sobota, 18 maja 2013
piątek, 17 maja 2013
De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 20
Gdy miałem wypowiedzieć się wobec publicznego zgromadzenia 2 tygodnie temu, 22 października w Garden City, Long Island, wysłałem inny telegram, błagając o odpowiedź przed 18.00. Następnego dnia miałem skierować się do ludzi, by dać im jasne instrukcje co robić. Znając moich protektorów w Rzymie - moich szefów, mógłbym powiedzieć - wiedziałem, że nie złamią swojej umowy. Wiedziałem, że wyślą mi telegram w taki lub inny sposób, nim wypowiem się publicznie. Jednak, gdy skierował się do publiki o 18.00 (właściwie to czekałem do 18.45), żaden telegram nie przybył. Trzy dni później, otrzymałem list (telegram) od kardynała Browna, który został mianowany przez papieża, by zajmował się tymi rzeczami, i pierwsze słowa listu, napisanego tamtego dnia, brzmiały: "Drogi księże de Pauw, dostaniesz mój telegram tego poranka..." Rozpoczęliśmy dochodzenie i w tym punkcie, konkluzja jest taka, że telegram, który został do mnie wysłany przez Watykan, został przejęty.
Ale na szczęście dostałem list. Smutne wieści, panie i panowie, Kardynał Brown - człowiek nr 3 w Kościele... Papież, Kardynał Ottaviani, Kardynał Brown - poinformował mnie, że nawet osoba o jego pozycji, nie może już wywierać wpływu na amerykańskich biskupów. Wszystko co mógłby zrobić, powiedział, jest zaprezentować pytanie o ważność Nowej Mszy przed Kongregacją Wiary, co też uczynił. Ale w międzyczasie, jestem zdany na siebie.
Poinformował mnie również, że władza w Kościele jest
obecnie całkowicie w rękach Sekretariatu Stanu, który, jak
wiadomo, jest politycznym ramieniem Watykanu.
I były to złowieszcze wiadomości, to, ze jedynymi osobami, które spotkały się z Ojcem Świętym nim został
poddany operacji, byli trzej reprezentanci Sekretariatu Stanu,
politycznego ramienia Watykanu.
czwartek, 16 maja 2013
De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 19
Gdy katolik wchodził do swojego Kościoła, nie wchodził do jakiegoś
kolejnego domu modlitwy. Nie wchodził tylko do pokoju duchowego
jedzenia. Wchodził do siedziby żyjącego Boga, Jezusa Chrystusa,
który stał się tam obecny, tak rzeczywiście jak wy i ja, poprzez
słowa konsekracji wypowiedziane przez kapłana.
Teraz "realna obecność" to zgromadzenie, i to oczywiście wyjaśnia dlaczego presider powinien zwracać się twarzą do zgromadzenie oraz ludzi! Jasno stwierdzili, że nie ma już miejsca dla księży, i konsekwentnie: "kapłan powinien przestać nosić kościelne westymenta." Liturgiczne westymenta powinny zostać odrzucone, jako "symbole marnotrawstwa i zbytku"
Nie ma już żyjącego Chrystusa, dlatego, jedyną żyjącą rzeczą są zgromadzeni ludzi. I to dlatego presider musi zwracać się do żyjących osób. "Asystowanie przy czymkolwiek innym niż zgromadzenie, nawet przy książce albo chlebie i winie, jest przeciwne stylowi, którego poszukujemy". Przynajmniej mieli przyzwoitość nazwać je "chlebem i winem". Dali księżom również instrukcje, by unikali, za wszelką cenę, patrzenia w niebo, tak jak miał to dotąd czynić podczas Ofertorium, podczas Konsekracji i wielu innych części Mszy. Nigdy więcej... ponieważ "spojrzenie skierowane ku niebu, należące do niewielu z wszechświata, nie będących już z nami."
Czy winicie mnie, panie i panowie, za przesłanie wiadomości do Rzymu, natychmiastowo prosząc o instrukcje odnośnie tego, co mam teraz robić? Nie mówię wam sekretu, jasno stwierdzając, że to co robiłem przez ostatnie kilka lat, było właściwie - w czysto świeckim języki - wykonywałem dla Rzymu brudną robotę tutaj w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Podążałem za jego instrukcjami i nie wątpiłem w nie. Powiedzieli mi, że byłem na wrogim terytorium, gdy opuściłem Rzym. Powiedzieli: "jesteś za linią wroga, cokolwiek robisz, masz nasze zaufanie, ale nie oczekuj, że każdego miesiąca będzie wygłaszać publiczne oświadczenie.Ale, gdy jest nagły wypadek, wysyłasz nam telegram, ujmując to w ten sposób, i otrzymasz odpowiedź tego samego wieczoru.
Wysłałem telegram do kardynała Browna 29 września, prosząc instrukcje odnośnie ważności tej Mszy, która wg mnie, była wtedy wątpliwa, i która jest obecnie, wg mnie, całkowicie nieważna.
Nie otrzymałem odpowiedzi z Rzymu.
Teraz "realna obecność" to zgromadzenie, i to oczywiście wyjaśnia dlaczego presider powinien zwracać się twarzą do zgromadzenie oraz ludzi! Jasno stwierdzili, że nie ma już miejsca dla księży, i konsekwentnie: "kapłan powinien przestać nosić kościelne westymenta." Liturgiczne westymenta powinny zostać odrzucone, jako "symbole marnotrawstwa i zbytku"
Nie ma już żyjącego Chrystusa, dlatego, jedyną żyjącą rzeczą są zgromadzeni ludzi. I to dlatego presider musi zwracać się do żyjących osób. "Asystowanie przy czymkolwiek innym niż zgromadzenie, nawet przy książce albo chlebie i winie, jest przeciwne stylowi, którego poszukujemy". Przynajmniej mieli przyzwoitość nazwać je "chlebem i winem". Dali księżom również instrukcje, by unikali, za wszelką cenę, patrzenia w niebo, tak jak miał to dotąd czynić podczas Ofertorium, podczas Konsekracji i wielu innych części Mszy. Nigdy więcej... ponieważ "spojrzenie skierowane ku niebu, należące do niewielu z wszechświata, nie będących już z nami."
Czy winicie mnie, panie i panowie, za przesłanie wiadomości do Rzymu, natychmiastowo prosząc o instrukcje odnośnie tego, co mam teraz robić? Nie mówię wam sekretu, jasno stwierdzając, że to co robiłem przez ostatnie kilka lat, było właściwie - w czysto świeckim języki - wykonywałem dla Rzymu brudną robotę tutaj w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Podążałem za jego instrukcjami i nie wątpiłem w nie. Powiedzieli mi, że byłem na wrogim terytorium, gdy opuściłem Rzym. Powiedzieli: "jesteś za linią wroga, cokolwiek robisz, masz nasze zaufanie, ale nie oczekuj, że każdego miesiąca będzie wygłaszać publiczne oświadczenie.Ale, gdy jest nagły wypadek, wysyłasz nam telegram, ujmując to w ten sposób, i otrzymasz odpowiedź tego samego wieczoru.
Wysłałem telegram do kardynała Browna 29 września, prosząc instrukcje odnośnie ważności tej Mszy, która wg mnie, była wtedy wątpliwa, i która jest obecnie, wg mnie, całkowicie nieważna.
Nie otrzymałem odpowiedzi z Rzymu.
środa, 15 maja 2013
De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 18
Na scenie pojawia się nowy element. Jasno stwierdzili, że praca
presider'a zasadniczo ma charakter tymczasowy. Każdy katolicki świecki
mógłby na chwilę stać się presider'em, i, w małym przypisie stwierdza
się, że powinniśmy opracować przepisy pozwalające nie tylko naszym
księżom, ale również naszym biskupom, poszukać innej pracy, jeżeli mają
już dosyć obecnej.
Niewiarygodne, panie i panowie. Już przywykliśmy do widoku uciekających
księży, publicznie łamiących ich śluby, ale po raz pierwszy, jesteśmy
stopniowo doprowadzani do stanięcia wobec faktu, że niektórzy z naszych
uprzednio poważanych biskupów, mogą się teraz pojawić na ekranie
telewizora z krawatem na szyi. Domyślam się, że nie którzy nosili by
również czerwony.
By dać wam dokładny dowód, ponieważ widzę kilka osób robiących notatki,
na stronie 515 tego artykułu, czytamy: "Musimy po prostu opracować,
wkrótce, mniej żmudne i uciążliwe metody rezygnowania z funkcji
biskupich i kapłańskich".
Nie ma już miejsca dla kapłana w tym, co mam miejsce w niedzielny
poranek! Jest tym, który głosi kazanie, który podsumowuje modlitwy
wiernych, który proklamuje modlitwę eucharystyczną, inicjuje
pozdrowienie pokoju i upewnia się, że wszyscy zostaną obsłużeni przy
stole.
Eliminujecie kapłaństwo, nie macie ofiary. Eliminujecie ofiarę, nie
macie Mszy. Macie protestanckie nabożeństwo trzeciej klasy. Lub gorzej.
Ten
sam artykuł jasno wyjaśnia, że w nowym, jak je nazywają, "nabożeństwie
eucharystycznym", nie ma już miejsca dla konsekracji. Transsubstancjacja
jest wyeliminowana. Nie ma już przemienienia chleba i wina w
prawdziwego, żyjącego Chrystusa.
Wyjaśniają, że konsekracja zawiera się w następującym: presider
proklamuje, że chleb i wino są konsekrowane i to zostaje zaakceptowane
przez Boga, jako nasze dary. To nie jest konsekracja, pani i panowie!
Chleb i wino są tylko transformowane, nie transsubstancjonowane, w
sakramentalne Ciało Chrystusa - nie w prawdziwe Ciało Chrystusa.
Następnie wyjaśniają, co mają na myśli, wciąż mówiąc "To jest Moje Ciało". Twierdzą, że konsekracją jest "procesjonalne ofiarowanie Ojcu Chrystusa Ciała, którym jest zgromadzenie znajdujące się przed nami". Ciałem Chrystusa jest zgromadzenie - nie, panie i panowie.
Następnie wyjaśniają również, że słowa "To czyńcie na Moją pamiątkę" oznaczają, że modlitwa eucharystyczną jest proklamacją Słowa Bożego. Nie jest!
Eucharystyczna ofiara to czynienie Żywego Boga obecnym. Tym jest Msza!
Następnie wyjaśniają, co mają na myśli, wciąż mówiąc "To jest Moje Ciało". Twierdzą, że konsekracją jest "procesjonalne ofiarowanie Ojcu Chrystusa Ciała, którym jest zgromadzenie znajdujące się przed nami". Ciałem Chrystusa jest zgromadzenie - nie, panie i panowie.
Następnie wyjaśniają również, że słowa "To czyńcie na Moją pamiątkę" oznaczają, że modlitwa eucharystyczną jest proklamacją Słowa Bożego. Nie jest!
Eucharystyczna ofiara to czynienie Żywego Boga obecnym. Tym jest Msza!
poniedziałek, 13 maja 2013
De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 17
Jeszcze cztery dni temu miałem wątpliwości co do ważności tej nowej
angielskiej ceremonii mającej miejsce w naszych kościołach.
Widzicie, tak naprawdę nie jestem tak ekstremalny jak opisują mnie
moi przeciwnicy. Niektórzy znajomi teologowie od samego początku
powiedzieli mi, że wg nich, nie było najmniejszej wątpliwości, że ta
Nowa Msza jest nieważna. Wciąż miałem wątpliwości... ale już nie
mam.
Dla mnie była wątpliwa, ale wciąż, zgodnie z tradycyjnym
nauczaniem katolickiej teologii moralnej, gdy stawką jest ważność
sakramentu, kapłan nie może postępować wedle zasady, którą
nazywają "probabalizmem". Musi postępować wedle zasady
"tucjoryzmu", co oznacza, że musi postępować w najbardziej
bezpieczny sposób. Oznacza to, że dopóki Rzym jasno nie
zdefiniuje, że nowa formuła jest technicznie ważna, kapłan musi
trzymać się starej formuły, która dotychczas była uznana za ważną.
Ale trzy dni temu, ostatnie wydanie magazynu "Worship",
który jest nieoficjalnymi ustami amerykańskich "ekspertów"
liturgicznych i który jest publikowany za kościelną zgodą -
znajdują się instrukcje skierowane do księży, wyjaśniające im, jak
należy rozumieć nowy angielski kanon, którego obecnie używają w
ich mszach. I jeżeli przeczytacie to, panie i panowie, nie ma
najmniejszej wątpliwości, że ważna Ofiara Mszy zniknęla z naszych
kościołów. Cytuję tu z artykułu, który mówi: "nowy kanon nie jest
tylko zmianą słów, ale rozwojem w eucharystycznej teologii.
Sprawiedliwość Kanonowi Mszy może zostać oddana tylko poprzez
interpretowanie go w świetle obecnych pism o eucharystycznej
teologii." Następnie artykuł wyjaśnia, co należy rozumieć jako
nową "eucharystyczną teologię".
Pierwszym Elementem tej eucharystycznej teologii,która
jest wam teraz narzucana, jest: "Nie ma już miejsca dla
ofiarniczego kapłaństwa.. Kapłan jest obecnie jednym z wielu
ministrów. Nie jest już kimś, kto dokonuje ofiary, kto ofiaruje i
konsekruje. Jest teraz tylko jednym z wielu ministrów."
Poprzez
cały artykuł, skierowany do księży, ksiądz jest opisany jako "minister
przewodniczący" i żeby to skrócić, wymyślili nawet nowe słowo, które
prawdopodobnie sprawia, że nawet słownik Webster'a się obraca. Teraz
nazywają go ciągle "presider".
Gdy zostałem wyświęcony 25 lat temu, nie zostałem wyświęcony na ministra. Zostałem wyświęcony na kapłana. I z całym szacunkiem do niektórych moich
przyjaciół ministrów, uważamy, że jesteśmy w innej kategorii. Byliśmy
kapłanami by składać Ofiarę Mszy Świętej oraz odpuszczać grzechy, a wszystko inne było poboczne. Nigdy nie powiedziano mi, że zostałem wyświęcony na "presider'a". Mimo, to, to nim teraz jestem. Opisują funkcje presider'a jako - i uważajcie teraz, gdyż nie ma najmniejszego odniesienia do
kapłańskich władz konsekrowania: "ten, który głosi kazania, który
podsumowuje modlitwy wiernych, który proklamuje Kanon Mszy (tj. modlitwę
eucharystyczną), który inicjuje pozdrowienie pokoju i upewnia się, że
wszyscy obecni wierni są obsłużenie przy Świętym Stole."
To nie w tym celu zostałem wyświęcony, panie i panowie. I jeżeli ktoś taki przewodniczy waszym, tak zwanym "mszom" niedzielnym, równie dobrze możecie zjeść wasze przekąski gdzieś indziej, ujmując to bez ogródek, tak tragicznie jak sprawy stoją.
piątek, 10 maja 2013
Luźna odpowiedź na analizę Sedewakantyzmu autorstwa FSSPX. Część IV.
"Pismo św. i Tradycja uczą jednogłośnie, że istnieje dogłębna
sprzeczność in radice (‘w korzeniu’) między trwaniem w herezji a
sprawowaniem jurysdykcji kościelnej, bowiem heretyk przestaje być
członkiem Kościoła.
Jednakże ta sprzeczność nie jest absolutna. Z tego powodu teologowie używają określenia in radice."
Śmiałe słowa. Po raz kolejny - brak źródła. Dla porównania:
Święty Tomasz z Akwinu: "Jeśli chodzi o władzę prawodawczą, człowiek otrzymuje ją zwykłym nałożeniem przez ludzi. Taka władza nie jest w człowieku czymś nieusuwalnym i nie pozostaje w odszczepieńcach i heretykach. Tacy więc nie mogą dać rozgrzeszenia, wyłączać z Kościoła, udzielać odpustów itp., a jeśli to czynią, nie przynosi to żadnego skutku." S. Th. II-II, Q. 39, Art 3. (tłum. Ks. Andrzej Głażewski)
Ks. Boullet: "Odcięta od swych korzeni jurysdykcja heretyka nie znika automatycznie, ale pozostaje w mocy w takim zakresie i tak długo, dopóki jest utrzymywana przez władzę zwierzchnią."
Święty Robert Bellarmine: "Św. Tomasz również naucza (S. Theol., II-II, q. 39, a. 3), że schizmatycy natychmiastowo tracą wszelką jurysdykcję, i wszystko, cokolwiek spróbują zrobić na podstawie jakiejkolwiek jurysdykcji, będzie nieważne". ("De Romano Pontifice")
“...musimy zrobić wyjątek dla sakramentu pokuty, który dla swojej ważności wymaga nie tylko władzy święceń, ale również władzy jurysdykcji. Jako, że jurysdykcja tkwi tylko w prawowitych pasterzach, w konsekwencji schizmatycy są jej notorycznie pozbawieni i nie mogą ważnie udzielać rozgrzeszenia, z wyjątkiem zagrożenia śmiercią, kiedy to Kościół udziela jurysdykcji wszystkim kapłanom."
"The Nature of the Mystical Body", Ernest Mura, R.S.V., Herder, 1963 ("Natura Mistycznego Ciała", opublikowane po francusku, w roku 1936)
"Udzielenie jurysdykcji oznacza przyznanie jej tylko dla tych czynów, które są mają miejsce bez jurysdykcji z jakiegokolwiek innego źródła. Stąd, gdy jurysdykcja jej udzielona przez Kościół, osoba działająca, jest całkowicie pozbawiona jurysdykcji zarówno przed, jak i po rzeczonym czynie; ma jurysdykcję, udzieloną przez Kościół, tylko podczas wykonywania samej czynności".
"Canon Law, A Text and Commentary", Bouscaren & Ellis, Milwaukee, 1953 ("Prawo Kanoniczne, Tekst i Komentarz")
Jak widać, opinie Świętych, Doktorów Kościoła oraz teologów wyrażają opinię PRZECIWNĄ do tej zaprezentowanej przez ks. Boulet.
Autor "Analizy" cytuje kanon 2264. Hmm... Kodeks z roku 1983 składa się z 1752 kanonów. Czemu członek FSSPX odwołuje się do Kodeksu z 1917 roku? Coś nie tak z Kodeksem z roku 1983? Czyżby Jan Paweł II nie był papieżem?
Wszak w "Sacrae disciplinae leges" czytamy:
"...wsparci autorytetem świętych Apostołów Piotra i Pawła, opierając się na pewnej wiedzy oraz na zdaniu biskupów całego świata, którzy z nami w duchu kolegialnym współpracowali, najwyższą - jaką mamy - władzą, tą naszą konstytucją, ważną na przyszłość, obecny Kodeks, tak jak jest sporządzony i przejrzany, promulgujemy i polecamy, aby miał odtąd moc prawa dla całego Kościoła łacińskiego, i wszystkich, których to dotyczy, trosce i pilności przekazujemy do zachowywania. Aby zaś wszyscy te przepisy mogli poznać i zrozumieć, zanim zostaną wprowadzone w życie postanawiamy i nakazujemy, aby one moc obowiązującą otrzymały od pierwszego dnia Adwentu 1983 r. Bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia, postanowienia, przywileje, nawet wymagające specjalnej i osobnej wzmianki, jak również na przeciwne zwyczaje." {polski tekst za: opoka.org.pl)
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to bardzo uroczysta promulgacja, a przynajmniej próba takowej?
Jednakże ta sprzeczność nie jest absolutna. Z tego powodu teologowie używają określenia in radice."
Śmiałe słowa. Po raz kolejny - brak źródła. Dla porównania:
Święty Tomasz z Akwinu: "Jeśli chodzi o władzę prawodawczą, człowiek otrzymuje ją zwykłym nałożeniem przez ludzi. Taka władza nie jest w człowieku czymś nieusuwalnym i nie pozostaje w odszczepieńcach i heretykach. Tacy więc nie mogą dać rozgrzeszenia, wyłączać z Kościoła, udzielać odpustów itp., a jeśli to czynią, nie przynosi to żadnego skutku." S. Th. II-II, Q. 39, Art 3. (tłum. Ks. Andrzej Głażewski)
Ks. Boullet: "Odcięta od swych korzeni jurysdykcja heretyka nie znika automatycznie, ale pozostaje w mocy w takim zakresie i tak długo, dopóki jest utrzymywana przez władzę zwierzchnią."
Święty Robert Bellarmine: "Św. Tomasz również naucza (S. Theol., II-II, q. 39, a. 3), że schizmatycy natychmiastowo tracą wszelką jurysdykcję, i wszystko, cokolwiek spróbują zrobić na podstawie jakiejkolwiek jurysdykcji, będzie nieważne". ("De Romano Pontifice")
“...musimy zrobić wyjątek dla sakramentu pokuty, który dla swojej ważności wymaga nie tylko władzy święceń, ale również władzy jurysdykcji. Jako, że jurysdykcja tkwi tylko w prawowitych pasterzach, w konsekwencji schizmatycy są jej notorycznie pozbawieni i nie mogą ważnie udzielać rozgrzeszenia, z wyjątkiem zagrożenia śmiercią, kiedy to Kościół udziela jurysdykcji wszystkim kapłanom."
"The Nature of the Mystical Body", Ernest Mura, R.S.V., Herder, 1963 ("Natura Mistycznego Ciała", opublikowane po francusku, w roku 1936)
"Udzielenie jurysdykcji oznacza przyznanie jej tylko dla tych czynów, które są mają miejsce bez jurysdykcji z jakiegokolwiek innego źródła. Stąd, gdy jurysdykcja jej udzielona przez Kościół, osoba działająca, jest całkowicie pozbawiona jurysdykcji zarówno przed, jak i po rzeczonym czynie; ma jurysdykcję, udzieloną przez Kościół, tylko podczas wykonywania samej czynności".
"Canon Law, A Text and Commentary", Bouscaren & Ellis, Milwaukee, 1953 ("Prawo Kanoniczne, Tekst i Komentarz")
Jak widać, opinie Świętych, Doktorów Kościoła oraz teologów wyrażają opinię PRZECIWNĄ do tej zaprezentowanej przez ks. Boulet.
Autor "Analizy" cytuje kanon 2264. Hmm... Kodeks z roku 1983 składa się z 1752 kanonów. Czemu członek FSSPX odwołuje się do Kodeksu z 1917 roku? Coś nie tak z Kodeksem z roku 1983? Czyżby Jan Paweł II nie był papieżem?
Wszak w "Sacrae disciplinae leges" czytamy:
"...wsparci autorytetem świętych Apostołów Piotra i Pawła, opierając się na pewnej wiedzy oraz na zdaniu biskupów całego świata, którzy z nami w duchu kolegialnym współpracowali, najwyższą - jaką mamy - władzą, tą naszą konstytucją, ważną na przyszłość, obecny Kodeks, tak jak jest sporządzony i przejrzany, promulgujemy i polecamy, aby miał odtąd moc prawa dla całego Kościoła łacińskiego, i wszystkich, których to dotyczy, trosce i pilności przekazujemy do zachowywania. Aby zaś wszyscy te przepisy mogli poznać i zrozumieć, zanim zostaną wprowadzone w życie postanawiamy i nakazujemy, aby one moc obowiązującą otrzymały od pierwszego dnia Adwentu 1983 r. Bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia, postanowienia, przywileje, nawet wymagające specjalnej i osobnej wzmianki, jak również na przeciwne zwyczaje." {polski tekst za: opoka.org.pl)
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to bardzo uroczysta promulgacja, a przynajmniej próba takowej?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







