Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karol Wojtyła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karol Wojtyła. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Trzydziestolecie Kodeksu z 1983 roku

                            foto: histmag.org

Skąd Nowy Kodeks. Jego duch.


"...myśl nasza ulata do owego dnia 1959 r., kiedy nasz Poprzednik Jan XXIII po raz pierwszy ogłosił podjęty przez siebie zamiar zreformowania obowiązującego zbioru praw kanonicznych, który został ogłoszony w r. 1917 w uroczystość Zesłania Ducha Świętego." "...reforma Kodeksu Prawa Kanonicznego wydała się po prostu pożądana i wymagana przez sam Sobór, który najwięcej swojej uwagi poświęcił Kościołowi.""Dlatego nowy Kodeks, który dziś zostaje opublikowany, wymagał koniecznie uprzedniego dzieła Soboru i chociaż razem z owym zgromadzeniem soborowym został zapowiedziany, idzie w czasie po nim, ponieważ prace dla jego dokonania podjęte, skoro powinny opierać się na Soborze mogły być zaczęte nie wcześniej niż po jego zakończeniu.""Gdy teraz zważymy naturę prac, które poprzedziły promulgację Kodeksu, jak też sposób, w jaki zostały dokonane, zwłaszcza za pontyfikatów Pawła VI i Jana Pawła I i aż do dziś, to trzeba przede wszystkim jasno ukazać, że prace te zostały przeprowadzone w duchu wybitnie kolegialnym; dotyczy to nie tylko zewnętrznej kompozycji dzieła, lecz także odnosi się do substancji ustalonych praw.""...jesteśmy świadomi, że ten Kodeks, gdy chodzi o materię, wyraża w sobie kolegialną troskę o Kościół wszystkich naszych braci w biskupstwie; co więcej, jakby na podobieństwo Soboru, ten Kodeks powinien być uważany za owoc kolegialnej współpracy, który powstał z wysiłku biegłych ludzi i instytucji, zebranego w jedno przez cały Kościół.""...w Kodeksie chodzi raczej o to, aby rodził taki porządek społeczności kościelnej, który - przyznając główne miejsce miłości, łasce i charyzmatom...""Narzędzie, jakim jest Kodeks, w pełni zgadza się z naturą Kościoła jaką zwłaszcza przedstawia nauka Soboru Watykańskiego II brana w całości, z szczególnym uwzględnieniem jego doktryny eklezjologicznej. Zatem w jakiś sposób ten nowy Kodeks może być pojmowany jako wielki pas transmisyjny przenoszący na język kanonistyczny tę doktrynę, mianowicie soborową eklezjologię"

"...cecha, dzięki której Kodeks jest uważany jakby za dopełnienie nauki przez Sobór Watykański II przedstawionej, w szczególny sposób gdy chodzi o dwie konstytucje: dogmatyczną i pastoralną."

"Stąd wynika, że fundamentalna racja nowości, która nigdy nie odstępując od tradycji ustawodawczej Kościoła, znajduje się w Soborze Watykańskim II, zwłaszcza gdy chodzi o jego doktrynę eklezjologiczną, i także stanowi rację nowości w nowym Kodeksie."

"Z elementów zaś, które wyrażają prawdziwą i własną naturę Kościoła, zwłaszcza te powinny być uwzględnione: doktryna, w której Kościół jest przedstawiony jako Lud Boży (KK 2), a władza hierarchiczna jako służba (KK 3), a ponadto doktryna, która ukazuje Kościół jako Wspólnotę i ustala wzajemne relacje, które powinny zachodzić między Kościołem partykularnym i powszechnym oraz między kolegialnością i prymatem; także doktryna, według której wszyscy członkowie Ludu Bożego, w sposób sobie właściwy, partycypują w potrójnym zadaniu Chrystusa, mianowicie kapłańskim, prorockim i królewskim, do której to doktryny dochodzi także wszystko, co dotyczy obowiązków i praw wiernych, a szczególnie osób świeckich; wreszcie troska Kościoła o ekumenizm."

"Jeśli przeto Sobór Watykański II ze skarbca Tradycji wydobył stare i nowe, a jego nowość zawiera się w tych i innych elementach, staje się oczywiste, że Kodeks tę samą cechę wierności w nowości i nowości w wierności odnosi do siebie i do niej jest dostosowany wedle sobie właściwej materii i szczególnego sposobu mówienia."

"Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego ukazuje się w tym czasie gdy biskupi całego świata nie tylko postulują jego promulgację, lecz nawet usilnie i gwałtownie się jej domagają."

"...należy życzyć, aby nowe kanoniczne ustawodawstwo stało się skutecznym instrumentem, z którego pomocą Kościół będzie mógł się urzeczywistniać według ducha Soboru watykańskiego II"

Sacrae Disciplinae Leges, styczeń 1983
tekst konstytucji: vatican.va, tłumaczenie: opoka.org.pl, nagłówki od redakcji


Czy Nowy Kodeks jest dokumentem wiążącym?


"...promulgując dziś Kodeks, w pełni jesteśmy świadomi, że ten akt od naszej władzy pochodzi i posiada naturę prymatu..."

"...aby radość i pokój ze sprawiedliwością i posłuszeństwem polecały ten Kodeks i - co jest
nakazane przez głowę - było zachowane w ciele."

"Zatem ufni w pomoc łaski Bożej,
wsparci autorytetem świętych Apostołów Piotra i Pawła, opierając się na pewnej wiedzy oraz na zdaniu biskupów całego świata, którzy z nami w duchu kolegialnym współpracowali, najwyższą - jaką mamy - władzą, tą naszą konstytucją, ważną na przyszłość, obecny Kodeks, tak jak jest sporządzony i przejrzany, promulgujemy i polecamy, aby miał odtąd moc prawa dla całego Kościoła łacińskiego, i wszystkich, których to dotyczy, trosce i pilności przekazujemy do zachowywania. Aby zaś wszyscy te przepisy mogli poznać i zrozumieć, zanim zostaną wprowadzone w życie postanawiamy i nakazujemy, aby one moc obowiązującą otrzymały od pierwszego dnia Adwentu 1983 r. Bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia, postanowienia, przywileje, nawet wymagające specjalnej i osobnej wzmianki, jak również na przeciwne zwyczaje."

.Sacrae Disciplinae Leges, styczeń 1983
tekst konstytucji: vatican.va, tłumaczenie: opoka.org.pl, nagłówki od redakcji


Nie podzielamy dziwnej opinii jakoby Arcybiskup Lefebvre w jakiś niepojęty sposób, stał się nagle jedynym człowiekiem doskonałym i nieomylnym, mającym pełnię mądrości oraz słuszność w sprawach kościelnych. Poniżej odpowiedź na sławetne pytanie: "Co na to Lefebvre"?


"Stary Kodeks zostanie uchylony. Mamy nadzieję opublikować komentarz odnośnie Nowego Kodeksu, autorstwa ks. Thomas'a Glover'a, w  następnym numerze. Ks. Glover jest Profesorem Prawa Kanonicznego w europejskich seminariach Bractwa Św. Piusa X.  Wskazał on, że jakiekolwiek są nasze osobiste odczucia odnośnie Nowego Kodeksu, wchodzi on w życie poparty pełnym autorytetem papieża. Nie mamy więc innej opcji, jak tylko zaakceptować oficjalne Prawo Kanoniczne Kościoła".
Angelus, Listopad 1983


"...wołamy, coraz gwałtowniej, z powodu błędów, by nie rzec herezji zawartych w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego"
Castro de Mayer oraz Marcel Lefebvre, List do Jana Pawła II, 1983
tekst: sspx.org, tłumaczenie:piusx.org.pl


"Tak więc uważamy za nieważne wszystko inspirowane tym duchem negacji przeszłości: wszystkie posoborowe reform oraz wszystkie akty Rzymu dokonane w tej bezbożności."

Castro de Mayer oraz Marcel Lefebvre, list do Jana Pawła II, 1986
tekst: sspx.org, tłumaczenie: własne


Co na to Kościół Katolicki.


"Niegodziwą byłoby również rzeczą i zgoła przeciwną szacunkowi z jakim należy traktować prawa Kościelne, gdyby postanowienia tegoż Kościoła dotyczące sprawowania obrzędów, albo norm obyczajowych lub też praw kościelnych i zachowania się sług ołtarza, lekceważyć w mniemaniu jakiejś szalonej wolności, i traktować jak się komu podoba, uznawać za niezgodne z pewnymi zasadami prawa naturalnego albo wreszcie uznawać za niedoskonałe lub niedostateczne i podlegające autorytetowi władzy świeckiej."

Grzegorz XVI, Mirari Vos,
tekst: www.papalencyclicals.net, tłumaczenie: www.kns.gower.pl


"...jak gdyby Kościół rządzony przez Ducha Bożego mógł ustanowić dyscyplinę, która jest nie tylko bezużyteczna oraz uciążliwa do zniesienia dla Chrześcijańskiej wolności, ale również niebezpieczna, szkodliwa oraz prowadząca do przesądów i materializmu.

Jest to twierdzenie fałszywe, lekkomyślne, niebezpieczne, obraźliwe dla pobożnych uszu, szkodliwe dla Kościoła oraz Ducha Bożego, który go prowadzi. Co najmniej błędne."

Pius VI, Auctorem fidei
tekst włoski: http://digilander.libero.it/magistero/p6auctor.htm, tłumaczenie: własne

niedziela, 27 stycznia 2013

Finansowanie Solidarności - część kolejna


   Włoscy chrześcijańscy demokraci, komuniści i socjaliści nie byli jedynymi ugrupowaniami politycznymi, które otrzymywały pieniądze od Calviego. Na bezpośrednie polecenie Gellego miliony przekazywano juntom wojskowym, które panowały wówczas, względnie panują jeszcze dziś w Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Za pieniądze, które ukradł Calvi, między innymi argentyńska junta wojskowa zakupiła we Francji rakiety Exocet; w zrealizowaniu finansowej strony tego kontraktu pomogła filia Calviego w Peru. Potajemnie i nielegalnie miliony płynęły do kas „Solidarności” w Polsce. Sumy te stanowiła mieszanina pieniędzy z łupów Calviego i środków Banku Watykańskiego, które w końcu pochodziły ze skarbonek wypełnianych przez katolickich wiernych. Calvi często mówił o tych transferach pieniędzy do Polski, kiedy rozmawiał z przyjaciółmi lub ludźmi zaufanymi. Jednym z tych zaufanych był Carboni, który — jak przystoi solidnemu członkowi P2 — potajemnie włączał magnetofon: Marcinkus musi uważać na Casarolego, który jest przywódcą grupy opozycyjnej. Gdyby Casaroli spotkał kiedyś w Nowym Jorku jednego z tych finansistów pracujących dla Marcinkusa, i wysyłających pieniądze dla ,,Solidarności”, wówczas z Watykanu nie pozostałby kamień na kamieniu. Albo gdyby Casaroli znalazł chociażby jeden z tych dokumentów, o których ja wiem — wówczas żegnaj Marcinkusie, żegnaj Wojtyło. Żegnaj „Solidarności”. Wystarczyłaby tylko ostatnia operacja na sumę 20 mln dolarów. Opowiedziałem o tym także Andreottiemu, ale nie wiadomo dokładnie, po czyjej stronie on stoi. Gdyby sprawy we Włoszech przybrały niekorzystny obrót, wówczas Watykan musiałby wynająć sobie budynek w Waszyngtonie, na tyłach Pentagonu. W każdym razie bardzo daleko od Bazyliki Św. Piotra. 
   Ogólna suma pieniędzy, które na polecenie Watykanu przemycono potajemnie i nielegalnie do kas „Solidarności”, wynosi ponad 100 mln dolarów. Wielu z tych, którzy sympatyzują z ruchem związkowym Wałęsy, przyjmie tę wiadomość być może z aprobatą i aplauzem. Jednak ingerując za pomocą takich środków w sprawy wewnętrzne innego kraju stwarza się potencjalnie niebezpieczny precedens. Dlaczego ktoś inny nie miałby potajemnie przekazać IRA 100 milionów, by dzięki temu mogła kontynuować swoje zamachy? Miliard dolarów sandinistom, by wysadzili w powietrze kilka drapaczy chmur w Nowym Jorku, Chicago i San Francisco? Odgrywanie Boga nawet dla papieża może być niebezpiecznym zajęciem. W wypadku Karola Wojtyły ogromną hipokryzją jest publiczne piętnowanie księży nikaraguańskich za włączanie się do działalności politycznej, skoro ingeruje on tak głęboko w sprawy Polski.

Dawid Yallop, "W imieniu Boga"

sobota, 19 stycznia 2013

Karol Wojtyła i jego "Maryjność"

Jak to ktoś ujął: "I tym razem, jak zawsze, Jan Paweł II był przeciwko doktrynie Kościoła". Oj, Lolek, Lolek...

Zmiażdżona głowa węża

JP2, audiencja generalna, styczeń 1996:
"Obecnie komentatorzy są zgodni w uznawaniu, że tekst księgi Rodzaju, według oryginalnego Hebrajskiego, działanie wobec węża przypisuje nie bezpośrednio "Niewieście", ale Jej potomstwu".

JP2, audiencja generalna, maj 1996:
"... wersja ta nie odpowiada tekstowi hebrajskiemu, zgodnie z którym to nie niewiasta, lecz jej ród, jej potomek podepcze głowę węża. Tekst ten nie przypisuje zatem zwycięstwa nad szatanem Maryi, lecz Jej Synowi."

Pius IX, 23 kwietnia 1845: "... Najświętsza Dziewica, Swoimi Niepokalanymi stopami, miażdży jego głowę".
św. Pius X, 8 września 1903: "Maryjo, która miażdżysz głowę węża"
Pius XII, 26 lipca 1954: "Niepokalana miażdży swoimi stopami piekielnego węża"


Niewiasta obleczona w słońce

JP2, audiencja generalna, maj 1996:
"Jako świadectwo biblijne potwierdzające Niepokalane Poczęcie Maryi cytowany jest często XII rozdział Apokalipsy, który mówi o «Niewieście obleczonej w słońce» (12, 1). Współcześni egzegeci zgodnie dopatrują się w tej niewieście wspólnoty Ludu Bożego, rodzącego się w bólach zmartwychwstałego Mesjasza. " (www.opoka.org.pl)

Pius XII, 1 stycznia 1950: "Doktorzy scholastyczni w tej niewieście obleczonej w słońce widzieli Matkę Boga"

W naszej opinii tłumaczenie "Opoki" jest wątpliwe.

Tekst angielski (http://www.ewtn.com): "... Community of God's People, giving birth in pain to the risen Messiah"
Tekst hiszpański (www.vatican.va): "... pueblo de Dios, que da a luz con dolor al Mesías resucitado."
Tekst włoski (www.vatican.va): "... comunità del popolo di Dio, che partorisce nel dolore il Messia risorto."

W naszej opinii powinno być: "...wspólnoty Ludu Bożego, rodzącego w bólach zmartwychwstałego Mesjasza. "

Różnica jest istotna, gdyż:
1) "bóle zmartwychwstałego Mesjasza" - można odnieść wrażenie, że Mesjasz cierpiał po Swym Zmartwychwstaniu
2) Mesjasz rodzi Lud Boży 
  • znaczy, że wcześniej, przed Zmartwychwstaniem Lud Boży nie istniał? 
  • czy mamy się tu doszukać aluzji do założenia Kościoła Katolickiego?
3) Lud Boży rodzi Mejsasza:
  • jak to się ma do: "z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami"?
  • czy mamy się tu doszukać aluzji, jakoby Żydzi byli Ludem Bożym i z bólem urodzili Chrystusa?

Powszechne Macierzyństwo Maryi

JP2, audiencja generalna, kwiecień 1997:
"Na krzyżu, Jezus nie ogłosił oficjalnie Powszechnego Macierzyństwa Maryi. Ustanowił materialną relację, wyznaczoną pomiędzy Nią, a umiłowanym uczniem."

Leon XIII, 22 września 1891: "... taką Jezus ogłosił Ją z krzyża, gdy powierzył Jej opiece i miłości cały rodzaj ludzki w osobie Jego ucznia."


Tytuły Matki Bożej

JP2, Osservatore Romano, 4 maja 1997:
"Definicja "Maryjnych tytułów" "Orędowniczki", "Współodkupicielki", "Pośredniczki" nie jest zgodna z wielkimi Maryjnymi tekstami Watykańskiego Drugiego"

Pius VII, 19 lutego 1805: "... zbliża się do tronu Jej Boskiego Syna, błaga jako Orędowniczka, modli się jako Służebnica, ale rozkazuje jako Matka."

Pius XI, Miserentissimus Redemptor, 8 maja 1928: "....Matkę Swą jako Orędowniczkę grzeszników... Pośredniczkę..."

Pius XI, mowa do pielgrzymów z Vicenzy, 5 sierpnia 1928: "Odkupiciel zaangażował Swoją Matkę w Jego własne dzieło. Dlatego zwracamy się do Niej tytułem Współodkupicielka."

Pius XII, alokucja papieska podczas kanonizacji Ludwika Marii Grignion de Montfort, 21 lipca 1947: "Nasza Orędowniczka, między Bogiem a grzesznikiem..."

Pius XII, przemówienie radiowe, 13 maja 1946: "... nasza najbardziej kochająca Orędowniczka, Pośredniczka..."

Asyż, styczeń 1993 r. Jan Paweł II "modlący" się z wszelkiej maści heretykami.
Czyżby wywoływanie dżina, przy pomocy lampy Alladyna?

piątek, 18 stycznia 2013

Thuc: Życie - część dwudziesta, ostatnia.

Thuc udał się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie biskupa Vezelisa. Przebywał w Rochester. Były to prawdopodobnie jego najlepsze dni w ciągu ostatnich lat. Franciszkanie traktowali go jak biskupa. Nie jak kogoś gorszego lub najemnego pracownika.

Pio Laghi
Przyszedł rok 1984. Arcybiskup zmarł 13 grudnia tegoż roku w Carthage, Missouri. Jak do tego doszło? Dlaczego biskup znalazł się w klasztorze Wietnamskiej Kongregacji Matki Współodkupicielki? Kto był zaangażowany?

Mówi się zarówno o dobrowolnym dołączeniu Thuca do klasztoru jak i jego porwaniu w Nowym Yorku. Podobno został wciągnięty do samochodu prosto z ulicy.

John Leibrecht
Pio Laghi. 26 Marca 1984 mianowany przez JP2 apostolskim nuncjuszem USA Poprzednie dziesięć lat spędził jako nuncjusz w Argentynie. Grywał tam w tenisa z jednym z przywódców junty oraz cżłonkiem P2 -  admirałem Emilio Eduardo Massera. Biskup od 1969 roku. Znajduje się na jednej z list masonów w Kościele. Data wstąpienia - 24.VIII.1969. W jego biurze w USA, Thuc miał być brutalnie przesłuchiwany przez wynajętego zbira. "Chciał, żebym wyrzekł się wszystkiego co zrobiłem. Odmówiłem, gdyż zniszczyłoby to wszystko, co zrobiłem" powiedział Wietnamczyk.

Następną zamieszaną osobą miałby być Bernard Law, ówczesny biskup-okupant Springfield-Cape Giraudeau. Law znany jest z tuszowania skandali moralno-obyczajowych. Został zastąpiony przez John'a Leibrecht'a, wyświęconego na biskupa 12 grudnia 1984 roku. Dzień przed śmiercią Thuca. Przypadek? Law sprowadził wietnamską kongregację do tego samego klasztoru, w którym 9 lat później przetrzymywano Thuca. Kolejny zbieg okoliczności?

Bernard Law
 

Po lewej stronie biskupa Thuca, widzimy biskupa Jacques Huynh Vân Cùa. Z lini Thuca. Co ciekawsze - wietnamski biskup mianowany biskupem pomocniczym w Wietnamie przez Montiniego. Czyżby Wietnamscy biskupi jednak mieli wstęp do Wietnamu?

Zdjęcie zostało zrobione na terenie klasztoru (Carthage). Biskup Thuc wydaje się być smutny i odurzony. Jacques Huynh przeciwnie. Kolejny dowód na narkotyzowanie Thuca przez oprawców? Biskup Thuc cierpiał na cukrzycę, co również ułatwiało sprawę.

Samotny wietnamski biskup, pozbawiony stolicy biskupiej, rodziny oraz ojczyzny. Pojawia się wietnamska kongregacja. Czy nie jest oczywiste, że wzbudzi ona jego zainteresowanie?


 Czego Jan Paweł II gratuluje John'owi O'Connor?

O zdradę Thuca oskarżeni są również jego bratanek, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor. Dla formalności - również Józef Ratzinger oraz Karol Wojtyła.

Czy zbiegiem okoliczności jest, że Pio Lahi, Bernard Law, Francis Xavier Nguyen Van Thuan oraz John Joseph O'Connor zostali mianowani kardynałami? Józef Ratzinger poszedł jeszcze wyżej. W wypadku bratanka Thuca toczy się proces beatyfikacyjny. Jedynie Jacques Huynh Vân Cùa nie został "awansowany". Dlaczego?

Czy nie możemy odnieść do Thuca słów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" oraz "Sługa nie jest większy od swego pana". Umierał wśród wrogów. Samotny i umęczony. Pozbawiony przyjaciół i majątku. Czyż nie słyszymy go, wołającego w głębi duszy: "Eli, Eli, Lamma Sabbacthani?"

Po jego śmierci, pojawiło się niepodpisane oświadczenie, w którym [rzekomy] Thuc przeprasza za swoje czyny i prosi o przebaczenie. Co więcej wzywa wyświęconych przez siebie biskupów, wszystkich wyświęconych przez nich, wszystkich podążających za nimi, do odrzucenia ich błędu oraz pojednania się z Kościołem i Janem Pawłem II. Co więcej tekst ten zawierał uznanie V2, NOM oraz "zwłaszcza godności Jego Świętobliwości Jana Pawła II, faktycznego i prawowitego następcę św. Piotra".

Francis Xavier Nguyen Van Thuan

Nonsens. Nagle Thuc odzyskał poczytalność? Dotąd miałby być chory psychicznie, a  tu nagle, pstryk, Thuc magicznie odzyskuje poczytalność, wie co robi? Trochę duży nacisk na osobę JP2, nieprawdaż? Tak jakby ktoś uważał, że istotą, sednem jest papiestwo. Nie NOM, nawet nie V2. Papiestwo. Czy tak duży nacisk ze strony wrogów Kościoła, na to by uznać posoborowych okupantów za papieży, nie jest wystarczającym sygnałem? Czy nie zapala się lampka ostrzegawcza? Skąd taki nacisk na papiestwo w erze kolegializmu? Czy odpowiedź nie narzuca się sama?


22 Rue Garibaldi, Tulon
22 Rue Garibaldi, Tulon - obecnie
Czyż powyższe zdjęcie nie jest wymowne? Czy również Chrystusa nie próbowano utrzymać w grobie przywalonym kamieniem?

Pewnego dnia, Pierre Martin Ngo-dinh-Thuc odzyska dobre imię i zajmie należne mu miejsce w historii Kościoła Katolickiego. Nim to jednak nastąpi, musimy kontynuować heroiczną walkę.

Możemy przegrać kilka bitew. Samą wojnę - wygramy.


Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
I szedł na święte kraju werbowanie,
Ten de profundis z ciemnego kurhanu
Na trąbę wstanie.

wtorek, 15 stycznia 2013

Kardynał Siri - papieżem? W opozycji do soborowych zmian?

Siri koncelebrujący z JP2

Istnieje teoria jakoby kardynał Siri miał zostać wybrany papieżem. Według tej teorii został jednak zmuszony przez okupantów do ustąpienia. 

Poniżej  kilka fragmentów mowy dziękczynnej, wygłoszonej przez Kardynała Siriego 1 listopada 1958, z okazji wyboru Jana XXIII.

"Wezwałem was wszystkich, aby podziękować Bogu za elekcję naszego Ojca Świętego Jana XXIII. Wielkie Boże ojcostwo jest reprezentowane przez tego Papieża od wigilii 20 października.  W nim [JXXIII], ponownie napotykamy naszego Ojca Świętego, którego widzialny wizerunek był zgaszony po świętej śmierci Piusa XII."

"Podziękujmy Bogu, ponieważ znów mamy Papieża."

"Wikariusz Chrystusa zawsze jest posłańcem łaski i pokoju, które pochodzą od Boga samego."

"Musimy podziękować Bogu za wybór, który uczynił."

Kard. Siri celebrujący "versus populum"
"Wszystko pozwala sądzić, że ten rodzaj człowieka i rządów daje nam, konkretnie i skutecznie, kierunek oraz społeczną normę, które oznaczają ofertę lepszego życia oraz zachętę dla niezliczonych osób, nie tylko Europejczyków, ale także i przede wszystkim, dla nie-Europejczyków, którzy zostali daleko w tyle na bankiecie ziemskich dóbr z powodu chciwości egoizmu."

"Wszystko pozwala oczekiwać, że nowe ciepło zostanie rozpowszechnione, tak, aby stosunki między katolikami oraz naszymi braćmi odłączonymi stały się łagodniejsze."

"Nastał nowy świt i jest szczególnie obiecujący.  Niech Bóg będzie chwalony!

Dwa z załączonych zdjęć podważają (żeby nie powiedzieć, obalają) teorię, jakoby kardynał Siri miał być zawsze wierny tradycyjnej liturgii. Pozostałe zdjęcia pokazują kardynała Siriego z Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem I oraz Janem Pawłem II.
Z Janem XXIII
Po zapoznaniu się z tymi materiałami ciężko jest dopatrywać się czegoś innego, niż kardynała uznającego wymienione poprzednio osoby za papieży. Można mniemać, iż zachowywał by się inaczej, gdyby uważał ich za anty-papieży. Oczywiście ktoś może powiedzieć, ze został zmuszony do koncelebry, odprawiania NOM, mowę ktoś mu napisał, itd., itp..
Czyżby Kardynał zapomniał o przykładzie Machabeuszy? Ktoś może powiedzieć, że to zbyt mocne słowa.. Spójrzmy na sytuację (wg teorii). Kardynał Siri zostaje wybrany papieżem. Jest świadom wrogiego zamachu na Kościół. Ma realną szansę przeciwstawienia się, podniesienia alarmu. Czy jako głowa Kościoła, Namiestnik Chrystusa nie powinien go bronić? Aż do męczeńskiej śmierci, na wzór Chrystusa?

Wg jednej z teorii szantażowano go życiem członków jego rodziny. Czyż obrona Kościoła, jego ocalenie nie było ważniejsze? Powodowała nim troska o rodzinę. Czyż ich życie wieczne nie było ważniejsze od doczesnego?

Mamy rozumieć, że kardynał Siri pozwolił na przejęcie Kościoła, był prześladowany, pozostał kardynałem na dawnym urzędzie, jednocześnie w ukryciu kontynuował dzieło Kościoła, mianując przed śmiercią swego następcę? Mamy rozumieć, że udało mu się przechytrzyć okupantów, którzy go prześladowali? Niektórzy pewnie powiedzą: "Możliwe, czemu nie. Był bardzo sprytny i bystry". Tak sprytny by pod okiem prześladowców sprawować władzę nauczania oraz mianować kardynałów?

Nawet jeżeli, to pozostaje fundamentalna kwestia - jakiś dowód. Pisemny bądź ustny. Jakakolwiek podstawa, że kardynał Siri nie uznawał osób zasiadających w Rzymie za papieży. Jakieś wskazówki, zalecenia pozostawione przez rzekomego papieża. Choćby krótka notatka.

Dlaczego katolicki papież miałby koncelebrować Novus Ordo wraz z prześladującym go anty-papieżem? Nasuwa się jedna odpowiedź - kardynał Siri nie był papieżem.

.........................
Od redakcji: Osoba pisząca artykuł dokonała rozróżnienia pomiędzy wyborem kardynała Siriego na papieża (który prawdopodobnie miał miejsce na jednym z konklawe), a sprawowaniem urzędu papieskiego. Jeżeli ktoś dysponuje jakimiś informacjami, materiałami dotyczącego papiestwa Siriego - prosimy o kontakt mailowy.

niedziela, 13 stycznia 2013

Krótka analiza krytyczna artykułu ks. Jenkinsa FSSPX

"Dlaczego pracujemy w Polsce? Bo jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich." 

Aha. Dobrze wiedzieć. Ktoś mógł myśleć, że z innych powodów. Nasz komentarz poniżej cytowanych fragmentów. "mdash" pozostawiono wedle źródła.

"Toteż najlepszą rzeczą dla dzisiejszego Kościoła byłoby zapomnieć, że ten sobór miał miejsce. Mówienie o „hermeneutyce ciągłości lub przetrwania” nie ma sensu. To strata czasu. Sobór przeminął, jest martwy. " 

"jego dekrety są bezwartościowe dla naszych czasów. Najlepiej zwyczajnie go zignorować" 

"Sądzę, że jest oczywiste, że to właśnie czyni Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata.

"Niech mi będzie wolno posłużyć się następującą analogią: cały Kościół cierpi „okupację” podobną do tej, jaką Polska doświadczyła nie tak dawno. Usiłowano zniszczyć Polskę i to nie tylko przy pomocy bomb i armat, ale szczególnie usiłując zniszczyć polską kulturę, język, obyczaje; krótko mówiąc — duszę narodu. Jak zatem stawiać opór? Fizycznie jest to czasem niemożliwe, ale kraj żyje dzięki przekazywaniu jego kultury i tradycji. Polska przetrwała nie dlatego, że miała silniejszą armię, ale dzięki temu, że to, co nadaje Polsce ponadczasową wartość, zostało przekazane. Wasi dziadkowie i rodzice dali wam to, co stanowi duszę narodu polskiego mdash; dali wam tradycję waszego kraju." 

Tradycja danego kraju zwykle jest przekazywana w danym kraju. Nie koniecznie jest dobra per se. Wystarczy wspomnieć "Drang nach Osten" czy lichwę. Wie Ksiądz co należy do naszej polskiej Tradycji? Bezkompromisowa walka z wrogiem, okupantem i zdrajcą. Choćby za cenę życia. Walka. Kościół Walczący. Polska walcząca. Okupantów nie tolerujemy, gnamy precz. Zdrajcami gardzimy. Bywa, że wieszamy lub w inny sposób usuwamy. Kościół pod okupacją, a Ksiądz sobie zignoruje sprawę? Zignoruje Ksiądz wszystkie bolesne i problematyczne kwestie? Bo jest nowoczesny? 

Pisze Ksiądz, że sobór jest martwy? Sobór przeminął? W takim razie:
a) dlaczego dla Novus Ordo jest jak najbardziej aktualny?
b) dlaczego nader żywe i dojrzałe są jego trujące owoce?
c) chodziło o FSSPX? Kiedy sobór był aktualny i żywy? Kiedy przeminął i umarł? 

Czy do Tradycji Kościoła należą Nowe Ryty? Wg Księdza "Nowe katechizmy i nowe obrzędy nie przekazują Tradycji Kościoła" oraz: "...słowa „tradycja”, oznaczającego przekazywanie czegoś, tu konkretnie mdash; przekazywanie depozytu i dziedzictwa." Czemu więc do Tradycji próbuje dodać się nowe ryty święceń? Czemu do wiernych dopuszcza się nieświęconych w tradycyjnym, katolickim rycie? Czy też dokonuje się święceń sub-conditione? Nie słyszał Ksiądz, że Arcybiskup Lefebvre święcił sub-conditione prawie 40 lat temu? Czyżby w jakiś tajemniczy i niepojęty sposób nagle nowe ryty nabrały ważności? Powie ktoś, że nowe ryty są ważne, ale wątpliwe? Mogą  więc być nieważne! Czy nie powinno się usunąć wątpliwości?

Dookoła rozlewa się ściek wszystkich herezji, a Ksiądz pisze: "Kościół przeżył wiele trudności w ciągu wieków, kiedy wszelkie rodzaje herezji usiłowały go zniszczyć: arianizm, monofizytyzm, monoteletyzm, sabelianizm — są to dla nas obce nazwy, ponieważ razem z tymi, którzy je głosili, poszły do grobu."
Poszły do grobu? Stamtąd powróciły? Co oznacza: "znów zacząć od tego, co ma wieczną wartość"? Czyżby gdzieś po drodze wkradło się coś, co nie ma wiecznej wartości? 

"Podobnie dzisiejszy Kościół jest okupowany przez modernistów, którzy niszczą ołtarze, budują okropnie wyglądające kościoły, ośmieszają to, co dla nas święte, niszczą język Kościoła i obyczaje, które były praktykowane przez wieki. W jaki sposób stawi temu opór? Nie jest to trudne — wystarczy czynić to, co Kościół czynił przez stulecia, podobnie jak czynili nasi pradziadkowie — nic więcej i nic mniej."

Co to jest "dzisiejszy Kościół"? W którym momencie Kościół był "wczorajszy"?

Pius X grzmiałby na wszystkich apostatów i odstępców. Jan Paweł II i Benedykt XVI spotykają się z nimi, bratają, wychwalają. Mamy "papieża Syllabusa" i "papieża anty-Syllabusa". Miał miejsce ogromny zjazd biskupów całego świata. W imię tegoż zjazdu została dokonana rewolucja. Popełniono i popełnia się niezliczone świętokradztwa. Odstępstwo kwitnie. Okupacja wręcz totalna. Gdyby nie ten sobór prawdopodobnie nie powstałoby FSSPX. A Ksiądz sobie zignoruje wydarzenie historyczne, które miało tak wielki wpływ na ostatnie kilkadziesiąt lat. Zignoruje sobie Ksiądz coś, przeciw czemu walczył arcybiskup Lefebvre. Czy biskup Fellay nie powiedział, że wróciliśmy do roku 1974 i 1975? Kiedy w tych latach Arcybiskup powiedział, że sobór jest martwy, że można go zignorować? Czy nie mówił o katastrofalnych szkodach przez niego spowodowanych? Czym to, co Ksiądz sugeruje, różni się od ignorowania uszkodzonych hamulców lub kierownicy w samochodzie? Jeżeli Księdzu przestanie działać procesor i dysk twardy w komputerze, też to Ksiądz zignoruje? Ratzinger jest szeroko kojarzony ze wspomnianą przez Księdza hermeneutyką. Osoba, którą prawdopodobnie uznaje Ksiądz za papieża, Chrystusa na ziemi, ma zostać zignorowana, w tym co mówi, ot tak? Szkoda czasu na to co mówi papież?

"Kościół św. będzie trwał o tyle, o ile my będziemy wierni Tradycji." 

Słucham? Znaczy - Kościół nie może przestać trwać, więc zawsze będziemy wierni? Czy też - możemy przestać być wierni Tradycji (a możemy!), więc Kościół miałby przestać trwać? 

"Kiedy mówimy, że przyjmujemy sobór w świetle Tradycji, oznacza to, że akceptujemy w nim to, co nie przeciwstawia się Tradycji. A w innych aspektach odrzucamy go całkowicie." 

Ooo... sobór nie taki martwy jak Ksiądz twierdzi. Ksiądz we własnej osobie doszukuje się tych katolickich pierwiastków w samym soborze. A resztę odrzuca. Jan Paweł II pewnie nie miałby problemów z podpisaniem się pod taką dialektyką. Islam też Ksiądz przyjmie? Jeno w świetle Tradycji? Jest przecież jeden Bóg, ma Swego proroka, posty są nakazane, itd.. Przyjmie Ksiądz? Czy Wiara Katolicka nie jest jasna i przejrzysta? Filtruje się wodę czystą czy brudną? To mamy ten sobór ignorować czy wybiórczo akceptować? A może mamy go zaakceptować poprzez ignorowanie tego co złe? I któż ma autorytet by decydować co nie przeciwstawia się Tradycji? Arcybiskup Marcel podpisał. Papież Paweł VI również. Ktoś powie - dowód. Proszę bardzo. "In Spiritu Sancto" z 8 grudnia 1965 roku:

"...Drugi Watykański Sobór Ekumeniczny zgromadzony w Duchu Świętym i pod ochroną błogosławionej Maryi Dziewicy..."

"...wszystkie konstytucje, dekrety, deklaracje oraz głosy zostały zaakceptowane rozwagą soboru oraz promulgowane przez nas..."

"Ponadto postanawiamy, że wszystko co zostało ustalone synodalnie ma być religijnie przestrzegane przez wszystkich wiernych, dla chwały Boga i godności Kościoła i dla spokoju i pokoju wszystkich ludzi. Zatwierdziliśmy i ustanowiliśmy te rzeczy, stwierdzając, że obecne słowa są i pozostają stabilne i ważne. Mają mieć skuteczność prawną, tak aby były rozpowszechniane i uzyskały pełną i całkowitą moc. Tak, by mogły być w pełni potwierdzone przez tych, których one dotyczą lub mogą dotyczyć teraz i w przyszłości. Tak, by jak to będzie oceniane i opisywane, wszystkie starania przeciwne tym rzeczą czynione przez kogokolwiek lub jakikolwiek autorytet, świadomie lub w niewiedzy, odtąd są nieważne i bezwartościowe."

Wedle dokumentu podpisane przez Pawła VI, Księdza "ignorowanie" oraz wybiórcze "akceptowanie" wydaje się być nieważne i bezwartościowe. Może jednak sobór nie odrzucił Ducha Świętego? Wszak Paweł VI wspomina o Nim. Prosimy o dokument, który zniósł słowa Pawła VI. Może coś z Benedykta XVI? Gdzież to i kiedy, w jakim dokumencie, któryż okupant uznał sobór za martwy, promulgował to oraz nakazał uznawanie soboru za takowy? Czy papież może błądzić w sprawach wiary? Nie? Coś tu nie pasuje? Czyżbyśmy słyszeli dysharmonię?

"...Bractwo Św. Piusa X zarówno w Polsce, jak i w innych krajach świata. Więc w pewnym sensie jesteśmy najbardziej nowocześni ze wszystkich, jako że przyszłość należy do tych, którzy posiedli przeszłość." 

Jeżeli ktoś przy zdrowych zmysłach uzurpuje przeszłość Kościoła tylko dla siebie lub swojego stowarzyszenia, czy jest kimś innym niż perfidnym kłamcą i złodziejem? 

"U Boga nie ma odmiany ani cienia przemiany, jak mówi św. Jakub. W zamieszaniu i burzy, która szaleje wokół nas, uchwyćmy się wiecznej doktryny, która jako jedyna przetrwa wszystko..."

Gdzie w wiecznej doktrynie Kościoła Katolickiego są liberałowie, moderniści, protestanckie święcenia, zmiany dokonane przez Lutra, heretycy, antypapieże, ekumeniczne spotkania? Tylko w kategorii "potępione". 

Przy okazji - czy ks. Lucien Laberthonnière na którego powołano się w 164 numerze "Zawsze Wierni", nie był francuskim modernistą, który za Piusa X znalazł się na indeksie i otrzymał zakaz publikowania? 

Przypomnimy Księdzu drobny fragment przebogatego, polskiego dziedzictwa i ducha: 

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi.
Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek.
Nie damy, by nas zniemczył wróg.
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
Ni dzieci nam germanił.
Do krwi ostatniej kropli z żył,
Bronić będziemy Ducha.
Aż się rozpadnie w proch i pył, 
Krzyżacka zawierucha.
Aż się rozpadnie w proch i pył,
Modernistyczna zawierucha. 
I poszli szaleni zażarci. 
I poszli zabijać i mścić.
Szedł żołnierz i ginął.
Na Polski imię, na Jej cześć 
Podnosim czoła dumne.
I poszli jak zawsze uparci.
Lecz od śmierci silniejszy był gniew. 
Nie damy Kościoła im zgnieść 
Odzyska Wiarę dziadów wnuk... 

Tak nam dopomóż Bóg. 

 fragmenty za piusx.org.pl

sobota, 12 stycznia 2013

Ratzinger: Co na to Bractwo?

Między nami, imamami?
Pod koniec roku 2012 bp Bernard Fellay stwierdził, że Ratzinger, wedle własnych słów ówczesnego kardynała, udzielając komunii br. Rogerowi, myślał: "Co na to powie Bractwo?".

Czyli niemiecki ojciec święty to takie niegrzeczne, brojące dziecko, myślące "co mamusia na to powie"?


Może BXVI lepiej zastanowiłby się: "co na to Bóg?"...

piątek, 11 stycznia 2013

O sytuacji Kościoła - słów kilka.

Wzruszająca opowieść

Jan XXIII zwołuje i otwiera Sobór Watykański Drugi. Dokonana zostaje rewolucja. Ostatni i jedyny bohater, arcybiskup Marcel Lefebvre zakłada Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, które ocala Kościół. Potem, zależnie od wersji - dokonuje opatrznościowych konsekracji / błądzi i zaciąga ekskomunikę.

Dobry papież Benedykt XVI uwalnia Mszę Świętą. Środowiska indultowe oraz FSSPX śpiewają dziękczynne Te Deum. Ryszard Williamson przesadza i biedny Bernard Fellay nie ma innego wyboru jak tylko usunąć go z szeregów FSSPX. Tego samego Bernarda papa Benedykt XVI oszukuje i wprowadza w błąd dobrego Bernarda Fellaya, tudzież zły Przełożony Generalny manipuluje i spiskuje. Bractwo znów jest koszernie (odpowiednio / właściwie) czyste i wzmocnione. Msza jest odprawiana dookoła nas, środowiska indultowe szaleją ze szczęścia. Piękne historia. Niestety - fałszywa.


Jak to było naprawdę

Umiera Pius X. Zwany silnym i krwawym. Następni trzej papieże nie są już tak silni. Można powiedzieć, że następni trzej pasterze są słabi. Chwast modernizmu wzrasta coraz mocniej w żyzną ziemię Kościoła. Usiłuje ją wyjałowić.

Po roku 1920 niejaki Montini odprawia przodem do ludu. Około roku 1940 praca wrze. Istnieją specjalne sklepy z odpowiednimi, postępowymi publikacjami. Przeglądający pozycje w tle słyszą chorał w języku świeckim. W 1953 "przyjaciel" komunistów Karol Wojtyła odprawia Mszę na kajaku. Został trochę w tyle za innymi...

Zwołany zostaje Sobór Watykański Drugi. Rewolucja i przewrót. Kardynał Suenens: “Vaticanum II to jest rok 1789 w Kościele”. Któż to? Tak ciągle cytowany, a tak nie znany. Kardynał od 1962 roku. Protektor Bazyliki św. Piotra w Okowach. Pracował w trzech Świętych Kongregacjach odpowiedzialnych za:
a) Wiarę
b) Ryty oraz Ceremonie Liturgiczne
c) Seminaria

Propagator protestanckiego ruchu charyzmatycznego. Podejrzany o przynależność do masonerii (od 15 czerwca 1967). Prawdziwie - specjalista. I właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Kto mianował większość biskupów obecnych na Soborze Watykańskim II? Pius XII.
Zastanówmy się - czy Pius X tolerowałby modernistów? Co by zrobił? Czy nie ekskomunikowałby ich bez wahania? Może pozwoliłby heretykom zająć się wyrzucaniem śmieci.

Sobór trwa. Przechodzi jeden heretycki dokument po drugim. Nikt się nie sprzeciwia, nikt nie wiedział. Hola, hola... nikt? Nikt? A, tak był Marcel Lefebvre, jeden jedyny. Prawda to? Również nie. Podpisał wszystkie dokumenty. Wszystkie. Gaudium et Spes. Dignitatis humanae. Nostra aetate. Sacrosanctum concilium. Lumen gentium. Wszystkie, Podpisał wszystkie. Skąd mógł wiedzieć, nikt się nie sprzeciwił powiecie. Ano znów nie prawda. Sprzeciwili się. Najmniej dwóch. Czasem pięciu. W wypadku "Nostra aetate" sprzeciwiło się prawie 100 biskupów. Lefebvre'a nie było pomiędzy nimi. Fakty. Nie złośliwość, sugestie czy animozje. Fakty.

Pojawiają się skargi na obecność protestantów oraz postępowych teologów takich jak Kung, Rahner czy imć ksiądz Ratzinger. Powstaje "Coetus Internationalis Patrum". W jego skład wchodzi ok. 250 nastawionych konserwatywnie biskupów, w tym Ottawiani, Siri, Lefebvre oraz Castro Mayer. Powstaje "Domus Mariae". Jego rdzeń tworzy 24 biskupów. W tym Wietnamczyk. Ngo-dinh-Thuc.
Ci ostatni docierają do wszystkich, są odwiedzani przez Ojców Soborowych, w tym ponad 50 Polaków. "Cestus" przeciwnie. Są beznadziejnie nieporadni, niczym dziecko. Trudzą się nad uzyskaniem list biskupów. CIP usiłuje przeforsować potępienie komunizmu. Krakowski biskup Karol Wojtyła głosuje przeciwko.

Koniec Soboru.

Lefebvre na emeryturze. Pewnego dnia zostaje wezwany do walki.
W 1988 r. dokonuje sławnych konsekracji biskupich.

W 2007 Benedykt XVI "uwalnia" Mszę. 


Jak to się stało, że ustawy przeszły na soborze?

Po pierwsze - był to proces. Długi proces. Nie sztuczka magiczna np. Rahnera czy pojedynczy oderwany od całości pomysł Bugniniego.

Po drugie - nie róbmy z prawie tysięcy biskupów, księży i ludzi idiotów. Pewnie niejeden by się znalazł. Może i stu. Tysiąc nawet. Jak ktoś chce niech sobie przyjmie - tysiąc biskupów idiotów. I tak zostają dwa tysiące biskupów nie-idiotów. Na samym soborze. Skończmy więc mówić, że nic nie wiedzieli, nic nie rozumieli, oszukał ich zły Roncallii czy Montini.

Dokumenty można było interpretować w Duchu Tradycji powiecie? Czy Pan nasz nie powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie"? Czy zapomnieliśmy o: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust". A przecież letni jest bardziej ciepły niż zimny! Może być ciepły, tylko trochę mniej!

Nie jeden biskup podpisał dlatego, że papież był dla niego gwarantem wiary. Skoro papież uważa, że coś jest prawowierne, musi to takim być.

Chyba, że ktoś chce przyjąć, że nic nie wiedzieli. Proszę bardzo. 3000 biskupów niedouków, idiotów, pozbawionych zmysłu katolickiego oraz podstawowego wykształcenia. Choćby Lefebvre czy Thuc. Byli bardzo wykształceni. Czyli co?Doktorat uzyskany w Rzymie przez Marcela Lefebvre'a w czerwcu 1930 był bezwartościowy? Nie przesadzajmy.

Tak więc chodziło o coś innego. Tylko pytanie - o co?


Wszystko jest już dobrze? 

Oczywiście nie.

W ogólności - środowiska określane jako "indultowe" oraz FSPPX.

Indult. Tym by można zakończyć. Słownik Języka Polskiego PWN definiuje Indult, jako "zezwolenie władz duchownych na odstąpienie od przepisu kościelnego". Jest to wyjątek. Nie reguła.

Jakby było mało - uparte powtarzanie "Nadzwyczajny Ryt". Przepraszam, ale jak Katolicką Mszę można uznać rytem Novus Ordo. Jak się pytam? Jak można twierdzić, że Nowy Twór wyraża tą samą wiarę co Msza Święta? Jak ofiara może być tożsama z ucztą? Jak kult człowieka można utożsamiać z kultem Boga? Nie można. Wracamy do tematu.

Mamy więc dobrego papieża. Porządnego, tradycyjnego papieża. Dał nam Mszę. Ale:
1) Dał nam? A jego była?
2) Uwolnił? Kto i jakim prawem ją związał? Czemu tak długo czekał by ją uwolnić?
3) Czy uznawał ją za właściwą Mszę Kościoła? Jeżeli tak - gdzie był jako Prefekt Kongregacji Wiary? Gdzie był się pytam?
4) Czemu jej dotąd nie odprawił, odkąd ją wspaniałomyślnie uwolnił?
5) Nazywa Mszę nadzwyczajnym rytem. Nadzwyczajnym. I wcale nie w pozytywnym sensie.

Idźmy dalej.
Dobry papa jedzie na bluźniercze spotkanie w Asyżu. Czemu nie jechać? Papa jedzie. Papa idzie do synagogi. Biegnijmy w podskokach. Papa celebruje Nowy Twór. Biegiem marsz na Nowy Twór.

Rytem papy jest Nowy Twór. Papa jest porządny.
Czemu nie jesteście na Novus Ordo? Przecież ważny i godny. Mimo swego pochodzenia, intencji jego twórców gdzieś po drodze został ochrzczony, ba, wręcz zanurzony w Jordanie, toteż teraz jest na wskroś, pełną gębą katolicki. W czym problem? Co przeszkadza? Przecież te odejścia od wiary, szerząca się apostazja i poganizacja, to tylko wroga propaganda. No, może jakieś tak niezrozumienie Ducha Soboru.

A, rozumiem. Estetyka, sentymenty itd.. Okey. Papa pozwala. Jako coś nadzwyczajnego. 
To jak tam z tą nadzwyczajnością? Papa miłosierny, wyrozumiały, więc tym bardziej należy go uszanować. Co powiecie na jeden ryt nadzwyczajny na 3 ryty zwyczajne? Jeden do trzech? Może nie dość nadzwyczajnie? Może jeden do pięciu? Przecież trzeba iść z duchem.

W szczególności - FSSPX.

Nowe ryty ważne. Może od czasu do czasu jakiś nowusik? Skąd te negatywne teksty o odprawianiu NOM przez, wg słów co niektórych, np. FSSP?

Zacytujmy, być może nieadekwatne, słowa Piusa XI:

"Jeżeli zresztą spotkać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, to znaczy jako równouprawnieni. "

Słyszymy o jakimś pojednaniu z Rzymem. Aha. Trochę tak jakby powiedzieć do sławetnego taty: "Jesteś moim tatą, ale będę Ci posłuszny jeżeli to i to". Wyrodny syn? Tata jest tatą, czy jednak nim nie jest?

Kim jest papież? Namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Jest Chrystusem na ziemi. Uznawać Chrystusa za Chrystusa i nie podporządkować mu się? Czy według słów św. Tomasza żydzi, którzy krzyżowali Chrystusa, nie wiedzieli kogo krzyżują? Czyż święty nie twierdzi, że wiedzieli i tym większa ich wina? Czy nie powinni więc uznać decyzji idących z Rzymu?

Arcybiskup Lefebvre stwierdził kiedyś, że papież jest liberałem. Biskup Fellay: "mamy doskonale liberalnego papieża".  
Okey, ale... "Liberalizm to doktryna głosząca zupełną niezależność wolności ludzkiej, a tym samym przecząca wszelkiej powadze wyższej od człowieka w porządku umysłowym, religijnym i politycznym. Jest tedy liberalizm ostatecznym rozwinięciem pychy ludzkiej przeciwko miłości Bożej i ostatnim wysiłkiem stworzenia rozumnego przeciwko opiece i kierownictwu swego Stwórcy".

A, przepraszam. Mamy jeszcze FSSPX-SO.
Bractwo chce się pojednać z Rzymem, ale gdy jego Przełożony Generalny czyni w tym kierunku kroki, to jest nazwany zdrajcą. Trochę jakby ktoś chciał zachować Status Quo ostatnich kilkudziesięciu lat. Jeden z księży stwierdził ostatnio, że arcybiskup Lefebvre "był największym teologiem ostatnich 150 lat". Aha. Niezbyt wiemy o które prace, osiągnięcia teologiczne chodziło. Może o teorię "uznawania i nie słuchania"?

Niektórzy chyba mieli inne zdanie w tej sprawie:
"W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją."  
Pius XI, Mortalium Animus, 6 stycznia 1928 roku 


Konkluzja

Coraz trudniej rozpatrywać obecną sytuację Kościoła z pominięciem kwestii papiestwa. Kwestia nie przyjemna, acz istotna. Cóż... nie jest dobrze.

Święty Franciszku, Seraficki patronie - ratuj.

..............................

A, może ktoś pomyśleć, zapytać - czemu przyszło mi teraz żyć? Co mam robić?
Odpowiedzi są proste. Taka była Wola Boża. Z Bogu znanych powodów żyjemy akurat w tych czasach. Widać taki był Jego plan. Lub dopust. 

Co mamy robić? Zachować wiarę. Żyć po katolicku. To się nigdy nie zmieniło.

sobota, 5 stycznia 2013

Kto zabił Lucianiego? Cody?

   Kardynał Cody ze swoich wcześniejszych (a według informacji z Chicago, także z nowych) przekazów pieniędzy do Polski, z wielkości udziału Polaków w społeczeństwie Chicago i z przyjacielskich stosunków, które rzekomo łączyły go z papieżem, zbił kapitał do owocnej kontrofensywy przeciw swoim wrogom. Kardynał opowiadał na początku grudnia (1978 r.) swoim gościom, że Jan Paweł II zaproponował mu stanowisko w Watykanie, które jednak odrzucił. Papież powiedział wyraźnie, jak dawał do zrozumienia kardynał, że sprawa jest załatwiona. Własnymi dociekaniami potwierdziłem tę relację. Wykazały one ponadto, że pieniądze, które Cody przekazywał odtąd Watykanowi i które tajnymi kanałami przekazywano dalej do Polski, stanowiły część składową o wiele szerszej operacji finansowej, którą Marcinkus i Calvi przeprowadzali na polecenie papieża Jana Pawła II. 
   Kardynał Cody nadal okazywał się wspaniałomyślnym ofiarodawcą. W październiku 1979 r. papież Jan Paweł II odwiedził Stany Zjednoczone. Na chicagowskim lotnisku O’Hare powitał go kardynał Cody, który wcisnął mu do rąk małą drewnianą szkatułkę jako „osobisty prezent”. Szkatułka zawierała 50 000 dolarów. Nikt nie odmawia kardynałowi prawa wręczenia papieżowi prezentu, ale — pomijając już prostacką bezpośredniość tego gestu — rodzi się jednak pytanie, skąd pochodziły te pieniądze. Ze środków diecezji? Z wyłącznie i osobiście zarządzanego przez Cody’ego funduszu? Z jakiego źródła Cody mógł odprowadzićtaką sumę?
    Niecały rok po wizycie papieża w USA toczyło się urzędowe dochodzenie amerykańskich organów wymiaru sprawiedliwości przeciw kardynałowi Cody’emu. Prokuratura zaczęła interesować się zarzutami wypłacenia przez Cody’ego swej przyjaciółce, Helen Wilson, prawie miliona dolarów pochodzących z majątku kościelnego. W szczegółach badała, czy prawdą jest, że pomieszał on swoje prywatne fundusze z kościelnymi, czy potajemnie całymi latami wypłacał Helen Wilson pieniądze, czy zapewnił jej niedopuszczalnie wysoką rentę i za 90 000 dolarów kupił dla niej dom na Florydzie. Cała sprawa stała się interesująca dla władz dlatego, że Cody wszystkie te dobrodziejstwa finansował rzekomo pieniędzmi kościelnymi, a jak wiadomo dochody Kościoła są zwolnione od podatków. Jeżeli uwzględni się drażliwe implikacje polityczne takiego śledztwa, wówczas już sam fakt, że rząd amerykański polecił jego przeprowadzenie, należy ocenić jako niezawodną wskazówkę, że musiał istnieć przekonujący materiał obciążający. Śledztwo rozpoczęło się we wrześniu 1980 r. 
   W styczniu 1981 r. zespół oskarżający wydał Cody’emu wiele dyspozycji; przede wszystkim wezwano go do przedłożenia wszystkich dokumentów dotyczących dochodów oraz spraw finansowych diecezji i jego własnych. Jeżeli Cody był czysty, to jego reakcja i postępowanie w następnym okresie były niezrozumiałe. O dochodzeniu i dyspozycjach wiedzieli tylko kardynał, jego adwokaci i dwóch lub trzech bliskich zaufanych. Cody pozostawił wiernych w Chicago i posła watykańskiego w Waszyngtonie w pełnej nieświadomości tego, co się działo. Odmawiał też wykonania dyspozycji sądu i wydania żądanych dokumentów. Taki opór zwykłego obywatela pociągnąłby za sobą zarządzenie z rygorem przymusu wykonania; jednakże nie dotyczyło to Co-dy’ego, który jest autorem powiedzenia: Nie rządzę krajem, ale rządzę Chicago. Teraz demonstrował, że w żadnym wypadku nie było to puste gołosłowie. Kiedy we wrześniu 1981 r. „Chicago Sun Times” ujawnił tę historię, Cody wciąż jeszcze nie spełnił dyspozycji. „Sun Times” przez dwa lata prowadził na własną rękę dochodzenie przeciw kardynałowi. Teraz zaprezentował swoim czytelnikom szczegółowy raport o wielu uchybieniach, których według jego informacji dopuścił się Cody. 
   Kardynał odmówił przedstawienia choćby strzępka dowodu na to, że oskarżenia są fałszywe; zamiast tego, odwołał się do 244 000 katolików chicagowskich, by go poparli, stwierdzając: To nie jest atak na mnie. To jest atak na cały Kościół. Wielu zaakceptowało to całkowicie błędne hasło, ale było też wielu takich, którzy nie przyłączyli się do niego. W każdym razie wizerunek Kościoła rzymskokatolickiego odniósł wielkie szkody, jakie przepowiedział Luciani. Poglądy w Chicago były podzielone. Najpierw spora większość katolików stała za swoim kardynałem, ale z upływem miesięcy na świadomość wielu ludzi oddziaływał zasadniczy fakt, że Cody wciąż jeszcze nie wykonał dyspozycji wydanych przez sąd. Niektórzy z jego najwierniejszych wasali zaczęli domagać się podporządkowania decyzjom sądu. Do tej pory ustami swoich adwokatów usprawiedliwiał on swoje zachowanie następującym argumentem: Jestem odpowiedzialny tylko przed Bogiem i Rzymem. To przekonanie zabrał ze sobą do grobu. Kardynał Cody zmarł w kwietniu 1982 r., kiedy władze wymiaru sprawiedliwości wciąż czekały na spełnienie ich żądań. Mimo że był on od dawna chory, jego ciało — inaczej niż w wypadku Albino Lucianiego — poddano autopsji. Wykazała ona, że zgon nastąpił w wyniku poważnego uszkodzenia naczyń wieńcowych. Cody pozostawił oświadczenie z poleceniem opublikowania go po jego śmierci. Nie zawierało ono niczego, co mogłoby służyć jako dowód jego niewinności w odniesieniu do jakiegokolwiek z podnoszonych przeciw niemu zarzutów. Dostarczył za to jeszcze raz dobitnego przykładu swej bezczelnej arogancji, którą odznaczał się przez całe swoje życie: Wybaczam moim wrogom, ale Bóg tego nie uczyni.

Cody. Kolejny z podejrzanych nie tylko pozostawiony na stanowisku przez JP2, ale i promowany wyżej. Jego następca został... Józef Bernardin. Promotor homoseksualizmu. Oskarżony o gwałt na jedenastoletniej dziewczynce w trakcie satanistycznego rytuału. Dziewczyna kilkakrotnie przeszła test wykrywaczem kłamstw. W 1983 roku Bernardin został mianowany kardynałem. Przypadek?

piątek, 4 stycznia 2013

Oscar Wilde: "Artysta może wyrażać wszystko". Aby?

"Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że to, co było wystarczająco dobre dla naszych ojców, nie jest wystarczająco dobre dla nas"

Oscar Wilde. Prekursor "Nowoczesnego Homoseksualizmu". Homoseksualista. Pederasta. Jego procesy ukazały sieć homoseksualistów istniejącą w angielskiej wyższej klasie. W "De Profundis" wyjaśnia, że wykorzystywanie podwładnych to "połową emocji". Przypadek Wilde'a jest pouczający. Pokazuje zdolność instytucji do stymulowania i promowania homoseksualnych zachowań.

Urodził się chłopiec, którego Wilde nazwał by "urodzonym do wyjątków". Prowadził życie podobne do pieszczocha. Po części z powodu chorób. Wyrósł na nieśmiałego, melancholijnego, można by rzec, pozbawionego sił, bezpłodnego młodzieńca dostrojonego do spraw polityki - zdecydowanego liberała i anty-faszystę. W wieku 19 lat wstąpił do seminarium. Nigdy nie doświadczył normalnego życia seminaryjnego. Nigdy nie brał udziału w akademickim współzawodnictwie, choćby o oceny.  Giacinto Gaggia pozwolił mu mieszkać w domu podczas studiów. Uzyskał również  dyspensę od noszenie sutanny, która oznaczała, że noszący ją zarezerwowany jest na służbę Bogu. Jego pasją było czytanie. Z dala od "cenzorskich" oczu rektora seminarium lub innych przełożonych, miał najdzikszą swobodę w wyborze lektur. Czytał przywódcę Polskiego Romantyzmu  Mickiewicza, Tołstoja, Goethe'go oraz Oscar'a Wilde'a. Ich książki były wtedy trudno dostępne. Uległy chłopiec czyta pozycje znanego pederasty. Seminarzysta czyta pozycje ludzi, żyjących w niezgodzie z Kościołem - Mickiewicza, Wilde'a oraz Tołstoja, który został ekskomunikowany i nie uznawał boskości Chrystusa.

W "De Profundis", seminarzysta ów podkreślił: "Biedni są mądrzejsi, bardziej miłosierni, bardziej skierowani ku dobru, bardziej wrażliwi niż my jesteśmy. W ich oczach więzienie jest tragedią w ludzkim życiu, niefortunną sytuacją, nieszczęśliwym wypadkiem, czymś co wymaga sympatii."

Przy ustępie: "Dzień bez lamentacji, jest dniem w którym ktoś ma zamknięte serca, nie dniem z którego ktoś powinien się cieszyć... tylko Londyńskie przedmieścia zawierają dość nieszczęścia by pokazać, że Bóg nie kocha człowieka", dopisał: "Albo to, że człowiek nie kocha Boga". Dla przypomnienia - Wilde wykorzystywał również ubogich chłopców.

Odnośnie heretyckich stwierdzeń w "De Profundis", takich jak choćby "świętość" grzechu, nic nie zostało dopisane. Miast odrazy, nagany, potępienia, najmniejszej krytyki - cisza. Obojętność wobec błędu? Czy też przyzwolenie? Czy też, do czego prowadzi przyjęcie za sensowny argumentu "nie wiedział" - totalne niedouczenie i absolutny brak zmysłu katolickiego oraz całkowita nieznajomość rzeczy duchowych.

Zainteresowanie Wildem wydaje się być dziwne. Jesteśmy w okolicy pamiętnego roku 1917, znane są powiązania Wilde'a z sodomią. Mamy liberalnego "seminarzystę", zażywającego "wolności", który fascynuje się religijnym i moralnym rebeliantem. Niby źle, ale nic wielkiego. Do czasu, aż pada nazwisko chłopca.

Montini.

środa, 2 stycznia 2013

Karol Wojtyła właściwym człowiekiem?

   Jeśli chodzi o zmiany, które chciał wprowadzić Luciani, to z pewnością wielu w Watykanie powitałoby je z zadowoleniem. Jednakże nawet po tych, którzy mieli największe powody do obaw, należało się spodziewać, że najpierw by się uciekli do mniej dramatycznych środków. Rozważania te, jak już powiedziano, nie wykluczają z kręgu podejrzanych Villota, Cody’ego i Marcinkusa, ale przesuwają ich w kierunku końca listy, na której początku stoją tym samym nazwiska Calviego, Sindony i Gelle-go. Czy ci trzej mężczyźni, lub jeden z nich, byli zdolni do takiego czynu? Krótka odpowiedź brzmi: tak.
   Niezależnie od tego, kto zamordował papieża Albino Lucianiego, sprawca najwyraźniej liczył na to, że następne konklawe i następny papież wyrzucą na makulaturę osobiste decyzje Jana Pawła I. Dla wszystkich pięciu mężczyzn wybór „właściwego” człowieka na papieża mógłby przynieść ratunek. Z pewnością żaden z nich nie zaryzykowałby morderstwa tylko po to, by zapewnić sobie miesięczną karencję udzieloną z łaski. Chodziło o zatroszczenie się, by wybrano „właściwego człowieka”; wówczas nie obawiano by się już niczego więcej. Dwóch z tej piątki, Villot i Cody, miało daleko sięgające możliwości wywierania wpływu na wybór dokonywany przez konklawe. Również Marcinkus nie był pozbawiony takiego wpływu. Odpowiednimi możliwościami i środkami dysponowali także Sindona i Gelli.

piątek, 21 grudnia 2012

Błędy JP2 - część trzecia

"Nowy porządek świata... zbudowany na celach ONZ" JP2, 2004

"Mamy komunistycznego papieża" Opat Nantes

W czasie konklawe Karol Wojtyła czytał książkę poświęconą Marksistowskim zasadom.

"Odkrył prawdziwe oblicze Kościoła" o Pawle VI

Przeciwnicy V2 "nie mogą być uznani za wiernych"

JP2, 1981: "Chrześcijańska tradycja nigdy nie podtrzymywała prawa własności prywatnej jako absolutnego lub nietykalnego" 

Leon XIII, Rerum Novarum: "prywatne bowiem posiadanie dóbr materialnych na własność jest naturalnym prawem człowieka”

Pius XII, orędzie La Sollenita Della Pentacoste: "Każdy człowiek, jako istota żyjąca i obdarzona rozumem, ma rzeczywiście z natury zasadnicze prawo korzystania z dóbr materialnych ziemi, chociaż zostawione jest woli ludzkiej i prawnym formom poszczególnych narodów regulowanie ich bardziej szczegółowe w praktycznym wykonaniu. To prawo osobiste w żaden sposób nie może być zniesione, nawet przez inne prawa, pewne i pokojowe, do dóbr materialnych. Bez wątpienia, porządek naturalny, pochodzący od Boga, wymaga własności prywatnej i wolnej obustronnie wymiany dóbr przez zamianę i darowizny, nie mniej jak i regulującej czynności władzy publicznej odnośnie do obydwu tych funkcji. 
(...) 
Pierwotne prawo odnośnie do użytku dóbr materialnych, będąc w ścisłym związku z godnością i z innymi prawami osoby ludzkiej, przez formy wyżej wymienione stanowi dla niej pewną podstawę materialną, i to najwyższej doniosłości, aby się wznieść do spełnienia swych obowiązków moralnych. Ochrona tego prawa zapewni człowiekowi godność osobistą i ułatwi mu pilnowanie i spełnianie w należnej wolności tej sumy stałych obowiązków i decyzji, za które jest bezpośrednio odpowiedzialny wobec Stwórcy. Rzeczywiście ma człowiek obowiązek całkowicie osobisty zachowania i udoskonalania swego życia materialnego i duchowego, aby osiągnąć cel religijny i moralny, który Bóg naznaczył wszystkim ludziom i który im dał jako najwyższą normę, zawsze i w każdym wypadku obowiązującą przed wszystkimi innymi powinnościami.
(...) 
Według nauki Rerum novarum, sama natura najściślej złączyła własność prywatną z istnieniem ludzkiej społeczności i z jej prawdziwą cywilizacją, a w wybitnym stopniu z istnieniem i z rozwojem rodziny. Tego rodzaju związek uwydatnia się całkiem wyraźnie. Czyż własność prywatna nie ma może zapewnić ojcu rodziny zdrowej wolności, której potrzebuje, aby mógł spełniać obowiązki wyznaczone mu przez Stwórcę, odnoszące się do dobrobytu fizycznego, duchowego i religijnego rodziny?"