środa, 17 kwietnia 2013

Błędy sedeludzi. Część pierwsza.

"Byłem zawsze zdania, że to termin nieszczęśliwy, osłabiający wartość ruchu i myśli, którą ten ruch wyrażał. Wszelki „izm” mieści w sobie pojęcie doktryny, kierunku myśli, obok którego jest miejsce na inne, równorzędne z nim kierunki. Naród jest jedyną w świecie naszej cywilizacji postacią bytu społecznego, obowiązki względem narodu są obowiązkami, z których nikomu z jego członków nie wolno się wyłamywać: wszyscy jego synowie winni dla niego pracować i o jego byt walczyć, czynić wysiłki, ażeby podnieść jego wartość jak najwyżej, wydobyć z niego jak największą energię w pracy twórczej i w obronie narodowego bytu. Wszelkie „izmy”, które tych obowiązków nie uznają, które niszczą ich poczucie w duszach ludzkich, są nieprawowite." 
Roman Dmowski


"Jestem sedewakantystą / sedeprewacjonistą". Podobnie jak "jestem lefebrystą", sugeruje, że ktoś nie jest katolikiem. Tak więc - jestem katolikiem (generalnie). 

"To tylko opinia". Samobójcze i oderwane od rzeczywistości twierdzenie. Posłużmy się prostym przykładem. Ojciec nie wypełnia swych obowiązków. Bije dziecko, podtruwa je, głodzi. Dziecko myśli - dlaczego tatuś to robi? Czemu mój tatuś mnie krzywdzi?

Co zrobi ktoś 'stojący z boku"? Jeden powie: "to jest Twój tatuś, kochaj go". Inny powie: "może to jest Twój tatuś, może nie jest. Lepiej uznajmy, że to jest Twój tatuś". Jeszcze inny powie "może to jest Twój tatuś, może nie jest. Uważam, że nie jest to Twój tatuś, ale spokojnie, to tylko moja opinia. Nie ma problemu, nie stresuj się, to tylko moja opinia".

A co powinien zrobić ktoś "stojący z boku"? Przede wszystkim przestać "stać z boku". Powinien zadziałać, zainterweniować. Jak? W jaki sposób? Co powinien uczynić?

Co zrobi zdrowa matka? Czy nie odseparuje dziecka od degenerata? Czy nie uniemożliwi wynaturzeńcowi trucia dziecka? Czy nie poda dziecku odtrutki? Choćby za cenę własnego życia. Ktoś powie - nieadekwatny przykład. Proszę bardzo - kto stworzył serce matki? Czy nie Bóg w Trójcy Jedyny Prawdziwy?

Co zrobi zdrowe dziecko? Czy powie: "okey, może to mój tata, może nie, co za różnica"? Czy też powie: "istnieją poważne wątpliwości, zrobię co mogę, by się dowiedzieć czy to mój tata, czy nie"? Każdemu, kto uważa że, słuszna jest opcja nr 1, sugeruję zastanowić się nad prostą kwestią - a jeżeli Twój tata, nie jest Twoim tatą (np. biologicznie) to czy ma to dla Ciebie znaczenie (w co wierzę), czy też nie ma to dla Ciebie znaczenia (w co wątpię)? W wypadku papieża mówimy o duchowym porządku rzeczy, stojącym wyżej, niż naturalny porządek rzeczy. Tak więc, kwestia duchowego ojcostwa jest o tyle ważniejsza od naturalnego ojcostwa, o ile rzeczy duchowe są ważniejsze od rzeczy doczesnych, naturalnych.

Ktoś powie - no, ale przecież nie mam autorytetu, bądź wiedzy, by stwierdzić ojcostwo lub jego brak. Owszem, ale czy to znaczy, że nie będziesz próbował poszerzyć swej wiedzy w tym temacie lub chociaż zorientować się, która opcja jest bardziej prawdopodobna? Będziesz czekał na orzeczenie urzędu stanu cywilnego lub burmistrza, czy też spróbujesz ustalić podstawowe kwestie?

Posłużę się kolejnym przykładem, brutalnym przykładem. Czy jeżeli ktoś uderzy Cię w twarz, powiesz: "hmm... chyba mnie uderzył... a może nie... poczekamy co powie sąd". Będziesz czekał na oficjalne orzeczenie odpowiedniego urzędu, czy też stwierdzisz zaistnienie pewnego faktu? Innymi słowy - czy Najukochańszy Bóg nie wyposażył Cię w coś takiego jak rozsądek, intelekt oraz zmysły? Czy też zdążył już Ci je odebrać, być może jako karę, np. za Twą pychę?

Tak więc usystematyzujmy. Widzimy krzywdzone dziecko. Stoimy i dywagujemy? Nie, separujemy od krzywdziciela. Co dalej? Podajemy środki zaradcze - leczniczo oraz profilaktycznie. Mszę Świętą oraz ważne sakramenty. Do tego dodajemy katolicką doktrynę oraz postępowanie w cnotach. Uff... dziecko, przynajmniej na chwilę obecną, uratowane.

Teraz kolejna kwestia. Krzywdziciel. Oprawca. Inaczej postąpimy, jeżeli jest spokrewniony lub spowinowacony ze skrzywdzonych dzieckiem, a inaczej, jeżeli nie jest z nim w żaden sposób spokrewniony więzami krwi.

Może to nie jest ojciec? A może jest? Co robimy?

W naszym wypadku istnieją uzasadnione i poważne wątpliwości. Choćby zgodnie z cnotą roztropności możemy stwierdzić, że ktoś nie jest papieżem. Nie osądzamy więc papieża, jedynie stwierdzamy fakt, że dana osoba (np. czytelnik) nie jest papieżem.

Co z tymi, którzy uważają przeciwnie? Co z tymi, którzy w dobrej chodzą na Novus Ordo Missae? Czy nie są katolikami? Czy są lub będą potępieni? Cóż... są katolikami. Prawdopodobnie...

"Sedewakantyści nie mają rozwiązania problemu". Co to znaczy? Zastosujmy to samo zdanie do FSSPX i otrzymamy: "Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X nie ma rozwiązania problemu. Mimo ponad 40 lat istnienia FSSPX, sytuacja w Kościele jest coraz gorsza. Tak więc Marcel Lefebvre przedstawił złe rozwiązanie".

Ekhem... chyba coś nie tak, nieprawdaż? Po pierwsze - jaki problem? Po drugie - jakie rozwiązanie? A przede wszystkim - kto powiedział, że mamy przedstawić rozwiązanie wszelkich problemów? Na końcu będziemy sądzeni z naszego wykształcenia teologicznego, trafności naszych poglądów w pewnych sprawach, czy też z miłości?

Aplikując to do tzw. "sedewakantystów" - katolicy, kierując się rozumem, podpierając zmysłami oraz różnymi autorytetami doszli do wniosku, że Stolica Apostolska wakuje, jest pusta. Koniec kropka. Nie mniej, nie więcej. Ogół z nich, ba, większość z nich, nie bawi się w dywagacje teologiczno-kanoniczne. Ba, generalnie takie dysputy nie interesują ich zbytnio. Być może są zbyt zajęci codziennymi obowiązkami, pracą i modlitwą. Pragną, by gdzieś niedaleko była celebrowana katolicka Msza, na którą mogą się udać, by gdzieś niedaleko udzielane były ważne, katolickie Sakramenty, które mogliby przyjąć. By był katolicki ksiądz, który ofiaruje Mszę Świętą. By był katolicki biskup, który udzieli bierzmowania ich dzieciom.

Czy nie widzimy podobnego, rozsądnego podejścia u Arcybiskupa Lefebvre? Czy Marcel Lefebvre powiedział "muszę rozwiązać wszelkie problemy"? Czy też powiedział:

"Moim obowiązkiem jest uczynić wszystko, abyśmy przeżyli! I dlatego jestem przekonany, że konsekrując dziś tych biskupów, kontynuuję Tradycję i pomagam jej przetrwać, jej, to znaczy Kościołowi katolickiemu!” (kazanie z 30 czerwca 1988 r.).

Była to "operacja przeżycie", czy też "operacja zjemy i potępimy sedewakantystów" albo może "operacja wielka dysputa teologiczna"? Arcybiskup widział, że trzeba ratować kapłaństwo, że trzeba ratować Mszę i Sakramenty. I na tym się skupił. I spokojnie możemy powiedzieć, że swój cel osiągnął - abstrahując od związanych z FSSPX kwestii moralno-obyczajowo-doktrynalnych.

Żeby było jeszcze ciekawiej, rozważmy taki scenariusz. FSSPX oficjalnie "dogaduje się" z Modernistycznym Rzymem i zgodnie z pragnieniem jego przełożonych, zostaje zalegalizowane. Otrzymuje tym sposobem jurysdykcję zwyczajną i tym sposobem:

W wersji biskupa Fellaya mamy superbiskupa, dorównującemu jurysdykcją papieżowi.

Wersja współczesnych "sedeprewacjonistów" (mniej lub bardziej rozumiejących założenia biskupa des Lauriers) jest jeszcze ciekawsza.

Czy materialna hierarchia udziela materialnej (zwyczajnej?) jurysdykcji FSSPX?

Innymi słowy - czy Pan Bóg mógłby chcieć lub dopuścić, aby miało miejsce "pojednanie" FSSPX z Moderną? I czy wtedy, biskup Fellay byłby jedynym materialnym i formalnym biskupem Kościoła Katolickiego posiadającym jurysdykcję zwyczajną? I czy wtedy, wszyscy nie powinniśmy się zebrać wokół niego i oddać pod jego opiekę? ...

:)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Guerard des Lauriers: Boża Iskra - część VI


Michał jest pełny miłości dla wszystkich, zarówno w relacjach osobistych jak i w szczególnych okolicznościach. Kiedy biedna zakonnica wstała o 5 rano, by na mrozie udać się na medytację, o. Guerard chciał jej oddać swój płaszcz. Było to wszystko co wtedy posiadał.

Pomimo wielkiego intelektu, nie brak mu zmysłu praktycznego. Wręcz przeciwnie. Lubi majsterkować, naprawiać zepsute przedmioty. Prawie codziennie pracuje w ogrodzie. Nie waha się przyłożyć ręki do najbardziej pokornych prac. Nauka, obowiązki, nawet biskupstwo, nie pozwalają zapomnieć, że jest przede wszystkim zakonnikiem.

Kocha podróże pociągiem. Podręczną walizkę wypełnia książkami, które studiuje podczas podróży. Osobistych przedmiotów zabiera niewiele. Osoba, która chciałby mu pomóc nieść bagaż, napotkałaby spore trudności. Ojciec des Lauriers zwykł samemu nosić swój bagaż.

Nie można nie wspomnieć o jego zdolności długiego, nieruchomego pozostawania na kolanach, gdy zatapiał się modlitwie oraz ubóstwie w którym żył, posiadając tylko drobiazgi.

Z powodu nękających go od młodości problemów żołądkowych, musi przestrzegać ścisłej diety. Już ksiądz Massenet zalecał mu zadbanie o stan zdrowia.

Po opuszczeniu Saulchoir, ludzi z którymi mieszka, prosi by nie poświęcali więcej niż jedną godzinę na posiłek, wliczając przygotowanie. Ponieważ, wedle jego słów, nie zasługuje na więcej uwagi. By dopasować się do rygorystycznych wymagań czasowych, kucharki muszą używać szybkowarów. Później, des Lauriers mityguje tą regułę.

Charakteryzuje go pewien rodzaj nigdy nie opuszczającego go humoru. Potrafi pokolorować nawet najczarniejsze sprawy i rozśmieszyć słuchaczy.

Jest bardzo aktywny również w życiu duchowym: wygłasza wiele rekolekcji. Albo dla wspólnot zakonnych, albo dla dominikańskich tercjarzy, albo dla różnych parafii. Wiele z jego rekolekcji ukazuje się drukiem. Pomiędzy jego pismami duchowych znajdują się: "Virgo Fidelis" (1950), "Magnificat" (1950), "La Voie Royale" (Królewska droga), "Ma Maison sera appelée une maison de prière" (Mój dom powinien być nazywany domem modlitwy), "Marie Reine" (Maryja Królowa), "Le Silence" (Cisza).

7 kwietnia 1950 roku zostaje mianowany spowiednikiem dominikańskich sióstr zakonnych z klasztoru Krzyża w Etiolles. Jednocześnie kontynuuje nauczanie w Saulchoir. Bierze udział w różnych konferencjach. Między innymi w Kongresie Tomistycznym mającym miejsce w Rzymie w 1955 roku. Tworzy "La Métaphysique et les Métasciences".

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 11


   1962 był pierwszym krokiem w ustanowieniu schizmatyckiej, heretyckiej, Soborowej sekty, która teraz pozuje jako establiszment Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ teraz stoimy w obliczu Koncyliaryzmu. Papież Jan XXIII zwołał swój Sobór Watykański i, panie i panowie, nie pozwólcie nikomu wmówić wam, że ja osobiście, albo Ruch Tradycyjnych Katolików, walczymy z decyzjami Ekumenicznego Soboru. O nie, nie walczymy! Nie mógłby tego zrobić żaden Katolik! To z czym walczymy, to fałszywe interpretacje Drugiego Soboru Watykańskiego. Najwyższy czas, by obecny Ojciec Święty stwierdził, że Sobór Watykański był WIELKIM BŁĘDEM i że obecnie został całkowicie wykorzeniony. On mógłby to zrobić! Jest papieżem! I nie jest to tylko zasługą papieża Jana XXIII, ponieważ jest znacznie bardziej zasługą Ducha Świętego to, że Jan XXIII od samego początku, gdy zwołał sobór, wyraził to kryształowo czysto. Powinienem był wiedzieć, słyszałem jak to to mówił! Tak, powiedział to po łacinie, ale nadal trochę rozumiem łacinę. Jasno stwierdził, że (inaczej niż wszystkie poprzednie Sobory Ekumeniczne) Drugi Sobór Watykański nie miał być Doktrynalnym Soborem, ale pastoralnym, pozostawiając jakiemukolwiek późniejszemu papieżowi otwarte drzwi, by po prostu powiedział "DOSYĆ!".

   Gdy stało się jasne, że Drugi Sobór Watykański zmierza, po ludzku mówiąc, ku zniszczeniu, Bóg wkroczył i zamknął Sobór Watykański. Gdy wróciłem do Stanów Zjednoczonych po pierwszej sesji, powiedziałem moim przyjaciołom, że widziałem Papieża Jana dzień, przed opuszczeniem Rzymu. Powiedziałem: 'Ten papież nie otworzy już żadnej innej sesji. Ten człowiek umiera". Jeden raz moje przewidywania się spełniły, aczkolwiek zrobiłem kilka innych, które również, przypadkowo, okazały się być prawdziwe.

   Ale człowiek zmarł - akt Boga zakończył Drugi Sobór Watykański, który w tym czasie nie podjął żadnych decyzji, ani w ogóle nie wydał jakichkolwiek dekretów. Pierwsza sesja zakończyła się w 1962 roku. Druga sesja nie miała miejsce ponieważ Papież Jan zmarł. Teraz, zgodnie z istniejącym prawem naszego Kościoła, Ekumeniczny Sobór jest automatycznie zakończony, gdy umiera panujący Papież. Akt Boga zamknął Ekumeniczny Sobór. I wielu obserwatorów Kościoła miało nadzieję, że gdy wybrany zostanie nowy papież, nie otworzy na nowo soboru, który został zamknięty poprzez jasny i bezbłędnie jasny akt Boży. Ale po posłuchaniu niektórych ze swoich doradców, papież Paweł VI nie zwołał Trzeciego Soboru Watykańskiego, co było by bardziej zgodne z tradycjami, ale otworzył ponownie Drugi Sobór Watykański, który został [uprzednio] zamknięty. I nie tylko ja czułem się niekomfortowo, będąc w ciągu miesiąca lub dwóch, świadkiem jak Sobór zamknięty poprzez akt Boga, został otwarty poprzez akt Człowieka.

sobota, 13 kwietnia 2013

Mitra czy satanistyczno-masońska korona?


"Cała sprawa jest beznadziejna, nie ma sensu troszczyć się o jutro. Prawdopodobnie jutra w ogóle nie będzie."
Frodo do Sama podczas ostatniego etapu podróży z Pierścieniem.

Tacie poświęcam. Autor.

Papieska tiara zawiera trzy korony, symbolizujące trzy władze. Montini sprzedał tiarę i zastąpił ja mitrą. Ratzinger w swoim herbie zastąpił tiarę mitrą (mimo nieważnych święceń biskupich). Zacnie, ze strony Pawła VI i Benedykta XVI, że choć tak okazali, że nie są papieżami. Franciszek I dodatkowo pozbył się papieskiej stuły, symbolizującej jurysdykcję. Również zacnie.

Mniej zacnie robi się dalej. Szerokie poruszenie wywołał "krzyż" noszony na szyi przez Bergoglio. Jakoś to co nosił na głowie Ratzinger nie wywołało takiego poruszenia. Niewiedza czy też świadome przemilczenie? Ciekawe jak pewne grupy i pewni ludzie spróbują wyjaśnić to, o czym dalej napiszemy. Życzymy powodzenia w kolejnej próbie "ochrzczenia" i "skatolicyzowania" czegoś nie tylko obcego, ale i wrogiego Kościołowi Katolickiemu i Bogu w Trójcy Jedynemu.


Po lewo mitra, po prawo satanistyczna świątynia w Brescii

Na kamieniu węgielnym Satanistycznej Świątyni w Padergnone (Brescia) znajduje się biskupi medal Giulio Sanguineti'ego, papieski medal Jana Pawła II oraz... medal Benedykta XVI. Dlaczego? Już wyjaśniamy.

24 kwietnia 2005 roku, Benedykt XVI został "ukoronowany" mitrą nie zawierającą żadnego chrześcijańskiego symbolu. Zawierającą za to masońskie, okultystyczne i gnostyckie symbole. Podobne do tych we wspomnianej Satanistycznej Świątyni. Jej budowa rozpoczęła się 1 maja 2005 roku (zabawę liczbami pozostawiamy zainteresowanym czytelnikom), konsekracja miała miejsce 23 września 2007 roku. Dlaczego tak wiele symboli na mitrze jest identycznych z tymi w świątyni? Czy tu również Ratzinger był nieświadomy i niedoedukowany jak próbują twierdzić niektórzy? Lista zbieżności poniżej.

1. Prawdziwy Bóg zastąpiony Panem (łac. Faun, mitologiczna postać, gustująca również w młodszych chłopcach), tj. kabalistycznym bogiem, Lucyferem, reprezentowanym przez Bafometa, boga masonerii.

2. Przyjęcie Pana, boga gnostyków, znanego z rozbujanej seksualności i uwodzenia, boga reinkarnacji (nawiązanie do roli Ratzingera podczas "pontyfikatu" Jana Pawła II?).

3. Gnostyckie samoodkupieńcze ubóstwienie człowieka, symbolizowane przez kaduceusz Hermesa oraz dwa węże i dwa dropie.

4. Drogą do samoubóstwienia jest bluźniercza satanistyczno-masońska "Potrójna Trójca", której trzecia trójca składa się z trzech bestii Apokalipsy.

5. Kościół samoubóstwienia jest "Kościołem Lucyfera", tworzonym przez 4 masońskie loże.

6. Deklaracja wojny przeciwko Trójcy Przenajświętszej oraz Katolickiemu Kościołowi.

7. Bronią mającą zniszczyć Kościół Boga jest zepsucie ludzi poprzez kler.

8. Strategią zastosowaną przeciwko Katolickiemu klerowi jest zastąpienie Katolickiego Kapłaństwa kapłaństwem masońskim.

9. Zadanie powierzone Rycerzowi Różokrzyżowców 18-ego stopnia: Zmazać z powierzchni Ziemi Ofiarę Chrystusa na Krzyżu.

10. Tajna broń: zaprzeczenie Boskości Chrystusa.


A. Gnostyckie odkupienie.
Hafty i koraliki tworzą "Kaduceusza Hermesa" - symbol wiedzy i znajomości gnostyckiego odkupienia stojącego w opozycji do Odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa poprzez Jego śmierć na krzyżu.

B. Rycerz Różokrzyżowców.
10 + 8 pereł daje liczbę 18.

C. Liczba Antychrysta.
18 pereł symbolizuje liczbę 666.

D. Potrójna Trójca.
18 pereł ułożonych w trzy grupy: 3 - (6+1) -8, tak by reprezentować bluźnierczą masońską i satanistyczną potrójną trójcę.

E. Wojna z Bogiem.
18 pereł, symbolizujących 666, pomnożone przez 3 (trzy koraliki nad głową Pana) daje 3 x 666 - wypowiedzenie wojny przeciw Bogu.

F. Pan

G. Korupcja jako broń zniszczenia Kościoła Katolickiego.
Jedna czwarta mitry zawiera 8 muszli, każda mająca 11 grzbietów.
8 symbolizuje 8-ramienną gwiazdę masońskiej inicjacji Lucyfera. 11 reprezentuje pierwsze 11 stopni masońskich, mających na celu walkę z "podłymi katolickimi cnotami".
Prawdziwe znaczenie jest wyrażone w słowach Nubiusa, głowy Alta Vendita oraz głowy satanistycznych iluminatów Bawarii: "Kościół jest niszczony tylko przez zepsucie... Zepsujemy ludzi poprzez kler, a kler poprzez nas." Czy kogoś dziwi, że bogiem wybranym do tego dzieła, jest Pan, seksualny przestępca?

H. Śmierć poprzednich generacji.
Przedstawione muszle są masońskim symbolem oznaczającym śmierć poprzednich generacji. Mają 11 grzbietów - odniesienie do En-sopha i jego dziesięciu Sephirotów (boskie cechy człowieka-boga). Śmierć poprzednich generacji i tych, którzy wierzą w Chrystusa-Boga, przychodzi wraz z nową wiarą człowieka-boga.

I. Lucyferyczna trójca.
13 pereł symbolizuje Lucyfera. 13 pereł jest również umieszczonych na lewo od Pana. Mamy 13 + 13 = 26. 10 + 5 + 6 + 5 daje IHWH - kabalistycznego boga lucyfera. Mamy już dwie 13 - wyraźna sugestia obecności satanistycznej trójcy.

J. Pan (Kaduceusz, Węże, Dropie)
Sama ubóstwienie ludzkości. 4 masonerie tworzące kościół lucyfera.

K. Kościół Lucyfera.
4 i 7 - czterech Masońskich Mistrzów. Cztery Masonerie:
- Szkocki Ryt Doskonałości
- Ryt Szkocki Dawny i Uznany
- Nowy i Reformowany Ryt Palladyński
- Wysoka Żydowska Masoneria B’nai B’rith

L. Zmazanie z powierzchni Ziemi Ofiary Chrystusa na Krzyżu.
13 pereł uformowanych w dwie grupy: 4 czarne + 9 niebieskich.
4 wyraża 4 główne punkty - świat. 9 ma takie samo znaczenie jak 18 = 6+6+6=666.
Znak Bestii, liczba Antychrysta do tego symbol masona 18 stopnia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego. Panowanie Antychrysta na światową skalę oraz zmazanie z powierzchni Ziemi Ofiary Chrystusa na Krzyżu.

Górna część mitry, obrócona o 90 stopni

Dolna część mitry

Przykłady zbieżności z satanistyczną świątynią, zawierającą m.in. słowa "Mistrzowie Masońscy trzęsą Chrystusem by go obalić!", poniżej (fragmenty brązowych drzwi).


Satanistyczna tiara nr 2, paliusz oraz herb Ratzingera omówione zostaną oddzielnie. Czy Lucyfer mógłby pragnąć cenniejszej i bardziej chwalebnej mitry, gdyby pragnął ukoronować swojego wikariusza, zwanego również Patriarchą Świata?


Tak wiele śmierci...
Co człowiek może zrobić przeciwko tak niszczycielskiej nienawiści?
Jedź ze mną.
Jedźmy im naprzeciw.
Po śmierć i chwałę.

Świat będzie pamiętał, że kilku wolnych ludzi przeciwstawiło się tyranowi, niewielu przeciwstawiło się wielu.

- Trzęsienie ziemi.
- Nie, kapitanie. To oddziały wroga.

Tutaj ich zatrzymamy!
Tutaj będziemy walczyć!
Tutaj oni zginą!
Na tarcze, chłopcy!
Zapamiętajcie ten dzień!
To będzie wasz dzień po kres czasów!
Nie dajcie im niczego, ale zabierzcie im wszystko!


 

Wszystko jest nie tak, jak być powinno.
Właściwie to nie powinno nas tu nawet być!
Ale jesteśmy.
To tak jak w wielkich opowieściach. panie Frodo.
Te, które miały największe znaczenie, były pełne ciemności i niebezpieczeństw.
I czasami nie chciałeś znać zakończenia, bo chciałeś, żeby zakończenie było szczęśliwe.
Jak świat mógł wrócić do swojego wcześniejszego biegu, jeśli tyle złego się zdarzyło?
Ale tak jak w zakończeniu, to tylko coś, co przemija...
Cień, nawet ciemność musi przeminąć...
I nowy dzień nadejdzie...
I kiedy słońce zaświeci, zaświeci najjaśniej...
To były te opowieści, które zostawały z tobą...
Które coś znaczyły...
Nawet jeśli byłeś zbyt mały, żeby zrozumieć dlaczego...
Ale myślę, panie Frodo, że rozumiem...
Wiem teraz...
Ludzie z tych opowieści mieli wiele szans, żeby zawrócić, ale tego nie zrobili...
Szli dalej...
Bo trzymali się czegoś...
Czego my się trzymamy, Samie?
Że jest trochę dobra na tym świecie, panie Frodo...
I to jest warte tego, by o to walczyć.

piątek, 12 kwietnia 2013

Luźna odpowiedź na analizę Sedewakantyzmu autorstwa FSSPX. Część III.


Czytamy: "Piąta opinia: „Papież traci urząd przez sam fakt popadnięcia w publiczną herezję”."

Ks. Boulet dumnie oznajmia: "Spośród pięciu opinii rozważanych przez św. Roberta ta właśnie wydaje się najbardziej prawdopodobna."

Robert Bellarmine nie mówi, że opinia jest "prawdopodobna" (Źródło: Św. Robert Bellarmine, De Romano Pontifice).

Biskup, Kardynał, Doktor Kościoła i Święty pisze: "...prawdziwą opinią jest piąta, wedle której papież, który jest jawnym heretykiem przestaje być papieżem i głową w ten sam sposób, w jaki przestaje być chrześcijaninem oraz członkiem ciała Kościoła... (...) Taka jest opinia starożytnych Ojców..."

Wobec takiej powagi ks. Boulet swobodnie sobie stwierdza: "wydaje się najbardziej prawdopodobna". Czy pewne dogmaty również wydają się ks. Boulet'owi: "najbardziej prawdopodobne"?

"3.1. Czy papież może być heretykiem?

Wielu papieży nauczało, że biskup Rzymu może głosić herezje. Papież Hadrian VI († 1523) jeszcze jako wykładowca teologii uczył: „Jeśli przez Kościół rzymski rozumieć jego głowę czy biskupa, nie ulega wątpliwości, że może on zbłądzić nawet w kwestiach dotyczących wiary. Dzieje się tak, gdy naucza herezji przez własny osąd lub dekret. W rzeczywistości wielu biskupów rzymskich było heretykami. Ostatnim z nich był Jan XXII († 1334)”. Czcigodny papież Pius IX dostrzegał niebezpieczeństwo grożące ze strony mającego nadejść heretyckiego papieża, który mógłby „uczyć czegoś przeciwnego wierze katolickiej”, dlatego polecał: „nie idźcie za nim” "

Nr przypisów 9 i 10 usunięte przez autora "Odpowiedzi". Czemu? Otóż:

Na polskojęzycznej stronie FSSPX czytamy: ks. Dominik Boulet FSSPX, Sedewakantyzm  Analiza teologiczna i kanoniczna, cz. I

Tak więc autorem jest ks. Dominik Boulet FSSPX.

Uważamy, że ks. Boulet nie tworzył w języku polskim. Uzasadnienie poniżej.

Jego tekst ukazał się w jeżyku polskim w grudniu 2005, a w języku angielskim i francuskim w grudniu 2004. Rok wcześniej. Jeżeli tworzył w języku polskim (o co go nie posądzamy), to wątpliwe by rok czekał z publikacją tekstu, który prawdopodobnie wydał mu się na tyle ważny, że poświęcił pewną ilość czasu i energii na jego napisanie.

Tak więc za tekst pierwotny (na podstawie, którego wykonane zostało tłumaczenie na język polski) uznajemy tekst w języku angielskim lub francuskim, a za tekst wtórny (który jest tłumaczeniem tekstu źródłowego) uznajemy tekst w języku polskim.

No i feler. Kolejny. Jakich wiele.

Porównajmy.

Tekst przypisów nr 9 i 10 w języku angielskim:
9. Canon Law: A Text and Commentary, Bouscaren, 1951.
10. Canon 1556

Tekst przypisów nr 9 i 10 w języku francuskim:
9. Canon Law: A Text and Commentary, Bouscaren, 1951.
10. Canon 1556

Tekst przypisów nr 9 i 10 w języku polskim
9. Commentarius in Lib. IV Sententiarum Petri Lombardi (1512). Dzieło to zostało wydane na podstawie notatek z jego wykładów i nie miało jego autoryzacji, lecz mimo wielu wydań Adrian VI nie protestował przeciwko jego rozpowszechnianiu ani nie odwołał zawartych tam twierdzeń.
10. „Jeśli w przyszłości papież uczyłby czegokolwiek sprzecznego z wiarą katolicką, nie idźcie za nim” (list do bp. Brizena).

Z nieznanych nam powodów pominięto "Powiedział:" a z dalszej części zdania ("Jeśli w przyszłości papież uczyłby czegokolwiek sprzecznego z wiarą katolicką, nie idźcie za nim”) zrobiono przypis nr 10, zmieniając w ten sposób numerację przypisów zastosowaną przez autora. Czyżby dodatkowe, sztucznie stworzone przypisy miały podnieść wartość opracowania?

To tyle, jeżeli chodzi o wiarygodność i wierność oryginalnemu tekstowi, ze strony "Zawsze Wierni". Wracamy do ks. Boulet przedstawiającego skandaliczną doktrynę.

Ks. Boulet nie przedstawia źródeł cytatów, które "radośnie" zamieścił w tekście pretendującym do bycia poważnym opracowaniem. Uzasadniamy.

Cytaty przytoczone przez autora, znajdujemy w dwóch źródłach. Pierwsze to książka pod tytułem " L'infaillibilité du pape et le syllabus; étude historique et théologique". Cóż... książka została umieszczona na Indeksie Ksiąg Zakazanych. W 1906. Przez Świętego Papieża Piusa X. Kolejny ksiądz FSSPX radośnie i niedbale cytujący autorów potępionych przez Świętego Papieża? Parafrazując znane hasło: FSSPX gratulujemy jego kapłanów.

Ten sam skandaliczny, błędny i być może heretycki cytat znajdujemy w antykatolickiej książce byłego Jezuity, Petera De Rosa, zatytułowanej: "Wikariusze Chrystusa. Ciemna Strona Papiestwa". Jedno ze zdań De Rosa brzmi: "To nie katolicy, ale przede wszystkim inni chrześcijanie mogą uczynić papiestwo tym czym powinno być."
 
Mała dygresja. Czy Da Rosa byłby zadowolony z wizji papiestwa prezentowanej przez Bergoglio? Wizji, której tak wielu ochoczo przyklaskuje? Przełóżmy myśl Bergoglio na inne elementy życia.

"Pokora". Wybitna to pokora, ogłaszać swą pokorę całemu światu. Kogo w szkole nazwalibyśmy "samochwałą"?

"Skromność". A raczej prostactwo i brak kultury osobistej oraz manier. Wszystkie inne religie imć Bergoglio zechciał uszanować? Wszystkie z wyjątkiem Katolicyzmu? Tą będzie przerabiał wedle swojego widzimisię? Gdzie tolerancja i delikatność Bergoglio? Nie toleruje resztek, tych okruchów katolicyzmu, których nie udało się usunąć jego poprzednikom i zwierzchnikom? Na weselu, bądź komunii wymagamy odpowiedniego stroju. Do zwykłych klubów nie zostaniemy wpuszczeni, nie będąc odpowiednio ubrani. Ale jeżeli chodzi o papiestwo, o Kościół Katolicki, o sprawy dotyczące naszego zbawienia - pozwólmy bandzie prostaków robić cokolwiek zechcą?

Kolejny przykład oderwania Bergoglio od rzeczywistości, nierealności jego pomysłów. "Ubóstwo". Wielu krzyczy: "Hurra. Kościół wreszcie będzie ubogi". Dobrze, zacznijcie od siebie. Oddajcie swoje pieniądze. Oddajcie swoje bogactwa. Proste pytanie: Wasz ojciec wpada do domu, i wyprzedaje, bądź oddaje za bezcen cały wasz dorobek. Cały wasz z dawna oczekiwany spadek. Cały dorobek waszych dziadów i pradziadów. Też krzyczycie "hurra"? Czy król, tak kochany przez monarchistów nie miał orszaku i dworu? Czy prezydent, tak kochany przez demokratów nie ma pałacu prezydenckiego, czy nie porusza się w obstawie? Czy prezydent, bądź król uda się publiczne na spotkanie z innym królem w dziurawej i niekompletnej koszuli nocnej?

Wracamy do "analizy". Na polskojęzycznej stronie FSSPX czytamy 'List to biskupa Brizena".
Tekst francuskojęzyczny "Mgr. Brizen"  Tekst anglojęzyczny  "Bishop Brizen"

Kolejny feler. Na stronie http://www.catholic-hierarchy.org nie znajdujemy biskupa nazwiskiem Brizen.

Poprzednio jako źródło mieliśmy fałszywe dokumenty, teraz mamy fałszywego biskupa? Akuratnie, cudnie i wymownie proszę państwa. Przejęzyczenie, błąd czy świadoma manipulacja? 

Może chodziło o dominikańskiego zakonnika, generała, późniejszego biskupa nazwiskiem Briz? A może o biskupa diecezji Brixen (Dioecesis Bauzanensis-Brixinensis) Czyli kogo? Vincent Ferrer Gasser - biskup ordynariusz wspomnianej diecezji przez 23 lata, Ojciec Soborowy podczas Pierwszego Soboru Watykańskiego.

Nawet jeżeli o nim byłaby mowa - nie zostało podane źródło, z którego została zaczerpnięta treść listu.

Jak to ujął Leon XIII papież w "Liście o historii" z 16 sierpnia 1883:

"Należy energicznie usiłować odeprzeć kłamstwo i fałsz przez odwołanie się do źródeł, pamiętając, że pierwszym obowiązkiem historyka jest nie dopuścić do kłamstwa, drugim zaś – nie bać się powiedzieć prawdy."

czwartek, 11 kwietnia 2013

De Pauw: Soborowy czy Katolicki - część 10

Od redakcji: nie podzielamy niektórych opinii księdza Gommara. Absolutnie nikt nie ma prawa oskarżyć go o bycie w tamtych latach "sedewakantystą". To, że słowa, które ksiądz Gommar wypowie w tej i kolejnych częściach, pochodzą od osoby mającej tak dobre mniemanie o Janie XXIII i Pawle VI, tylko dodaje wagi jego argumentom.


I wtedy przyszedł rok 1962, wraz z papieżem Janem XXIII zajmującym Tron Piotrowy. "Dobry Papież Jan." Kościół nigdy nie znał papieża, który byłby bardziej tradycyjny w doktrynie i liturgicznych poglądach niż dobry papież Jan XXIII, który jest teraz wykorzystywany, w celu usprawiedliwienia potworności, których nienawidził i których nigdy nie autoryzował. Ponieważ, gdy dobry papież Jan XXIII zwołał Ekumeniczny Sobór na 11 października, niektórzy z jego doradców powiedzieli mu, że popełnił błąd zwołując sobór, który nie będzie "wesołym spotkaniem, trwającym kilka tygodni", podczas, którego spotkają się biskupi ze wszystkich stron całego świata, wymienią trochę uprzejmości i wspólnie zadeklarują światu, że Kościół Katolicki, niezmieniony w swoich fundamentalnych doktrynach, teraz chce dokonać kilku adaptacji, w kilku nieistotnych, zewnętrznych kwestiach. Gdy powiedziano mu, na przykład, że pierwszy atak modernistów zostanie skierowany przeciwko tradycyjnej łacińskiej liturgii, papież Jan XXIII, który, gdy była taka potrzeba, brał na siebie odpowiedzialność, zwołał wszystkich kardynałów żyjących w Rzymie i tych wszystkich w rozsądnej odległości, i rozkazał im stawić się w Rzymie 22 lutego 1962 roku - osiem miesięcy przed rozpoczęciem Soboru Watykańskiego.

I najbardziej uroczyście, osobiście opuszczając Watykan, by udać się do grobu św. Piotra w Rzymie i stanąć na jego szczycie, z kardynałami stojącymi obok niego i dziesiątkami biskupów tuż pod nim, papież Jan, w formie apostolskiej konstytucji, która jest najwyższą formą papieskiej interwencji, zaraz za nieomylną definicją dogmatyczną, zadeklarował, że nikt i nic - ani sobór, ani biskup - nie może tknąć tradycyjnej łacińskiej liturgii.Wyszedł i 22 lutego, w święto Katedry św. Piotra (dlatego wybrał ten dzień), konstytucją “Vitrum Sapientia,” jasno stwierdził, że nie były to puste słowa.

"W pełnej świadomości Naszego urzędu oraz Naszego autorytetu, stwierdzamy i rozkazujemy ad Perpetuam Rei memoriam - na wieczność". "Chcemy i rozkazujemy, aby ta Nasza konstytucja pozostała umocniona i ratyfikowana pomimo czegokolwiek przeciwnego..."

I ta konstytucja stwierdziła, że Łacina ma pozostać w liturgii i że biskupi mają obowiązek postarać się o to, aby nikt pod ich władzą nie pracował nad usunięciem łaciny z liturgii albo ze studiów przygotowujących do kapłaństwa w naszych seminariach. Miało to miejsce 8 miesięcy przed otwarciem Soboru Watykańskiego. I papież jasne stwierdził, że było to ad Perpetuam Rei memoriam "ma wieczną rzeczy pamiątkę, ma to pozostać, w pełni Naszego autorytetu podejmujemy tą decyzję". I całkiem jasno stwierdził dlaczego: "Powszechna religia wymaga powszechnego języka".

I to w tym roku, 1962, narodziła się w Stanach Zjednoczonych schizmatycka, heretycka, soborowa sekta. Dlaczego? Ponieważ pomimo wyraźnej, uroczystej przysięgi papieża Jana XXIII, większość amerykańskich biskupów odmówiła posłuszeństwa. Byłem tam wówczas na fakultecie. I otrzymałem od biskupa w Baltimore instrukcje, by nie wdrażać konstytucji z Rzymu. To wtedy zrezygnowałem.

I to tego dnia większość naszych biskupów automatycznie ekskomunikowała samych siebie od naszego Kościoła rzymskokatolickiego! Teraz próbują grozić mi ekskomuniką. Uznałbym to za wielki zaszczyt, być nielegalnie ekskomunikowanym przez ludzi, którzy zostali ekskomunikowani pięć lat temu. Dlaczego? Ponieważ instrukcja, którą wysłali do ludzi takich jak ja, brzmiała: "Nie zwracajcie uwagi na tego starego..." Nie zacytuję jak nazwali dobrego, starego papieża Jana. "Nie zwracajcie uwagi. Poczekamy aż sobór się zbierze i szybko pozbędziemy się tej łacińskiej liturgii. Tylko poczekajcie."

Teraz, panie i panowie, wciąż żyjemy w Kościele, który wierzy w swój Kodeks Prawa Kanonicznego. I jeżeli wierzycie papieżowi Pawłowi VI, a my wciąż wierzymy, wtedy Kanon 2332 naszego Kodeks Prawa Kanonicznego czyni to tak oczywistym.

"Każdy i wszyscy, jakiejkolwiek pozycji lub rangi, król, biskup, czy kardynał, który odwołuje się od praw, dekretów, lub poleceń panującego biskupa Rzymu do soboru powszechnego, jest podejrzany o herezję i zaciąga automatyczną ekskomunikę."

I następny Kanon. "Osoby, które pośrednio lub bezpośrednio zapobiegają wykonaniu ustaw wydanych przez Stolicę Apostolską zaciągają automatyczną ekskomunikę." Kanon 2333.

I nie trzeba być Doktorem Prawa Kanonicznego by zrozumieć ten język.