić. Jeżeli, z braku innego powodu, nie można zapomnieć spotkania twarzą w twarz z osobą, którą nadal szanuje i kocham jako Najwyższego Pasterza Kościoła... Wiem, że był słabym papieżem i brzydzę się niektórymi z rzeczy, do zrobienia których doprowadzili go jego doradcy i mój list do niego jasno to stwierdza!

"Ale," - tak jak to niego napisałem - "my Tradycyjni Katolicy - my wciąż mamy entuzjastyczną lojalność stłumioną w rezerwie naszych serc, którą my Tradycyjni Katolicy zarezerwowaliśmy wyłącznie dla naszego Najwyższego Papieża. Nie chcielibyśmy bardziej niczego innego, jak zapomnieć ostatnie cztery lata i okazać naszą lojalność wobec Pawła VI przemienionego w nowego Świętego Piusa X, który miał odwagę stawić czoła rzeczywistości istnienia wrogów w naszych własnych szeregach oraz integralność by ich potępić."

poniedziałek, 10 czerwca 2013

De Pauw: Pionier - część III

Po zaledwie trzech latach pracy jako profesor, zostaje mianowany dziekanem. Największym tegorocznym awansem jest jednak inny awans, wedle słów ks. Gommara, "ten który przyznał mi Wujek Sam". Obywatelstwo USA, przyznane 9 maja 1955 roku.

28 maja 1959 roku, z królem Baldwinem I Koburgiem
W roku 1960 zostaje wyniesiony do urzędu Sekretarza Generalnego Mount St. Mary's Corporation i staje się jedną z dwóch osób reprezentujących tą instytucję w jej unikalnej relacji z Departamentem Obrony USA.

Jest uznanym ekspertem w dziedzinie liturgii oficjalnym Mistrzem Pontyfikalnych Ceremonii. Asystuje m.in. Egidio kardynałowi Vagnozzi'emu, Apostolskiemu Delegatowi w Stanach Zjednoczonych.

Młody profesor teologii oraz prawa kanonicznego, w środowisku akademickim szybko staje się znanym i cenionym mówcą oraz uczestnikiem debat.

Weekendy oraz urlopy przeznacza na pracę duszpasterską w kościele św.Ignacego, Buchanan Valley, Pennsylvania.

W 1960 z rąk Majora Generała Armii Stanów Zjednoczonych,  otrzymuje "Certificate of Achievement" za "wybitny wkład w duchowy dobrobyt wojskowego oraz cywilnego personelu garnizonu Armii USA oraz United States Army War College w Carlisle, Pensylwania", gdzie służył jako zastępczy kapelan w roku 1960.

z biskupami podczas Soboru, od lewej do prawej: biskup Leo De Kesel z Ghent, Belgia, biskup Jorge Pflaum z Concepcion, Bolivia, biskup Blaise Kurz z Yungchow, Chiny oraz Nowy Jork.

Gdy lewicowy arcybiskup Baltimore, Lawrence Shehan, próbuje ograniczyć przywileje księdza Gommara, jako "osobistego eksperta" podczas Watykańskiego Soboru, Jan XXIII, 3 listopada 1962 roku promuje księdza De Pauw na "Ojca Soboru", wraz ze wszystkimi przywilejami przywiązanymi do tej pozycji, wliczając dyplomatyczny paszport Watykanu.

piątek, 7 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 26

 

Odmawiam wierzenia, że to co się obecnie dzieje, posiada aprobatę Ojca Świętego. Nie mogę w to uwierzyć. Papież, który pobłogosławił mnie, zachęcił do robienia tego co robię, papież, który zgodził się z każdym słowem, które do niego wypowiedziałem - ten papież nie mógłby być w pełni władz umysłowych teraz, gdy akceptuje sztuczną kontrolę urodzeń albo księży broniących publicznego łamania ich ślubów, eliminowania "Dziesięciu Przykazań", grania w piłkę w ateistami, komunistami i co tam jeszcze. Ten papież nie mógłby zaakceptować nowych teologów, którzy zaprzeczają Boskości Chrystusa, którzy żartują ze Zmartwychwstania Chrystusa, którzy ośmieszają Dziewictwo Najświętszej Matki, którzy teraz produkują dla ludzi podróbkę Mszy. Papież, którego spotkałem, nie mógłby tego zrobić! I dlatego po prostu nie mogę mówić przeciwko papieżowi Pawłowi VI! Wiem, że był słabym papieżem i Bóg świadkiem, powiedziałem mu to w moim liście do niego! Ale nie mogę wierzyć, że jest złym papieżem - po prostu nie mogę! Prawda, jest to możliwe.

Ale wciąż mam nadzieję, że Paweł VI, gdy odzyska siły - i modlę się o to - gdy odzyska siły, po swojej operacji, okaże się być, jeżeli nie nowym Świętym Piusem X, który potępił Modernizm (i on również, czekał siedem lat, nim go potępił), to wciąż mam nadzieję, że będzie nowym Liberiuszem - papieżem, który również był słabym papieżem przez pierwsze trzy, cztery lata swojego pontyfikatu, ale potem dołączył do tego, co pozostało z prawdziwego Kościoła Katolickiego.

Nadal nie mogę uwierzyć w to, że za 40 lat od teraz, nowy ekumeniczny sobór potępi papieża Pawła VI, tak jak Ekumeniczny Sobór Konstantynopolitański potępił papieża Honoriusza I, tymi słowami: 

"Wyklinamy Honoriusza, który nie spróbował uleczyć swojego Apostolskiego Kościoła za pomocą nauczania Apostolskiej Tradycji, ale poprzez głęboką zdradę, pozwolił na zbrudzenie nauczania Kościoła."

W taki sposób jeden papież został potępiony czterdzieści lat później. I w 683 - trzy lata później - Święty Papież Leon II, potwierdził to potępienie swojego poprzednika Honoriusza, poprzez dodanie tego wyjaśnienia: "Honoriusz..." nie nazwał go nawet papieżem. Powiedział:

"Honoriusz nie ugasił ognia heretyckiej doktryny od początku, ale raczej podsycił płomień poprzez swoją niedbałość."

Niektórzy ludzie mówią, że to samo spotka papieża Pawła VI. Mogę w to uwierzyć, panie i panowie. Modlę się i mam nadzieję, że nie jest to prawda.

środa, 5 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 25


Panie i panowie, wy matki i ojcowie szczególnie, musicie stać się drugim Matatiaszem. Odnoszę się tu do przykładu Matatiasza, który bronił wiary swoich Ojców, przeciwko establishmentowi swoich czasów, dla dobra swoich dzieci. I chciałbym wam przeczytać tą piękną, wieczną sztukę w trzech aktach, wziętych z Pierwszej Księgi Machabejskiej:

Akt I

W tym czasie powstał Matatiasz, syn Jana.. miał on pięciu synów... zobaczyli świętokradztwa, które się działy między ludem... i Matatiasz powiedział: Biada, biada mi, dlaczego się urodziłem? Czy po to, żeby oglądać upadek mego narodu i Świętego Miasta, i by tam mieszkać, gdy zostało wydane w ręce nieprzyjaciół? Święte miejsca wpadły w ręce cudzoziemców: Świątynia stała się podobna do człowieka bez czci, a naczynia jej chwały zabrano do niewoli. Wszystkie jej ozdoby zrabowano...  I oto wniwecz obrócona jest świętość nasza, piękność nasza i chwała nasza, a poganie je zbezcześcili. Na cóż więc nam jeszcze życie?

Wtedy do miasta przybyli królewscy wysłańcy, by zmusić do odstępstwa od praw ich Ojców. I wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Ale Matatiasz i jego synowie stali mocno. I wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami.


Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: Jeżeli nawet cały świat zgodziłby się na wasze nakazy, i każdy inny człowiek odstąpiłby od praw swoich Ojców, ja i moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z prawem naszych Ojców. Tak nam dopomóż Bóg, byśmy nigdy nie porzucili prawa i tradycji naszych Ojców.


Akt II

I każdy człowiek powiedział do swojego sąsiada: jeżeli uczynimy tak jak nasi bracia uczynili, i nie będziemy walczyć przeciwko tym ludziom, szybko wykorzenią nas z ziemi. I zdecydowali tego dnia, mówiąc: ktokolwiek przyjdzie walczyć przeciwko nam, będziemy walczyć. Następnie zostali do nich przydzieleni najtężsi z ludzi [wy - tradycjonaliści] i wszyscy ci, którzy uciekli od zła, przyłączyli się do nich, i byli im wsparciem. I Matatiasz i jego przyjaciele udali się dookoła i zrzucili fałszywe stoły ołtarzowe: i zrobili to gwałtownie. A praca prosperowała w ich rękach: i odzyskali prawa z rąk grzeszników.

Akt III

Zbliżył się dzień śmierci Matatiasza i powiedział do swoich synów: teraz, moi synowie, bądźcie gorliwi o prawo i dajcie wasze życia za tradycje waszych Ojców. Pamiętajcie dzieła waszych przodków, które dokonali w ich pokoleniach: o wy, również, otrzymacie wielką chwałę i wieczne imię. I pobłogosławił ich, i dołączył do swoich przodków... i został pochowany przez swoich synów i wszyscy ludzie opłakiwali go wielką żałobą.

Panie i panowie, przyszłość naszego Kościoła, po ludzku mówiąc, zależy od nas. Małej, elitarnej grupy Tradycyjnych Katolików, świeckich oraz kilku księży i zakonników. Większa część naszych biskupów, księży oraz zakonnic zdradziła nas. Dziś wielkie pytanie brzmi: po której stronie jest papież Paweł VI?

poniedziałek, 3 czerwca 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 24


I jeżeli nie możecie znaleźć żadnego księdza, jeżeli ponad 120 księży, którzy zapewnili mnie, że zrobią to ze mną - jeżeli oni wszyscy stchórzą, wtedy samotnie będę podróżował po całym kraju i odprawiał Msze, zamiast mówić do ludzi.

Gdyż skończyły się dni przemów, skończyły się dni publikacji, skończyły się dni pamfletów - nadeszły dni czynów! Musimy teraz ocalić nie mniej, niż realną obecność Boga pomiędzy nami. To czego potrzebujemy to ołtarze do ofiarowania na nich Mszy. Jeżeli nie możemy mieć ich już dłużej w naszych budynkach kościelnych, musicie je mieć w swoich domach! I ja, na przykład, udam się gdziekolwiek w Stanach Zjednoczonych by złożyć Ofiarę Mszy oraz uczyć wasze dzieci dawnych wierzeń waszych przodków.

I mam nadzieję, że kilku księży, jeżeli zobaczą, że to robię, wciąż mogą mieć odwagę, by zrobić to samo. Nie bójcie się gniewu biskupów, którzy dziś tworzą ustanowiony, heretycki i schizmatycki kościół.

Bądźmy przygotowani, panie i panowie, by dołączyć do świętych, którzy byli nielegalnie ekskomunikowani przez fałszywe establishmenty i biskupów im współczesnych. Odnoszę się tu do Świętego Atanazego, Świętego Cyryla, Świętego Filipa Neri, Świętego Ludwika de Montfort, Świętej Joanny d'Arc - by wymienić tylko kilku.

Panie i panowie, nie proszę was lub kogokolwiek, o stanie się jednym z moich naśladowców. Nie proszę was, byście podążali za mną! Zapraszam was do pójścia ze mną, i razem, będziemy podążać, nie za jakąkolwiek istotą ludzką, ale za samym Jezusem Chrystusem. Osobiście oddałem już wszystkie posiadane rzeczy materialne oraz wygody, które kiedyś były moje. I nie proszę o waszą sympatię, wierzcie mi, nigdy nie byłem szczęśliwszy, niż w ciągu ostatnich trzech lat mojego życia. Ale oddałem wszystko co mogłem i wciąż jestem gotów oddać dziś moje życie i moje wszystko tym katolikom, którzy są gotowi walczyć z pseudo-biskupami i księżmi kościoła soborowego, po to, by zostać wewnątrz Kościoła Katolickiego.

Ci z was, panie i panowie, którzy chcą do mnie dołączyć w tej walce o prawdę i tradycję, do tych z was, którzy pragną do mnie dołączyć, mogę obiecać jedynie w najbliższej przyszłości urągania, wyśmiewanie, zniesławianie oraz wszelkie formy prześladowania - tego prześladowania, o którym Chrystus powiedział, że będzie głównym znakiem Jego prawdziwego Kościoła. W najbliższej przyszłości, wszystko czego możecie oczekiwać, jeżeli będziecie walczyć razem ze mną, to urągania, wyśmiewania oraz zniesławiania. Ale, w dalszej przyszłości, panie i panowie, mogę obiecać wam, nie tylko wieczne zbawienie waszej duszy (i to jest to czym nadal jestem zainteresowany), nie tylko wieczne zbawienie waszej duszy w świecie, który ma nadejść, ale również wiecznotrwałą wdzięczność waszych dzieci, waszych wnuków oraz waszych prawnuków, które będą błogosławić wasze imię przez pokolenia, za zachowanie dla nich płonącego ognia Wiary waszych Ojców - Wiary, w której się urodziliście albo którą wybraliście jako dorośli, gdy dołączyliście do prawdziwego Kościoła Chrystusa.

środa, 29 maja 2013

De Pauw: Pionier - część II


25 marca 1949 roku, w Święto Zwiastowania, ksiądz Gommar przybywa do "Nowego Świata" na pokładzie S.S. Veendam. Przybywa w tym samym miejscu, gdzie w 1630 roku przybył jego przodek, Michał De Pauw, który stał się pierwszym właścicielem tego, co dziś znamy jako Ellis Island, Staten Island oraz Jersey City.

W latach 1949-50 ksiądz De Pauw okazyjnie służy jako dyplomatyczny kurier Watykanu. W tym samym czasie jego brat, franciszkanin ojciec Adhemar jest osobistym przedstawicielem Piusa XII w Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, Paryżu oraz Genewie. 

Ks. Gommar - po lewo, o.Adhemar - po prawo
Ksiądz Gommar przez dwa lata pracuje jaka ksiądz diecezjalny w New York City, św. Stefanie w Manhattan oraz św. Klarze w Bronxie. Przygotowuje pracę doktorską pod tytułem "Edukacyjne Prawa Kościoła". W 1952 obejmuje katedrę Teologii Moralnej oraz Prawa Kanonicznego w seminarium Mount St. Mary's Seminary w Emmitsburg, Maryland - najstarszym (1808) międzydiecezjalnym katolickim wyższym seminarium. Stanowisko to będzie zajmował przez trzynaście lat.

Ad munus magistrorum seminarii eligantur sacerdotes, non doctrina tantum, sed etiam virtutibus ac prudentia praestantes, qui verbo et exemplo alumnis prodesse possint. (Na urząd profesora w seminarium powinni być mianowani kapłani, kwalifikujący się nie tylko ze wględu na ich doktrynę, ale również ze względu na ich cnoty oraz dobry osąd, tak aby w słowach i czynach mogli być przykładem dla studentów) za: Kodeks Prawa Kanonicznego, Kan. 1360.


Uzyskuje Doktorat z Prawa Kanonicznego w 1953 roku na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Washington, D.C.  Zgłasza się - rzadka rzecz pomiędzy klerem zarówno tamtych jak i obecnych lat - by dobrowolnie poświęcać swój wolny czas na pracę duszpasterską w gettcie stolicy. Szybko staje się ulubieńcem okolicznych dzieci. Sinite parvulos, et nolite eos prohibere, ad Me venire... Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie...

poniedziałek, 27 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 23


Co możecie zrobić i co musicie zrobić? Musicie spróbować ocalić, cokolwiek można ocalić, tak jak w IV wieku. Ogień tradycyjnych katolickich wierzeń został utrzymany przez małą grupę ludzi - świeckich ludzi - oraz kilku zakonników i kilku księży. Teraz wy musicie zrobić to samo! Musicie zerwać z kościołem soborowym po to, by uratować prawdziwy Kościół Katolicki!

Jak możecie to zrobić?

Numer jeden - odmówcie finansowego wsparcia jakiemukolwiek księdzu zmienionemu w ministra, którego kościół oferuje obecnie jedynie "wspólnotową służbę wspomnienia ostatniej wieczerzy", bez Wielkopiątkowej ofiary substancjalnie obecnego, żyjącego Boga!

Odmówcie finansowego wsparcia szkół, w których soborowa religia zastąpiła religię katolicką! Wspierajcie finansowo i duchowo i moralnie tych kilku księży i te kilka zakonnic, które trzymają się swoich stanowisk najlepiej jak mogą! Szukajcie kościołów, gdzie prawdziwi katoliccy księża wciąż ważnie konsekrują. Jeżeli nie możecie tego znaleźć w waszej własnej parafii, uczyńcie ofiarę podróżowali kilka mil. Wasi dziadkowie tak robili, jadąc konno albo idąc na własnych nogach.

Zbudowali kościoły lata temu, tutaj w tym kraju. Podróżujcie i szukajcie kościoła dookoła. Pozostało kilka, które wciąż mają prawdziwą Mszę. Szukajcie szkół w których wiara i moralność waszych dzieci nie zostanie zrujnowana przez świętokradcze i niemoralne, tzw. "książki religijne".

Jeżeli nie możecie znaleźć takich kościołów, przestańcie chodzić do budynków establishmentu, gdzie nie jest już dostępna prawdziwa ofiara. I Bóg wie, że ostrożnie dobrałem moje słowa, gdy to powiedziałem.

Nikt kto został wyświęcony 25 lat temu na kapłana tak jak ja zostałem, nikt kto został wyszkolony na kapłana przez ostatnie 15 lat, nie złoży oświadczenie takiego, jakie ja właśnie złożyłem, bez starannego i pełnego modlitwy zwracania uwagi na swój język.

Przestańcie chodzić na te świętokradcze nabożeństwa, które są wam obecnie narzucane. Udajcie się w dzień powszedni, jeżeli możecie, do kościoła, gdzie kapłan nadal ofiaruje prawdziwą mszę.

I jeżeli nie możecie już znaleźć takich kościołów, wtedy zbudujcie nowe kościoły i nowe szkoły! Zbudujcie budynki, a ja dam wam kapłanów i nauczycieli! Również, jeżeli wpadniecie w problemy finansowe albo techniczne - a wiem, że wpadniecie, ponieważ cztery dni temu byłem w stanie New Jersey, przyglądają się nieruchomości, która została mi zaoferowana jako miejsce ofiarowania Mszy w następną niedzielę ze wszelkiego rodzaju przywilejami, przepisami prawa budowlanego, regulacjami zagospodarowania przestrzennego i co tam jeszcze.

Dlatego teraz, panie i panowie, budujcie ołtarze w swoich własnych domach, i zaproście kapłanów by tam przybyli i ofiarowali Ofiarę Mszy Świętej! Mam zamiar rozesłać po całym kraju proste wymiary - 65" szerokości, 20" głębokości, 41" wysokości. Zbudujcie ołtarz i dam wam nazwiska księży chętnych przybyć tam dla was i waszych sąsiadów i waszych dzieci... by ofiarować prawdziwą ofiarę.

Niech będzie nowoczesna wersja katakumb! Lepiej jest mieć rzeczywistą mszę na ołtarzu w waszym domu, niż fałszywe nabożeństwo wspólnotowe w tym, co kiedyś było katolickimi kościołami.

czwartek, 23 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 22


Następnie, panie i panowie, pracujcie nad sobą. Pozbądźcie się tej piorącej mózg idei ślepego posłuszeństwa! Panie i panowie, w Kościele Katolickim nie ma miejsce na ślepe posłuszeństwo! Ślepe posłuszeństwo nie prowadzi do niczego innego jak tyrani, czy to politycznej, wojskowej, czy też duchowej. Prawdziwe Katolickie nauczanie o posłuszeństwie jest takie, jakie głosiłem po całym kraju oraz w kilku częściach reszty świata.

Jako Katolicy, mamy obowiązek posłuszeństwa przede wszystkim wobec Boga, Naszego Zbawcy Jezusa Chrystusa. Następnie wobec naszego Kościoła - jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusa, Katolickiego Kościoła. Nasze trzecie posłuszeństwo jest wobec naszego papieża. Nasze czwarte posłuszeństwo jest wobec naszego biskupa. I dopiero wasze piąte posłuszeństwo jest wobec waszego kapłana. Ale nasze posłuszeństwo wobec kapłanów i biskupów, nawet wobec papieża, kończy się, jeżeli, Boże uchowaj, którykolwiek z nich byłby nieposłuszny wobec albo Kościoła albo Boga!

Pracujcie nad sobą i przekonajcie siebie, że nie jesteście nieposłuszni wobec kogokolwiek, komu powinniście być posłuszni, gdy walczycie z establishmentem kościoła soborowego. Nie jesteście nieposłuszni wobec kogokolwiek, komu powinniście być posłuszni. Pracujcie również nad niektórymi z waszych sąsiadów, by dołączyli do was i utworzyli elitarną mniejszość. Niektórzy z naszych katolickich ludzi nie są warci dyskusji. Jeżeli dotąd nie zobaczyli co się dzieje z Kościołem, nie traćcie na nich waszego czasu! Pozwólcie im iść tam, gdzie zmierzają - i to nie jest "niebo" (w świeckim języku)!

Nie oznacza to, panie i panowie, że nie jestem zainteresowany zbawieniem nawet jednej duszy; poleciałbym dziś nocą do Timbuktu, gdyby zapewnili mnie, że mogę tam zbawić duszę. Ale faktem jest, że przez prawie 3 lata podróżowałem po całym świecie i kraju. Ostrzegałem ludzi. Nie ma już duszy, która ma wymówkę by powiedzieć "cóż, nie wiedzieliśmy o tym!" Udostępniliśmy wydrukowane materiały, nagrania, taśmy - sami wybierzcie. Oni wiedzą, że mamy rację! Księża przychodzą do mnie codziennie i mówią: "Wiesz, masz całkowitą rację, ale nie chcę stracić mojej pracy". Oto co mi mówią. Moja odpowiedź brzmi: "Ja straciłem swoją pracę! Ale nie chcę stracić mojej duszy!!!".

Pracujcie nad elitarną grupą. Zawsze poprzez historię, cokolwiek ważnego było osiągane przez małą mniejszość, na dobre i na złe.

Wy, panie i panowie, jesteście tą mniejszością. Małą mniejszością - o tak, w ich sercach 85 procent albo 95 procent katolików zgadza się z tym co mówię, ale nie są 10 procentami, które są gotowe o to walczyć!

Dziewięćdziesiąt pięć procent księży wie, że mam rację, ale nie chcą stracić ich co miesięcznego wynagrodzenia! Dziewięćdziesiąt pięć procent zakonnic wie, że mam rację, ale są związane przez system - nie mogą nic zrobić! I dlatego im wybaczam.

Ale wy, panie i panowie, nadal możecie coś zrobić! Pracujcie razem, dzielcie wasze opinie z innymi, pracujcie wewnątrz Katolickiego Tradycyjnego Ruchu [Catholic Traditionalist movement - dop. tłumacza] - jedynej zorganizowanej sile, która zrobiła coś przez te ostatnie trzy lata!

I wszyscy spóźnialscy [oryg. Johnny-come-lately - dop. tłumacza], o co oni teraz proszą? O Łacińską Mszę? Problemem nie jest już Łacińska Msza. Teraz problemem jest NASZA KATOLICKA WIARA!

wtorek, 21 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 21


I to prowadzi nas, panie i panowie, do tego ekstremalnie praktycznego i tragicznego pytania: "Co teraz zrobimy? Co zrobimy jutro".

Wiemy, że nasi biskupi, z wyjątkiem kilku, których możecie policzyć na palcach jednej ręki, wiemy, że nas zdradzili, zdradzili Ojca Świętego. Wiemy, że znaczna większość naszych księży, w ich sercach, zgadza się z tym co mówię i robię. Ale nie chcą walczyć.

Wiemy, że nasi wrogowie w establishmencie naszego kościoła, nie są już nawet zainteresowani organizowaniem niezależnego kościoła amerykańskiego. Są nie bardziej "amerykańscy" niż katoliccy. Są po prostu zainteresowani ustanowieniem, z pomocą pieniędzy oraz masonerii (i już tego dokonali), Wydziału Stanów Zjednoczonych należącego do Jednego Światowego Kościoła, kontrolowanego przez Jeden Rząd Światowy, mając nadzieję, że pewnego dnia będzie on kontrolowany przez Komunistyczną Organizację Narodów Zjednoczonych.

I to jest takie proste, jakie jest, panie i panowie. I, raz na jakiś czas, nasi przeciwnicy są tak głupi, że nawet udowadniają radykalnie, to co próbuję powiedzieć. Sami byście w to nie uwierzyli, ale już jest comiesięczny “Missalette”, krążący w niektórych kościołach. Obraz na pierwszej stronie przedstawia mężczyznę, prawdopodobnie Chrystusa, błogosławiącego flagi wszystkich krajów, które są zgromadzone dookoła stołu wspólnotowego posiłku. I prawdą jest, że pomiędzy tymi flagami, wciąż są "gwiazdy i paski" USA, ale pomiędzy tymi flagami jest również, nie tylko młot i sierp Związku Radzieckiego, ale również flaga Czerwonych Chin.

Wzięte z ławki w kościele w New York City, panie i panowie.

Co możemy tak naprawdę zrobić, panie i panowie? Modlić się. Modlić i modlić. Nadal jest kilka kościołów, w których mają prawdziwy Najświętszy Sakrament - żyjącego Boga. Wyszukajcie je, upadnijcie na kola i módlcie się i módlcie. Ponieważ, po ludzku mówiąc, jesteśmy w nieładzie, z którego nie możemy wyjść. Dokładnie teraz musimy prosić Boga, Jezusa Chrystusa, by się obudził. Obecna sytuacja naszego Kościoła jest bardzo podobna do sytuacji w jakiej znaleźli się apostołowie, gdy Chrystus spał w małej łodzi podczas wielkiej burzy. Musimy szturmować Chrystusa mówiąc: "Panie, giniemy! Ratuj nas!" Wtedy, wyciągając jedną dłoń, uspokoił morza.

Może uspokoi je teraz. Ale, po ludzku mówiąc, nie ma drogi wyjścia, panie i panowie... z wyjątkiem trzymania się - my, mała grupa tradycyjnych katolików - tego małego ognia tradycyjnej wiary, który wciąż płonie tylko trochę. Ale tak długo, jak zachowamy go płonącym, ten płomień z Bożą pomocą pewnego dnia ponownie wzniesie się wyżej i wyżej. Ale obecnie, jest bardzo, bardzo nisko.

Módlcie się również do Najświętszej Matki. Przewidziała ten bałagan w którym się znajdujemy - w Fatimie! Módlmy się do nie, by nas z tego wyciągnęła.

piątek, 17 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 20


Gdy miałem wypowiedzieć się wobec publicznego zgromadzenia 2 tygodnie temu, 22 października w Garden City, Long Island, wysłałem inny telegram, błagając o odpowiedź przed 18.00. Następnego dnia miałem skierować się do ludzi, by dać im jasne instrukcje co robić. Znając moich protektorów w Rzymie - moich szefów, mógłbym powiedzieć - wiedziałem, że nie złamią swojej umowy. Wiedziałem, że wyślą mi telegram w taki lub inny sposób, nim wypowiem się publicznie. Jednak, gdy skierował się do publiki o 18.00 (właściwie to czekałem do 18.45), żaden telegram nie przybył. Trzy dni później, otrzymałem list (telegram) od kardynała Browna, który został mianowany przez papieża, by zajmował się tymi rzeczami, i pierwsze słowa listu, napisanego tamtego dnia, brzmiały: "Drogi księże de Pauw, dostaniesz mój telegram tego poranka..." Rozpoczęliśmy dochodzenie i w tym punkcie, konkluzja jest taka, że telegram, który został do mnie wysłany przez Watykan, został przejęty. 

Ale na szczęście dostałem list. Smutne wieści, panie i panowie, Kardynał Brown - człowiek nr 3 w Kościele... Papież, Kardynał Ottaviani, Kardynał Brown - poinformował mnie, że nawet osoba o jego pozycji, nie może już wywierać wpływu na amerykańskich biskupów. Wszystko co mógłby zrobić, powiedział, jest zaprezentować pytanie o ważność Nowej Mszy przed Kongregacją Wiary, co też uczynił. Ale w międzyczasie, jestem zdany na siebie.

Poinformował mnie również, że władza w Kościele jest obecnie całkowicie w rękach Sekretariatu Stanu, który, jak wiadomo, jest politycznym ramieniem Watykanu.

I były to złowieszcze wiadomości, to, ze jedynymi osobami, które spotkały się z Ojcem Świętym nim został poddany operacji, byli trzej reprezentanci Sekretariatu Stanu, politycznego ramienia Watykanu.

czwartek, 16 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 19


Gdy katolik wchodził do swojego Kościoła, nie wchodził do jakiegoś kolejnego domu modlitwy. Nie wchodził tylko do pokoju duchowego jedzenia. Wchodził do siedziby żyjącego Boga, Jezusa Chrystusa, który stał się tam obecny, tak rzeczywiście jak wy i ja, poprzez słowa konsekracji wypowiedziane przez kapłana.

Teraz "realna obecność" to zgromadzenie, i to oczywiście wyjaśnia dlaczego presider powinien zwracać się twarzą do zgromadzenie oraz ludzi! Jasno stwierdzili, że nie ma już miejsca dla księży, i konsekwentnie: "kapłan powinien przestać nosić kościelne westymenta." Liturgiczne westymenta powinny zostać odrzucone, jako "symbole marnotrawstwa i zbytku"

Nie ma już żyjącego Chrystusa, dlatego, jedyną żyjącą rzeczą są zgromadzeni ludzi. I to dlatego presider musi zwracać się do żyjących osób. "Asystowanie przy czymkolwiek innym niż zgromadzenie, nawet przy książce albo chlebie i winie, jest przeciwne stylowi, którego poszukujemy". Przynajmniej mieli przyzwoitość nazwać je "chlebem i winem". Dali księżom również instrukcje, by unikali, za wszelką cenę, patrzenia w niebo, tak jak miał to dotąd czynić podczas Ofertorium, podczas Konsekracji i wielu innych części Mszy. Nigdy więcej... ponieważ "spojrzenie skierowane ku niebu, należące do niewielu z wszechświata, nie będących już z nami."

Czy winicie mnie, panie i panowie, za przesłanie wiadomości do Rzymu, natychmiastowo prosząc o instrukcje odnośnie tego, co mam teraz robić? Nie mówię wam sekretu, jasno stwierdzając, że to co robiłem przez ostatnie kilka lat, było właściwie - w czysto świeckim języki - wykonywałem dla Rzymu brudną robotę tutaj w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Podążałem za jego instrukcjami i nie wątpiłem w nie. Powiedzieli mi, że byłem na wrogim terytorium, gdy opuściłem Rzym. Powiedzieli: "jesteś za linią wroga, cokolwiek robisz, masz nasze zaufanie, ale nie oczekuj, że każdego miesiąca będzie wygłaszać publiczne oświadczenie.Ale, gdy jest nagły wypadek, wysyłasz nam telegram, ujmując to w ten sposób, i otrzymasz odpowiedź tego samego wieczoru.

Wysłałem telegram do kardynała Browna 29 września, prosząc instrukcje odnośnie ważności tej Mszy, która wg mnie, była wtedy wątpliwa, i która jest obecnie, wg mnie, całkowicie nieważna.

Nie otrzymałem odpowiedzi z Rzymu.

środa, 15 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 18


Na scenie pojawia się nowy element. Jasno stwierdzili, że praca presider'a zasadniczo ma charakter tymczasowy. Każdy katolicki świecki mógłby na chwilę stać się presider'em, i, w małym przypisie stwierdza się, że powinniśmy opracować przepisy pozwalające nie tylko naszym księżom, ale również naszym biskupom, poszukać innej pracy, jeżeli mają już dosyć obecnej.

Niewiarygodne, panie i panowie. Już przywykliśmy do widoku uciekających księży, publicznie łamiących ich śluby, ale po raz pierwszy, jesteśmy stopniowo doprowadzani do stanięcia wobec faktu, że niektórzy z naszych uprzednio poważanych biskupów, mogą się teraz pojawić na ekranie telewizora z krawatem na szyi. Domyślam się, że nie którzy nosili by również czerwony.

By dać wam dokładny dowód, ponieważ widzę kilka osób robiących notatki, na stronie 515 tego artykułu, czytamy: "Musimy po prostu opracować, wkrótce, mniej żmudne i uciążliwe metody rezygnowania z funkcji biskupich i kapłańskich".

Nie ma już miejsca dla kapłana w tym, co mam miejsce w niedzielny poranek! Jest tym, który głosi kazanie, który podsumowuje modlitwy wiernych, który proklamuje modlitwę eucharystyczną, inicjuje pozdrowienie pokoju i upewnia się, że wszyscy zostaną obsłużeni przy stole.

Eliminujecie kapłaństwo, nie macie ofiary. Eliminujecie ofiarę, nie macie Mszy. Macie protestanckie nabożeństwo trzeciej klasy. Lub gorzej.

Ten sam artykuł jasno wyjaśnia, że w nowym, jak je nazywają, "nabożeństwie eucharystycznym", nie ma już miejsca dla konsekracji. Transsubstancjacja jest wyeliminowana. Nie ma już przemienienia chleba i wina w prawdziwego, żyjącego Chrystusa.

Wyjaśniają, że konsekracja zawiera się w następującym: presider proklamuje, że chleb i wino są konsekrowane i to zostaje zaakceptowane przez Boga, jako nasze dary. To nie jest konsekracja, pani i panowie! Chleb i wino są tylko transformowane, nie transsubstancjonowane, w sakramentalne Ciało Chrystusa - nie w prawdziwe Ciało Chrystusa.

Następnie wyjaśniają, co mają na myśli, wciąż mówiąc "To jest Moje Ciało". Twierdzą, że konsekracją jest "procesjonalne ofiarowanie Ojcu Chrystusa Ciała, którym jest zgromadzenie znajdujące się przed nami". Ciałem Chrystusa jest zgromadzenie - nie, panie i panowie.

Następnie wyjaśniają również, że słowa "To czyńcie na Moją pamiątkę" oznaczają, że modlitwa eucharystyczną jest proklamacją Słowa Bożego. Nie jest!

Eucharystyczna ofiara to czynienie Żywego Boga obecnym. Tym jest Msza!

poniedziałek, 13 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 17


Jeszcze cztery dni temu miałem wątpliwości co do ważności tej nowej angielskiej ceremonii mającej miejsce w naszych kościołach. Widzicie, tak naprawdę nie jestem tak ekstremalny jak opisują mnie moi przeciwnicy. Niektórzy znajomi teologowie od samego początku powiedzieli mi, że wg nich, nie było najmniejszej wątpliwości, że ta Nowa Msza jest nieważna. Wciąż miałem wątpliwości... ale już nie mam.

Dla mnie była wątpliwa, ale wciąż, zgodnie z tradycyjnym nauczaniem katolickiej teologii moralnej, gdy stawką jest ważność sakramentu, kapłan nie może postępować wedle zasady, którą nazywają "probabalizmem". Musi postępować wedle zasady "tucjoryzmu", co oznacza, że musi postępować w najbardziej bezpieczny sposób. Oznacza to, że dopóki Rzym jasno nie zdefiniuje, że nowa formuła jest technicznie ważna, kapłan musi trzymać się starej formuły, która dotychczas była uznana za ważną.

Ale trzy dni temu, ostatnie wydanie magazynu "Worship", który jest nieoficjalnymi ustami amerykańskich "ekspertów" liturgicznych i który jest publikowany za kościelną zgodą - znajdują się instrukcje skierowane do księży, wyjaśniające im, jak należy rozumieć nowy angielski kanon, którego obecnie używają w ich mszach. I jeżeli przeczytacie to, panie i panowie, nie ma najmniejszej wątpliwości, że ważna Ofiara Mszy zniknęla z naszych kościołów. Cytuję tu z artykułu, który mówi: "nowy kanon nie jest tylko zmianą słów, ale rozwojem w eucharystycznej teologii. Sprawiedliwość Kanonowi Mszy może zostać oddana tylko poprzez interpretowanie go w świetle obecnych pism o eucharystycznej teologii." Następnie artykuł wyjaśnia, co należy rozumieć jako nową "eucharystyczną teologię".

Pierwszym Elementem tej eucharystycznej teologii,która jest wam teraz narzucana, jest: "Nie ma już miejsca dla ofiarniczego kapłaństwa.. Kapłan jest obecnie jednym z wielu ministrów. Nie jest już kimś, kto dokonuje ofiary, kto ofiaruje i konsekruje. Jest teraz tylko jednym z wielu ministrów."

Poprzez cały artykuł, skierowany do księży, ksiądz jest opisany jako "minister przewodniczący" i żeby to skrócić, wymyślili nawet nowe słowo, które prawdopodobnie sprawia, że nawet słownik Webster'a się obraca. Teraz nazywają go ciągle "presider".

Gdy zostałem wyświęcony 25 lat temu, nie zostałem wyświęcony na ministra. Zostałem wyświęcony na kapłana. I z całym szacunkiem do niektórych moich przyjaciół ministrów, uważamy, że jesteśmy w innej kategorii. Byliśmy kapłanami by składać Ofiarę Mszy Świętej oraz odpuszczać grzechy, a wszystko inne było poboczne. Nigdy nie powiedziano mi, że zostałem wyświęcony na "presider'a". Mimo, to, to nim teraz jestem. Opisują funkcje presider'a jako - i uważajcie teraz, gdyż nie ma najmniejszego odniesienia do kapłańskich władz konsekrowania: "ten, który głosi kazania, który podsumowuje modlitwy wiernych, który proklamuje Kanon Mszy (tj. modlitwę eucharystyczną), który inicjuje pozdrowienie pokoju i upewnia się, że wszyscy obecni wierni są obsłużenie przy Świętym Stole."

To nie w tym celu zostałem wyświęcony, panie i panowie. I jeżeli ktoś taki przewodniczy waszym, tak zwanym "mszom"  niedzielnym, równie dobrze możecie zjeść wasze przekąski gdzieś indziej, ujmując to bez ogródek, tak tragicznie jak sprawy stoją.

środa, 8 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 16


To co nasi amerykańscy biskupi zaproponowali Rzymowi było całkowicie nową (angielską wersją) Kanonu Mszy - wersją, która była totalnie heretycka, wersją w której trzy nieomylnie zdefiniowane dogmaty zostały wyeliminowane. Dogmat Boskiego Macierzyństwa Dziewicy Maryi, zdefiniowany w 431 roku przez Sobór w Efezie - wyrzucony. Dogmat Wieczystego Dziewictwa Dziewicy Maryi, zdefiniowany na Soborze Laterańskim z roku 649 - wyrzucony. Dogmat Boskości Naszego Pana i Zbawcy, zdefiniowany na Soborze w Nicei w 325 roku - wyrzucony. Nie ma potrzeby dodać, że odpowiedź, która przyszła z Rzymu ostatniego września, brzmiała "nie". Dwa razy... "nie". 

"My w Rzymie, nie możemy ewentualnie pozwolić wam, amerykańskim biskupom na używanie tego rodzaju formuły Mszy." Nie zapominajmy, że słowo "błogosławiony" również zostało wyeliminowane i tak samo rzeczywiste błogosławieństwo. Dziś ministrowie w naszym Kościele nie błogosławią już chleba i wina. Wyjaśnię wam później, dlaczego tego nie robią - oni są spójni. Nie ma potrzeby powiedzieć, odpowiedź Rzymu brzmiała: "nie możecie używać tej formy podczas Mszy!".

Teraz, panie i panowie, kiedyś była by to ostateczna decyzja i każdy katolicki biskup natychmiast by się jej poddał. Teraz już nie. Odpowiedź udzielona przez naszych amerykańskich, tak zwanych "katolickich" biskupów, przedstawiona w osobie arcybiskupa Deardon, przewodniczącego Konferencji Amerykańskich Biskupów, w samym Rzymie, gdzie tego samego popołudnia miał wziąć udział w otwarciu synodu biskupów 29 września, arcybiskup Deardon z Detroi, w charakterze przewodniczącego Konferencji Amerykańskich Biskupów Katolickich, publicznie ogłosi, że, mimo tego, że Rzym odrzucił angielski tekst Kanonu, my w Stanach Zjednoczonych, czynimy go obowiązkowym we wszystkich publicznych mszach i nie będziemy czekać do 3 grudnia, dnia pierwotnie zaplanowanego. Zrobimy to natychmiastowo, jak tylko będzie można zrealizować druk. I to dlatego uczynili to obowiązkowym 22 października.

Panie i panowie, jeżeli to nie jest otwarta schizma, to nie wiem czym jest schizma.

poniedziałek, 6 maja 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 15


Tutaj w mieście Chicago, pomiędzy 10 a 13 kwietnia tego roku, nasi biskupi spotkali się w luksusowym hotelu i zdecydowali między innymi o tym, że zaapelują do Rzymu o pozwolenie na całą Mszę po angielsku, włączając Kanon Mszy, włączając najbardziej uroczystą część Kanonu - Konsekrację. Dwudziestu jeden biskupów walczyło przeciwko temu i zagłosowało przeciwko temu. Z ponad 250 amerykańskich biskupów, 21 było wciąż dość katolickich, by ostrzec pozostałych by w ogóle nie niszczyli Tradycyjnej Łacińskiej Mszy - szczególnie, by nie bawili się z "formą" Konsekracji, która wpływa na ważność Mszy.

Informacje o dokładnej liczbie (która, jak przypuszczam miała być zachowana w sekrecie) otrzymałem dwa tygodnie temu z Biura Kardynała w Washington, który powiedział mi, że był jednym z trzech kardynałów, którzy walczyli przeciwko temu. Pozostałymi dwoma byli kardynał Spelmann i kardynał Macintyre. Do tego 18 innych biskupów. Zagłosowali "nie" ponieważ wiedzieli, że to było złe. Spodziewałem się, że następne zdanie będzie brzmiało: "... i to dlatego, przynajmniej w 21 diecezjach wciąż będziecie mieli dostęp do ważnej Mszy."  Ale nie... To nie to, co później usłyszałem. To, co usłyszałem brzmiało: "... lecz gdy większość amerykańskich biskupów zdecydowała się na całą Mszę po angielsku, my, którzy głosowaliśmy przeciwko, zdecydowaliśmy się nie łamać szeregów i iść razem z nimi".

Tego rodzaju przywódców dziś mamy, panie i panowie. Gdyby tylko zaproponowali anglojęzyczne tłumaczenie łacińskiego Kanonu, byłoby to wystarczająco złe. Postąpiliby wprost przeciwnie do groźby ekskomuniki Soboru Trydenckiego oraz artykułów 36 i 54 "Konstytucji o liturgii" Drugiego Soboru Watykańskiego. Gdyby było to dosłowne tłumaczenie, mimo, że bardzo nie chciałbym widzieć jak łacina odchodzi, nie można by kwestionować ważności Mszy.

Ostatniej nocy, w sali łaskawie oddanej do naszej dyspozycji, rozmawiałem ze znajomym księdzem rytu libańskiego. Na pewno nie używa łaciny, ale wiem, że jest to ważna Msza i dlatego widziałbym was raczej udających się na ważną Mszę w aramejskim, w jego Libańskim Kościele, niż na fałszywą Ucztę Pańską w naszych, tak zwanych Łacińskich Kościołach.

środa, 24 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 14


Najpierw zniszczyli naszą liturgię. Rok temu, ostrzegałem was o dziesięciu krokach, które zobaczycie w waszym kościele.

Powiedziałem wam, że pierwszą rzeczą, której będziecie świadkami jest totalne zniszczenie łaciny. Wiedziałem, że to właśnie to będzie ich celem.

Drugą rzeczą, której będziecie świadkami jest Msza odprawiana na prawdziwym ołtarzu, ale twarzą do ludzi.

Trzecim krokiem, mówiłem wam, będzie zastąpienie ołtarza stołem - nie po to by wdrożyć Drugi Sobór Watykański, ale w doskonałej zgodności z dekretami Anglikańskiej Reformacji z XVI wieku.

Czwartym krokiem, ostrzegałem was, będzie... zniszczenie tabernakulum na ołtarzu i zmienienie go w coś w rodzaju stojącego z boku pudełka na buty.

Piąty krok, ostrzegałem was, balaski zostaną usunięte, a wy zostaniecie zmuszeni do stania podczas przyjmowanie Tego, o którym Biblia mówi nam, że wszyscy powinni zgiąć swoje kolana, nawet gdyby Jego imię zostało choćby wymienione.

Szóstym krokiem, w systematycznym niszczeniu naszej liturgii, ostrzegałem was, będzie wybieranie przez ludzi ich własnych chlebów ołtarzowych i przynoszenie ich na stół. Pierw tradycyjnie wyglądające hostie, później zwykły chleb.

Siódmy krok, ostrzegałem, będziecie świadkami "specjalnych" mszy dla wybranych grup."Msze Hootennany" dla nastolatków, ponieważ nastolatkowie prosili o to! [Hootennany - słowo określające towarzyskie zebranie albo nieformalny koncert, zawierający muzykę folkową, czasami również taniec - redakcja] Nie prosili, panie i panowie! Kilku przygłupów pomiędzy nastolatkami mogło, ale liberałowie obrażają naszych nastolatków, sprawiając byśmy my, "starzy ludzie", wierzyli, że nasi nastolatkowie naprawdę pragną tego typu zdegradowanej liturgii. Nie pragną tego, panie i panowie, i jestem niesamowicie szczęśliwy, że mogę powiedzieć, że jedna z moich następnych mów będzie miała miejsce w Arizonie i zostanie zorganizowana przez grupę nastolatków! Wybrane grupy, msze hootenanny - z których ostatnia była msza w katedrze, miejcie to na uwadze, z dziewczętami i chłopcami tańczącymi razem na podłodze. Jak tylko msze hootenanny będą dostępne dla nastolatków - agape, "msze miłości" będą dostępne dla tych, których nazywają "wybraną grupą" dorosłych.
.
Ósmym krokiem, powiedziałem wam, w systematycznym niszczeniu naszej liturgii, będzie to, że każdy będzie mógł dotknąć i rozdawać "Chleb Miłości", jak go nazywają. Najpierw pozwolą dotknąć go kilku zakonnicom. Oczywiście,  wśród zakonnic również można znaleźć kilku przygłupów, tak samo jak można ich znaleźć pomiędzy księżmi (chociaż powiedziałbym, że zakonnice są teraz w trochę bardziej sprzyjającej pozycji niż my teraz). Najpierw znajdą kilka zakonnic by przełamać lód. Następnie pozwolą dzieciom pomagać przy komunii. Następnie kolejny krok - każdy pomaga sam sobie. Gdy raz mówiłem w ten sposób, niektórzy powiedzieli: "no, on przesadza". Panie i panowie, mogę was zabrać do miejsc gdzie ma to miejsce! Ostrzegałem was również o pewnych świętokradczych nadużyciach, które będą rezultatem tej destrukcji i zdjęcie, które dostałem, było zdjęciem niegdysiejszego tabernakulum, które jest obecnie używane jako psia buda - panie i panowie, oni mają cocker spaniela w tym, co kiedyś było tabernakulum.

Dziewiąty kroki, ostrzegłem was rok temu, koniec z obowiązkowymi niedzielnymi mszami w kościołach. Zamiast nich dobrowolne "msze miłości" w domach - najlepiej w sobotę, w Szabat.

Dziesiąty krok, powiedziałem wam, Bóg wie co to będzie. Rok temu nie wiedzieliśmy jaki będzie dziesiąty krok, ale dzisiaj już wiemy.

Dziesiąty krok w systematycznym niszczeniu naszej tradycyjnej łacińskiej liturgii został sformalizowany dwa tygodnie temu, 22 października 1967 roku. To był ten dzień, w którym fałszywa msza została narzucona naszym ludziom. To był ten dzień, w którym gdy udaliście się do budynków kościelnych, byliście świadkami jak wasi kapłani zmieniają się w ministrów. To był ten dzień, w którym heretycki, schizmatycki, soborowy kościół został formalnie ustanowiony w Stanach Zjednoczonych Ameryki, tak jak zostało to formalnie zaproponowane rok temu.

Teraz, panie i panowie, nim tutaj przyszedłem wahałem się, czy powinienem wam o tym powiedzieć czy nie. Wahałem się nim przybyłem tutaj, do waszego miasta. Ale zdecydowałem, że chociaż są to złe wiadomości, muszę je wam przekazać.

To, na co dziś chodzicie do kościołów establiszmentu naszego kiedyś Katolickiego Kościoła - to, czego jesteście świadkami, panie i panowie, nie jest już ważną Ofiarą Mszy Świętej.

Jest to straszliwe stwierdzenie do wypowiedzenia. Muszę więc je udowodnić, i jestem wam to winny, podać wam powody.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 13


   I to dlatego trzymamy się Ojca Świętego. Nie atakujemy papieża, tak jak fałszywi bracia z tak zwanej katolickiej prasy, próbowali przekonać swoich czytelników. Nie zaatakowaliśmy papieża w naszym liście do niego. W całym świecie nie ma kapłana, który byłby bardziej lojalny i bardziej przywiązany do obecnego papieża niż ja. Ponieważ, jeżeli nawet z innego żadnego powodu, papież Paweł VI nie musiał darować mi osobistej uwagi oraz osobistego przywiązania, które okazał, gdy udzielił mi osobistej audiencji oraz pobłogosławił pracę, którą wykonywałem przez ostatnie dwa tygodnie. Nie mogę o tym zapomnieć, pomimo bycia niezadowolonym z pewnych rzeczy, do robienia, których zmuszają mnie dziś jego doradcy. To, o co poprosiliśmy Ojca Świętego w moim liście z 15 sierpnia (jeżeli jesteś zainteresowany pełnym tekstem, po prostu zostaw swoje dane i chętnie wyślę ci kopię) - poprosiliśmy Ojca Świętego by, PROSZĘ, był papieżem, by działał jak papież, by stał na swych własnych nogach oraz by dał nam, lojalnym tradycyjnym katolikom satysfakcję z bycia zdolnym raz jeszcze powiedzieć:: "Rzym się wypowiedział i wszyscy katolicy posłuchają". To o to go poprosiliśmy.

    Nie próbujemy założyć nowego schizmatyckiego kościoła, panie i panowie. O to zostałem oskarżony przez fałszywie konserwatywną prasę katolicką, która obecnie wędruje we wszystkich kierunkach, która obecnie wysyła wszelkiego rodzaju grupy rozłamowe, z których niektóre narażają się na niebezpieczne działania prawne z powodu wypaczania wizerunku katolickich tradycjonalistów. Gdzie są biskupi, którzy wciąż mogą się nieoczekiwanie pojawić? Obecny establiszment tak zwanych katolików, nie jest już zgodny z tradycjami Kościoła, [który datuje się wstecz do świętego Piotra i Naszego Pana], ponieważ to dzisiejszy kościół soborowy, nie przyniósł światu nic poza systematyczną destrukcją Katolickiego Kościoła, którego bronić przysięgał każdy kapłan.

   Przez ostatnie 5 lat byliśmy świadkami tego, co było przygotowywane przez ostanie 50 lat - systematycznego niszczenia Kościoła w trzech etapach. Pierw, nasza liturgia musi zostać zniszczona. Potem, nasze dogmaty muszą zostać zniszczone. Następnie, nasza moralność musi zostać zniszczona. Wróg wykonał dobrą robotę w realizacji tych zadań, panie i i panowie.