piątek, 21 grudnia 2012

Któż jak Bóg?

Nasi Rodzice, Bracia, Siostry, Przyjaciele i Czytelnicy. I wy, nasi wrogowie, na darmo z nami walczący - Μιχαήλ? Któż jak Bóg?

Bóg się rodzi. Oby narodził się i w naszych sercach. Tym razem prawdziwie.

"...witaj, Zbawco, z dawna żądany, cztery tysiące lat wyglądany..."
Byśmy pewnego dnia mogli rzec - Witaj, Kościele Triumfujący, z dawna wyglądany. Witaj, Kościele Katolicki, przez pięćdziesiąt lat nader nękany. 

Jacek, słuchając, cicho odmówił modlitwy,
Przycisnąwszy do piersi święconą gromnicę,
Podniosł w niebo zatlone nadzieją źrenice
I zalał się ostatnich łez rozkosznych zdrojem:
"Teraz – rzekł – Panie, sługę Twego puść z pokojem!"

Byśmy, gdy czas nadejdzie, mogli odejść w pokoju.

Nunc dimittis servum tuum, Domine, secundum verbum tuum in pace:
Quia viderunt oculi mei salutare tuum
Quod parasti ante faciem omnium populorum:
Lumen ad revelationem gentium, et gloriam plebis tuae.

Jakże adekwatny opis naszej sytuacji znajdujemy w księdze machabejskiej!

"Kiedy zaś żołnierze Machabeusza dowiedzieli się, że [Lizjasz] oblega twierdzę, błagali Pana, wśród wzdychania i łez, łącząc się z tłumami, aby na ratunek Izraelowi wysłał dobrego anioła. Pierwszy zaś sam Machabeusz pochwycił za broń i zachęcił innych, aby razem z nim narazili się na niebezpieczeństwo i pomogli braciom. Kiedy zaś oni razem podnieśli się pełni zapału, ale jeszcze byli w Jerozolimie, ukazał się przewodzący im jeździec w białych szatach i w złotej zbroi, wywijający włócznią. Wszyscy więc razem błogosławili miłosiernego Boga, a dusze ich tak były pełne ufności, że nie tylko w ludzi, ale w najdziksze zwierzęta i w żelazne mury gotowi byli godzić. Wyruszyli więc w szyku bojowym, mając z nieba sprzymierzeńca, gdyż Pan się nad nimi zmiłował. Jak lwy rzucili się na nieprzyjaciół i powalili z nich na ziemię jedenaście tysięcy, jezdnych tysiąc sześćset, wszystkich zaś innych zmusili do ucieczki."

"Juda widział, że jego wojsko się rozbiegło, a bitwa była dla niego nieunikniona. Głęboka więc troska opanowała mu serce, bo nie miał czasu ich zebrać. Pełen boleści powiedział do tych, którzy pozostali: "Wstańmy i uderzmy na naszych nieprzyjaciół, a może uda się nam ich pobić".

Ale oni odradzali mu słowami: "To się nam nie uda. W tej chwili raczej ratujmy swoje własne życie! Później powrócimy razem z naszymi braćmi i przeciwko nim będziemy walczyli. Jest nas zbyt mało".

Juda jednak odpowiedział: "Przenigdy tego nie zrobię, abym miał przed nimi uciekać. Jeżeli na nas już czas, mężnie za naszych braci położymy swe życie. Nie pozwólmy niczego ująć z naszej chwały!"  

"...si adpropiavit tempus nostrum moriamur in virtute..."

Lecz czas nasz jeszcze nie nadszedł. Nadszedł czas walki. Większej niż kiedykolwiek. Jest nas mało. Mniej niż było. Gdy Bóg z nami, któż przeciwko nam? Czyśmy nie pomni historii Gedeona?

"A oto przyszedł Anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. I ukazał mu się Anioł Pana. "Pan jest z tobą - rzekł mu - dzielny wojowniku!" Odpowiedział mu Gedeon: "Wybacz, panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: "Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?" A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów". Pan zaś zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: "Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Czyż nie Ja ciebie posyłam?" "Wybacz, Panie mój! - odpowiedział Mu - jakże wybawię Izraela? Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca". Pan mu odpowiedział: "Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Madianitów jak jednego męża"".

Czyż nie rzekł Pan do Gedeona?
"Zbyt liczny jest lud przy tobie, abym w jego ręce wydał Madianitów, gdyż Izrael mógłby przywłaszczyć sobie chwałę z pominięciem Mnie"

Im mniej nas, tym większa chwała. Nie wystarczy byśmy zachowali Tradycję. Musimy ją rozkrzewić. Nie dajmy im nic więcej. Odbierzmy im to co nam zabrali. Odbierzmy im wszystko. "Nasze czyny na ziemi, odbijają się echem w wieczności". 

Byśmy za Apostołem mogli powtórzyć: "Dobry bój wojowałem". Byśmy mogli powiedzieć: "wiarę zachowałem". Nie pozwólmy sobie więcej na podziały.

Wielokrotnie w historii
Niewielu zostało wybranych by stanąć
Przeciwko niezliczonym siłom wroga
Rozkazy z dowództwa brzmiały:
Walczyć, utrzymać swą ziemię!

Do nas należy
De profundis naszych grzechów do Boga wołać
Przez wrogi ostrzał ramię w ramię maszerować
Braci swych nie opuszczać
Zawierzyć swoje życie Bogu, za Kościół i Ojczyznę.
Zmierzać ku Niebu, idąc przez bezbożny świat
Bój dobry bojować, Wiarę uchować
Odebrać co zabrano, odbudować co zburzono
Nie ma kapitulacji, nie ma ucieczki
300 zostawiło legendarną chwałę
Nie możemy być gorsi od pogan
Nawet jakby zostało nas tylko 100
Nawet gdyby została tylko 1 osoba
„Ja broni nie złożę, munduru nie zdejmę”
Bo na Chrystusa my poszli werbunek

Wracamy w Nowym Roku.

Viva Christo Rey!

Błędy JP2 - część trzecia

"Nowy porządek świata... zbudowany na celach ONZ" JP2, 2004

"Mamy komunistycznego papieża" Opat Nantes

W czasie konklawe Karol Wojtyła czytał książkę poświęconą Marksistowskim zasadom.

"Odkrył prawdziwe oblicze Kościoła" o Pawle VI

Przeciwnicy V2 "nie mogą być uznani za wiernych"

JP2, 1981: "Chrześcijańska tradycja nigdy nie podtrzymywała prawa własności prywatnej jako absolutnego lub nietykalnego" 

Leon XIII, Rerum Novarum: "prywatne bowiem posiadanie dóbr materialnych na własność jest naturalnym prawem człowieka”

Pius XII, orędzie La Sollenita Della Pentacoste: "Każdy człowiek, jako istota żyjąca i obdarzona rozumem, ma rzeczywiście z natury zasadnicze prawo korzystania z dóbr materialnych ziemi, chociaż zostawione jest woli ludzkiej i prawnym formom poszczególnych narodów regulowanie ich bardziej szczegółowe w praktycznym wykonaniu. To prawo osobiste w żaden sposób nie może być zniesione, nawet przez inne prawa, pewne i pokojowe, do dóbr materialnych. Bez wątpienia, porządek naturalny, pochodzący od Boga, wymaga własności prywatnej i wolnej obustronnie wymiany dóbr przez zamianę i darowizny, nie mniej jak i regulującej czynności władzy publicznej odnośnie do obydwu tych funkcji. 
(...) 
Pierwotne prawo odnośnie do użytku dóbr materialnych, będąc w ścisłym związku z godnością i z innymi prawami osoby ludzkiej, przez formy wyżej wymienione stanowi dla niej pewną podstawę materialną, i to najwyższej doniosłości, aby się wznieść do spełnienia swych obowiązków moralnych. Ochrona tego prawa zapewni człowiekowi godność osobistą i ułatwi mu pilnowanie i spełnianie w należnej wolności tej sumy stałych obowiązków i decyzji, za które jest bezpośrednio odpowiedzialny wobec Stwórcy. Rzeczywiście ma człowiek obowiązek całkowicie osobisty zachowania i udoskonalania swego życia materialnego i duchowego, aby osiągnąć cel religijny i moralny, który Bóg naznaczył wszystkim ludziom i który im dał jako najwyższą normę, zawsze i w każdym wypadku obowiązującą przed wszystkimi innymi powinnościami.
(...) 
Według nauki Rerum novarum, sama natura najściślej złączyła własność prywatną z istnieniem ludzkiej społeczności i z jej prawdziwą cywilizacją, a w wybitnym stopniu z istnieniem i z rozwojem rodziny. Tego rodzaju związek uwydatnia się całkiem wyraźnie. Czyż własność prywatna nie ma może zapewnić ojcu rodziny zdrowej wolności, której potrzebuje, aby mógł spełniać obowiązki wyznaczone mu przez Stwórcę, odnoszące się do dobrobytu fizycznego, duchowego i religijnego rodziny?"





Błędy Montiniego - część piąta




Kolejne zasługi:
  • zniesienie przysięgi anty-modernistycznej
  • zniesienie Indeksu Ksiąg Zakazanych
  • re-edycja niektórych Katolickich tekstów
  • wprowadzenie złamanego krzyża
  • wsparcie dla takich ludzi jak Edward Schillebeeckx, mówiących: "najbardziej szczerym i naturalnym człowiekiem był ten, który w nic nie wierzył"
  • "Każda forma nietolerancji zostanie zakazana"
  • "Dyscyplina zostanie zredukowana"
  • Podarował ONZ, finansowanemu przez Rockefellerów, pektorał oraz pierścień papieski

    satanic
    Wprowadzony przez Pawła VI, satanistyczny krzyż, "Znak Bestii"



Przypomina się sławetne: "Rdzewiej w pokoju"

Thuc: Życie - część osiemnasta

    Gdy arcybiskup Thuc był w Monachium skontaktowali się z nim księża Moises Carmona oraz Adolfo Zamora z Meksyku, współpracujący z jezuitą Joaquin'em Saenz Arriaga. Wiedzieli, że aby przekazać Wiarę, Prawdę i Tradycje potrzeba było więcej księży, a to wymagało autentycznych Katolickich biskupów. Biskup Carmona pisze:
   "17 października, ks. Zamora i ja, zostaliśmy konsekrowani przez Arcybiskupa Thuca, w obecności tylko dwóch doktorów jako świadków. Obaj byliśmy świadomi pełnych furii burz protestów, które miały nadejść, lecz odwagi dodawały nam słowa naszego Boskiego Mistrza: "Będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość" (J 16,20).
Gdy wróciliśmy do Meksyku, zaczęły się ataki. Niektórzy, twierdzili, bez jakichkolwiek podstaw, że nasze konsekracje były nie ważne, gdyż zostały udzielone w nowym rycie [co według dokumentów jest sprzeczne z prawdą - dop. semperfidelisetparatus]; inni, poważniejsi, twierdzili, że w oparciu o kanony 953 oraz 2370, konsekracje były ważne, lecz bezprawne, a w konsekwencji jesteśmy suspendowani.

Thuc, Carmona i Zamora
Jak można zauważyć, nasi krytycy ignorowali aksjomat "Qui cum regula ambulat, tuto ambulat ( Kto idzie wg zasady, idzie bezpiecznie)". Powinni pamiętać (jeżeli zapomnieli), że papież Grzegorz IX pozostawił dziewięć zasad, a Bonifacy VIII osiemdziesiąt osiem zasad właściwego interpretowania prawa. Te zasady, zgodnie z kanonem 20, mogą uzupełnić niedoskonałość przepisu w szczególnym przypadku, takim jak ten w którym się obecnie znajdujemy.  Czwarta reguła Grzegorza IX wyraźnie stwierdza; "Propter necessitatem, illicitum efficitur licitum (Konieczność czyni legalnym, to co nielegalne)".
Konieczność posiadania Katolickich biskupów oraz księży, jak również brak prawdziwych sakramentów jest łatwo dostrzegalna; byliśmy więc ważnie i legalnie konsekrowani.
Reguła 88 Bonifacego VIII również wyraźnie stwierdza: "Certum est quod is committit in legem qui legem verbum complectens contra legis nititur (Pewnym jest, że ten grzeszy przeciw zasadzie, kto przylega do litery, abstrahując od ducha".
Zatem niesprawiedliwym jest przypisywanie prawodawcy pragnienia wyrządzenie wielkiej szkody Kościołowi w czasie wakatu Stolicy Apostolskiej, poprzez zakazanie zarówno święcenia biskupów oraz księży, jak i udzielania sakramentów wiernym, którzy o nie proszą.
Dlatego, przyjmując konsekracje biskupie od Arcybiskupa Thuca, polegaliśmy an tych regułach, świadomi pewnie, że ze względu na okoliczności w których żyjemy, konsekracje były zarówno ważne jak i prawnie uzasadnione. Jesteśmy również świadomi i pewnie, że zgrzeszylibyśmy, jeżeli polegając na literze [prawa] odrzucilibyśmy konsekracje."
    Dwoma świadkami konsekracji byli Dr. Kurt Hiller i Dr. Eberhard Heller. Obaj zeznali pod przysięgą, że Jego Ekscelencja nie tylko użył Tradycyjnego Rytu, ale i był w pełni zdrowy na ciele i umyśle. Wiele innych dowodów potwierdza pełnię władz umysłowych Thuca. Wielu oskarżało (i wielu nadal to czyni) Arcybiskupa Thuca o bycie chorym psychicznie, wariatem itd.. Bywa, że Ci sami chwalą (i słusznie) Arcybiskupa Lefebvre za konsekracje, których dokonał w 1988 roku.
    Sama konsekracja des Lauriers'a mówi nader wiele. Jeżeli były spowiednik Piusa XII, uznany teolog, wybitnie bystry umysł wierzy, że "Tron jest pusty" coś jest na rzeczy. Podobny pogląd reprezentowali bądź reprezentują, z bardziej znanych, choćby: ks. Schmidberger, prałat François Ducaud-Bourget (Antistites Urbani Piusa XII, dzięki któremu w St. Nicolas du Chardonnet w Paryżu odprawiana jest Msza Trydencka), tata Mela Gibsona, od pewnego czasu również Mel Gibson. Prawdopodobnie również tata... ks. Anselma Ettelta.

Św. Augustyn powiedział: "Co jest prawidłowe, jest prawidłowe, nawet gdy nikt tak nie robi, a złe jest złe, nawet, gdy wszyscy tak czynią".

czwartek, 20 grudnia 2012

Prawda to czy fałsz? Il Papa firma


Cisza. A tymczasem

Il Papa firma, Paolo VI verso gli altari

"Benedetto XVI ha promulgato il decreto sulle virtù eroiche del precedessore Montini, che ora è «venerabile»"

Na jednej ze stron FSSPX udało nam się znaleźć "18 zasad by mieć dobry humor". Na czasie. Nader na czasie.

Przy okazji: chętnie umieścimy jakikolwiek tekst autorstwa FSSPX krytykujący bieżące wydarzenia w Watykanie, jak również jakikolwiek tekst Dominikanów z Avrilla lub Franciszkanów z Morgon (z ostatnich dni lub tygodni) potwierdzający ich rzekome odcięcie się od FSSPX, tudzież przymieranie głodem za sprawą Menzingen.
Z tego co nam wiadomo, planowane jest dementi tego ostatniego, a święcenia zostały udzielone.

Błędy Montiniego - część czwarta

Fragmenty z pracy ks. Villa.

Pius X: „Triumf Boga nad jednostkami i nad całym społeczeństwem, to nic innego, jak powrót do Boga zabłąkanych owiec przez Chrystusa, a do Chrystusa przez Jego Kościół. Oto nasz program”.

Tymczasem programem Pawła VI było doprowadzenie do utopienia Królestwa Bożego w powszechnym ekumenizmie wiary w człowieka oraz kultu człowieka, co nieuchronnie musi prowadzić do deistycznego humanizmu, który jest po myśli masońskiej ONZ.

Paweł VI: „Ale oto ujawnia się w Nas dziwny fenomen: chcąc dodać wam otuchy, udziela się Nam poniekąd woń niebezpieczeństwa, któremu chcielibyśmy zaradzić; przychodzi Nam na myśl zarówno świadomość Naszej ograniczoności, jak i wspomnienie słabości Szymona, syna Jana, powołanego przez Chrystusa i uczynionego przezeń Opoką. Wątpliwość... lęk... pokusa nagięcia wiary do nowoczesnej mentalności...”.

„Dzisiaj Kościół przechodzi przez moment niepokoju. Niektórzy ćwiczą się w samokrytyce; należało by raczej rzec: w autodestrukcji. Jest to jakby wewnętrzny, ostry i złożony wstrząs, którego po Soborze nikt by się nie spodziewał. Myślano o rozkwicie, o spokojnym rozprzestrzenianiu się koncepcji wypracowanych podczas wielkich posiedzeń soborowych. Ten aspekt też występuje w Kościele – ma tam miejsce rozkwit; ale... jeszcze bardziej trzeba dostrzegać aspekt bolesny. Oto Kościół otrzymuje razy ze strony tych, którzy do niego należą!”

"Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. Już się nie polega na Kościele, a na pierwszym lepszym, światowym proroku, który mówi do
nas z łamów gazet, albo na jakimś ruchu społecznym; dalej więc, przyłączać się doń, pytać się go, czy nie posiada sekretu prawdziwego życia. Nie zauważamy, że przecież sami jesteśmy w jego posiadaniu. Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień  wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło...”.

„Również w Kościele zapanował ten klimat niepewności. Sądzono, że po Soborze nad historią Kościoła zajaśnieje słoneczny dzień. Tymczasem nastał dzień pochmurny, burzowy; dzień ciemności, poszukiwania, niepewności. Głosimy ekumenizm, a coraz bardziej oddalamy się od innych. Trudzimy się, by wykopywać przepaści, miast je zasypywać”.

„Jak do tego doszło? Podzielimy się z wami naszą refleksją: nastąpiła interwencja nieprzyjacielskiej mocy. A imię jej: diabeł – ów tajemniczy byt, o którym napomyka św. Piotr w swoim liście. Zresztą często na kartach Ewangelii, a także z ust samego Chrystusa, pada imię tego nieprzyjaciela ludzi. Wierzymy w coś nadnaturalnego (późniejsza korekta: pozanaturalnego), co przyszło na świat po to właśnie, by zamącić, stłamsić cały Sobór ekumeniczny, nie dopuścić do tego, by Kościół wybuchnął hymnem radości, że oto odzyskał świadomość siebie”

Tak więc sam Paweł VI rozpoznał dzieło Szatana w Kościele soborowym i posoborowym! Ale co uczynił, by uratować ten Kościół przed panowaniem Szatana, którego niszczycielską rzeczywistość dostrzegał? Nic. Co gorsza, to on rzucił łódź Piotrową w te szalejące odmęty.

Czy nie powinien był sam, poprzez kategoryczne i energiczne działania, zepchnąć ją z mielizny, na którą wcześniej ją wmanewrował? Tymczasem umył ręce jak Piłat:
„Papież nie uważa za stosowne przyjmować innej linii niż linię ufności w Jezusa Chrystusa, któremu bardziej niż komukolwiek zależy na Jego Kościele. To on uciszy burzę. Ile razy Boski Mistrz powtarzał: ‘Confidite in Deum. Credite in Deum et in Me credite!’ Papież będzie pierwszym, który wykona ten nakaz Pana i podda się, bez niepotrzebnego lęku i trwogi, owej tajemniczej, niewidzialnej lecz niezawodnej pomocy, jaką Jezus niesie swojemu Kościołowi”.
.
Piłat nie wypowiedziałby się inaczej! Czy na trzy lata przed tym, jak wszystko wysadził w powietrze reformując, odnawiając, zmieniając, to nie on, Paweł VI, rządził, narzucał swoje koncepcje, przygotowując tym samym grunt pod tę burzę, która się rozpętała w Kościele? A skoro tak, nie miał prawa stać z założonymi rękami, puszczać steru łodzi Piotrowej, pod pretekstem, że sam Bóg sprawi cud i przyniesie ocalenie. Mimo to 21 czerwca 1972 r. Paweł VI powtórzył raz jeszcze swoją fałszywą doktrynę, próbując przekonać (kogo?), że to do Boga należy ocalenie Kościoła:

„W pewnych osobistych zapiskach znajdujemy na ten temat, co następuje: być może Pan powołał mnie do pełnienia tej posługi nie dlatego, że miałem ku temu jakieś zdolności, ani po to, bym rządził i wybawił Kościół od trapiących go dzisiaj trudności, lecz po to, bym coś dla Kościoła wycierpiał i żeby okazało się, że to On, i nikt inny, prowadzi go i zbawia.
Wyjawiamy wam to uczucie nie po to, by dokonać publicznego, a więc próżnego aktu pokory, lecz po to, by i wam dane było cieszyć się spokojem, jakiego sami doświadczamy na myśl, że to nie nasza słaba i niewprawna dłoń spoczywa na sterze łodzi Piotrowej, lecz niewidzialna, a przecież silna i niezawodna dłoń Pana Jezusa”.

To kolejny fałszywy i obłudny wykręt, gdyż nie po to postawił Bóg papieża przy sterze łodzi Piotrowej, by pozwolił jej dryfować z nurtem „reform”, lecz by potrafił
nią sterować zgodnie z kursem, jaki wyznacza Tradycja – tak, jak czynili jego poprzednicy. Paweł VI nie powinien tedy żądać od Boga cudu, by Kościół raz jeszcze był przez Niego zbawiony, lecz powinien ukorzyć się i samemu naprawić własne błędy, starając się ratować Kościół i w ten sposób spełnić swój obowiązek. Innymi słowy, powinien był przestać wywyższać człowieka, który czyni siebie bogiem, a pomyśleć o tych miliardach ludzi, którzy nadal pozostają w cieniu śmierci i oczekują objawienia im prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jedynego, który ich uświęca i zbawia.

...czymże są te „Oenzety”, „Unesca” i inne tzw. Instytucje międzynarodowe, jeśli nie dziełem Szatana, który chce zniszczyć Królestwo Chrystusa – Jego Kościół? Po co więc trwonić siły na budowanie zamków na piasku, zapominając o „ADVENIAT REGNUM TUUM” – tej jedynej „Międzynarodówce”, która naprawdę będzie trwała wiecznie? Jakże mógł on hołdować tym mrzonkom w dziedzinie polityki międzynarodowej, podczas gdy jego obowiązkiem – zgodnie z otrzymanym powołaniem – mogło być wyłącznie nieustanne poszukiwanie „woli Boga, jako w niebie, tak i na ziemi”? Czyżby Paweł VI nie zorientował się, czym stała się Ziemia po wygnaniu Boga przez Wielką Rewolucję Francuską, a więc odkąd królują Wolność, Równość i Braterstwo, czyli trzy zwodnicze zasady roku 1789, które w miejsce Bożego Prawa wprowadziły Prawa Człowieka? Powinien był wiernie trwać na straży Honoru Boga i Bożych Praw, aby została uszanowana Wola Boga – czemu się sprzeniewierzył! Może zapomniał o przykazaniu Jezusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”. Zapomniał, że przyszłość należy do Boga, do Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawcy świata, i że na końcu czasów „władca tego świata zostanie precz wyrzucony”, by zrobić miejsce wyłącznie Kościołowi Boga: Świętemu, Katolickiemu, Apostolskiemu Kościołowi Rzymskiemu!

W świetle powyższego Paweł VI byłby zatem „osobą świecką” (a nie „duchowną”), uczynioną papieżem. Jest to zdanie, które mną wstrząsnęło: właśnie dlatego, że ta „osoba świecka” – czyli Giovanni Battista Montini – została „papieżem” Pawłem VI!

Montini - heroiczne cnoty i część roweru?

Zawżdy, nader zasłużony:

1) Wydawanie agentom komunistycznym Księży przebywających za żelazną Kurtyną, za co został usunięty z Sekretariatu Stanu
2) Normalnie w Milanie zasiada Kardynał. Pius XII specjalnie nie uczynił Montiniego kardynałem, by opóźnić jego wybór na Stolicę.
3) Znajomość z Saulem Alinskim oraz zaadoptowanie jego metod? Alinski został polecony przez Jacques'a Maritain'a. Saul Alinski, marksista żydowskiego pochodzenia, nie był nie znany Arcybiskupowi Fulton'owi Sheen'owi.
4) Podpisanie dokumentów soborowych
5) Twierdzenie jakoby ONZ był ostatnią nadzieją ludzkości?
6) Ciągły kult człowieka
7) Oddanie flagi tureckiego okrętu, zdobytego w bitwie pod Lepanto
8) Wprowadzenie błędnych rytów konsekracji biskupich, święceń kapłańskich, Bierzmowania oraz Ostatniego Namaszczenia
9) Wprowadzenie protestanckiego NOM-u
10) Socjalistyczny manifest Populorum Progressio z 1967 roku
11) Klękanie przed patriarchą Athenagorasem w 1965 roku
12) Zgoda na Pierwszą Komunię dwa lata przed Pierwszą Spowiedzią
13) Przywrócenie stałego diakona
14) Zdradzenie Józefa Kardynała Mindszentego
15) Przedefiniowanie celów małżeństwa
16) Naturalne sposoby na ograniczenie rozmiarów rodzin
17) Uczynienie biskupami takich ludzi jak Joseph Bernardin, Terence Cooke, Bernard Law, Humberto Medeiros, Francis Mugavero, John Raymond McGann, Thomas Gumbleton, Rembert Weakland, Howard Hubbard, John May, Raymond Hunthausen, John Roach, John Quinn czy Joseph Ratzinger
18) Przewodzenie "samozniszczeniu Kościoła"
19) Akty świętokradztwa oraz bluźnierstwa
20) Propagowanie "teologii wyzwolenia" w 1968 roku
21) Życie w grzechu. Wykorzystane przeciwko niemu przez Sowietów oraz Masonów, by wydał zgodę na kremację.
"Cholera... jest nawet głupszy niż myślałem"

Jak to mówią: "Here we go".

Franco Bellegrand - członek Watykańskiej Gwardii:
Jako arcybiskup Milanu, Montini w cywilnych ubraniach został zatrzymany przez policję. Była to jedna z jego nocnych wizyt. Wizyt w męskich burdelach miasta. Franco twierdzi, że proces większej homoseksualizacji duchowieństwa rozpoczął się za Jana XXIII. Został przyśpieszony za czasów Montiniego. Starzy pracownicy zostali wyrzuceni. Przyjęto braci Montiniego o tych samych preferencjach. Oni z kolei sprowadzili zniewieściałych katamitów (łac. catamite), zniewieściałych młodzików, noszących eleganckie ubrania oraz makijaż. Aktor, przyjaciel Pawła VI, miał wolny dostęp do papieskich apartamentów, był widziany nocą. Swego czasu ukradkowe spotkania miały miejsce w Szwajcarii. Potwierdza to również Pan Randy Engel, w swojej książce o sodomii. Starszy Pan pracujacy w Rzymie w latach pięćdziesiątych potwierdza, że Sowieci szantażowali Montiniego. Księża jadący na Wschód, zaraz po przekroczeniu granicy dostawali kulkę lub byli wysyłani do gułagu. Z drugiej strony - ze względu na jego fascynację i zwiazki z tzw. Lewicą, szantaż mógł być nie potrzebny. Lista homoseksualistów wprowadzonych przez Pawła VI jest niemałą. Kilka nazwisk: Joseph Kardynał Bernardin, Terence Kardynał Cooke, John Kardynał Wright; Arcybiskup Rembert Weakland; biskupi George H. Guilfoyle, Francis Mugavero, Joseph Hart, Joseph Ferrario, James Rausch.

Świadomość, że w Watykanie zasiada homoseksualista... Czy nie zachęca to do wstąpienia w szeregi? Czy nie pojawiła się myśl o założeniu zakonu lub wspólnoty tylko dla sodomitów? Co gorsza ta myśl została zrealizowana.

Paweł VI - show goes on

Ciało Pawła VI wydzielało straszny odór. W Bazylice św. Piotra umieszczono wentylatory. Są to dość znane kwestie.
   Przejdźmy do mniej znanych. Balsamowanie. Próby podjęto na ciele Piusa XII. Ciało stało się czarne i rozpadło w trumnie. Z Janem XXIII poszło znacznie lepiej. Z Pawłem VI powinno więc również pójść zacnie, tudzież lepiej. Tymczasem - dziwny kolor twarzy, smród, wstrzykiwanie konserwantów. Wedle Biblii oraz Tradycji diabeł niejako "małpuje" Pana Boga. Idźmy dalej. W jaki dzień zmarł Paweł VI? W Święto Przemienienia Pańskiego. Ciało Naszego Pana było uwielbione, pełne chwały. Ciało Montiniego, zepsutego doktrytalnie, filozoficznie, liturgicznie oraz moralnie - gniło. Bardzo szybko. I śmierdziało. Bardzo śmierdziało. Bazylika św. Piotra nie jest małym, ciasnym pokoikiem pod ziemią.
    Inna sprawa: portret Pawła VI. opublikowany w 1977 roku w "Smithsonian Magazine". Namalowany przez 42 letniego Niemca, Ernst'a Gunter Hansing'a. Początkowo Paweł VI nie był zainteresowany by ktoś malował jego portret, lecz później ustąpił. Hansing dostał mały pokój w Watykanie i przez 2,5 roku, podczas 13 wizyt w Rzymie, obserwował Montiniego z pierwszego rzędu, podczas papieskich audiencji. Obraz został zaakceptowany przez Montiniego. Co więcej stwierdził, że malowidło jest "odbiciem obecnej sytuacji w Kościele". Swego czasu, patrząc na niedokończony obraz stwierdził, że aby uchwycić znaczenie tego obrazu, niemal potrzebna jest nowa filozofia. Było to jedyne, co można próbować podciągnąć pod krytykę. Obraz jest "dość" duży - ponad 21 m na prawie 4 m. Poniżej malowidło, a pod nim kilka interesujących punktów dotyczących tego "odzwierciedlenia sytuacji w Kościele".



1. Trzy filary.
2. Dwie kolumny.
3. Półksiężyc.
4. Pentagramy.
5. Sfinks na filarze.
6. Kolumny oraz kąty formują kwadrat i kompas.
7. Punkt wewnątrz okręgu - stary symbol iluminatów.
8. Nad głową Pawłą VI "oko w trójkącie" - tzw. Oko Horusa lub Seta.
9. Sztylet w papieskiej tiarze.
10. Widzimy nawiązanie do Rycerza Kadosh 30 stopnia, zwanego Rycerzem Czarnego i Białego Orła. Dla niezorientowanych - sławetny Ryt Szkocki. W skrócie: jest to najwyższy stopień w radzie, wyżej jest konsystorz z czterema członkami: Wielkim Inspektorem Dowódcą Inkwizytorem 31 stopnia [Tak! Znienawidzony inkwizytor! w Masonerii!], Inspektorem Dowódcą Inkwizytorem 31 stopnia, Wzniosły Książę Królewskiego Sekretu 32 stopnia, Mistrz Królewskiego Sekretu 32 stopnia. Ponad konsystorzem jest sławetny 33 stopnień - Najwyższy Inspektor. Mianowany przez Najwyższą Radę. I teraz najlepsze - Rycerz Kadosh stoi najwyżej w hierarchii dogmatycznej, filozoficznej. Kadosh znaczy święty. Jego symbolem jest... sztylet. Słowem - zemsta.
11. Montini z złowrogim wyrazem twarzy, trzymający sztylet.
12. Odwrócone krzyże - symbole satanistyczne oraz masońskie.

Thuc: Życie - część siedemnasta

   Arcybiskup Thuc był ufną osobą. Zdał sobie jednak sprawę, że był wykorzystywany przez każdego kto się do niego zbliżył. Zaczął odmawiać tym, których uznał za niewłaściwych. Konsekrował jeszcze tylko trzech biskupów. Dwóch z nich będzie punktem podparcia dla Apostolskiej Sukcesji. Wspomnijmy kolejną szczególną rzecz. Arcy-rzadką jest sytuacja jaka miała miejsce w przypadku Thuca. "Łączyły" się w nim wszystkie linie, wschodnie i zachodnie.

W linii miał:
Pięciu papieży:
1) Benedykt XV: Giacomo della Chiesa
2) Św. Pius X. Giuseppe Melchiorre Sarto
3) Klemens XIII: Carlo della Torre Rezzonico
4) Benedykt XIV: Prospero Lorenzo Lambertini
5) Benedykt XIII: Pietro Francesco (Vincenzo Maria) Orsini de Gravina, O.P.


Czterech Patriarchów:
1) Yousef VI Emmanuel II Thomas
2) Pierre Elie XII Abboloyonan
3) Joseph VI Audu
4) Youhanan VIII Hormez     

   Wspomnijmy tutaj, że Arcybiskup Lefebvre konsekrował naraz czterech biskupów. Nie powinniśmy sądzić, jakoby Arcybiskup Lefebvre uważał, że czterech biskupów (pięciu lub sześciu) jest idealną liczbą biskupów dla Kościoła. Jego życzeniem było, by po śmierci bp Mayer'a został konsekrowany biskup dla Campos. Sugerujemy nie tworzyć pseudo-logicznych konstrukcji jakoby wystarczył jeden biskup by zastąpić biskupa Mayera, a potrzeba było aż czterech by zastąpić Arcybiskupa Lefebvra. Nie przypisujmy mu tak dużej pychy, naiwności tudzież idiotyzmu.

Konsekracja Guerarda des Lauriers
    Trzy konsekracje miały miejsce w Maryjnych miesiącach. Pierwsza z nich miała miejsce 7 maja 1981 roku. Konsekrowany zdecydowanie nie był wariatem lub niedorozwiniętym głupcem. Posiadał doktoraty z filozofii, teologii i matematyki. Wykładał na Uniwersytecie Laterańskim.spowiednik i doradca Piusa XII. Ogromny wkład w ostatni, głoszony dogmat. Napisał tekst, znany jako "interwencja Ottavianiego".(wtrąćmy tutaj, że tekst ów miał podpisać Arcybiskup Lefebvre, który obiecał podpisy 500 innych biskupów. Ostatecznie podpisali tylko Ottaviani i Bacci, z czego ten pierwszy napisał wstęp). Zdecydowany przeciwnik zmian soborowych. Wykładowca w Econe, gdzie przebywał do 1970 do 1977 roku. Osoba, mająca duży wpływ na to, że Arcybiskup Lefebvre w Wigilię 1971 roku przestał odprawiać Nowy Twór Posoborowy - dominikanin, Louis-Bertrand (Raymond Michel Charles) Guérard des Lauriers.
Bp Antoni  Castro de Mayer
Ojciec des Lauriers dobrze rozumiał, przepowiednię Leona XIII o uderzeniu w pasterza, by rozproszyć owce.Mało znanym faktem jest wizyta jaka została złożona biskupowi Castro de Mayerowi. W 1985 roku odwiedzili go ówczesny ks. Sanborn oraz ks. Cekada. Przybyli prosić o wyświęcenie biskupa lub przynajmniej o jakąś radę. Biskup Antoni polecił im udać się do biskupa des Lauriers. Ks. Sanborn zgłosił zastrzeżenia odnośnie ważności święceń udzielanych przez Thuca. Castro de Mayer odpowiedział: "Jeżeli są one ważne dla don Gerarda, są ważne dla mnie." W czerwcu 1988 roku biskup Castro de Mayer idąc, mówił do zgromadzonych ludzi: "Nie mamy papieża".Konsekracja des Leuriers'a była dla Arcybiskupa Thuca rodzajem oczyszczenia. W Wielki Czwartek 1981 roku, na życzenie biskupa Tulonu wziął udział w Novus Ordo. Był by to pierwszy i jedyny raz, gdy wziął udział w Novus Ordo. Czuł się brudny, splamiony, błagał Pana i Zbawcę o wybaczenie

Krewny Arcybiskupa Lefebvre?


Jego matką chrzestną była A. Lefebvre. Jego mamą była Lucie Madeleine Lefebvre. Nazywał się Raymond Michel Charles. Raymond Michel Charles Guérard des Lauriers.

środa, 19 grudnia 2012

Nowa faza wg Watykanu?

Dwunastego października, niecałe 48 godzin przed rozpoczęciem konklawe, Watykan przedstawił swoje ostatnie oficjalne stanowisko w sprawie zgonu Jana Pawła I. Stosowne oświadczenie wydał rzecznik prasowy Watykanu, ojciec Romeo Pancirolli:
"Na zakończenie nowenny, ponieważ wchodzimy w nową fazę sede vacante  (pustego tronu), dyrektor Urzędu Prasowego Stolicy Apostolskiej chciałby wyrazić swoją głęboką dezaprobatę dla postępowania tych, którzy w minionych dniach zgodzili się na rozpowszechnianie osobliwych, niesprawdzonych i często fałszywych pogłosek, przybierających czasem formę obraźliwych insynuacji, co ma szczególnie dużą wagę ze względu na możliwe następstwa takich insynuacji w krajach, w których ludzie nie są przyzwyczajeni do tak ekstremalnie potocznego sposobu wyrażania się. W chwilach, w których Kościół jest pogrążony w żałobie, należałoby oczekiwać większej samokontroli i większego respektu."

Leon XIII: Nowy ryt pozbawiony intencji?

Ale jeżeli przeciwnie, ryt zostałby zmieniony z oczywistym zamiarem wprowadzenia innego obrządku w Kościele nie przyjętego, i wyparcia rytu stosowanego w Kościele tak iżby to było przeciwne temu co z ustanowienia Chrystusa dotyczy natury sakramentu, wówczas jest jawne, że nie tylko pozbawiony jest intencji wymaganej do sakramentu, ale posiadałby intencję przeciwną i niezgodną z sakramentem.
Leon XIII. Apostolicae Curae.

Błędy Montiniego - część trzecia

                                O fałszywych religiach

Święty Papież Grzegorz Wielki: "Święty i powszechny Kościół uczy, że nie jest możliwe czczenie Boga prawdziwie poza Kościołem, a znajdujący się poza nim nie zostaną zbawieni".
1 List do Koryntian: "Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami"
Psalm 95: "Bo wszyscy bogowie pogan to ułuda, "
Pius XI (Mortalium Animos): "... ta fałszywa opinia, według której wszystkie religie są mniej lub bardziej dobre i godne pochwały... Ci którzy zajmują to stanowisko trwają w błędzie i są zwiedzenie, ale również, poprzez zniekształcanie prawdziwej religii, odrzucają ją..."


Paweł VI, notoryczny apostata i heretyk materialny:
1972: "Ekumenizm zaczyna się w ten sposób, jako szacunek do nie-Chrześcijańskich religii..."
1973: "...szlachetne nie-Chrześcijańskie religie.
1977: "...nie-Chrześcijańskie religie, które Kościół respektuje i szanuje..."
1969: "...przezwyciężyć podziały, poprzez rozwijanie obustronnego szacunku pomiędzy różnymi wyznaniami religijnymi..."
1970: " Z szacunkiem pozdrawiamy reprezentantów wszelkich innych religii, którzy uhonorowali nas swoją obecnością".
1977: "Ze szczerym szacunkiem witamy japońską delegację religii Konko-kyo"
1969: Stwierdził, że Hindu Ghandi był "zawsze świadomy bożej obecności"
1975: "...Kościół respektuje i szanuje te nie-Chrześcijańskie religie..."
1974: "Religijne i kulturowe różnice w Indiach, wedle tego co powiedziano, są honorowane i szanowane... Jesteśmy zadowoleni widząc, że ten obustronny szacunek i respekt jest praktykowany..."
1974: "Podobnie nie możemy pominąć odniesienie do nie-Chrześcijańkich religii. Nie mogą one już dłużej być traktowane jako rywale lub przeszkody w Ewangelizacji..."
1973: "Jesteśmy szczęśliwi mogąc dziś powitać Waszą Świętobliwość... Przybyłeś do nas z Azji, kołyski starożytnych religii oraz ludzkich tradycji, które prawidłowo są darzone wielkim szacunkiem..."

Coby heretyk nie miał ostatniego głosu,  ni wrażenia nie sprawić jakoby rację miał, powagą Kościoła Świętego naukę błędną na proch zetrzyjmy:

Papież Grzegorz XVI (Mirari Vos): Teraz przejdźmy do innej przyczyny wielu nieszczęść, które wraz z Naszym żalem dotykają Kościół to jest do indyferentyzmu, czyli przewrotnej opinii bezbożnych, wszędzie podstępnie rozpowszechnianej, że w każdej religii można dostąpić wiecznego zbawienia duszy, jeśli się uczciwie i obyczajnie żyje. W tak oczywistej sprawie, jesteście w stanie z łatwością uchronić powierzony Wam lud od tego najbardziej zgubnego błędu. Kiedy bowiem apostoł przestrzega, że, "jeden jest Bóg, jedna Wiara, jeden Chrzest" (Ef 4, 5), niechże drżą z bojaźni wszyscy, którzy z jakiejkolwiek religii spodziewają się fałszywie otwartego przystępu do błogosławionej wieczności i niech szczerze rozważą według świadectwa Zbawiciela, że "są przeciw Chrystusowi, bo z Chrystusem nie są, i że rozpraszają nieszczęśliwie, bo z nim nie gromadzą" (Łk 11, 23), dlatego "niezawodnie na wieki zaginą, jeśli katolickiej wiary wyznawać i jej całkowicie i bez naruszenia zachowywać nie będą"".

Sobór Florencki, Dekret dla Jakobitów, 4. II 1441: "Święty Kościół Rzymski mocno wierzy, wyznaje i głosi, że nikt, kto nie jest w Kościele katolickim, nie tylko poganie, ale i żydzi, albo heretycy i schizmatycy, nie mogą dostąpić żywota wiecznego; lecz pójdą w ogień wieczny ‘który zgotowany jest diabłu i aniołom jego’ (Mt 25:41), jeżeli przed końcem życia nie będą przyłączeni do niego (Kościoła)..."

Innocenty III. List Eius exemplo: "Sercem wierzymy i ustnie wyznajemy jeden Kościół, nie kościół heretyków, lecz święty, rzymski, katolicki i apostolski, i wierzymy, że poza nim nikt nie dostępuje zbawienia."

Leon XIII. List Testem Benevolentiae: "Nowe te poglądy, o których mowa, zależą mniej więcej na tym, że dla łatwiejszego pociągnięcia innowierców do uznania prawdy katolickiej, należałoby Kościołowi bardziej się zbliżyć do ludzkości doszłej do pełnej już dojrzałości i, pozbywszy się dawnej surowości, stać się wyrozumiałym dla aspiracji i poglądów współczesnych ludów.
Wielu sądzi, że to się winno stosować nie tylko do karności do życia, lecz także i do nauczań wchodzących w skład skarbu wiary. Sądzą bowiem, że byłoby na dobre, w celu pociągnięcia opornych zamilczeć o niektórych prawdach jakoby mniejszej wagi, a przynajmniej na tyle je uszczuplić, żeby nie zachowały znaczenia, jakie im stale Kościół przypisywał.

Nie trzeba też sądzić, że wolne jest od winy owo przemilczenie, które radzą zastosować do niektórych zasad nauki katolickiej, aby je zakryć cieniem zapomnienia. [...] Niech więc nikt się nie kusi, z jakiej bądź racji, coś zamilczeć albo ująć z nauki przez Boga podanej, kto by to uczynił, raczej by chciał katolików rozłączyć z Kościołem zamiast rozłączonych do Kościoła pociągnąć. Niech więc wrócą do Kościoła, niczego bardziej nie pragniemy, wszyscy, którzy błądzą w dali od Owczarni Chrystusa, lecz nie inną drogą, niż ta, którą im sam Chrystus wskazał.

Stronnicy bowiem nowinek sądzą, że należy wprowadzić do Kościoła pewną swobodę, polegającą na tym, że po ograniczeniu praw i czujności władzy, wolno by było każdemu w wiernych działać swobodniej, zgodnie z własnym zapatrywaniem.

Prawie wszędzie pomieszanie samowoli z wolnością, popęd do mówienia i omawiania wszystkiego, możność sądzenia o wszystkim i łatwość głoszenia drukiem wszelkich poglądów, zalewają umysły takim mrokiem, że dzisiaj właśnie, bardziej niż dawniej, korzyść jest i potrzeba uciekania się do urzędu nauczającego, celem ustrzeżenia od błędu sumienia i postępowania."

Pius IX. Encyklika Quanto conficiamur moerore: "Ponownie musimy przypomnieć i potępić błąd bardzo ważny, w jakim na nieszczęście znajdują się niektórzy katolicy, którzy myślą, że osoby żyjące w błędach i poza wiarą prawdziwą... mogą dojść do życia wiecznego. Mniemanie – to najzupełniej przeciwne nauce katolickiej."

Pius IX. Encyklika Singulari Quidem: "Uczcie ich zatem, że nie ma większej zbrodni, bardziej sromotnej zakały, jak stawiać się przeciw Chrystusowi, rozdzierać Kościół Jego krwią zrodzony i nabyty i wbrew ewangelicznej miłości z szaloną zaciekłością niezgody powstawać na zjednoczenie i zgodę ludu z Bogiem."

Pius IX. Alokucja Singulari quadam: "Z prawdziwą dowiadujemy się boleścią, że inny jeszcze błąd nie mniej zgubny rozpowszechnił się w niektórych stronach katolickiego świata i opanował umysły wielu bardzo katolików, którzy wyobrażają sobie, że mogą mieć nadzieję zbawienia ci, co nie stanowią cząstki prawdziwego Chrystusowego Kościoła."

św. Pius X. List Notre Charge Apostolique: "Doktryna zaś katolicka uczy, że pierwszy obowiązek miłości nie polega na tolerancji błędnych przekonań, choćby najbardziej szczerych, ani na obojętności teoretycznej czy praktycznej dla błędu lub występku, w którym widzimy pogrążonych braci naszych, lecz na gorliwości o ich podniesienie umysłowe i moralne, nie mniej jak o ich dobrobyt materialny. Ta sama doktryna  katolicka uczy nas również, że źródło miłości bliźniego znajduje się w miłości Boga, wspólnego Ojca i wspólnego celu całej rodziny ludzkiej i w miłości Chrystusa, którego jesteśmy członkami, tak że wspomożenie nieszczęśliwego jest to wyświadczenie przysługi samemu Chrystusowi. Wszelka inna miłość jest złudzeniem lub uczuciem jałowym i przemijającym."

Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917):
Kanon 1258:" Zakazane jest wiernym w jakikolwiek sposób czynnie uczestniczyć czyli mieć udział w niekatolickich obrzędach  (Haud licitum est fidelibus quovis modo active assistere seu partem habere in sacris acatholicorum)."
Kanon 2316: "Każdy kto z własnego popędu i świadomie wspiera propagowanie herezji, albo kto uczestniczy (wbrew postanowieniom Kanonu 1258) w niekatolickich obrzędach, jest podejrzanym o herezję  (Qui quoquo modo haeresis propagationem sponte et scienter iuvat, aut qui communicat in divinis cum haereticis contra praescriptum can 1258, suspectus de haeresi est)."

Pius XII. Encyklika Mystici Corporis Christi: "Do członków Kościoła w rzeczywistości zaliczać trzeba tych tylko ludzi, którzy sakrament odrodzenia na Chrzcie św. przyjęli i wyznają prawdziwą wiarę, a nie pozbawili się sami w niegodny sposób łączności z Kościołem, ani też władza prawowita nie wyłączyła ich z grona wiernych za bardzo ciężkie przewinienia. "W jednym bowiem duchu, mówi Apostoł, wszyscyśmy w jedno ciało ochrzczeni, czy to Żydzi czy poganie, czy niewolnicy czy wolni" (I. Kor. 12, 13). Jako więc w prawdziwym zgromadzeniu wiernych jedno mamy ciało, jednego ducha, jednego Pana i jeden chrzest, tak też możemy mieć jedną wiarę, tak iż kto Kościoła słuchać się wzdryga, ten ma być, według rozkazu samego Chrystusa, uważany za poganina i jawnogrzesznika (Efez. 4, 5; Mt. 18,17). Dlatego też ci, co wiarą i rządami są od siebie oddzieleni, nie mogą być w takim jednolitym Ciele i w jego jedynym Boskim duchu."

Sobór Watykański. 1869 r. Sesja III, Kan. 3.: "Gdyby ktoś mówił, że jest możliwe, aby zgodnie z postępem wiedzy niekiedy należało dogmatom podanym przez Kościół, nadać inne znaczenie od tego, jakie przyjmował i przyjmuje Kościół - niech będzie wyklęty."

Dixit: Abp. Marcel Lefebvre - ku przestrodze?

- Czy byli jacykolwiek biskupi, którzy wspierali Cię (podczas V2)?
- Tak. Wielu biskupów wspierało moją pozycję.
- Jak wielu?
- Momentami ponad 250 biskupów. Nawet uformowali się w grupę, której celem była ochrona Katolickiej Wiary.
- Co stało się z nimi wszystkimi?
- Część nie żyje; część jest rozproszona po świecie, wielu wciąż wspiera mnie w swoich sercach, ale boją się utracić pozycję, która wg nich może być później użyteczna.
- Czy ktokolwiek wspiera Cię obecnie (1978)?
- Tak. Na przykład biskup Pintinello z Włoch. Biskup Castro de Mayer z Brazylii. Wielu innych biskupów i kardynałów często kontaktuje się ze mną by wyrazić ich wsparcie, ale na obecną chwilę wolą pozostać anonimowi.

Z perspektywy czasu możemy zapytać - co stało się z tymi, którzy tak bardzo chcieli zachować swą pozycję? Wedle obecnie dostępnych informacji - kto został wchłonięty / zneutralizowany, a kto przeszedł do historii?

Historia Polskiego Kapłana - zakończenie

   Wciąż jeszcze żyła, gdy wiosną 1949 roku, poprzez cud, pierwszy list od Michała dotarł do rodziny na Syberii. Pani Wiegratz, sąsiadka z Gaidellen, otrzymała go i przesłała dalej. „Wówczas dużo rozmawialiśmy o Michału”, przypomina sobie Martin. „Tata zawsze mówił, że był dobrym młodzieńcem”. W liście napisanym starannym pismem ręcznym, wiekowy człowiek zawsze zaczynał zwrotem „Najdroższy Michale”. Listy podpisane były „Twój Michał Szermoks”. W 1959, nagle, po 10 latach sybirskiego wygnania, pozwolono mu wraz z czwórką dzieci z powrotem wrócić do rejonu Kłajpedy, gdzie krótko przed swoimi 90-ymi urodzinami, w 1962 roku, zmarł. Jeden jedyny raz więcej pojechał do swojego dworu, który strasznie podupadł, opowiada rodzeństwo, prowadząc Michała do gospodarstwa w Gaidellen. Stodoła i obora zostały rozebrane, ogród jest zarośnięty, zielone, drewniane ściany domów są wyblakłe i pełne dziur.
            Sześć litewskich rodzin dzieli dziś budynek, gnieździ się wspólnie w nieopisanym brudzie. „Nic nie jest tak jak wcześniej”, trochę bezradnie mówi Irene. Również dawni mieszkańcy mają trudności odnaleźć się w ponad dziesięcioletniej, ogromnej mieszaninie ganków, zbitych oraz prowizorycznych ścian działowych. „Ruina” stwierdza zszokowany Michał, gdy znów jest na zewnątrz. „Szkoda, że to ujrzałem”. Zbiera się do wyjazdu. Również Szermokowie w milczeniu wychodzą. Po drodze w kierunku Bewern, mieście pierwsze bauera Romeiki, wszyscy są niezwykle małomówni, każdy zajmuje się swoimi wspomnieniami. Poszukiwane wioski jakby zapadły się pod ziemię. „Wszystko zrabowane”, wzruszając ramionami stary kłajpedzki Niemiec wyjaśnia we wschodniopruskim polskiemu gościowi i wskazuje na horyzont. Prócz odległego skraju lasu, widoczne są tylko pola i łąki.
„Niektóre nasze doświadczenia są podobne”, wspomina Irene w zamyśleniu, podczas powrotu do domu. Michał przytakuje. Po wojnie musiał nadrobić pięć lat szkoły, w międzyczasie przez dwa lata ciężko chorował na płuca, nim w 1953 mógł zacząć studia teologiczne. Dopiero w 1960 roku, jako 35 latek, przyjął święcenia kapłańskie, dziesięć lat później niż normalnie. „Obecnie ludzie już nie potrafią zrozumieć, jak to wtedy było na wojnie”, mówi po namyśle, gdy zbliża się pożegnanie. „Głowa jest za mała, by to wszystko pojąć”.

wtorek, 18 grudnia 2012

Dixit: Szanowny Mason o Pawle VI

Yves Marsaudon, minister rządu, członek Najwyższej Rady Francji (szkockiego rytu):
,,Zrodzona w naszych masońskich lożach wolność wypowiedzi wspaniale rozprzestrzenia się obecnie ponad bazyliką Świętego Piotra... To Rewolucja Pawła VI. Oczywiste jest, że Paweł VI, nie zadowalając się jedynie kontynuacją polityki swojego poprzednika zamierza w rzeczywistości pójść znacznie dalej."

Kolejny masoński ucisk dłoni...

Błędy Montiniego - część druga

Liczne dowody apostazji oraz herezji. Tak oczywiste, że nie wymagające komentarza. Oddajemy głos Montiniemu:

Rok 1960:

"Czyż nasze czasy nie mogą również mieć swojego święta Objawienia Pańskiego, które odpowiada ich duchowi, ich charakterowi? Czyż zachwycająca naukowa ewolucja naszych dni nie może stać się tą gwiazdą, tym znakiem, który popchnąłby współczesną ludzkość na drogę nowych poszukiwań Boga, w kierunku odkrywania Chrystusa na nowo?"

"Czyż współczesny człowiek nie będzie stopniowo dochodził do punktu, w którym odkryje dzięki naukowemu postępowi, prawa i ukryte realia za niemym obliczem materii i usłyszy zachwycający głos ducha, który w niej wibruje? Czyż nie będzie to religią naszych czasów? Sam Einstein miał przebłysk tej wizji uniwersalnej, spontanicznie zrodzonej [tj. bez objawienia] religii. Czy nie jest to może dzisiaj moja własna religia?"

"Nigdy nie powinniśmy zapominać, że podstawową postawą katolików, którzy chcą nawrócić świat musi być przede wszystkim umiłowanie świata, umiłowanie naszych czasów, umiłowanie naszej [niekatolickiej] cywilizacji, naszych osiągnięć technicznych, lecz nade wszystko, miłość do świata"

Później:
 “Czy Bóg istnieje? Kim jest Bóg? Jaką wiedzę o Nim może mieć człowiek? Jaką relację musi mieć z Nim każdy z nas? Odpowiedź na każde z tych pytań doprowadziła by nas do niekończącej się i kompleksowej dyskusji..."

"Ludzie zwracają się do Organizacji Narodów Zjednoczonych jako ich ostatniej nadziei na pokój i pojednanie... [Cele ONZ] są ideałem, o którym ludzkość marzyła w swej podróży przez dzieje. Zaryzykowalibyśmy stwierdzenie, że ONZ jest największą światową nadzieją – ponieważ jest odzwierciedleniem Boskiego zamysłu – transcendentnym zamierzeniem pełnym miłości – na postęp ludzkiej społeczności na ziemi; zwierciadłem, w którym możemy zobaczyć dobrą nowinę ewangelii, czymś co z nieba zstąpiło na ziemię".

"Od samego początku Sobór propagował falę spokoju i optymizmu, chrześcijaństwo które jest pasjonujące i pozytywne, miłujące życie, ludzkość i ziemskie wartości... zamiar uczynienia chrześcijaństwa religią akceptowalną i przyjemną, pobłażliwą i otwartą, wolną od średniowiecznego rygoryzmu i pesymistycznego rozumienia człowieka i jego obyczajów"

"Nigdy nie powinniśmy zapominać, że podstawową postawą katolików, którzy chcą nawrócić świat musi być przede wszystkim umiłowanie świata, umiłowanie naszych czasów, umiłowanie naszej [niekatolickiej] cywilizacji, naszych osiągnięć technicznych, lecz nade wszystko, miłość do świata"

"koniecznym jest by wiedzieć jak powitać z pokorą i wewnętrzną wolnością to co jest nowatorskie; konieczne jest zerwanie ze stałym przywiązaniem do czegoś co zwykliśmy określać jako niezmienne tradycje Kościoła"

"Cóż Kościół robił w tym szczególnym momencie [tj. w czasie soboru] zapytają historycy; a odpowiedź będzie brzmiała: Kościół był przepełniony miłością... Sobór stawia przed Kościołem, przed nami w szczególności, panoramiczną wizję świata; jak może Kościół, jak możemy my sami, czynić coś innego niż dostrzec ten świat i pokochać go. ... Sobór jest uroczystym aktem miłości wobec rodzaju ludzkiego... miłość dla ludzi współczesnych, kimkolwiek i gdziekolwiek by oni nie byli, miłość dla wszystkich"

""Mamy wiarę w Człowieka. Wierzymy w dobro, które leży głęboko w każdym sercu, wiemy, że motywami na których opierają się zdumiewające wysiłki człowieka są sprawiedliwość, prawda, odnowa, postęp i braterstwo – nawet jeśli towarzyszą im niezgoda, a czasami nawet, niestety, przemoc"

"Współcześni humaniści, wy, którzy odrzucacie transcendencję rzeczy wyższych, zdobądźcie się na to i uznajcie nasz nowy humanizm: my także, bardziej niż ktokolwiek inny, my mamy kult człowieka"

"...wszystko musi się zmieniać, wszystko musi postępować. Ewolucja wydaje się być prawem które przynosi wyzwolenie. (...) jest prawdziwe i dobre w tej mentalności..."

"Nie ma nic prawdziwie cennego nad Człowieka"

"Pokój, który nie jest rezultatem prawdziwego kultu człowieka nie jest prawdziwym pokojem"

"Chwała człowiekowi, chwała myśli, chwała nauce, chwała technice, chwała pracy, chwała odwadze człowieka, chwała syntezie naukowo-organizacyjnych zdolności człowieka, który jak żadne inne zwierzę potrafi użyć swych duchowych i manualnych umiejętności jako narzędzi podboju. Chwała człowiekowi, królowi ziemi, a dziś Księciu nieba"

Blędy Montiniego - początek

Nie czułem pociągu do stanu duchownego, który niekiedy wydawał mi się statyczny, zamknięty (...), implikujący rezygnację z przyziemnych skłonności wskutek wyrzeczenia się świata (...). Jeżeli ja to tak odczuwam, świadczy to o tym, że jestem powołany do jakiegoś innego stanu, w którym będę się realizował w sposób bardziej harmonijny, dla wspólnego dobra Kościoła”.
(Paweł VI w wypowiedzi dla Jeana Guittona, na podstawie książki pt. „Dialogi z Pawłem VI”, s. 285).


„Zdałem sobie sprawę, jak bardzo jego myślenie jest typu laickiego. Odnosiło się przy nim wrażenie, iż ma się do czynienia nie z duchownym, lecz z osobą świecką, która nieoczekiwanie została wyniesiona do godności papieża”.
(Jean Guitton, fragment z książki „Tajemniczy Paweł VI”)

Pius XII: zapowiedź pustych tabernakulów?

„Słyszę wokół siebie głosy nowinkarzy, którzy chcą zburzyć Przybytek Świątyni, zagasić płomień powszechności Kościoła, zrzucić jego ozdoby, kazać mu się kajać za swą heroiczną przeszłość! Otóż, moi drodzy, jestem przekonany, że Kościół Piotrowy powinien w pełni przyznawać się do swojej przeszłości, w przeciwnym bowiem razie sam wykopie sobie grób... Nadejdzie dzień, gdy cywilizowany świat zaprze się swojego Boga i gdy Kościół zwątpi tak, jak zwątpił Piotr. Przyjdzie nań pokusa, aby wierzyć, że człowiek stał się Bogiem i że jego Syn jest jedynie symbolem albo filozofią, jakich wiele. W swych kościołach chrześcijanie na próżno będą szukać tej czerwonej lampy, gdzie gdzie oczekuje na nich Bóg; [będą] jak owa grzesznica, która na widok pustego grobu wykrzyknęła: gdzie go położyli?”

Thuc: Życie - część szesnasta

Było to pukanie, które na zawsze splami reputację wietnamskiego Arcybiskupa. Jednakże, należy na to wszystko spojrzeć z właściwej perspektywy. Przybysz był z Econe. Wykładał Prawo Kanoniczne w seminarium Bractwa Św. Pius X, założonym przez Arcybiskupa Marcela Lefebvre. Był to ksiądz Revaz. Owego kanonika Arcybiskup Thuc poznał podczas jednej ze swoich wizyt w Econe, w latach 1973-1975.
    Life wyemitowało w 1971 roku reklamę płatków zbożowych. Dzieci dają miską płatków Mikey'owi, gdyż "Mikey nie lubi niczego", ale gdy Mikey kończy jeść, wszyscy wykrzykują "Mikey to lubi". W podobny sposób postąpił Arcybiskup Lefebvre. Nie ostrzegł Thuca, a jeżeli wierzyć świadkom, postąpił wręcz przeciwnie, co najmniej umywając ręce - o tym później. Tak więc w Wigilię Bożego Narodzenia do drzwi zapukał ks. Revaz, mówiąc:"Ekscelencjo, Matka Boska posłała mnie bym Cię natychmiast sprowadził na jej służbę do serca Hiszpanii. Mój samochód stoi gotowy na zewnątrz. Musimy natychmiast wyruszyć, by być na miejscu na dzień Bożego Narodzenia."
    Cóż mógł zrobić Arcybiskup? Oczywiście odmówić i wrócić do dzieci. Jednak... wezwanie pochodziło od ks. Reyaza, poleconego przez Arcybiskupa Lefebvre. Co więcej wymieniono Matkę Bożą żądającą jego obecności. "Jeżeli jest to służba do której wzywa mnie Matka Boża, jestem gotów udać się na koniec świata." Usprawiedliwiając się, wyruszył w fatalną w skutkach podróż do regionu Palmar de Troya, w Hiszpanii.
    W tej wiosce, niedaleko Sewilli, miały rzekomo mieć miejsce objawienia NMP. Clemente Dominguez y Gomez miał otrzymywać wiadomości, że Nasza Pani życzy sobie by więcej księży było wyświęcanych.Dlaczego Thuc został wybrany? Lefebvre nie chciał się tego podjąć, następny w kolejce był Thuc.
    I teraz - dlaczego Lefebvre nie ostrzegł Thuca? Jedną z opcji jest to, że Thuc posłużył jako... królik doświadczalny. Ładniej rzecz ujmując - baranek ofiarny. Lefebvre miał możliwość przekonać się jak zareaguje Modernistyczny Rzym, miał możliwość przekonać się, jak daleko może się posunąć jeżeli chodzi o święcenia i konsekracje. Arcybiskup Lefebvre prawdopodobnie wiedział, że jego były pracownik (ks. Revaz nie był członkiem FSSPX, nie został również wyświęcony przez Arcybiskupa Marcela) dołączył do grupy Palmar de Troya. Co więcej założyciel FSSPX miał liczne obawy związane z objawieniami.
    Inny możliwy scenariusz podaje Griff Ruby (niesamowita historia jego nawrócenia - urodzony w 1958 roku, nie wychowany w żadnej religii, poprzez Świadków Jehowy, Ewangelików, Novus Ordo trafił w 1992 na swoją pierwszą Msze Trydencką). Wg niego Arcybiskup Lefebvre nie wystawił Thuca. Chodziło bardziej o pozbycie się problemu jakim był ks. Revas i jego sprzyjanie Palmar de Troya. Tak więc Arcybiskup Lefebvre dał Revazowi adres oraz imię mając nadzieje pozbyć się problemu - "Niech Thuc odpowie tym idiotom; on ma dość czasu i cierpliwości". Ks. Revas, miałby więc nie działać polecenia Arcybiskupa Lefebvre, lecz całkowicie z własnej inicjatywy.
    Kolejny opis dotyczący tej sprawy przedstawia ksiądz Noel Barbara: "Arcybiskup Lefebvre znał Arcybiskupa Ngo Dinh Thuc całkiem dobrze. Poznali się podczas Soboru Watykańskiego Drugiego. Obaj Arcybiskupi należeli do grupy konserwatywnej. Arcybiskup Lefebvre uznawał Thuca za biskupa z dobrym, doktrynalnym spojrzeniem. Arcybiskup Lefebvre uznawał Thuca za Katolickiego biskupa, przywiązanego do Wiary, poświęconego Maryi. Co więcej nie mającego nic do roboty. Zachęcił go więc do pracy z emisariuszami z Palmar de Troya, którzy przybyli do Econe, zabiegając o  jego biskupie usługi. Słyszałem to bezpośrednio od Arcybiskupa Lefebvre." "Pewnego dnia kanonik, ks. Revaz przybył do seminarium w Econe. Towarzyszył mu mówiący po angielsku księdza. Miłośnicy rzeczy nadzwyczajnych, obaj przybyli z miejsca objawień. Przybyli prosto z Palmar, błagając Arcybiskupa Lefebvre, by przybył niezwłocznie - czeka na niego Niepokalana Dziewica. Nalegała by przybył katolicki biskup i udzielił biskupstwa tym, których planowała wyznaczyć. Arcybiskup usprawiedliwił się i poradził im skontaktować się z Arcybiskupem Thuciem. Jest prawowierny, obecnie nie zajęty. Idźcie i poszukajcie go. Napewno spełni waszą prośbę." Czyżby więc, Arcybiskup Thuc, udzielił sakry biskupiej z polecenia Lefebvra?
   Faktem jest, że w tamtym okresie Thuc nie był zbyt znany, podczas gdy Lefebvre był szeroko znany jako jeden z niewielu biskupów opierających się zmianom. Brak wiedzy o "objawieniach", ufna wiara, że to prawdziwa Matka Boża może się objawiać, do tego zwodzenie go przez tych, którzy szukali jego pomocy - wszystko to sprawia, że nader dyskusyjne jest winienie Thuc za konsekracje udzielone w Andaluzji. 11 stycznia 1976 roku, konsekrowani zostali członkowie Karmelitańskiego Zakonu Świętego Oblicza: Clemente Dominguez y Gomez, Manuel Alonso Corral, Camilo Estevez, Michael Donnelly, oraz Francis Sandler O.S.B. Niewiele później Thuc zdał sobie sprawę, że został wykorzystany i wystawiony. Stwierdził, że ruch palmariański jest bezprawny, a objawienia sfałszowane.
    Poprzednio Paweł VI sprzedał Thuca, próbował kupić jego milczenie w 1970. W lipcu 1976 ekskomunikował go. 17 września 1976 Paweł VI wycofał ekskomunikę. Thuc powrócił do Arpino. Następnie został zaproszony przez wietnamską rodzinę do miasta Toulon, we Francji. Tęskniąc za ojczyzną, nie mogąc do niej wrócić - przyjął ofertę. Wraz z upływem czasu, rosło jego oburzenie na modernistów. Trzy miliony opuściły Wietnam, jeden milion dotarł do USA - największy exodus w historii ludzkości. Arcybiskup zaczął studiować posoborowe zmiany. Zdał sobie sprawę, że soborowy twór nie był z żaden sposób Katolicki. W międzyczasie konsekrował sub-conditione Claude Nanta de Torrini, Roger'a Kozik oraz Michel'a Fernandez. Oni również oszukali Thuca. Czy kiedyś będzie temu kres?

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Gnijący Paweł VI?


Ciało Pawła VI rozkładało się już podczas pogrzebu. Z tego powodu w ciało wstrzyknięto więcej formaldehydu (Aldehyd mrówkowy). Potwierdza to TIME Magazine, z 21 sierpnia 1978 roku. Jako powód rozkładu podano wysoką temperaturę związaną z upalnym latem.


Cóż... Święty i Papież, Pius X również został pochowany, ciepłego, sierpniowego lata. Do dziś zachowało się Jego ciało.

Historia Polskiego Kapłana - część czwarta


   Cztery lata później Szermoków dosięgnął jego los. Pewnego marcowego dnia, w roku 1949 na dziedzińcu pojawił się burmistrz i powiedział, że mają jedną godzinę, by spakować swoje rzeczy na Sybir. Prawie czterdzieści minut później podjechała ciężarówka i zabrała rodziców oraz ich czworo dzieci na dworzec kolejowy. Tu czekały cztery pilnie strzeżone wagony bydlęce. Trzy dni minęły, nim Rosjanie załadowali swoje ofiary z otwartej przestrzeni, przypomina sobie Martin, który w czasie zesłania na Sybir miał tyle lat, co Michał podczas przymusowego transportu do Heydekrug. Trzeciego dnia po południu doszło do buntu. Całe Heydekrug było na nogach, mieszkańcy próbowali zablokować odjazd pociągu ze 150 uwięzionymi Niemcami i Litwinami. Kilka osób położyło się na szynach, by pozwolić lokomotywie po nich przejechać. Wile osób śpiewało, modliło się i krzyczało, podczas gdy rosyjscy żołnierze strzelali w powietrze i bili ludzi z szyn. W końcu, o 18 pociąg powoli ruszył w kierunku Tilsit. Kilku oburzonych biegło za pociągiem w ponad kilometrowym, omdlewającym biegu, opowiada Martin.
            Po 18 dniach jazdy, transport dotarł do oddalonego o 8000 km Nizne-Udenska, w okolicy Irkucku. „Przez pierwsze cztery lata mocno głodowaliśmy”, opowiada rodzeństwo, które wraz z rodzicami zostało zapędzone by mieszkać w obozowym baraku, w jednym wspólnym pomieszczeniu. „To był najtrudniejszy czas w naszym życiu. Nadal byliśmy tylko dziećmi, ojciec był w podeszłym wieku, mama chora. Musieliśmy zarobić na chleb dla rodziny”. Pięć lat później, w wieku 49 lat zmarła pani Szermok, w spokoju, stwierdza Martin. Na początku bardzo się buntowała przeciw Syberii, ale następnie, gdy zbliżała się śmierć z powodu raka, pogodziła się ze swoim losem.

niedziela, 16 grudnia 2012

Infiltracja Kościoła - coś nowego?

mason Baggio, imię w loży — Seba, numer w loży - 85/2640, przyjęty 14 sierpnia 1957 r

Co najmniej 121 masonów w Watykanie?

  P2 zajmowała się wieloma sprawami — również w Watykanie. W pierwszych dniach września 1978 r. Albino Luciani zorientował się, że jakimś tajemniczym zrządzeniem losu wpadła mu do rąk ekskluzywna lista abonentów niezwykłej agencji informacyjnej pod nazwą L’Osservatore Politico (OP). Agencja ta była jednoosobową firmą, prowadzoną przez dziennikarza Mino Pecorellego. Odznaczała się tym, że informacje, które rozpowszechniała, często sprawiające wrażenie wyolbrzymionych historii o różnych odkryciach i skandalach w końcowym efekcie zawsze okazywały się prawdziwe. Tym więc sposobem, do czytelników serwisów OP, poza czołowymi politykami, dziennikarzami, politycznymi augurami i innymi, którzy przywiązywali wagę do wczesnego uzyskiwania informacji o ważnych sprawach, należał teraz również Albino Luciani. Artykuł, który w owych pierwszych dniach września wpadł mu w oko, dotyczył „wielkiej loży watykańskiej”. Zawierał listę 121 nazwisk osób, które, jak twierdzono, były członkami loży masońskiej. Wśród nich było wprawdzie parę osób świeckich, ale zdecydowaną większość stanowili kardynałowie, biskupi i inni wysocy rangą prałaci. Powód opublikowania przez Pecorellego tej listy był prosty: poróżnił się on ze swoim byłym wielkim mistrzem, Licio Gellim. Pecorelli był członkiem P2 i w gniewie wystąpił z niej. Jeżeli informacje Pecorellego były prawdziwe, to oznaczały, że Luciani był praktycznie otoczony masonami — a bycie masonem było automatycznie równoznaczne z natychmiastową ekskomuniką. Jeszcze przed rozpoczęciem konklawe przebąkiwano niejednokrotnie, że wielu najwyższych dostojników kościelnych było masonami. Teraz, 12 września, nowy papież miał przed sobą listę ich nazwisk. Luciani reprezentował pogląd, że kapłan w żadnym wypadku nie może być członkiem loży. Wiedział, że wielu katolików świeckich, których znał osobiście, było masonami. Godził się z tym tak samo, jak z faktem, że inni jego przyjaciele byli komunistami. Nauczył się żyć z takimi sytuacjami, ale w przypadku osób w sutannie, przykładał do nich znacznie ostrzejszą miarę. Kościół katolicki dawno temu obwieścił, że odrzuca wolnomularstwo. Nowy papież z pewnością był gotowy do dyskutowania na ten temat, ale lista nazwisk 121 członków loży nie podlegała dyskusji.
   Sekretarz stanu, kardynał Villot, występujący w loży pod imieniem Jeanni, numer członkowski 041/3, przyjęty do Loży Zuryskiej 6 sierpnia 1966 r. Minister spraw zagranicznych Watykanu, kardynał Agostino Casaroli, kardynał Ugo Poletti, wikariusz Rzymu. Kardynał Baggio. Biskup Paul Marcinkus i monsignore Donato de Bonis z Banku Watykańskiego.

Paweł VI sługa bezbożny?

Wieść niesie, że Paweł VI ma zostać ogłoszony sługą bożym już wkrótce. Potem Benedykt XVI, ma go wynieść na posoborowe stoły. Ks. Luigi ledwo zmarł...
Paweł VI kardynałami uczynił Lucianiego, Wojtyłę oraz Ratzingera. Wkrótce "Błędy Pawła VI".


Williamson poza przeoratem FSSPX



Obecnie biskup wynajmuje mieszkanie w UK. Udał się do USA oraz Kanady. Głosi konferencję dla księży. Wraz z księżmi Pfeifferem, Chazalem, Hewko i Voightem pod koniec roku wygłosi konferencje oraz odprawi Mszę Pontyfikalną. Potem uda się do Francji.

Brak miejsca dla krzyża?

W jednym z większych ośrodków FSSPX, wycofano funkcję krucyfera. Tak więc, krzyż już nie będzie wnoszony. W tym samym miejscu odprawiane były dotąd msze pontyfikalne, z tronem biskupim. Teraz stwierdzono, że... dla krzyża nie ma miejsca. Ewangelicznie! I jak na czasie!



Wyjaśnienie zagadki?

Jakiś czas temu wspomnieliśmy o przeniesieniu ks.  Petera Scotta, byłego przełożonego dystryktu USA. Zdziwienie tą decyzją było spowodowane pozycją w FSSPX i pracą jaką ks. Scott wykonał dla niego. Podejrzewano, że miało to związek z delikatną wypowiedzią na wiadomy temat. Okazuje się, że ks. Scott był prawdopodobnie przeciwnikiem przyjmowania w szeregi FSSPX osób święconych w Novus Ordo.

Media: Trzecia niedziela adwentu - introit i alleluja




Ojciec chrzestny: fikcja czy rzeczywistość?

Temat Marcinkusa, Sidony, Calviego, P2, Banku Watykańskiego, współpracy z CIA i innych jest przeogromny. Poniżej tylko nader drobny urywek.

   Roberto Calvi był centralną figurą afery gospodarczej o budzących grozę rozmiarach: kradzieży ponad miliarda dolarów. Kradzież ta zostałaby ujawniona, gdyby Luciani żył dłużej. Wykryto by ją jeszcze w 1978 r. Po śmierci Lucianiego Calvi mógł kontynuować niesłychaną wręcz serię oszustw. Ponad 400 mln dolarów, więcej niż dwie piąte łącznej sumy,która wyparowała — prawdopodobnie zaginęła w trójkącie panamskim — Calvi pożyczył sobie dopiero po śmierci Albino Lucianiego. Calvi doradzał wszystkim swoim znajomym, by czytali powieść Ojciec chrzestny, gdyż, jak zwykł mawiać: Wówczas będziecie wiedzieli, co się dzieje na świecie. W jego świecie działo się tak bez wątpienia. Do końca życia zajmował się „praniem” pieniędzy mafii, a więc pełnił rolę, którą przejął od Michele Sindony. W taki sam sposób troszczył się również o pieniądze P2. „Prania” pieniędzy dokonywał z pomocą Banku Watykańskiego: „brudne pieniądze”, dochody z okupów, handlu narkotykami, handlu bronią, napadów na banki, kradzieży biżuterii i dzieł sztuki, wędrowały z Banco Ambrosiano na włoskie konto Banku Watykańskiego, a stamtąd do Banca del Gottardo lub Szwajcarskiego Towarzystwa Bankowego. Powiązania Calviego ze światem kryminalnym rozciągały się od kierownictwa mafii aż do zwykłych, prymitywnych morderców, od skorumpowanych bossów gospodarczych do prawicowo-ekstremistycznych grup terrorystycznych. 
   Niedobór 1,3 mld dolarów w bilansie Banco Ambrosiano był wynikiem nie tylko oszukańczych praktyk Calviego, polegających na kupowaniu akcji swego własnego banku. Wiele milionów popłynęło do kieszeni jego protektorów i obrońców politycznych we Włoszech. Milionowe sumy otrzymywali także Gelli i Ortolani. Calvi przekazał z Peru 55 mln dolarów na konto w Szwajcarskim Towarzystwie Bankowym w Zurychu (U.B.S.). Właścicielem tego konta był Licio Gelli. Dalsze 30 milionów dolarów wylądowało na kontach, które brat Calviego z loży P2, Flavio Carboni, utrzymywał w bankach szwajcarskich. Na początku 1982 r. Calvi przekazał do Peru 470 mln dolarów bezpośrednio z mediolańskiego banku macierzystego. Potem wcisnął swojej sekretarce do ręki bilet lotniczy do Monte Carlo i stertę depesz. Rozesłane zgodnie z poleceniem z Monte Carlo dalekopisem, spowodowały, że pieniądze z Peru przekazano dalej, na kilka kont w Szwajcarii. Włoscy chrześcijańscy demokraci, komuniści i socjaliści nie byli jedynymi ugrupowaniami politycznymi, które otrzymywały pieniądze od Calviego. Na bezpośrednie polecenie Gellego miliony przekazywano juntom wojskowym, które panowały wówczas, względnie panują jeszcze dziś w Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Za pieniądze, które ukradł Calvi, między innymi argentyńska junta wojskowa zakupiła we Francji rakiety Exocet; w zrealizowaniu finansowej strony tego kontraktu pomogła filia Calviego w Peru. Potajemnie i nielegalnie miliony płynęły do kas „Solidarności” w Polsce.
   Sindona zwykł mówić wszystkim, że jeżeli chcą zrozumieć, co dzieje się na świecie, powinni czytać książkę Mario Puzo, Ojciec Chrzestny. Nosił ją zawsze przy sobie jak ksiądz swoją Biblię. Sindona przedstawił Calviego szefowi Banku Watykańskiego, biskupowi Marcinkusowi w 1971 r. Od razu przyjęto go do ekskluzywnego kręgu uomo di fiducia, mężów zaufania Watykanu. Do tego kręgu doradców i agentów finansowych Watykanu — Spółki z o.o. należeli tacy ludzie, jak Sindona, Spada, Mennini i Bordoni, wszyscy bez wyjątku niezwykle starannie dobrani.
   Sindona miał najwyraźniej wysoko rozwinięte poczucie humoru. Jedną z firm znajdujących się w posiadaniu Gulf and Western była wytwórnia filmowa Paramount w Hollywood. Jednym z najbardziej kasowych jej filmów był w owym czasie Ojciec chrzestny według powieści Mario Puzo. Tak więc można powiedzieć, że film, który znakomicie przedstawiał amoralny obraz świata mafijnego, przyniósł swoim producentom niezwykłe zyski, których część postawiono znowu do dyspozycji doradcy finansowemu rodzinmafijnych Gambino i Inzerillo, Michele Sindonie, człowiekowi, który obracał milionami zarobionymi przez te rodziny głównie na handlu narkotykami. W ten sposób koło się zamknęło. Rzeczywistość naśladowała fikcję.

piątek, 14 grudnia 2012

Historia Polskiego Kapłana - część czwarta

   Jak wszyscy mieszkańcy regionu Kłajped, również Szermokowie, dopiero krótko przed Drugą Wojną Światową, 22 marca 1939 roku, zostali obywatelami niemieckimi. Zgodnie z postanowieniami Traktatu Wersalskiego, Niemiecka Rzesza w 1919 musiała odstąpić należący do Prus Wschodnich pas przybrzeżny, odtąd powierzony w zarząd Francji. Jednak w 1923, litewscy partyzanci zajmują kontrowersyjny obszar, po czym Lidze Narodów nie pozostało nic innego jak przenieść władzę państwową państwa bałtyckiego. W grudniu 1939 roku, 87,2 procent mieszkańców wybrało jednak nie tylko niemieckie partie, ale w większości narodowo socjalistyczne. To był pretekst dla Hitlera, by wywrzeć tak duży nacisk na Litwę, że oddała obszar Kłajpedy. To ostatnie niemieckie interludium zostało uziemione jesienią 1944 przez podbój Armii Czerwonej.
   „To było straszne. Wszyscy siedzieliśmy w piwnicy”, przypominają sobie Szermokowie, gdy wojna gwałtownie stanęła u ich drzwi. Całą noc było słychać strzały. Wtedy, o poranku 10 października zapanowała nagle cisza. Michał, który znał trochę rosyjski, jako pierwszy wyszedł na górę by zbadać lokalizację. Dookoła płonęły domy bauerów, żołnierz sowiecki z karabinem gotowym do strzału stał pośrodku dziedzińca. Rodzina musiała opuścić swoje schronienie. Żołnierze zostali przez dwa dni, grali w karty i strzelali po okolicy. Potem poszli dalej. Michał zaprzągł jednego konia, Moritza, i powiedział, że powinien jechać do domu. „Bardzo płakałem, gdy pojechał” opowiada Martin. Niczym starszy brat, ówczesny dziewięciolatek towarzyszył polskiemu młodzieńcowi na każdym kroku. „Jak dziś pamiętam, jak Michał odjechał” – Wytaut, najstarszy, zdenerwowany szuka niemieckich słówek, gdy rozmowa przenosi się na tamten dzień. Po powodzi litewskich słówek wpatruje się przez moment milcząco w okno otoczony wspomnieniami. „Z Michałiem byliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi” wyrwało mu się nagle.
   Jednak Michał nie zajechał wozem daleko, co zrelacjonował słuchającemu w oszołomieniu rodzeństwu. Wkrótce w centrum Heydekrug Rosjanie odebrali mu Moritza i uprowadzili Polaka do obozu dla jeńców wojennych numer 214, przy mieście Vysinij Volocek, gdzie spędził jeden rok i dwa miesiące na ciężkich robotach, zmuszony pracować przy budowie kanału. „Zmarła tu większość niemieckich żołnierzy”, opowiada. „Ze 150 osób mojej grupy, przeżyło tylko 15”.